Login lub e-mail Hasło   

Muł bagienny w Polsce

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://adova.org/mulbagienny.html
- Ktoś kiedyś powiedział, że Polska jest daleko z tyłu za innymi krajami. Inny stwierdził, że to Trzeci Świat. Aby było śmiesznie, jeszcze inny rzekł - Polska jest daleko w lesie.
Wyświetlenia: 1.748 Zamieszczono 29/03/2015

„- Ktoś kiedyś powiedział, że Polska jest daleko z tyłu za innymi krajami. Inny stwierdził, że to Trzeci Świat. W następnej dekadzie pewien mądry (zapewne) rodak określił, że Polacy są daleko za murzynami. Aby było śmiesznie, jeszcze inny z ironicznym uśmiechem na ustach, rzekł - Polska jest daleko w lesie.

A ja wam mówię, że Polacy w zdecydowanej większości stoją gdzieś w szerokim polu, przed bezkresną połacią nieużytku, na którym dopiero wyrośnie las, do którego Polacy może kiedyś wejdą.

Tak ja widzę Polskę. Jej rząd, polityków, wielu urzędników, samorządowców. Patrzę przez pryzmat metod zarządzania i korzystania z władzy.

W Polsce władza to nie zarządzanie, lecz sposób na zbicie majątku i przy okazji nieźle się zabawić.

Gdy patrzę na zeznania majątkowe wielu radnych, polityków, prezydentów miast, "szefów" miasteczek i wsi i porównuję ich z wcześniejszym dorobkiem, to nasuwa się tylko jedno stwierdzenie - władza to świetny biznes połączony z rozrywką.

Jak to możliwe, że „ów” osobnik nim został „wybrany”, (za pieniądze, często niewiadomego pochodzenia) był zwykłym przeciętnym osobnikiem, o niskim majątku, a po wyborach, stał się „genialnym” pasterzem innych?

Z chwilą „wybrania” (absolutnie nie mylić wyborów w Polsce z demokracją), jego majątek zaczyna gwałtownie rosnąć.

Po roku już ma tzw. przebitkę swojego majątku dziesięciokrotną. Po czterech latach już nawet on sam tego nie liczy. Jeden z drugim zaczyna się gubić w swoich zeznaniach majątkowych.

Co rusz, ktoś zapomina coś wpisać. A to zegarek za kilkadziesiąt tysięcy. To znów samochód, jakiś kredyt, działkę na Mazurach. Niektórzy „mają blade pojęcie”, że wynajmują jakieś mieszkania w prestiżowych dzielnicach stolicy i innych miast. I tak dalej.

Ich wcześniej w niezbyt zasobne w środki finansowe rodziny, bliscy znajomi powoli stają się biznesowymi klanami na mapie Polski.

Nagle dowiaduję się, że ten tzw. „muł bagienny”, czyli typowy dla polskiego krajobrazu nierozgarnięty umysłowo człek, za to wyszczekany i posiadający dar przekonywania frajerów i zgorzkniałych psychicznie „wyborców”, staję się „rekinem polskiego biznesu i samorządu czy administracji”.

Jak to możliwe, że mimo skończonych studiów, przez dziesięć lat prowadzenia biznesu - wyjątkowo nieudolnie lub pracy w jakieś firmie, gdzie niczym się szczególnym nie wyróżniał, ów „muł bagienny” zostaje nagle „guru” biznesu i wyrocznią polityczną lokalnej społeczności czy całego narodu polskiego? Ba, zostaje nawet wyjątkowo „pieszczony” przez media.

Dlaczego tak się dzieje?

Jest prosta przyczyna. Polacy nie są wcale w lesie. Oni dopiero stoją przed ugorem, na którym ma dopiero w przyszłości wyrosnąć las.

Stoją tak od lat i mają nadzieję, że któregoś dnia na tym ugorze wyrośnie las. A oni tam wejdą i rozpoczną marsz ku cywilizacji. Potem już blisko. Wyjście z ciemnego lasu i już znajdą się w promieniach słonecznych, promieniach rozwoju.

Mają nadzieję.

Czy spełnią się Polaków owe nadzieję?

Wątpię, i to bardzo.

Na tym szczególnym ugorze nic w najbliższym czasie nie rośnie. Polacy stoją nie w tym miejscu. Tu nigdy nie wyrośnie las.

Dlaczego?

Co rusz przed szereg Polaków wychodzi jakiś „muł bagienny” i zamiast zadbać o ten ugór, z góry „olewa” go swoim moczem.

A jak wiadomo, "mocz" bardzo źle działa na każdą glebę.

Prawie wszyscy politycy i samorządowcy po miesiącu sprawowania takiej czy innej władzy, „olewają” już nie tylko tych, co ich wybierali, lecz wszystkich.

I tak podtrzymuje się ugór.

Najważniejsza rzeczą dla wszystkich, tych z czoła, staje się kasa. Majętność. A za tym idzie władza. A władza to ciąg dalszy wzrostu majętności. Jak widać „mocz muła bagiennego” to dla wielu świetny biznes, przy okazji doskonała zabawa.

Tylko nie dla Polski. Nie dla milionów uczciwych rodaków.

Co jakiś czas, zniecierpliwiony rodak z dalszych szeregów ucieka za granicę. I zaskoczenie. Tam nawet nie musi wychodzić z lasu, aby znaleźć się w promieniach rozwoju.

Co roku Polskę opuszcza kilkadziesiąt tysięcy Polaków, zbyt wielu z nich, nie wróci tu już nigdy. No, może na kilka chwil przed śmiercią. Nie ma to jak umrzeć na własnych śmieciach.

Nikt nie liczy już ilu rodaków, co roku wyjeżdża na sezonową pracę do Niemiec, Francji, Belgii, Anglii i Bóg raczy wiedzieć, gdzie jeszcze. Według różnych źródeł to rząd kilkuset tysięcy.

Tam potrafią zarobić w trzy miesiące tyle, ile przez rok czy półtora w „mułopodobnych firmach” w Polsce. W Polsce nie ma klimatu dla firm uczciwych. Są za to niezwykle sprzyjające warunku dla biznesu przestępczego, zbyt często powiązanego z „mułami bagiennymi”. Owe warunki to „mocz muła bagiennego”.

Niskie płace, prymitywna kondycja techniczna w zastraszającej liczbie przedsiębiorstw, nieudolne zarządzanie, arogancja i cwaniactwo właścicieli – typowy obraz „mułobiznesu”.

Dorzućmy do tego jeszcze administrację samorządową oraz państwową. „Olewającą” każdego normalnego Polaka. Praktycznie we wszystkich obszarach życia

Czy jest na to sposób?

Tak. Zadbać o ugór, przed którymi stoi wielu dorosłych Polaków. Za nimi stoją ich następcy, młodzież. Oni uważnie patrzą na swoich rodziców.

Jak zadbać?

Szalenie prosto. Odsunąć z pierwszych szeregów „muły bagienne” wraz z ich śmierdzącym potwornie „moczem”. Chwycić za frak, siłą wyrzucić na tyły kolejki. Nie dać się omamić ich „pięknym” słówkom. Nie mieć dla nich litości, gdyż jak oni pokazują, nie mają jej dla swoich rodaków, w tym wyborców.

Potrafią tylko doić pobratymców, spijać nektar z ich ciężkiej pracy i wydalać „mocz” na ugór.

Aby na nim nie wyrósł las. Las to ich klęska.

Jest pytanie.

- Czy stać na to miliony Polaków?

- Sądzę, że jeszcze długo będzie ich stać na utrzymywanie „mułów bagiennych”. Jak długo? Może do końca świata i sto lat dłużej….”

Komentarz

Z słowem „muł bagienny” spotkaliśmy się w trakcie rozmowy w Polsce z młodym Polakiem. Ówcześnie pracownikiem jednej z firm budowlanych. Określenie to padło z jego ust w stosunku do osoby na stanowisku kierowniczym, po studiach. Po roku spotkaliśmy się w Anglii. Pracował, uczył się języka. Namawialiśmy go na większy rozwój w siebie, w inwestowanie. Dosyć sceptycznie

podchodził do tego. W ubiegłym roku, pod koniec, ponownie się spotkaliśmy. Daleko stąd. Powoli i systematycznie dążył do jednego - własnej firmy. Miał już pojedyncze zlecenia na cyklinowanie podłóg. Nie musiał kłaniać się w pas urzędnikom, czekać na jakieś zezwolenia czy decyzję. W dziesięć minut otworzył firmę, dokonał opłaty i … ruszył w świat. Kiedy opowiadał nam, jak tutejsi urzędnicy mu „dokuczają”, nie mogliśmy powstrzymać się od śmiechu. Nie mógł zrozumieć, że urzędnik mu pomaga w prowadzeniu własnego biznesu.

A nie jak w Polsce, przeszkadza i nie tylko.

 

„Jestem urzędnikiem stanowym. Moja pensja zależy od twojej pracy. Kiedy ty się rozwijasz, firma się rozwija, to płacisz większe podatki. A stąd już prosta droga do wielkości mojej pensji. Ponadto zatrudniasz bezrobotnych, a to powoduje, że kraj ma więcej pieniędzy. Tu proszę dokument, przejrzyj go. Tam znajdziesz informację jak brać udział w SBA. Warto. Są tam prace zlecone przez Kongres i każdy może brać udział.

- Ale ja tu widzę przetargi!

- To na szczeblu federalnym. Tylko mała część. Pozostała jest wolna od przetargów. Wystarczy tylko spełnić warunki opisane.”

Nie mógł uwierzyć. Brak przetargów? Może brać udział w rządowych czy stanowych projektach?

Zdziwiła go też pewna „natarczywość” urzędnika. On go zachęcał do większej, lepszej pracy. Horror.

Z SBA warto zapoznać się, gdyż warto spojrzeć jakimi sposobami wiele krajów nie tylko wspiera, lecz szanuje małe firmy.

Na nasze pytanie o „mułach bagiennych”, uśmiechnął się.

„Chciałbym zapomnieć. I jeszcze jedno - nigdy nie wrócić w takie miejsce. Teraz wiem, że żyję…”

 

Jak poznać „muła bagiennego”?

 

Dosyć prosto. Zeznania majątkowe, już po roku wyraźnie widać, kto kim jest. Następnie przyjrzeć się jak zarządza. Nieudolnie, arogancko, chamsko, jeśli do tego dodamy słowo „kiepsko”, to już go mamy. W jakim otoczeniu się porusza?

Partyjne koleżeństwo, grupy przestępcze, układy z lokalnymi przedsiębiorcami czy urzędnikami. To typowe dla nich obszary.

I ostatnia rzecz. Uczciwość. Patrzmy na ręce, nie na usta. Jak to mawiają w Polsce - „ta krowa, co dużo ryczy, mało mleka daje”.

Jak dojść do odsunięcia „mułów bagiennych” od ugoru, znajdującego się przed Polakami?

Tu należy włożyć nieco wysiłku. Omijać z daleka, nie promować i nie uczestniczyć w ich życiu politycznym czy gospodarczym. Unikać wyborów, w których startują tylko i wyłącznie starannie wyselekcjonowane osobniki z stada „mułów” lub grup inbredowskich.

Czy wystarczy? No, czasem trzeba wyjść na ulicę …. Inaczej się nie da. To nie są często partnerzy do rozmów między ludźmi inteligentnymi. „Muł bagienny” z reguły ma poważny problem z inteligenckim zachowaniem czy kulturą osobistą oraz mentalnością społeczną. Ze względu na brak wyobraźni i "mułowate naleciałości", wszelkie kulturalne sposoby nie docierają do niego. Wtedy często docierają do nich argumenty w rodzaju siłowych.

Tu na myśl przywodzą słowa Maximilien’a  Robespierre:

Z żalem ogłaszam tę fatalną prawdę: Ludwik musi umrzeć, bo naród musi żyć.”

A przed Polakami ugór, na nim nie można żyć….

 

spisał Paul L. red. Winfried H. Richard M.

Podobne artykuły


51
komentarze: 40 | wyświetlenia: 647118
25
komentarze: 10 | wyświetlenia: 22515
20
komentarze: 7 | wyświetlenia: 2293
19
komentarze: 12 | wyświetlenia: 21421
16
komentarze: 10 | wyświetlenia: 6387
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 11711
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 5837
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 10646
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 12172
10
komentarze: 6 | wyświetlenia: 9952
6
komentarze: 3 | wyświetlenia: 3881
 
Autor
Artykuł



mułbiznes - dobre.
Podnoszą się głosy że trzeba ich <sprzedajnych polityków> usunąć.
No ale inaczej niż przez rewolucję się nie da.
Przynajmniej nie widać takiego rozwiązania.
Zrobić czystkę

  kamil30,  30/03/2015

@Henear: Lepsza ewolucja, rewolucje się nie udają. pożerają własne dzieci...Mrówcza, pozytywistyczna praca u podstaw. Politycy są odzwierciedleniem nas samych, naszego społeczeństwa. Więc mamy takich polityków na jakich w rzeczywistości zasługujemy. Wiele osób psioczy na władzę, na polityków, na różne układy ale jak dostają się do koryta to zachowują się dokładnie tak samo czyli moralnośc Kalego. ...  wyświetl więcej

@Henear: Dlatego całe społeczeństwo musi się zmienić abyśmy mieli lepsze elity. Nie ma co czekać na gwiazdkę z nieba i Supermana. Więc wpierw trzeba odsunąć KK od władzy i indoktrynacji, która odciska tak negatywne piętno na poziomie świadomości Polaków. Ale kto to zrobi? Palikot się skompromitował a jego partia się rozpadła - okazało się co wielu wiedziało, że to tylko przybudówka PO aby sięgnąć ...  wyświetl więcej

@kamil30: Jak Anthony de Mello już mówił : "Ludzie tak naprawde nie chca dojrzec, nie chca sie zmienic, nie
chca byc szczesliwi. Jak to mi kiedys ktos madrze powiedział: „Nie staraj sie ich
uszczesliwiac na siłe, bo narobisz sobie kłopotów. Nie próbuj uczyc swini spiewu. Stracisz
swój czas, a i swinie zdenerwujesz”.
Dla mnie polityka to morze pełne rekinów, jeśli jakaś ...  wyświetl więcej

Ci co u władzy albo chcą się u nas do niej dorwać, będą utrudniać odsunięci jak tylko się da - ustawy odpowiednie, rozporządzenia, fałszerstwa wyborów… Ja nie widzę wyjścia jak tylko protest całego narodu - a do tego nie dojdzie, Polacy są tak zindoktrynowani, że nie zjednoczą się nawet w tej najważniejszej sprawie...

@Skalny Kwiat: czyli pozostaje pogodzenie się z losem i wegetacja?

@Henear: Niekoniecznie. Trzeba zaszczepić w dzieciach uczciwość i kręgosłup moralny. Umiejętność kreatywnego myślenia, które pozwoli na życie wg prawa naturalnego "Czyń co chcesz - nie krzywdź. Niepotrzebne wówczas byłyby zakłamane kościoły i religie, skorumpowani politycy i zmieniłby się dzisiejszy paradygmat wyzysku i pieniądza.

Jeszcze wiele lat upłynie nim urząd w Polsce stanie otworem do obywatela - swojego chlebodawcy.
Najgłupszy przykład z brzegu - urzędnicy pracują za nasze pieniądze, ale żeby coś w urzędzie załatwić - zanieść świstek papieru najczęściej musisz brać cały dzień wolnego gdyż urząd pracuje w godzinach niedostępnych dla ludzi pracujących - w pewnym sensie unikają swoich pracodawców - obywateli. T ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska