Login lub e-mail Hasło   

Ciemna strona wymiaru sprawiedliwości.

Studia historyczne nad karami i torturami są fascynujące i zarazem makabryczne.
Wyświetlenia: 645 Zamieszczono 11/05/2015

Studia historyczne nad karami i torturami są fascynujące i zarazem makabryczne. W najdawniejszych czasach, gdy król i wielcy panowie sprawowali władzę absolutną, karą za przestępstwo była śmierć lub wygnanie. Od czasów średniowiecza aż do XIX wieku celem karania było odstraszenie i wzięcie odwetu (zemsta). Przykładowo pod koniec XVIII wieku w wielkiej Brytanii było ponad dwustu przestępców zagrożonych karą śmierci. Nic dziwnego, że ustawy karne nazywane były powszechnie „Krwawym Kodeksem”.

W Europie warunkiem skazania było przyznanie się do winy. Wprowadzono więc izby tortur, gdzie okrutnymi metodami wymuszano na złoczyńcach przyznanie się do popełnienia przestępstwa. Dopuszczano się tam przerażających nadużyć w imieniu władzy państwowej, a liczba ofiar rosłą proporcjonalnie do wzrostu populacji.

KOŁO KORBOWE (1)

W I-szym wieku naszej ery żydowski filozof Filon wspomina, że w Aleksandrii obracano Żydów na kole – być może chodziło mu o koło korbowe.

Rzymskie koło korbowe składa się z dwóch kół rydwanów połączonych drewnianymi klepkami. Z jego osi wspartej na podstawie, która utrzymuje nad ziemią – wyprowadzone jest ramię korby. Korba, wykorzystującą energię momentu obrotowego – służy do obracania kołem do którego przywiązywano skazańców. Jednak nie zabijały ich same obroty koła – tylko osadzone w dole ostrza.

Przypięta do koła ofiara stawała się niejako częścią maszyny. Na ciało ofiary zaczynała działać siła odśrodkowa. Już po pierwszym obrocie koła, po pierwszym kontakcie z ostrzami  ofiara doznawała obrażeń w okolicach brzucha i twarzy. Bolesne obrażenia ale nie śmiertelne. Uniesienie ostrzy o 2 cm miało ogromny wpływ na komfort psychiczni fizyczny ofiary :D Wcześniej wspomniane obrażenia były już znacznie poważniejsze i głębsze. Na dodatek siła ciążenia wychylałaby organy wewnętrzne ku ziemi.

Uważam, że na rzymskich arenach nie dbano tak bardzo o właściwą wysokość ostrzy… :D

Po pewnym czasie powstał obracany nad paleniskiem model rzymskiego koła korbowego.

Koło i ogień – dwa pierwotne elementy rozwoju cywilizacji technicznej połączono w jeden potworny mechanizm. Im wolniej koło się obracało – tym silniej ogień oddziaływał na ciało skazańca. Tak więc to kat rzecz jasna decydował o tym jak szybko ogień miał pochłonąć ofiare. By pokaz był naprawdę ognisty starożytni rzymscy kaci zanurzali ofiary w oleju. Oprawcy musieli mieć na arenie spore zapasy wody by nie dopuścić do zniszczenia narzędzia po spaleniu skazańca. Obracający kołem korbowym kat w zależności od nastrojów tłumu: przypiekał ciało ofiary, palił je lub zwęglał.

PRASA (2)

Obywatele rzymscy sprawowali nad swoimi niewolnikami władzę absolutną. Wielu spośród nich stosowało wobec niewolników wymyślne i okrutne kary – nawet za najbardziej błahe przewinienia.

Jedna z rzymskich maszyn śmierci dosłownie „wyciskała życie” ze skazanych niewolników. Nazywano ją  „prasowarką”. Powstała w II-gim wieku naszej ery na zamówienie rzymskich właścicieli ziem. Służyła im do tłumienia buntów niewolniczych. Większe folwarki były wyposażone w prasy do produkcji wina. Właściciele karali za ich pomocą swoich niewolników. Pan nakazywał nieposłusznemu niewolnikowi wejść do wnętrza prasy obsługiwanej przez innych niewolników. Egzekucje lub tortury często przeprowadzali koledzy i przyjaciele ofiary. Prasowarka była większą wersją rzymskich pras do wyciskania oliwy i soku z winogron. Obracając osadzone na gwintowanych śrubach pokrętła przykładano kontrolowane nacisk na górną płytę, która miażdżyła ciało skazańca.

Zasada działania tego urządzenia jest bardzo prosta – siła fizyczna oprawcy rozkładana jest równomiernie na górnej części prasy. Zamknięta w prasie ofiara – leżała na plecach i widziała opuszczającą się na nią płytę. Jednak by zmiażdżyć ludzkie ciało ze śmiertelnym skutkiem trzeba użyć siły nacisku rzędu 400 kg. Suma nacisku tego urządzenia wynosiła ok.900 kg! To jakby postawić na wierzchniej płycie mały samochód! :D Tak więc moc nacisku prasowarki znacznie przewyższa 400 kg potrzebne do zmiażdżenia miękkich części ciała. Wierzchnia płyta mogła dostosowywać swoje nachylenie po napotkaniu oporu kości. Na początku prasa miażdżyła wszystko prócz czaszki, która ustąpi ostatnia. Dopiero po jej zmiażdżeniu górna płyta wyrówna poziom. Prasa przekłada moment obrotowy przyłożony do uchwytów dźwigni na skierowaną w dół siłę nacisku. Gdy cała siła urządzenia skupi się w jednym miejscu męki ofiary staną się większe niż przedtem. Ofiara doznawała rozległe obrażenia wewnętrzne. Powoli pękałyby żebra i kości karku. W końcu któreś z żeber przebiłoby płuco albo serce co spowodowałoby śmierć. Jako maszyna śmierci prasowarka nie tylko odbierała życie lecz również symbolicznie redukowała skazaną osobę do bezimiennej miazgi…

DREWNIANY KOŃ (3)

W I-szym wieku naszej ery Cesarstwo Rzymskie rozprzestrzeniło się na obszary Europy Północnej i Wybrzeża Afryki. Legioniści zaczęli posługiwać się maszyną,  która pozwalała im rozwiązywać języki pojmanych jeńców i przestępców. Rzymska nazwa tego urządzenia brzmi „equuleus”  - co oznacza źrebaka. Jednak potocznie nazywa się je „drewnianym koniem”. W ciągu czterech stuleci wielu historyków i poetów opisywało drewnianego konia jako nieodłączną część rzymskiego systemu prawnego. Cyceron kilka razy wspominał o koniach w swoich mowach  - dzięki czemu wiemy, że jego użycie było normą. Ponieważ prawo zakazywało torturowania obywateli rzymskich – na „przejażdżki” drewnianym koniem skazywano niewolników podejrzanych osób. Wierzono, że tylko drogą tortur można wydrzeć niewolnikom tajemnice ich panów. Siła drewnianego konia brała się z dwóch krążków linowych zamontowanych na końcach pionowej belki wspartej na czterech, ukośnie rozstawionych nogach. Rzymscy żołnierze sadzali ofiarę na belce jak na koniu i przywiązywali jej kończyny do lin biegnących przez krążki do osadzonych na osiach pokręteł, którymi naprężano linę aż do momentu wywichnięcia stawów z panewek. W wypadku tego urządzenia siła pochodziła od oprawcy, który naciągał line. Obrót pokrętła obracał oś. Lina nawijała się na nią po drodze przechodząc przez krążki, które pozwalały płynnie stopniować napięcie. Badania zwłok dowodzą, że do wywichnięcia jednego stawu barkowego potrzeba użyć siły ok. 62 kg. Odpowiednio więc do wywichnięcia dwóch potrzeba będzie ok.124 kg! Maszyna ta myła bardzo wydajna – dlaczego? Ponieważ przy użyciu niewielkiego wysiłku można było uzyskać siłę rzędu 180 kg! To dużo więcej niż trzeba do wywichnięcia obu barków!

Dalsza część tortury wyglądała w taki sposób:

Spychano ofiarę z belki i bito ją gdy bezwładnie zwisała pod belką. Zepchnięcia ciała z belki mogło spowodować poważne uszkodzenia mięśni i ścięgien. Prowadzący przesłuchanie Rzymianie zaczynali katować ofiarę. Niektórzy badacze sądzą, że pozycja wisząca była zarezerwowana dla jednej z dwóch jednocześnie torturowanych ofiar. Na niektórych starych rycinach przedstawiano jednoczesne rozciąganie pary skazańców. Dwu osobowa wersja stawia wiele technicznych wyzwań, np. kalibracja urządzenia do poszczególnych ofiar. Różnica wzrostu i wagi skazanych, działanie grawitacji na ofiarę pod belką, itp. To wszystko wymagało precyzji ustawienia. Tak wygórowane wymagania techniczne każą niektórym naukowcom wątpić w dwuosobowe, drewniane konie. Przepuszczam, że dawni rysownicy przedstawiali dwa sposoby wykorzystania tego urządzenia na jednym obrazku.

KRZYŻ (4)

Krzyż ma najprawdopodobniej najgorszą sławę spośród rzymskich maszyn śmierci. Przez stulecia skonały na nim tysiące złodziei, misjonarzy i zbiegłych niewolników. Z biegiem czasu maszyna ta przekształciła się w symbol religijny. Jednak jej mniej znana wersja niepokojąco wywyższyła te prostą formę. Połączenie krzyża z systemem lin i krążków odbierało życie trzem osobom naraz. Urządzenie to nazwano dźwignią. Owa dźwignia pojawiła się na wschodzie Cesarstwa Rzymskiego  mniej więcej w I-szym wieku przed naszą erą. To wyspecjalizowane urządzenie służyło do publicznych egzekucji zdrajców i buntowników. Dźwignia urzeczywistniała tradycyjną, rzymską dążność  do skuteczności. Jednak używano jej również na arenach amfiteatru bo była bardzo widowiskowym narzędziem męki.

Jej podstawą był wkopany w ziemię drewniany pal na którym umieszczano krótszą, pionową poprzeczkę z krążkami linowymi na końcach. Ukośne wsporniki  wzmacniały strukturę na tyle, że mogła unieść ciężar trzech ofiar. Oprawcy obwiązywali zakończoną ciężkim kamieniem line wokół szyi skazańca wiszącego po lewej stronie zaś do nienaturalnie wygiętych nóg ofiary po prawej podwieszali żelazny obciążnik. Skazaniec umieszczony po środku był przywiązywany lub przybijany do krzyża jak w tradycyjnym ukrzyżowaniu. W ciągu paru minut ofiara z lewej udusi się, agonia ofiary po prawej będzie długa i bolesna. 

DRZEWO STRACHU (5)

Jedno z najprostszych narzędzi męki miało niezwykle niszczącą moc – nazywano je „drzewem strachu”. By je stworzyć  trzeba było jedynie dwóch rosnących obok siebie młodych sosen.

Oprawcy związywali ich korony liną i kotwiczyli je do wbitych w ziemie kołków. Potem przywiązywano pęciny skazańca do każdego z drzewek by na koniec przeciąć liny. Wtedy uwolnione drzewka rozrywały ofiarę na pół. Zmagazynowana siła dwóch drzew szarpnie stosunkowo słabe stawy. Dotyczy to zwłaszcza stawu biodrowego.

 

PSZCZELI KOSZ (6)

Monumentalne gmachy, mosty i akwedukty starożytnego Rzymu są świadectwem Imperium, które władało siłami natury. Także również rzymscy kaci wykorzystywali bogactwa przyrody. Za ich pomocą stworzyli koszmarną maszynę śmierci – „pszczeli kosz”. Na pomysł wykorzystania do tortur owadów pierwsi wpadli Persowie i Grecy. Rzymianie byli świetnymi pszczelarzami. Pszczoły dają słodki miód – lecz mogą również stworzyć maszynę z mnóstwem żądeł. Wyposażony w uchwyty pszczeli kosz wyplatano z wikliny. Strażnicy wpychali do niego rozebraną do naga, związaną ofiarę. Liny przywiązane do uchwytów kosza – przechodziły przez trzy przyczepione do drzewa krążki. Na tym samym drzewie zawieszano wcześniej ul. Za pomocą lin oprawcy unosili kosz do góry gdzie pszczoły żądliły bezbronną ofiarę. Wciągana na górę ofiara szarpała się więc pszczoły przeprowadzały defensywny atak. Jad pszczeli ma podobny skład chemiczny do jadu grzechotnika. Pszczoły są malutkie więc trzeba 1300 (tysiąca trzystu) użądleń by zabić zdrową, dorosłą osobę.

 

KOŁO TORTUR (7)

W starożytnych manuskryptach pisano o narzędziach tortur powodujących urazy, okaleczenie i śmierć.

W porządnej sali tortur nie mogło zabraknąć koła. Było ono powszechnie stosowanym środkiem perswazji. Koło tortur cieszyło się popularnością od tysiącleci. Po raz pierwszy użyto go w starożytnej Grecji. W starożytnej Grecji tortury były częścią systemu prawnego. Nie torturowano obywateli Grecji ale niewolników tak. Starożytni Grecy uważali, że niewolnicy nie są ludźmi. Często traktowali ich jak narzędzie. Jeden z autorów napisał, że „niewolnicy to stworzenia chodzące na dwóch nogach ale nie ludzie.” Uważano, że łamanie kołem jest jednym z niewielu skutecznych sposobów na wyciągnięcie od niewolników prawdy.

Długa rama drabinowa zbudowana z dwóch głównych wsporników i poprzeczek. Po jednej stronie znajdował się kołowrót , który odpowiadał za rozciąganie. Jednym z najważniejszych elementów tego narzędzia jest koło z mechanizmem zapadkowym obracające się tylko w jednym kierunku. Dzięki niemu można stopniowo zwiększać napięcie. Każde kliknięcie zapadki oznacza, że nieszczęśnik przywiązany do koła tortur – coraz bardziej się rozciąga czego skutkiem jest rzecz jasna odczuwanie okropnego bólu. Więzadła są bardziej elastyczne niż kości. Stopniowe napinanie rozciąga więzadła i prowadzi do złamania kości. Gdyby kołem tortur kręcono gwałtownie przerwałyby się więzadła a nie kości. Owe łamanie kołem gruchocze kości. Można to było zrobić z niezwykła łatwością.

TUNIKA MOLESTA (8)

Niespełna tysiąc kilometrów dalej w starożytnym Rzymie cesarz wymyślił tortury zwane – „tunika Molesta” by zabawić publiczność w Koloseum.

W czasie tego spektaklu – ludzie zmieniali się w żywe pochodnie. W starożytności tortury i zabójstwa były rozrywką dla ludu zwłaszcza na rzymskich igrzyskach. Te wielkie imprezy masowe odbywały się w amfiteatrach w całym imperium.

Cesarz Neron był miłośnikiem wymyślnych tortur. Neron wyróżniał się spośród rzymskich cesarzy okrucieństwem. Organizował krwawe spektakle w czasie których w wyszukany sposób zadawano ból. Zapamiętano Nerona między innymi  dzięki najokrutniejszym torturom jakie oglądano w rzymskich amfiteatrach.  Ich ofiary zmieniano w żywe pochodnie.

W pierwszym wieku poeta Lukinios opisał tortury wymyślone na prośbę Cesarza Nerona – nazwano je tunika Molesta.

Tunika Molesta to wyjątkowo nieprzyjemne odgrywanie mitycznej śmierci Heraklesa. Heraklesa podstępnie skłoniono do włożenia zatrutej szaty. Trucizna wypaliło mu ciało aż do kości. Herakles nie mógł znieść bólu więc się podpalił. Rzymianie zmuszali skazańców do odgrywania tej sceny w amfiteatrze. Wkładali im tuniki nasączone łatwopalną substancją a następnie podpalali.

Aby tortury były jak najbardziej widowiskowe sporządzono miksturę, która długo się paliła. Ludzie zmieniali się w żywe pochodnie.  Dokładnie nie wiemy jak wyglądała tunika Molesta ale prawdopodobnie była to lniana tunika nasączona łatwopalną substancją. W tamtych czasach najpopularniejszą łatwopalną substancją była nafta. Znano ją już w czasach rzymskich.

Stara Księga Męczenników John’a Fox’a z 1563 roku dostarcza nam wiele cennych wskazówek jak szybko uzyskać wysokie płomienie, które po chwili nie zgasną.

„Ubierał skazanych w koszule sztywne od wosku i podpalał w ogrodzie…” Być może słudzy Nerona używali wosku albo jakiejś pasty. Dzięki temu zabiegowi tunika Molesta była sztywniejsza i wchłaniała więcej łatwopalnej substancji i dłużej się paliła. Człowiek pokryty takim żelem nie miał szans. Tkanina przyklejała się do ciała ofiary czego skutkiem było strawienie materiału jak i skóry przez ogień.  Brutalny spektakl z żywą pochodnią trwał około minuty. 

CHŁOSTA (9)

W starożytności chłosta należała do najczęściej stosowanych kar. Bat od dawna jest skutecznym narzędziem do zadawania bólu i torturowania. Jedną z największych zalet jest jego prostota. Nigdy nie był tak popularny jak rzecz jasna w czasach rzymskich.

Rzymianie byli zwolennikami chłosty. Głównie kojarzy się nam ona z drogą krzyżową Jezusa. Bardzo często wymierzano karę chłosty. Z tego powodu powstały różne rodzaje batów.

Największą trwogę wzbudzał bat  zwany „skorpionem”. Miał na końcach metalowe haki. Były one zaostrzone więc zadawały silny ból wbijając się w ciało ofiary oraz zrywając płaty skóry. Nie trudno wyobrazić sobie, że powodowało to ogromne urazy.

W imperium rzymskim obowiązywało surowe prawo dotyczące chłosty. Przyjęto zasadę, że można wymierzyć najwyżej 40 razów. Za przekroczenie tej liczby groziła poważna kara. Ponad 40 uderzeń batem mogło doprowadzić do nagłej śmierci. Często wymierzano 39 razów? Dlaczego? Na wypadek gdyby ktoś źle policzył J

Hak jest tak zbudowany, że zagłębia się w tkance i rozrywa ją gdy się go wyciąga.

Prawo ograniczające chłostę nie obowiązywało każdego. Skazanych np. na ukrzyżowanie biczowano niemal aż do śmierci. 

GRUSZKA (10)

Ponad tysiąc lat później w średniowiecznej Europie stosowano inne narzędzia tortur. W tamtych czasach uważano, że kara powinna być współmierna do winy. Za pomówienie lub bluźnierstwo wkładano do ust narzędzie tortur zwane „gruszką”. Gruszka powodowała poważne uszkodzenia ciała. Usta służą do oddychania, jedzenie i porozumiewania się.  Owa gruszka to uniemożliwiała. To żelazne narzędzie składało się z czterech płatków mocowanych na gwintowanym rdzeniu. Gdy było zamknięte przypominało gruszkę – stąd nazwa tegoż narzędzia tortur. Po dokręceniu uchwytu płatki powoli się rozwierały. Osuwały się od siebie trzykrotnie zwiększając szerokość gruszki.

Kilka takich gruszek zachowało się do dziś ale nie przetrwały teksty w których opisano by efekt ich działania. To narzędzie tortur  wzbudzało przerażenie. Siłą wkładano ją do ust. Kat musiał się najpierw uporać z zębami. Prawdopodobnie niektóre zęby łamały się pod naporem gruszki. W zębach znajduje się wiele receptorów nerwowych więc ich uszkodzenie powoduje straszny ból. Po wprowadzeniu gruszki otwiera się ją by płatki rozwarły szczękę. Opierają się na wewnętrznej stronie zębów i coraz bardziej je rozpychają. W końcu zęby wypadały z zębodołów. Jak doskonale wiemy-  stomatolog przed wyrwaniem zęba znieczula nerw. Wyobraźmy sobie jak bardzo musiało to boleć bez znieczulenia. Dalsze rozwieranie gruszki prowadzi do przemieszczenia szczęki i do obrzęku tylnej części jamy ustnej, które może doprowadzić do niedrożności dróg oddechowych. Wskutek zatkania ust, szoku i niedrożności tchawicy pojawiają się trudności z oddychaniem – prowadzące do hipoksji, której skutkiem jest niedotlenienie krwi. Niedotlenienie najważniejszych narządów a zwłaszcza mózgu po kilku minutach powoduje zatrzymanie krążenia.

PALENIE NA STOSIE (11)

W średniowiecznej Europie inkwizycja skazała tysiące ludzi na spalenie na stosie.

Przez 700 lat Inkwizycja siała terror w Europie. Kościół powołał te instytucję do walki z heretykami. Ci, którzy wyznawali poglądy sprzeczne z wiarą Katolicką – grzeszyli przeciwko Bogu i Kościołowi. Tysiące takich ludzi skazano na śmierć. Palenie ich an stosie uznawano za akt łaski. Wierzono, że ogień – przypominający ogień piekielny niesie niewielką nadzieję na odkupienie win i zbawienie. Władze kościelne dawały skazańcom szanse na życie wieczne w niebie,  zamiast mąk piekielnych. Zachowało się wiele źródeł historycznych opisujących ostatnie chwile ofiar. Ale wciąż pozostaje tajemnicą w jaki sposób ogień zabijał ludzi na stosie. Nie wiadomo czy powoli płonęli żywcem, czy umierali wskutek oparzenia dróg oddechowych.

W 1555 roku biskup Gloster, wielebny John Huper – został spalony na stosie bo nie chciał się wyrzec anglikanizmu i nawrócić na katolicyzm. Podobno powoli płonął żywcem. Zachował świadomość i modlił się nawet gdy promienie osmaliły mu twarz. Opisy świadków tego zdarzenia pomogą wyjaśnić przyczyny śmierci biskupa.

Cytat z przywołanej już księgi męczenników John’a Fox’a z 1563 roku:

„Choć płomienie osmaliły już twarz, a język mu opuchł to jednak poruszał ustami i bił się w piersi. Ten święty męczennik płonął przez ponad 3 kwadranse”.

Zadajmy sobie zasadnicze pytanie – czy człowiek może przeżyć 45 minut w temperaturze ponad 200 stopni Celsjusza? Zgon stanowczo nastąpił szybciej ale ogień mógł trawić ciało około 45 minut. Mogło się wydawać, że biskup porusza ustami bo pod wpływem ciepła kurczyła się skóra i usta były coraz bardziej spalone. Gdy człowiek płonie – mięśnie, skóra i inne tkanki obkurczają się co powoduje zgięcie stawów! Stąd wrażenie, że biskup bił się w piersi. Zgięcie stawu łokciowego powodowało, że ręce uderzały w klatkę piersiową. Zauważono to i błędnie zinterpretowano.

Ogień wywołuje oparzenia skóry i dróg oddechowych. Żar bywa tak wielki, że może zwęglić naskórek, skórę właściwą i narządy wewnętrzne. Zgon może nastąpić również z powodu oparzenia dróg oddechowych. Ich obrzęk prowadzi do niedrożności i zatrzymania oddechu.

Wyróżniano trzy typy stosów:

- pierwszy: obłożony drewnem wokół słupa do wysokości głowy

- drugi: układano drewno dookoła słupa

- trzeci: drewno podkładano od spodu. Podobno na takim właśnie stosie spalono biskupa Huper’a. 

NABIJANIE NA PAL (12)

Najokrutniejsze tortury w historii miały na celu przedłużenie cierpienia ofiar.

Stosował je średniowieczny Hospodar wołoski – Wład Palownik zwany również „Drakulą” J Nabijanie na pal praktykowano co najmniej od trzech tysiącleci. Ale pewien człowiek stosował takie tortury na przerażającą skalę. Był nim Wład Palownik – zwany Drakulą.

Wład słynął z niezwykłego okrucieństwa. Jego rządza krwi była tak wielka, że zainspirował twórcę postaci hrabiego Drakuli. Późniejsze pokolenia utożsamiało go z nieśmiertelnością i wampiryzmem. Ale prawdziwy Drakula był straszniejszy niż postać stworzona przez „Brama Stołkera” i filmowców z Hollywood J Wład Palownik nabijał swoje ofiary na pal w najstraszliwszy sposób… Ulubione tortury Włada były okrutne. Nabijał ludzi na pal, który przechodził przez całe ciało od odbytu po usta. Najstraszniejsze jest to, że ofiary umierały powoli. Pal był tak ustawiany – by śmierć nie następowała zbyt szybko. Chodziło oto by męki trwały jak najdłużej. Według źródeł historycznych ludzie nabici na pal: przeżywali kilka godzin a nawet kilka (2) dni!

Wład Palownik rządził Wołoszczyzną czyli dzisiejszą Rumunią. Średniowiecze było mroczną epoką, w której akceptowano okrucieństwo. Legenda głosi, że Wład szczególnie się nim wyróżniał. Prawdopodobnie Wład używał pali z drewna sosnowego. Na Wołoszczyźnie jest mnóstwo lasów sosnowych. Wład miał w swej armii specjalny oddział, którego zadaniem było wyszukiwanie w lesie prostych drzew na pale. Ścinano takie drzewa i ostrzono ich końce.

W 1462 roku Wład poprowadził Wołochów na wojnę z Turkami. Armia turecka była trzykrotnie większa, świetnie wyszkolona, zdyscyplinowana i zorganizowana. Nie można tego powiedzieć o armii Włada więc postanowił zaszokować swoich wrogów. Niektóre źródła podają, że w jednym miejscu nabił na pal około dwudziestu tysięcy ludzi. Byli wśród nich tureccy jeńcy ale w większości byli to jego poddani – mężczyźni, kobiety i dzieci. Gdy Turcy to zobaczyli – rzecz jasna zatrzymali się. Ich przywódca Mehmed II był zaskoczony i wstrząśnięty. Według niektórych źródeł po prostu zawrócił a cała armia za nim… Pole pełne ludzi nabitych na pal – to jeden z najbardziej drastycznych przykładów wykorzystania tortur w celu odstraszenia wroga.

Oburzenie społeczeństwa brutalnością wymiaru sprawiedliwości było coraz większe. Zarówno barbarzyńskie tortury, jak i stosowanie kary śmierci za drobne przestępstwa budziły gwałtowny sprzeciw. Wówczas zaczęły zyskiwać na znaczeniu dwie kary: więzienie i zesłanie. Los zamykanych w więzieniach był żałosny: pozbawiano ich jedzenia, świeżej wody i powietrza.

Wraz z nadejściem XIX wieku pojawili się światli myśliciele, filantropowi i reformatorzy chrześcijańscy żądający zmian. Postulowali oni tworzenie więzień zdolnych pełnić funkcje resocjalizacyjne, a nie tylko represyjne. Popełniano jednak błędy, wprowadzając reżim milczenia i bezproduktywną pracę, które zamiast skłonić skazanych do refleksji nad ich postępowaniem w rzeczywistości wielu doprowadziły do szaleństwa.

W XX wieku wymiar sprawiedliwości zdominowały kary więzienia i kary majątkowe. Uczeni prawnicy przywiązują wagę do tego, by kara była proporcjonalna do popełnionego czyny przestępnego. W większości państw panuje przekonanie, że zestaw środków karnych w postaci kary śmierci i więzienia wypełnia zasadnicze cele karania – resocjalizację przestępców, ochronę społeczeństwa i odstraszenie potencjalnych sprawców.

Podobne artykuły


10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 672
10
komentarze: 55 | wyświetlenia: 1000
10
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1090
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1368
6
komentarze: 55 | wyświetlenia: 1042
5
komentarze: 60 | wyświetlenia: 529
124
komentarze: 52 | wyświetlenia: 141201
118
komentarze: 23 | wyświetlenia: 236241
91
komentarze: 20 | wyświetlenia: 109468
90
komentarze: 29 | wyświetlenia: 121722
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska