Login lub e-mail Hasło   

Łza się w oku kręci

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.szkolenia.com/news/601/lza-si(...)u-kreci
O zmarnowanych szansach lat 90 odczuwanych po dziś dzień
Wyświetlenia: 2.105 Zamieszczono 21/05/2015

ZARZĄDZANIE: Czy z jakością jakoś będzie?

Na początku lat dziewięćdziesiątych eksperci szacowali, ze 30 proc. wytwarzanych w Polsce towarów ma wady. Oznaczało to, że prawie co trzeci pracownik wytwarzał buble. Firmy ponosiły z tego tytułu ogromne straty. Nie tylko w wyniku wycofania wyrobów ze sprzedaży czy napraw gwarancyjnych. Marnowane były także ludzka praca i komponenty do produkcji. Ponadto firmy traciły rynkową pozycję, a ich miejsce zajmowały lepsze wyroby z importu.

Wówczas to, w roku 1993, rząd Japonii postanowił przybliżyć Polsce rozległą problematykę zarządzania jakością. Otrzymywaliśmy wówczas pomoc zza granicy w postaci różnych produktów. Japończycy zaproponowali, żeby pieniądze (ok. 1 mln dol.) uzyskane z ich sprzedaży posłużyły do utworzenia ośrodka edukacji ekonomicznej. Powstało Polskie Centrum Produktywności. Miał to być pomost między polską gospodarką i krajami rozwiniętymi.

Japończycy mieli w zarządzaniu jakością bardzo ciekawe doświadczenia. Mało kto już dzisiaj pamięta, że jeszcze pół wieku temu napis "Made in Japan" był synonimem tandety. Mocarstwo, powalone na kolana w wyniku II wojny światowej, przeżywało też inne problemy. Panowała bieda, nasilały się konflikty społeczne, a związki zawodowe z determinacja walczyły o interesy pracowników, których nikt nie był w stanie zagwarantować.



*Wówczas do Kraju Kwitnącej Wiśni przybył William Deming, amerykański specjalista od zarządzania. Miał on całkiem inne koncepcje dotyczące działalności firm od tych, które obowiązywały w jego ojczystym kraju. Amerykańskie koncerny były zorganizowane na modle feudalna.

Na szczycie hierarchii stał prezes, postać nieomal mityczna, do której mało kto odważył się zbliżyć. Produkcja odbywała się według narzuconych norm i wskaźników ilościowych, a o jakość dbali kontrolerzy. Ludzie nie wiedzieli, co się w firmie dzieje, nie znali także problemów i zadań współpracowników z innych działów. Amerykańska gospodarka święciła jednak triumfy i zarządy firm nie zamierzały niczego zmieniać.

Deming szukał więc miejsca na Ziemi, gdzie mógłby wdrożyć swoje idee i pomysły. A podszedł do sprawy zupełnie inaczej. Po co kontrolować jakość wyrobów na końcu procesu produkcji, skoro brakom można zapobiegać od jego początku? Trzeba stworzyć system, w którym odbywałaby się w firmie nieustanna transakcja kupna – sprzedaży. Każdy pracownik odbierając od kolegi jakiś element wyrobu byłby wybredny jak klient i odmawiał przyjmowania rzeczy wadliwych. Mógłby też zatrzymać produkcje, gdyby zauważył, że dzieje się coś złego.
Zmianie musiałby też ulec styl zarządzania. Pracownik, według koncepcji Deminga, nie był trybikiem w firmowej machinie. Nikt lepiej nie wie przecież od człowieka zatrudnionego na określonym stanowisku, co mu przeszkadza w efektywnej pracy, co należy poprawić w przekazanej mu do użytkowania maszynie i czy przypadkiem coś nie zapowiada awarii w systemie produkcji. Nawet sprzątaczka prędzej może zauważyć, że z jakiegoś urządzenia wycieka olej niż szef działu technologii. Te wiedzę pracowników należy efektywnie wykorzystać oraz zachęcać ich do wprowadzania innowacji.

Pracownik nie chce produkować braków – twierdził Deming. – Chce być traktowany podmiotowo i być dumny ze swojej firmy. Należy usunąć wszelkie bariery, które przeszkadzają mu dobrze pracować.

Zmianie musiała też ulec rola i pozycja menedżerów. Jako nadzorcy i karzące ręce sieją w firmie strach, który paraliżuje innowacyjność. Ludzie nie chcą wówczas podejmować trudnych zadań. Co najwyżej wypełnia narzucone im obowiązki i normy ilościowe. Deming zaproponował, żeby z tego w ogóle zrezygnować. W firmie ma się liczyć jakość a nie ilość, a menedżerowie powinni stwarzać warunki do tego, żeby ludzie na każdym etapie produkcji starali się ją udoskonalić. To oczywiście wymaga stworzenia systemu szkoleń i motywacji oraz gromadzenia i wdrażania pomysłów innowacyjnych. A szef nie ma być nadzorcą, tylko liderem załogi. Umieć ją przekonać do celów, które firma zamierza osiągnąć, motywować i pomagać.

Ta zarysowana w skrócie idea Deminga spodobała się japońskiemu rządowi. Była bowiem nie tylko środkiem zaradczym przed panoszącą się produkcyjną tandetą, ale także sposobem na uspokojenie nastrojów społecznych.


*W zarządzaniu jakością konieczna bowiem jest współpraca załóg i menedżerów. Ludzie przekonani do tego, że razem mogą wiele osiągnąć, godzą się często na rezygnację z części swoich zadań i oczekiwań. Gotowi są zainwestować w firmę. Nie wolno jednak ich oszukiwać.

Efekty swoich starań muszą też dostrzegać na listach płac. Jeżeli firma zarabia więcej, powinny rosnąć pensje pracowników. Gdy jednak ludzie zorientują się, że menedżerowie ich oszukali, drugi raz się na ich zachęty nie nabiorą.

Idee Deminga należało wdrażać stopniowo, przy otwartej kurtynie, rzetelnie i uczciwie. Japończykom to się udało. Amerykańska gospodarka ani się obejrzała, jak wyrósł jej u boku groźny konkurent liczący się w skali globalnej. Dopiero wówczas zresztą Amerykanie dowiedzieli się, że mają tak świetnego eksperta od zarządzania jak William Deming.

Polska z początku lat dziewięćdziesiątych nie była w tak głębokim kryzysie jak powojenna Japonia. Przechodziliśmy jednak trudny etap transformacji, a produkt krajowy brutto malał z roku na rok. Po doświadczeniach z Jeffreyem Sachsem, który na zaproszenie Leszka Balcerowicza przyjechał do Polski wdrażać neoliberalną ekonomię, nie mieliśmy też zaufania do zagranicznych ekspertów. Do Japończyków jednak uprzedzeń nie było. Może ze względu na pamięć o obietnicy Lecha Wałęsy uczynienia z Polski drugiej Japonii.

Oferta szkoleniowa Polskiego Centrum Produktywności przyciągnęła dosyć szybko uwagę kadry zarządzającej firm. Byłem świadkiem zajęć w wypełnionych po brzegi salach konferencyjnych, podczas których otwierano ludziom oczy na zupełnie inny styl zarządzania niż ten, z którym mieli do czynienia przez dziesięciolecia. Polskie Centrum Produktywności wyszkoliło ok. 15 tys. menedżerów, którzy ponieśli idee Deminga do załóg. Dotarły więc one do setek tysięcy ludzi. Do programu włączyły się też związki zawodowe.

W wielu przedsiębiorstwach nastąpiła mentalna rewolucja. Ci menedżerowie, którzy potraktowali sprawę poważnie, osiągnęli w swoich firmach rekordowe wyniki. Gdy pisałem wówczas do magazynu "Cash" o wzroście produktywności przedsiębiorstw, które weszły do programu i zwiększyły wartość dodaną kilkunastokrotnie, redaktor naczelny był przekonany, że się pomyliłem i kazał mi tekst poprawić. Musiałem mu udowodnić, że napisałem prawdę.

Polskie Centrum Produktywności działało kilka lat, do czasu, aż skończyły się japońskie pieniądze. Za rządów Jerzego Buzka zostało zawieszone. Japończycy sugerowali, że są gotowi wyłożyć więcej pieniędzy pod warunkiem, że nasz rząd wykona jakiś gest świadczący o tym, że mu na kontynuowaniu przedsięwzięcia zależy. Nic takiego się nie stało. Łza się w oku kreci na myśl o zmarnowanych szansach.

Stała się rzecz dziwna. Intelektualny ruch, który mógł przekształcić polskie przedsiębiorstwa nie tylko technologicznie, ale także w wymiarze społecznym i psychologicznym, został utrupiony przez solidarnościową ekipę, która wyrosła na walce o podmiotowość ludzi pracy. W warunkach gospodarki rynkowej nie było natomiast lepszej propozycji uczynienia z załóg współgospodarzy przedsiębiorstw niż program Polskiego Centrum Produktywności.

Dobrym przykładem zmarnowanych szans jest firma Zelmer, producent artykułów gospodarstwa domowego. Wydawało się, że zagraniczna konkurencja zmiecie ją z rynku, do czego zresztą był tylko krok. Dzięki wdrożeniu zarządzania jakością, zaangażowaniu kierownictwa i załogi udało się ją uratować, a wkrótce imponująco rozwinąć. Zelmer funkcjonował wówczas jako przedsiębiorstwo państwowe. Gdy zapytałem przedstawiciela firmy, który uczestniczył w szkoleniu PCP, jakie są perspektywy jej prywatyzacji, odpowiedział, że załodze i dyrekcji się do tego nie śpieszy. Myślą raczej, żeby kupić jakieś zagraniczne przedsiębiorstwo z tej branży i rozwinąć ekspansję na obce rynki.



*W czasie rządów AWS firmę przejęła ekipa solidarnościowa i szybko wyhamowała jej rozwój. Nie umiała, albo nie chciała kontynuować owocnej dotąd współpracy z załogą.
Nad ideą zarządzania jakością pojawia się obecnie kolejne zagrożenie. Pod naciskiem wielkich międzynarodowych koncernów zwycięża koncepcja funkcjonowania przedsiębiorstwa jako maszynki do robienia pieniędzy. Akcjonariusze się cieszą. Powodów do zadowolenia nie mają jednak pracownicy, których próbuje się eksploatować, żeby produkcja była tania, a dochody firmy wysokie. Dlatego koncerny szukają takich miejsc na świecie, gdzie ludzie godzą się na marne wynagrodzenie. A skoro marna płaca, to i marna praca. Musi się pojawić kolejny guru od zarządzania, który zatrzyma ten trend godzący w pracowników i klientów.




***
Warunki dojścia do zarządzania jakością wg Williama Deminga:
1. Określenie stałych celów w odniesieniu do usprawnienia jakości.
2. Wprowadzenie nowej filozofii, czyli głębokiej wiedzy.
3. Rezygnacja z masowej kontroli i wprowadzenie metod statystycznych.
4. Odejście od doboru dostawców uwzględniającego jedynie warunki cenowe.
5. Ciągłe i niekończące się ulepszanie procesu planowania, produkcji i usług.
6. Wprowadzenie nowoczesnych metod szkolenia i edukacji pracowników.
7. Wprowadzenie instytucjonalnego przywództwa.
8. Odrzucenie obaw i niepokojów tak, aby wszyscy mogli pracować efektywnie i oszczędnie.
9. Likwidacja barier między pracownikami.
10. Eliminacja wszelkich form promocji zachęcających do osiągnięcia poziomu "zero defektów" na każdym poziomie produktywności.
11. Likwidacja liczbowych kontyngentów dla pracowników i kierownictwa.
12. Likwidacja barier pozbawiających pracowników dumy z wykonywanej pracy. Eliminacja rocznych ocen oraz systemu nagradzania zasług.
13. Wprowadzanie programów edukacyjnych oraz zachęcanie do samokształcenia.
14. Zaangażowanie wszystkich pracowników w procesie transformacji.



Źródło:
KOWEZiU
http://www.koweziu.edu.pl/

Podobne artykuły


25
komentarze: 84 | wyświetlenia: 1883
17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1008
16
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1654
15
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1361
14
komentarze: 119 | wyświetlenia: 949
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 881
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 537
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1135
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 732
13
komentarze: 21 | wyświetlenia: 834
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 536
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 518
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1130
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 852
 
Autor
Dodał do zasobów: szkoleniacom
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  21/05/2015

Rzeczywiście szkoda, że ten program przynoszący wymierne korzyści został zaprzepaszczony. Teraz funkcjonują systemy zarządzania jakością w oparciu o normy unijne. Ale one tworzą raczej sztywny gorset dla realizujących je podmiotów. I poprzez system audytów (sowicie opłacany) demotywują i paraliżują kreatywność "szarych" pracowników.

@greenway: Nie spodziewałem się, że ktoś przebrnie przez ten artykuł :-)

Dzięki za głos!

Generalnie Polska zwaliła sprawę i to dosyć mocno. Gdyby nasi "wodzowie" byli bardziej spostrzegawczy, bardziej rozumieli mechanizmy kierujące rynkiem, bardziej by im zależało na rozwoju społeczno ekonomicznym, dziś bylibyśmy w zupełnie innym miejscu w Europie.

Piszesz o obecnych normac

...  wyświetl więcej

@SZKOLENIA.COM:
Dzień Dobry,Pozdrawiam serdecznie.Dobrze że autor podaje ciekawe koncepcje.Moja opinia.

To nie Generalnie Polska tylko administracja za kulisami,znakomicie wykształcona nawet w USA (byli członkowie PZPR mieli takie możliwości) wprowadziła system kolonialny w Polsce po 89 i tanią produkcję.Jednakże również na wysokim poziomie jak w ex-PRL.Dodam.Gdyby nie ex-RWPG nie b

...  wyświetl więcej

@Marek Lipski: już gdzieś to chyba czytałem ... ? :-)

"jaki naród tacy wybrańcy." - naród niewyedukowany będzie wybierał tych co więcej krzyczą i co w ładniejsze słowa ubiorą gówniane plany reform.

Naród z przewagą poglądów lewicowych wybierze partie lewicowe.
Naród konserwatywny - partie prawicowe
Naród bogaty nastawiony na wolny rynek - partie liberalne/centrowe

...  wyświetl więcej

@SZKOLENIA.COM: Dziękuję za odpowiedz.
Partie,formacje polityczne nie mają znacznia gdyż kartele ,koncerny i ich lobbyści decydują.To są (bardzo przepraszam za moją, osobistą refleksję) systemy stworzone dla wyborców, dla funkcjonowania administracji państw w tym aktualnych mocarstw (UK,USA,Francji Rosja,Indie,Chiny).

Jak to możliwe,że po czasie "próbnym" (6 miesięcy) przykładowo em

...  wyświetl więcej

Po raz kolejny dowód na to, ze prywatyzacja nie jest takim efektem, który wszystko poprawia. Stocznia szczecińska radziła sobie świetnie dopóki jej nie sprywatyzowano. Smucą mnie takie arty, bo pokazują, że Polak nawet po szkodzie jest głupi :(

@Krzysztof Mrozowski: to się chyba nieprędko zmieni a przykładów skrajnej nieodpowiedzialności znaleźć można naprawdę setki - a to wszystko z naszych kieszeni

  greenway,  21/05/2015

@SZKOLENIA.COM: gdyby ktoś tak zarządzał firmą jak zarządzano i zarządza się naszym krajem to ta firma dawno by upadła. Nasz kraj upada na raty a odpowiedzialność za ten smutny fakt nie istnieje. O tym, że nie jest to prawdziwa transformacja ustrojowa przekonał mnie jeden prosty fakt - brak zielonego światła dla rodzimej przedsiębiorczości.

@greenway: przerażające jest to, że to nie jest zwykłe biadolenie a fakt namacalny z którym nikt nic nie robi

  greenway,  21/05/2015

@SZKOLENIA.COM: chyba pozostało tylko kryterium uliczne. Albo może Kukiz utworzy partię "Wkurzonych" i wejdzie do parlamentu. :-)

  tadekp,  21/05/2015

Musimy mieć sami do siebie pretensje, wybieramy do kierowania społeczeństwem na różnych szczeblach osoby nie kompetentne, nie przygotowane. Teraz się dziwimy i jesteśmy obrażeni. Taka osoba która została wybrana przez Nas działa na zasadzie " jakoś to będzie". Dziś wybieramy między nauczycielem historii a prawnikiem. Kogo wybierzemy kto zgadnie ?

@tadekp: jaki naród tacy wybrańcy. Generalnie każdemu zależy na czymś innym - przykład emerytury i nowa propozycja obecnego prezydenta - 40 lat opłacania składek emerytalnych ALE nie obejmuje to urlopów macierzyńskich, rent i lat nauki. Zatem obecny rencista nigdy swojej emerytury nie zobaczy więc jemu to nie w smak i nie zagłosuje na władzę, która mu szkodzi. osobom, którym zostało kilka lat do e ...  wyświetl więcej

  aga1985  (www),  21/05/2015

Szkoda gadać. Ręce opadają

Popełniono jeszcze inne błędy. O tej koncepcji nie słyszałem, ale rzeczywiście jest bardzo ciekawa i opiera się na rozsądnych założeniach. Podstawowym problemem Polski było to, że po upadku PRL w najlepszym wypadku doszli do władzy idealiści, a w najgorszym sprzedajne mendy. Wszyscy mieli jedną wspólną cechę. Byli amatorami. Niektórzy wiedzieli, jak działają mechanizmy polityki, ale o gospodarce i ...  wyświetl więcej

@pasjonatpl: duże znaczenie ma tutaj kultura polityczna społeczeństwa i wybrańców tego społeczeństwa. Oczekiwanie, że coś się na lepsze zmieni w przeciągu kilku lat to idiotyzm. Ameryka wygląda jak wygląda, ale tam od zawsze była demokracja, tam od zawsze kształtowało się postawy patriotyczne a samo Państwo było Państwem w miarę stabilnym - brak wojen jak w Europie - co pozwoliło na ciągłe kształt ...  wyświetl więcej

To prawdopodobnie najciekawszy artykuł ostatnich miesięcy. Aż włos się jeży !

@Coriollanus: dzięki za ten pozytywny komentarz :-)

Rządy AWS-u to ogólnie była katastrofa dla Polski. :/

  marysia47  (www),  30/11/2015

Czyta się dobrze, szacun za artykuł, ale tematyka akurat dość sporna



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska