Login lub e-mail Hasło   

Pięć inspirujących przypadków osób, które się nie poddały

Przedstawiam pięć przypadków osób, które nigdy się nie poddały, a gdy życie dało im cytryny, wycisnęli z nich sok i zmieszali go z tequilą, bo tak robią prawdziwi twardziele.
Wyświetlenia: 824 Zamieszczono 29/05/2015

Źródło:

http://swobodnie.eu/

Joan Collins powiedziała, że gdy życie daje ci cytrynę najlepiej zrobić sobie lemoniadę. Mimo iż Pani Collins wielką myślicielką nigdy nie była, trzeba przyznać, że pokonywanie przeciwności losu to niezwykle ciekawy i inspirujący temat. Przedstawiam zatem pięć przypadków osób, które nigdy się nie poddały, a gdy życie dało im cytryny, wycisnęli z nich sok i zmieszali go z tequilą, bo tak robią prawdziwi twardziele.

Green Day

W 2003 roku Billy Joe Armstrong i spółka cieszyli się z nagrania 20 świetnych piosenek na ich nowy album Cigarettes and Valentines. Być może nie byli jeszcze wtedy świadomi, że życie to dziwka i przy najbliższej okazji zrobi wszystko aby nikomu nie było do śmiechu. Dość szybko przekonali się o tym na własnej skórze, gdyż taśmy na których zarejestrowane były piosenki zostały skradzione. Podczas gdy większość z nas prawdopodobnie spędziłaby resztę życia płacząc i lamentując jak to dzieło ich życia przepadło, chłopaki z grupy Green Day stwierdzili, że zawsze może być lepiej. Następne trzy miesiące spędzili na pisaniu koncepcyjnego albumu, któremu ostatecznie nadali nazwę American idiot.

Płyta uplasowała się na pierwszym miejscu listy magazynu Billboard, sześciokrotnie pokryła się platyną a sukces komercyjny połączyła z bardzo pozytywnymi recenzjami krytyków. Myślę, że dzisiaj grupa może w duchu dziękować złodziejowi, który zmotywował ich do nagrania najlepszej płyty w swojej historii (póki co).

Gregory David Roberts

Urodzony w 1952 roku Australijczyk jest całkowitym przeciwieństwem większości internautów i blogerów- on rzeczywiście ruszył w świat i nie spędzał swojego życia w domu przed komputerem. Zaczynał jako członek anarchistycznych grup pod koniec lat sześćdziesiątych, by skończyć jako popularny pisarz i narzeczony księżniczki. Wydaje się mało? Ok, zapomniałbym wspomnieć, że w międzyczasie zdążył być aktorem w Bollywood, punkowym muzykiem w Berlinie, narkomanem, przemytnikiem, rabusiem i założycielem kliniki w Indiach.

Roberts pierwszy raz za kratki trafił w 1980 roku, jednak nie spodobało mu się tam i postanowił opuścić zakład penitencjarny na własna rękę. Wrócił do więzienia dziesięć lat później i podczas odsiadki postanowił spełnić marzenie swojego życia- zostać pisarzem. Manuskrypt jego powieści Shantaram został dwukrotnie zniszczony przez więziennych strażników, a mimo to Roberts za każdym razem pisał powieść na nowo. Epicka powieść ukazał się w 2003 roku, a sam autor już na wolności postanowił zmienić swoje życie. Wiele wskazuje, że opłacało się być cierpliwym i przepisywać powieść w kółko, gdyż Hollywood właśnie pracuje nad filmową adaptacją książki, a główną rolę ma zagrać Johnny Depp.

Stephen King

w 1973 roku Stephen King na pierwszy rzut ona mógł wydawać się całkiem szczęśliwym człowiekiem, miał przecież żonę, samochód i cieszył się dobrym zdrowiem. Miał tylko jeden problem- był kompletnie spłukany. Pragnąc realizować swoje literackie ambicje musiał posługiwać się maszyną do pisana żony, gdyż nie stać go było na własną, dla tych, którzy nie pamiętają czym są maszyny do pisania- Link.

Za namową żony odrzucał propozycje stałej pracy, tylko dlatego, że oboje łudzili się, że to literatura zapewni im chleb. W końcu stworzył dzieło z którego był na tyle zadowolony, by wysłać je do wydawcy. Przepraszam, do kilku wydawców. Konkretnie do trzydziestu i każdy z nich odrzucił propozycję wydania książki. Spójrzmy prawdzie w oczy- specjaliści od NLP twierdzą, że nie ma porażki, jest tylko informacja zwrotna. Trzydzieści razy „nie” to całkiem konkretna informacja zwrotna, prawda? Raczej trudno żeby tyle osób się myliło. Ostatecznie powieść została wydana w 1974 i w pierwszym roku sprzedane zostało ponad milion jej egzemplarzy. Carriebo taki był jej tytuł, rozpoczęła karierę pisarską mistrza grozy. Możemy być pewni jednego- aktualnie na brak pieniędzy King i jego małżonka nie powinni narzekać.

Lemmy Kilmister

Lemmy jest legendą. Lemmy jest inspiracją dla nas wszystkich. Urodzony w 1945 roku jaki Ian Fraser Kilmister, jest jedną z legend rocka. Nie zawsze jednak wszystko w jego życiu układało się po jego myśli. Próbował swoich sił jako gitarzysta, jednak jak sam przyznał w swojej autobiografii- nigdy nie potrafił grać solówek. W 1971 roku dołączył do space-rockowej grupy Hawkwind, gdzie grał na gitarze basowej i okazyjnie śpiewał. Głównie dał się jednak poznać jako fan kobiet i środków odurzających. Nie byłoby w tym nic złego, gdyż cały zespół słynął z osiągania innych stanów świadomości, Lemmy jednak miał pecha-brał złe narkotyki. Członkowie Hawkwind lubowali się LSD, nasz bohater preferował jednak amfetaminę, ze względu na te różnice nie do przeskoczenia został wyrzucony z zespołu.

Strata pracy i wyrzucenie z zespołu może zdołować, prawda? Lemmy postanowił, że nigdy więcej nie spotka go taka przykrość. Założył swój własny zespół, który nazwał Motorhead, co jest slangowym określeniem osoby uzależnionej od amfetaminy. Oryginalnie. Do dziś jego kapela jest uwielbiana przez wielbicieli ostrego grania, a sam Lemmy pomimo upływu lat nie zamierza rezygnować ze swojego rockowego stylu życia. Życzymy dwustu lat grania.

Mike Oldfield

Co byście zrobili gdyby przyszedł do was młody chłopak z propozycją sfinansowania instrumentalnego albumu muzycznego, gdzie głównym bohaterem będzie instrument o nazwie dzwony rurowe? Myślę, że większość z Was posłałaby tego młodego chłopaka w cholerę. Dokładnie to zrobili przedstawiciele większości wytwórni muzycznych, argumentując, że nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie słuchał czegoś takiego. Trzeba przyznać, że ich argumentacja brzmiała rozsądnie.  Jednak niewystarczająco rozsądnie dlaRicharda Bransona i jego kolegów z nowo powstałego Virgin Records, którzy postanowili dać chłopakowi szansę i wydać ten kontrowersyjny album.

Dziewiętnastoletni Mike Oldfield sam zagrał na wszystkich instrumentach wykorzystanych na wydanej w 1973 roku płycie. Tubular Bells był początkiem pięknej kariery Oldfielda jak i przyczynił się do sukcesu finansowego Virgin Records i Richarda Bransona. Sam Oldfield nie poddaje się nigdy, co pokazał w 2003 roku nagrywając album od nowa z okazji trzydziestu lat od jego wydania. Nagranie na nowo najlepiej sprzedającego się albumu instrumentalnego w historii muzyki rozrywkowej wymaga sporych jaj. Podobnie jak próba sprzedania go gdy ma się dziewiętnaście lat.

Źródła:

1 2 3 4 5 6 7

Podobne artykuły


16
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1079
14
komentarze: 6 | wyświetlenia: 963
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 976
14
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1127
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 823
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1003
12
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1040
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 977
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 762
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 939
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 775
11
komentarze: 2 | wyświetlenia: 727
11
komentarze: 8 | wyświetlenia: 661
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 740
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska