Login lub e-mail Hasło   

Księże Zychu pamiętamy i jesteśmy wdzięczni

Sprawa zgonów księży: Stefana Niedzielaka, Stanisława Suchowolca i Sylwestra Zycha, jest ze sobą powiązana.Zbrodnia doskonała?
Wyświetlenia: 559 Zamieszczono 08/07/2015

Urodzony 19 maja 1950 roku w Ostrowcu koło Wołynia Ksiądz Sylwester Zych (bo o nim mowa). W 1977 r. ukończył Wyższe Metropolitarne Seminarium Duchowne św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Pracował w podwarszawskich parafiach m.in. w Tłuszczu oraz w Grodzisku Mazowieckim. W Tłuszczu po raz pierwszy naraził się komunistycznym władzom inicjując pod koniec lat 70 akcję wieszania krzyży w przedszkolach i szkołach.

Rok 1982 – ks. Sylwester Zych udzielił pomocy konspiracyjnej grupie Powstańcza Armia Krajowa. To właśnie on przechował broń zdobytą w czasie akcji na sierż. Zdzisława Karosa. Niestety, podczas  rozbrajania sierż. Karos został postrzelony. Sierżant marł w szpitalu w wyniku odniesionych ran. Zarzut próby obalenia siłą ustroju PRL i przynależności do organizacji zbrojnej, został postawiony ks. Zychowi. Ksiądz skazany został 8 września 1982 roku  procesie pokazowym na 4 lata więzienia.

Wyrok odsiadywał w ZK w Braniewie, w ciężkich warunkach. Bardzo często pozbawiano Ks. Zycha prawa do korespondencji, otrzymywania paczek i widzeń z rodziną.

W wyniku walki księdza o prawo do odprawiania Mszy na terenie więzienia (głodówki, petycje), Zych spędził 9 miesięcy w izolatce.

Ksiądz Zych walkę wygrał i został pierwszym powojennym księdzem, który jako więzień mógł odprawić Mszę.

Z więzienia ks. Zych wyszedł i w 1986 r. został kapelanem Domu Dziecka  prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Białołęce Dworskiej. W latach 1986-1989 był kapelanem Okręgu Warszawskiego Konfederacji Polski Niepodległej z którą miał już związki przed aresztowaniem.

Tuż po opuszczeniu murów więzienia otrzymywał anonimowe listy i telefony z pogróżkami. Wiosną 1989 roku w Warszawie został napadnięty przez nieznanych sprawców, którzy usiłowali siłą napoić go alkoholem. Zastraszony i ze świadomością niebezpieczeństwa spisał w 1987 r. swój testament.

 11 lipca 1989 r. znaleziono jego ciało na dworcu PKS w Krynicy Morskiej. Za przyczynę śmierci uznano wtedy zatrucie alkoholem. Śledztwo kilkakrotnie wznawiano i umarzano.

Niewątpliwie sprawa zgonów księży: Stefana Niedzielaka, Stanisława Suchowolca i Sylwestra Zycha, jest ze sobą powiązana. Jak stwierdziła Senacka Komisja Praw Człowieka i Praworządności – „złożone wyjaśnienia potwierdzają fakt stosowania przez funkcjonariuszy IV Departamentu MSW bezprawnych, a nawet przestępczych działań przeciwko duchownym”. Tym samym zasugerowano związek SB ze śmiercią księdza Zycha.

W roku okrągłego stołu i pierwszych prawie demokratycznych wyborów, czyli w 1989 roku, pięć lat po zbrodni na księdzu Popiełuszce, zamordowano trzech kapłanów katolickich… Dodajmy – nietuzinkowych, odważnych i dzielnych. Ks. Stefan Niedzielak był kapelanem Rodzin Katyńskich i twórcą powązkowskiego Sanktuarium Pomordowanych na Wschodzie. Ks. Stanisław Suchowolec, wzorem ks. Jerzego Popiełuszki, co miesiąc odprawiał Msze Święte za Ojczyznę i opiekował się rodzicami zmarłego przyjaciela. O tych tajemniczych morderstwach pisze w swoich książkach dziennikarz i reporter Zbigniew Branach.

Dlaczego zajął się Pan tymi sprawami?
Zbigniew Branach: Księży Niedzielaka i Suchowolca zamordowano „specjalnymi metodami” tuż przed rozpoczęciem obrad tzw. okrągłego stołu. Uznałem, że to nie przypadek. Pracowałem wówczas w miesięczniku „Reporter” i usiłowałem dotrzeć do prawdy o ich śmierci. Wydawało się, że po zbrodni na księdzu Jerzym i ujawnieniu tajemnic IV Departamentu MSW, tzw. „kościelnego”, nic podobnego się nie wydarzy. Wiadomości o ich śmierci nie zostały nagłośnione, jak morderstwo ks. Jerzego.
Zbrodni na księdzu Popiełuszce nie udało się ukryć przed opinią publiczną przede wszystkim dzięki ucieczce z samochodu oprawców jego przyjaciela - Waldemara Chrostowskiego. Notabene dziś pomawianego i szkalowanego przez „dziennikarzy”, tak jak kiedyś czyniono z księdzem Popiełuszką. Ponadto sprawcy zbrodni popełnili szereg błędów, które pozwoliły na ich ujęcie, osądzenie i skazanie na więzienie. W przypadku zbrodni na kapłanach w 1989 roku było całkiem inaczej. Sprawcy okazali się bardziej perfekcyjni. Dodajmy, że w lipcu tego samego roku znaleziono martwego po ciężkim pobiciu ks. Sylwestra Zycha, zaprzyjaźnionego z ks. Suchowolcem, kapelana „Solidarności” w Hucie „Warszawa”, gdzie zastąpił ks. Popiełuszkę.

Były zapewne osoby, które nie chciały, żeby cała prawda wyszła na jaw. Pisząc książki docierał Pan do różnych dokumentów, czy było to bardzo trudne?
Trzeba pamiętać, że istniała wówczas cenzura państwowa, do której zniesienia nie kwapił się premier Tadeusz Mazowiecki. Po drugie, podczas sesji inauguracyjnej „okrągłego stołu”, mecenas Władysław Siła-Nowicki wprawdzie podniósł temat śmierci księży Niedzielaka i Suchowolca i niejako wymusił „minutę ciszy”, ale skutkiem była agresja uczestników obrad i przemilczenie sprawy.

Pan jednak nie poddał się i w dalszym ciągu poszukiwał prawdy...
Tym bardziej czułem się „zobowiązany”, gdy ogłoszono śmierć księdza Zycha (11 lipca 1989). Charakterystyczne, że nastąpiło to wkrótce po umorzeniu – po raz pierwszy – śledztwa w sprawie zgonów księży Niedzielaka i Suchowolca. Pojechałem na miejsce znalezienia zwłok i do prokuratury, która także i to śledztwo prowadziła nieudolnie, bardzo nieprofesjonalnie. Dużym utrudnieniem dla śledczych było to, że szefem MSW w rządzie Tadeusza Mazowieckiego pozostawał wszechwładny generał Czesław Kiszczak, który ze swoimi podwładnymi, delikatnie mówiąc, nie pomagał w wyjaśnieniu okoliczności zbrodni.

Chyba niewielu dziennikarzy podjęło wówczas temat tych „tajemniczych” zgonów?
To prawda. Morderstwa polityczne księży, a za takie są uznawane te, o których teraz mówimy, nie są priorytetami na giełdzie dziennikarskiej. Jakby ksiądz kogoś zabił, to zapewniam panią, że chętnych do drążenia tej sprawy byłoby wielu… Do uzyskania materiałów śledztwa wystarczyło trochę konsekwencji i stanowczości. Prokuratura postępowania kilkakrotnie umarzała, ponownie wznawiała i tak w kółko. Ale zebrany materiał dostarczył mocnych argumentów, że zgony księży Niedzielaka, Suchowolca i Zycha trudno uznać za przypadkowe. Powiem więcej. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że tamtego roku - 1989 nie było nigdy w historii Polski. Trzy księżobójstwa i sprawcy nieznani. Zbrodnie doskonałe przygotowane z pełnym profesjonalizmem, bez pozostawiania śladów.

Dlaczego sądzi pan, że doskonałe i dokonane z zimną krwią?
Z mieszkań księży nic nie zginęło. Każdy został zamordowany inną metodą, ale specjalną. Na przykład – ks. Niedzielak metodą „zakolankowania”, czyli poprzez złamanie kolanem kręgosłupa. Nasuwa się pytanie: kto umiał tak zabijać? Odpowiedź znajdujemy w aktach śledztwa. Jak napisał prokurator – tą metodą uczono mordować terrorystów szkolonych w państwach Układu Warszawskiego oraz członków „grup specjalnych” z Securitate, Stasi, KGB, SB et cetera. W sypialni ks. Suchowolca nieznana ręka podłożyła substancję nieznaną polskiej kryminologii, która spowodowała, że w pomieszczeniu, w środku nocy wytworzyła się temperatura około 300 stopni Celsjusza i wybuchł pożar. Biegli z Instytutu Pożarnictwa sporządzili tę opinię już w 1989 roku, ale do dziś nie znaleziono sprawcy podłożenia tej substancji.

Czy to możliwe, że przyjdzie moment wyjaśnienia tych zbrodni, do dziś „doskonałych” i odkryjemy wreszcie całą prawdę?
W sprawach morderstw najbardziej istotne są nie dni, a pierwsze godziny śledztwa. Jak wspomniałem – na początku postępowania prokuratorskiego popełniono tak liczne błędy i szereg zaniedbań, które postawiły w bardzo trudnej sytuacji prokuratorów – np. z Instytutu Pamięci Narodowej – wznawiających śledztwo po wielu latach od zdarzeń. Dlatego jestem sceptyczny. Ale z drugiej strony, zdaniem wybitnych kryminologów – nie ma zbrodni doskonałych, więc – być może – i w tych sprawach doczekamy się przełomu. Zwracam uwagę, że mówimy o zbrodniach na kapłanach dokonanych w ostatnim półroczu istnienia Polski Ludowej. Kilka miesięcy po znalezieniu zwłok księdza Zycha rozwiązano Służbę Bezpieczeństwa i do dziś – dzięki Bogu – nie ma zbrodni politycznych na kapłanach. Kto chce, niech wierzy, że są to przypadkowe zbiegi okoliczności.
Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Anika Djoniziak


Zbigniew Branach to dziennikarz i reporter, laureat konkursów reporterskich. W latach 70., dwukrotnie usuwany z redakcji z powodów politycznych. W 1980 roku uczestniczył jako reporter w strajkach na Wybrzeżu. Przewodniczący koła NSZZ ,,Solidarność” w warszawskich mediach. Autor książek: ,,Grudniowe wdowy czekają”, ,,Tajemnica śmierci ks. Zycha”, ,,Pierwszy grudzień Jaruzelskiego”, ,,Sam płonął i nas zapalał – próba wyjaśnienia zbrodni zabójstwa ks. Stanisława Suchowolca”, ,,Czerwony parasol”, ,,Piętno księżobójcy”, ,,Oskrżony Jaruzelski i inni”, ,,Mit ojców założycieli – agonia komunizmu rozpoczęła się w Polsce”, ,,Polityka strzelania”, ,,Zbrodnia przy Powązkowskiej”, ,,Sądne dni komuny”.

źródło: historykon.pl/

http://www.opiekun.kalisz.pl/index.php?dzial=artykuly&id=3900

Podobne artykuły


96
komentarze: 29 | wyświetlenia: 24778
72
komentarze: 26 | wyświetlenia: 106636
72
komentarze: 36 | wyświetlenia: 91100
70
komentarze: 34 | wyświetlenia: 10632
52
komentarze: 88 | wyświetlenia: 7621
44
komentarze: 9 | wyświetlenia: 5277
40
komentarze: 24 | wyświetlenia: 5190
40
komentarze: 76 | wyświetlenia: 3843
36
komentarze: 11 | wyświetlenia: 44320
36
komentarze: 41 | wyświetlenia: 5989
35
komentarze: 26 | wyświetlenia: 9957
34
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5535
34
komentarze: 16 | wyświetlenia: 14864
 
Autor
Dodał do zasobów: Marek Lipski
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska