Login lub e-mail Hasło   

Bez Chrztu w 966 roku, bez religii katolickiej bylibyśmy dzisiaj Rosjanami.

Powstawanie świadomości narodowej to długotrwały proces.
Wyświetlenia: 385 Zamieszczono 22/08/2015

W zasadzie powinienem zbyć ostatni tekst tego blogera wzruszeniem ramion. Hyde Park bowiem ma to do siebie, że można nań wygłaszać dowolne bzdury. Ale roux chce koniecznie, żeby jego tekst uchodził za wiarygodny, bo podparty rzecz jasna naukowymi źródłami. No to przyjrzyjmy się, z czego korzysta…

 Źródło pierwsze:

J. Wierusz-Kowalski „Poczet papieży”

Szkoda, że bloger nie podaje roku wydania tego „dzieła”.

Uzupełniam więc – 1985, sam środek komunistycznego reżimu Jaruzelskiego.

Natomiast bardzo ciekawa (choć zarazem wyjątkowo odrażająca) jest postać autora.

Jan Wierusz – Kowalski urodzony w 1912 roku był przed II wojną światową kapłanem katolickim, wykładowcą w seminariach itp. Jednak wraz z nastaniem nowego porządku zmienił się całkowicie.

Pycha i grzech doprowadziły go najpierw do współpracy z komunistyczną bezpieką, później do apostazji , a następnie do porzucenia kapłaństwa i walki z Kościołem w Urzędzie do spraw wyznań (…) W 1978 r. został funkcjonariuszem antykatolickiego Departamentu IV MSW, a służbę w bezpiece zakończył w 1985 r. w stopniu majora. (dr hab. Sławomir Cenckiewicz ).

        

Ubawiłem się setnie spoglądając na drugie źródło wiedzy blogera – dzieło galicyjskiego profesora Tadeusza Wojciechowskiego „Szkice historyczne jedynastego* wieku” wydane przez Gebethnera i Wolffa jeszcze w 1904 roku. Wystarczy może to, co o pozycji tej pisał współczesny:

Z tym wszystkim jednakże, przy całej ścisłości rozumowania stawia autor już w tej części swego dzieła niejedną hipotezę, którą by wypadało ściślej udowodnić – przede wszystkim arcybiskupstwo Bogumiła i jego ustąpienie, wpływy i intrygi Henryka – niestety, dla braku źródeł jest to niemożliwe. Słabsze więc pod każdym względem są następne szkice (“Królestwo polskie i koronacja Bolesława II”, “Arcybiskup Henryk”, “Strącenie i zegnanie króla Bolesława II”, “Faktum biskupa Stanisława”…, “Władysław Hermann…”), ponieważ się opierają jako na przesłankach na owych właśnie nie udowodnionych domysłach.

(Ks. Arkadiusz Marian Lisiecki (1880 – 1930) biskup katowicki, patrolog, redaktor)

Trzeba jednak stanowczo przypomnieć, że pozycja owa (wraz z odpowiednio dobranym słowem wstępnym!) wydana w RP w 1951 r. wchodziła do kanonu agitatorów komunistycznych w latach 1950-tych (oczywiście odpowiednie wypisy, bo całość była zbyt nudna i zbyt mało zrozumiała dla ówczesnych towarzyszy. Teraz zresztą podobnie.).

Nie ma innych źródeł, roux? Ponad wiek jaki upłynął od publikacji Szkiców historycznych zaowocował tylko jedną pozycją majora SB, na co dzień walczącego z Kościołem?

 

Ale wytykanie ci ignorowania całkiem sporego dorobku polskiej historiografii (circa about 15-16 tys. pozycji po 1956 roku nie licząc artykułów prasowych i prac magisterskich) to pikuś w porównaniu z zarzutem najpoważniejszym –bajdurzenie o Chrzcie jako utracie suwerenności to nowoczesna forma wymyślonego ongiś przez Ochranę**panslawizmu.

 

Przecież gdyby nie Chrzest z Zachodu bylibyśmy ochrzczeni w obrządku (pra)wschodnim, co zresztą w Małopolsce już nastąpiło circa 80 lat wcześniej, jeśli wierzyć Żywotowi św. Metodego.

 

Cała Europa stała się chrześcijańska, a cesarz niemiecki (zwący się cesarzem rzymskim) wywodził swoje imperium od wcześniejszej uniwersalnej monarchii – Frankijskiej, a ta z kolei od Imperium Romanum Cesarz zresztą uważał się spadkobiercą Karola Wielkiego.

Pogan mogło spotkać jedynie fizyczne unicestwienie bądź, jak Prusów, rozpuszczenie w żywiole niemieckim i … polskim (generalnie chrześcijańskim).

 

Nie ulega najmniejszej nawet wątpliwości, że akt ten jest najważniejszym wydarzeniem w całej naszej historii, decydującym również o przyszłości całej Europy środkowej. Główny rywal na przestrzeni wieków, Ruś, przyjęła chrzest 22 lata później. Tyle tylko, że z innego kierunku – z Bizancjum. Gdyby to samo spotkało Polskę, a przecież mogło (vide: Wiślanie!) prawdopodobnie nigdy nie doszłoby do powstania Narodu Polskiego. Tak samo zresztą jakUkraińskiego i Białoruskiego.

 

Religia rzymskokatolicka, panie roux, spowodowała, że jesteśmy Polakami (pan też, jak sądzę). Ba, przeniesienie obrządku łacińskiego na nasze ziemie dały impuls do powstania Narodu Białoruskiego i Ukraińskiego. Bo przecież Zachód już  w tamtych czasach stał w opozycji właśnie do modelu bizantyjskiego państwa stanowiącego jedność „moralno-polityczną”, czyli religii powiązanej z władzą państwową. Punktem stanowiącym o oficjalnym uznaniu podporządkowania Kościoła Wschodniego władzy jest rok 1721 –  po zniesieniu przez Piotra Wielkiego w 1721 r. patriarchatu na czele Kościoła stanął Święty Synod zależny od cesarza Rosji.

 

W ten sposób Kościół został podporządkowany władzy państwowej, a car stał się jego zwierzchnikiem i fak­tycznym przywódcą.

 

System ten trwał do Rewolucji Lutowej. Obalając carat pod­ważyła ona podstawy ustroju Kościoła, który musiał określić swój stosunek wobec nowych władz państwowych. Toteż w 1918 r. został zwołany sobór wszechrosyjski, który przywrócił god­ność patriarchy, a na jego rezydencję wyznaczył Moskwę i Za­gorsk. Po Rewolucji Październikowej stosunki między państwem i Kościołem oparto na nowych zasadach. Na ich podstawie od­dzielono Kościół od państwa, a religię uznano za prywatną spra­wę poszczególnych obywateli.

http://bpnr.com.pl/?chrzescijanstwo-wsrod-ludow-slowianskich,97

Tymczasem na Zachodzie państwo i religię dzieliła coraz większa przepaść. To w kręgu cywilizacji zachodniej zaczęły powstawać dzieła dotyczące najpierw praw naturalnych, potem – praw człowieka itp. Na wschodzie panował car.

I knut.

Przecież nawet rosyjski parlament (Duma) powstał dopiero po rewolucji 1905 roku.

 

Rzymska religia, panie roux, spowodowała, że na terenach Europy Środkowej naprzód wykształciły się, a potem przez wieki walczyły dwa modele państwowości – polski i rosyjski.  I chociaż ten ostatni przez pewien czas (tak od 1717 r. mniej więcej) coraz bardziej triumfował, to przecież w ostatecznym rozrachunku widać jego upadek. Mamy to szczęście, że doszło doń na naszych oczach.

 

To właśnie dzięki tej religii, którą próbujesz zwalczać, Rzeczpospolita Obojga Narodów była w stanie przez kilka wieków skutecznie przeciwstawiać się  moskiewskiemu samodierżawiu.

 

Dzisiaj, co prawda, wydaje nam się, że istnienie odrębnych Narodów stanowi oczywistą oczywistość. Tymczasem powstawanie świadomości narodowej to długotrwały proces, zapoczątkowany rewolucją przemysłową. Nic dziwnego, że na ziemiach Galicji budzenie się świadomości narodowej to mniej więcej połowa XIX wieku. W sumie niewielkie opóźnienie do reszty świata – przecież tak naprawdę koncepcja Volk narodziła się niewiele przed Napoleonem, zrazu dostępna jedynie…. romantykom  Johann Gottfried von Herder).

 

A ci, którzy czytali (może tylko oglądali?) Konopielkę wiedzą, że jeszcze po II wojnie światowej na Polesiu trafiali się ludzie, którzy zapytani o narodowość odpowiadali: tutejsi. A przed wojną w odległych rejonach II RP (np. Wołyń) twierdziło tak nawet 30%!

Ba, w Spisie Powszechnym z 2002 roku aż 2,03% ludności nie zadeklarowało żadnej narodowości!

Prawie 775 tys. obywateli Polski nie wie, kim są etnicznie.

 

Wilhelm Karl i Jacob Ludwig Karl Grimm zbierali baśnie nie po to, by zabawiać najmłodszych w przyszłych pokoleniach, ale po to, by odnaleźć, co składa się na substancję Narodu. Co go różni od innych. I temu właśnie trendowi (poszukiwanie cech odrębnych danego Narodu) możemy zawdzięczać ocalenie dla potomnych dorobku Polskiego Narodu przez Niemca Oskara Kolberga.

 

Jak więc miał się wytworzyć naród wcześniej, w czasach, gdy w świadomości ogółu tkwiło to tylko, kto jest ich lennym panem, i do jakiego kościoła należy chodzić?

 

Tylko religia, roux, bo przecież mało kto podróżował dalej niż 20 km od miejsca swoich narodzin. Jedynie wojna potrafiła co nieco przegonić społeczeństwo…

 

Bez Chrztu w 966 roku, bez religii katolickiej bylibyśmy dzisiaj Rosjanami. Mniej lub bardziej odepchnięty od Odry i Wisły istniałby Naród Wielkorosyjski, być może z pogranicznym miastem Warszawa. Choć niby po co miała by istnieć ta miejscowość?

O wiele ważniejsze byłoby przejście graniczne w Tczewie.

Roux agentem wpływu Kremla? Hmmmmm… 

Autor,Zródło,Info,Link:

http://3obieg.pl/agent-wplywu-chrzest-polski-wg-rouxa-2

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1407
16
komentarze: 71 | wyświetlenia: 835
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 885
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 745
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 835
13
komentarze: 75 | wyświetlenia: 1163
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 790
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 831
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 965
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 624
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 657
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 698
 
Autor
Dodał do zasobów: Marek Lipski
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska