Login lub e-mail Hasło   

Historia Rotmistrza Jerzego Sosnowskiego Cz.2.

Fakty czy tylko fikcja?Patriotyczny mit rotmistrza Sosnowskiego.
Wyświetlenia: 1.183 Zamieszczono 29/08/2015

Rotmistrz Jerzy Sosnowski - człowiek legenda, "as wywiadu II RP", bohater licznych książek, superagent wykradający tajemnice Reichswehry, kobieciarz i bon vivant. Słowem polski Bond. I zarazem bohater jednej z najbardziej kuriozalnych historii w dziejach polskich tajnych służb. Zwerbowany w 1926 r. udaje w Berlinie bajecznie bogatego polskiego arystokratę, werbuje zadłużonego u niego oficera Abwehry i wianuszek sekretarek, żon i kochanek dygnitarzy z Reichswehry i elit ministerialnych Republiki Weimarskiej. Rozkochuje je w sobie, buduje z nich siatkę i zdobywa niemieckie tajne plany wojenne. Wpada w 1934 r., gdy zdradza go zazdrosna kochanka - tancerka egotyczna (dziś powiedzielibyśmy striptizerka) Lea Niako vel Lea Krause. Sosnowski trafia do więzienia, jego kochanki-agentki zostają ścięte na gilotynie. W 1936 r. zostaje wymieniony na 7 agentów Abwehry. Przełożeni z Oddziału II-go mają jednak wątpliwości co do jego historii. Wśród ludzi wątpiących w jego historię jest m.in. kapitan Jerzy Niezbrzycki - superagent, który przewidział inwazję z 17 IX. W marcu 1938 r. staje przed sądem, gdzie oskarżono go o zdradę. 17 czerwca 1939 r. zostaje skazany za szpiegostwo na rzecz Niemiec na 15 lat więzienia i 200 tys. zł grzywny. Jego ślad ginie we wrześniu 1939 r.



Reszta jest hagiografią. Resortowy generał Marian Zacharski bawi się w jego biografa i stara się wykazać, że Oddział II był bandą idiotów, która skrzywdziła swojego najlepszego agenta (rozwalił mnie, gdy w wywiadzie dla "Do Rzeczy. Historia" powiedział, że "wychowywał się w kulcie Oddziału II-go"! Niby gdzie mu ten kult wpajano? W Starych Kiejkutach? :) Henryk Ćwięk pisze z kolei o Sosnowskim: "Sosnowski z końcem lat 20. objął agenturę w Berlinie, prowadził życie światowca, zdobywając względy kilku ustosunkowanych kobiet. Do 1936 był najważniejszym informatorem zza zachodniej granicy, przekazywał m. in. dane dotyczące agresji III Rzeszy na Polskę. "  Jak mógł być  do 1936 r. "najważniejszym informatorem zza zachodniej granicy", skoro go aresztowano w lutym 1934 r.?! Jak mógł zdobyć plany agresji III Rzeszy na Polskę, w czasie gdy III Rzesza dysponowała 100-tysięczną armią nie mającą czołgów a niemiecki sztab generalny opracowywał jedynie plany OBRONY przed polską inwazją? Podobnych mitów dotyczących rotmistrza Sosnowskiego zagnieździło się zatrważająco dużo. Niektórzy piszą nawet, że informował on nasz wywiad o strategii blitzkriegu, która na początku 1934 r. była dopiero w powijakach... Sosnowski jest kreowany na polskiego Bonda, po to by zaciemnić okoliczności wybuchu drugiej wojny światowej i przy okazji obrzucić błotem ludzi, których historie nadal są niewygodne (Niezbrzycki).

Jestem przekonany, że wyrok na Sosnowskiego był słuszny. A przekonał mnie dokument opisany przez Zbigniewa Wawra w "URze Historia". Liczące 347 stron opracowanie "Afera Sosnowskiego" przygotowane najprawdopodobniej przez polski przedwojenny kontrwywiad. Opisuje on wiele anomalii w życiorysie feralnego rotmistrza. Jak czytamy:

Powyżej: Jerzy Sosnowski w otoczeniu berlińskich przyjaciół i Benita von Falkenhayn, jedna z jego agentek.

"W 1924 r. nastąpił w jego życiu zasadniczy zwrot. Sosnowski postarał się o roczny urlop i zabrawszy ze sobą swą żonę i konie, wyjechał do Berlina, aby brać udział w wyścigach na torach w Karlhorst, Hoppegarten oraz innych. Decyzja była zastanawiająca. Czego szukał Sosnowski w Berlinie ze swymi końmi, które w Warszawie niewiele mogły dokonać? Na jakie dochody ze stajni mógł liczyć w konkurencjach o niebo całe trudniejszych od warszawskich? Skąd wziął pieniądze na ten kosztowny przejazd i pobyt w Berlinie? Były to zagadnienia, nad którymi nikt się nie zastanawiał. Sosnowski nie miał wówczas jeszcze żadnego kontaktu z polskim wywiadem i ten nie miał żadnych szczególnych powodów do zainteresowania się jego osobą. W Berlinie Sosnowski był przez rok 1924–1925. O pobycie jego w tym okresie w stolicy Niemiec bardzo mało wiadomo. Konie jego nie przyniosły oczywiście żadnego dochodu. A wydatki na utrzymanie stajni i na życie na pewnej stopie towarzyskiej były znaczne.

(...)


Powyżej: Lea Krause - pseudonim artystyczny Lea Niako

Po powrocie z Berlina Sosnowski nawiązał kontakt z Oddziałem II Sztabu Głównego, oświadczając: „Podczas rocznego pobytu w Berlinie zawiązałem liczne i wysokie stosunki towarzyskie. Przyszło mi to tym łatwiej, że byłem właścicielem stajni wyścigowej". Jak stwierdza autor opracowania: „Po zastanowieniu się doszedł on do przekonania, że dzięki tym właśnie stosunkom w sferach wojskowych arystokratycznych Niemiec mógłby oddać znaczne usługi polskiemu wywiadowi, i wobec tego zaproponował, aby go wysłano z powrotem do Berlina dla prowadzenia wywiadu". Oferta została przyjęta. Werbujący go kapitan Marian Chodacki uważał Sosnowskiego za cenny nabytek dla Oddziału II. W tym czasie nikt nie zwrócił uwagi, że przed pierwszym wyjazdem do Berlina wokół Sosnowskiego kręcił się Józef Hertz, były agent carskiej policji politycznej, który informował ją o członkach PPS, konfident carskiego kontrwywiadu. Po wybuchu I wojny szef carskiego wywiadu w okręgu warszawskim polecił Hertzowi werbować agentów znających język niemiecki. Udało mu się pozyskać kilkunastu ludzi. Hertz został wysłany do Sztokholmu, skąd miał wysyłać rosyjskich agentów do Niemiec. W czasie pobytu w Szwecji nawiązał kontakt z wywiadem niemieckim i przekazywał mu dossier każdego agenta wraz ze zdjęciem. Od tego momentu pobierał pieniądze od dwóch wywiadów.W 1918 r. powrócił do niepodległej Polski. Tu czekała go niemiła niespodzianka – został aresztowany. Powodem tego były dokumenty niemieckiej Feldpolizei wraz z księgą kasową, gdzie widniały sumy pieniędzy, jakie otrzymywał za swoją pracę. Hertz został skazany na długoletnie więzienie. Ale Sąd Najwyższy orzekł, że za zarzucane czyny, np. wydawanie Polaków w ręce niemieckie, nie można było go skazać, „ponieważ w czasie, gdy Hertz to robił, Polska nie była jeszcze państwem niepodległym, nie miała samoistnego bytu państwowego, a więc nikt nie mógł działać na jej szkodę". Hertz zaproponował swoje usługi polskiemu wywiadowi wojskowemu. Informacje dostarczane przez niego były bardzo interesujące. Skłonność do intryg zaważyła na tym, że został on odsunięty od działalności na rzecz wywiadu. Później Hertz pojawił się w otoczeniu barona Osten-Sackena, z którym spotykał się Sosnowski. Nasz autor pisał: „Nie było dowodów, że Sosnowski bezpośrednio stykał się z Hertzem. Natomiast sam fakt, iż przyjaźnił się z Osten-Sackenem, który później znalazł się w Berlinie, był nader zastanawiający".

(...)


Ciekawym wątkiem opracowania jest sprawa porucznika Józefa Gryfa-Czajkowskiego, szefa ekspozytury wywiadu polskiego w Berlinie przed Sosnowskim. Gryf-Czajkowski okazał się agentem pracującym dla Abwehry. Aresztowany, w trakcie przesłuchania przyznał się do działalności na rzecz wywiadu niemieckiego w 1933 r., ale milczał na temat swojej roli w Berlinie w latach 1925–1928. „W pewnym momencie machnął ręką i zrezygnowany najwyraźniej na wszystko wypalił, co następuje. W Berlinie początkowo naprawdę próbował pracować. To mu jednak nie szło i wówczas dobrowolnie zgłosił się do Abwehry i ujawnił się jako agent przysłany do Berlina przez Polaków. [...] Przy tej okazji proszono go, aby opowiedział wszystko, co mu jest wiadome o wywiadzie polskim w Berlinie, i oto on, Czajkowski, zakomunikował Niemcom wszystko, co mu było wiadome o roli i o charakterze Sosnowskiego. Zeznania te Czajkowski złożył w 1927 r., Niemcy dokładnie go wypytywali o Sosnowskiego i na tym sprawa się skończyła. Sensacja była niesłychana! Jeżeli Gryf-Czajkowski sypnął Sosnowskiego Niemcom w 1927 r., tzn. Niemcy znali rolę Sosnowskiego przez sześć lat (1927–1933) i nie wyciągnęli w stosunku do niego konsekwencji".

(koniec cytatu)

Podsumujmy: Sosnowski w 1924 r. udaje się do Berlina by w wdać się tam w bardzo kosztowny biznes na wyścigach konnych. Nie wiadomo skąd ma pieniądze. Wokół niego krąży dawny niemiecko-rosyjski agent. Po dwóch latach zgłasza się do polskiego wywiadu proponując współpracę. Wpada już po roku - zostaje wydana cała jego siatka a Niemcy nie robią z tym nic aż do 1934 r. Aresztują go wkrótce po podpisaniu paktu o nieagresji z Polską. Tak jakby likwidując tajną operację, która nie jest już potrzebna. Czy Sosnowski pracował dla Niemców czy był tylko przez nich dezinformowany? Jak czytamy w oficjalnym źródle: " W 1929 roku, za pośrednictwem Renate von Natzmer, Sosnowski zdobył kopię planu gry wojennej przeciwko Polsce - "Organisation Kriegsspiel". Za plan ten chciał najpierw uzyskać kwotę 40 000 marek. Zwierzchnicy, podejrzewając Sosnowskiego o zmowę z agentką, nie zgodzili się na tak wysoką zapłatę. Ponadto uważali, że dokument nie jest autentyczny, a cała sprawa została zainspirowana przez Abwehrę. Ritter von Nalecz obniżył cenę, a gdy i to nie dało efektu wysłał plan do Warszawy za darmo. " Działania Sosnowskiego wyglądają tutaj na świadomy udział w operacji "zatruwania". Być może pracował on jednak dla Sowietów (to tłumaczyłoby autentyczny niepokój Hitlera po odkryciu siatki Sosnowskiego), miał plecy w postaci sowieckich sympatyków w Abwehrze (ludzi płka Nicolaia) a jego misją było odpowiednie urabianie polskich służb na odcinku niemieckim. Tak żeby sprowokować wojnę.

Wiele mówią również strzępki informacji o powrześniowych losach Sosnowskiego. Nawet Wikipedia podaje, że: "Sosnowski ewakuowany z więzienia na wschód miał zostać zastrzelony 16 września 1939 roku przez konwojentów w okolicach Jaremcza. Niektóre źródła podają, że stało się to 17 września w okolicach Brześcia nad Bugiem. Miało się to stać na mocy ustnego polecenia dla Służb Więziennych, ażeby w razie wybuchu wojny po cichu "zlikwidować" więźniów, których uwolnienie wskutek działań wojennych, bądź przez obcy wywiad, mogło być niebezpieczne dla państwa polskiego. Nie zachowały się jednak żadne pisemne potwierdzenia rzeczonego rozkazu, część więc historyków podaje w wątpliwość prawdziwość tych przypuszczeń.
 
Wedle innej wersji konwojenci jedynie postrzelili Jerzego Sosnowskiego, a później w szpitalu przejął go radziecki wywiad. Miał zostać aresztowany 2 listopada 1939 i przetransportowany do więzienia na Łubiankę. Tam pod wpływem współwięźnia, byłego oficera radzieckiego wywiadu, Piotra Zubowa oraz śledczej Zoji Woskriesienskiej rzekomo został przekonany do współpracy z radzieckimi służbami. W efekcie Sosnowski przekazał wywiadowi ZSRR dwa nierozpracowane przez Niemców źródła informacji oraz służył jako ekspert w sprawach polskich. Między innymi w 1940 roku miał uczestniczyć w przesłuchaniach generała Mieczysława Boruty-Spiechowicza oraz zasugerować zwerbowanie księcia Janusza Franciszka Radziwiłła.
Powyżej: Zoja Woskriesieńska

Krążące pogłoski, jakoby po podpisaniu układu Sikorski-Majski nie został zwolniony, a przeniesiony do więzienia w Saratowie, podjął głodówkę i zmarł na skutek wycieńczenia oraz zatrucia żołądkowego wywołanego zapaleniem jelita  nie odpowiadają prawdzie. W świetle dostępnych publikacji, jeszcze przed układem major Sosnowski zadeklarował się jako przeciwnik ustroju przedwojennej Polski i podjął współpracę z NKWD jako oficer do zadań specjalnych. Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej kierował szkoleniem szpiegów i dywersantów w Saratowie, gdzie w 1942 roku awansował do stanowiska zastępcy kierownika obwodowego urzędu NKWD. W 1943 awansował do stopnia pułkownika.

W 1943 roku Sosnowski został skierowany do okupowanej Polski, gdzie prowadził zadania specjalne na rzecz Armii Ludowej. Nie jest jasne, czy po scaleniu Armii Ludowej z Ludowym Wojskiem Polskim pozostał w polskiej służbie. Zoja Woskriesienska-Rybkina twierdzi, że tak się stało, ale dostępne materiały archiwalne tego nie potwierdzają.
 
 
 

We wrześniu 1944 Jerzy Sosnowski przedostał się z Pragi do lewobrzeżnej Warszawy z zadaniem specjalnym, po czym zaginął bez wieści. Zoja Woskriesienska-Rybkina pisze, że "zginął podczas wyzwalania Warszawy", ale nie podaje bliższych szczegółów. Iwan Sierow utrzymuje, że został rozstrzelany na rozkaz kierownictwa Armii Krajowej. Paweł Sudopłatow podczas śledztwa w 1958 roku winą za śmierć Sosnowskiego obarczył Nikitę Chruszczowa i podał, że stało się to w 1945. Oskarżenie to Sudopłatow powtórzył w swojej książce."

Takiego to "polskiego Bonda" podsuwają nam jako bohatera "polscy Bondowie" tacy jak gen. Zacharski, który mówi, że: "Postać majora Sosnowskiego i jego dramatyczne losy są mi bliskie, z oczywistych przyczyn. Już jako banita, wielokrotnie czytając o nim potrafiłem się dużo głębiej utożsamiać z jego przeżyciami. (...) Suma moich przeżyć pozwala mi na czytanie dokumentacji o Sosnowskim zupełnie innymi oczami niż historykom.
 
 

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1463
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1628
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1056
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1004
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 888
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 917
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 969
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 809
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 599
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 942
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 796
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 812
 
Autor
Dodał do zasobów: Marek Lipski
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska