Login lub e-mail Hasło   

O tym nie powie Wam lekarz! Ratuj się kto może!

"Chciałabym – ku przestrodze – podzielić się z Czytelnikami pewnymi podłymi doświadczeniami jakie dopadły mnie dokładnie 1 września."
Wyświetlenia: 2.430 Zamieszczono 11/10/2015

Chaos i wojny na świecie, ale trzeba zadbać o swoją rodzinę i siebie.

Chciałabym – ku przestrodze – podzielić się z Czytelnikami pewnymi podłymi doświadczeniami jakie dopadły mnie dokładnie 1 września. A przede wszystkim ostrzec. W tym dniu zaczęłam się dusić, dosłownie, nie mogłam dojść z pokoju do kuchni, łazienki itd., nie mogłam wyjść z sunią na spacer ani po kromkę chleba. Dobrze że mam wokół dobrych ludzi. Nie mogłam położyć się spać bo charczałam, więc postanowiłam noce spędzać przy stole: rolowałam koc, kładłam go na brzegu stołu, na nim skrzyżowane ręce i na nich głowę. Nie pomagało, bo po 20 min ręce drętwiały.

Zawiozłam się na pogotowie – po zbadaniu mnie / osłuchaniu płuc zdiagnozowano spastyczne zapalenie oskrzeli. Podano mi 2 zastrzyki poszerzające kanały oddechowe i przepisano inhalator. Poprawiło się na kilka godzin, ale znowu spanie przy stole.

Po 5 dniach takich samych strasznych duszności poszłam do lekarza rodzinnego, dostałam jeszcze jeden inhalator do użycia 4 x dziennie po 2 wdechy, a ten pierwszy używać w razie ataku. Potwierdzona diagnoza – ‚spastyczne…’

Ponieważ nie było żadnej poprawy, po 3 dniach udałam się prywatnie do b. doświadczonego lekarza ‚starej daty’ potrafiącego robić różne hokus-pokus. Od razu na wejście powiedział mi: pasożyty – glista w płucach. Nie mogłam w to uwierzyć, co za bzdury, pomyślałam, ale mi to udowodnił. Zbadał mnie na pasożyty swoją aparaturą elektroniczną. Działa ona na zasadzie badania fal o przeróżnych częstotliwościach emitowanych przez żywe organizmy. Jest to jedyna dokładna metoda wykrywania wszystkich pasożytów u ludzi. Trwa 3 minutki.

Wytłumaczył mi, że musiałam połknąć jajo/jaja glisty ludzkiej najprawdopodobniej z liśćmi zielonej sałaty 2 miesiące wcześniej. Tak, taka jest prawda. Wszyscy wiemy co robić z sałatą, prawda? Każdy listek pod zimną wodę, opłukać, otrzepać i do salaterki. A to bardzo poważny błąd. Jeśli nie wierzycie – zróbcie eksperyment: włóżcie liść sałaty masłowej do szklanej salaterki, zalejcie wrzątkiem, zostawcie go i wróćcie po godzinie. Zdziwicie się co z niego wyjdzie. Woda staje się mętna i pokażą się jakieś świństwa na dnie salaterki. To samo odnosi się do kapusty pekińskiej. Zazwyczaj odrywa się 3-4 liście wewnętrzne, kładzie kapustę na desce, kroi i do salaterki. Straszny błąd., między liśćmi aż się roi, tfu…

Polecił mi kupić tabletki – rosyjski VORMIL, bez recepty, jest to opakowanie 3 tabletek, dostępne w dobrych sklepach zielarskich. Ostrzegł mnie, że po zażyciu każdej tabletki bestie będą ze mną walczyć. I tak się stało. Pierwszą wzięłam – jak trzeba – przed spaniem 18, drugą 19 września, a 20-go prosto na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Diagnoza ta sama: ‚spastyczne…’ Zrobiono mi duży obraz Rentgena płuc, wszystko dobrze, przez 3 godziny przebywałam pod tlenem, przepisano tabletki, i tyle. Wiedząc już o bestiach, zapytałam lekarza dyżurnego czy na prześwietleniu jest jakiś ‚stwór’, nie było. Trzy kolejne dni były nieco lepsze.

Zadzwoniłam do Sanepidu z pytaniem czy robią badania na pasożyty, niestety, tym się nie zajmują.

Ale bestie nie dawały spokoju. Znowu ledwie wlokłam się do kuchni, ledwie schodziłam ze schodów z I piętra, siadałam na murku przed blokiem żeby sunia mogła… Znajomi zaczęli się dziwić że chodzę zgięta w pół, charczę i nie mogę wydusić z siebie słowa. Zakupy robili mi dobrzy ludzie.

1 października połknęłam trzecią tabletkę. Bestie walczą o swoje życie choć trochę słabiej.

3 października, sobota, od rana coraz gorzej. Wreszcie po południu wezwałam karetkę. Dostałam 2 te same jak wcześniej zastrzyki… Poprawiło się. Podpowiadam lekarzowi w karetce, że jestem ciekawska, wpisałam w kompa objawy i wyszło mi, że to mogą być jakieś pasożyty. Lekarz zgodził się, choć niepewnie, że tak może być, zalecił bym nie używała żadnych inhalatorów bo uszkodzę sobie pęcherzyki płuc. Dostałam skierowanie na spirometrię. A co mam zrobić kiedy mnie dopadną duszości? Wzywać pogotowie.

5 października zrobiłam spirometrię, orzeczono że wyniki są fatalne.

I dopiero we wtorek 6 października poczułam się lepiej, znowu zawiozłam się do mojego ‚hokus-pokus’ lekarza, zbadał na obecność stworów, i ucieszył mnie bo one w końcu padły. Duszności ustały.

7 października jeszcze raz zrobiłam spirometrię, laborantka nawet się zdziwiła czy jestem tą samą osobą, która ledwie przywlokła się do gabinetu 2 dni wcześniej. Wyniki zupełnie inne.

Teraz jest b dobrze, chodzę normalnie, jak zwykle, nie mam żadnych duszności.

Ale jestem uparta i zaczęłam grzebać. Wpisałam w kompa ‚cykl życia glisty ludzkiej’ i okazało się, że taka jest prawda: połyka się jajo bestii, ono wędruje do płuc, tam robi się z niego larwa… same obrzydliwe rzeczy. Kiedy wydostanie się z płuc do przewodu pokarmowego, zamienia się w dorosłego osobnika o dł. 30-40 cm, znosi 200 tys. jaj na dobę, może powędrować z krwią do wątroby, pęcherzyka żółciowego, serca lub mózgu. I co wtedy? Przerażające. Tego jeszcze nie odkryłam, mogę sobie tylko wyobrazić mając doświadczenie z płucami. Dziękuję Panu Bogu za to, że miałam objawy, bo gdyby nie… Zdarza się, że człowiek wydali z siebie kilka kg tego świństwa. Wyobrażacie sobie? Ohydztwo. Ciekawe, czy parazytologię usunięto z programu nauczania? Czy tylko po łebkach? Może ktoś wie? Tyle razy podpowiadałam lekarzom, i nic. Jakby pierwszy raz o tym słyszeli. Nie mogłam powiedzieć im o diagnozie mojego ‚hokus-pokus’, bo i tak go niszczą. Leczy się tylko sprzedaż ‚leków’ na inne choroby, być może wywołane przez pasożyty. wyczytałam, że to one mogą wywoływać bóle stawów u dzieci hamują rozwój i wzrost, ale na wzrost są przecież hormonki. I kółko się kręci, grunt to biznes.

Wpisałam ‚glistnica’ i Wikipedia mówi, że jajo jest w warzywach podlewanych FEKALIAMI ludzkimi [link poniżej] I okazuje się, że to też prawda. Zauważcie jakie są wielkie marchwie, pietruszki, brokuły i kalafiory jak sedesy… Kiedy gotuje się brokuły / kalafior, zaraz po podgrzaniu wody kuchnia zaczyna cuchnąć wychodkiem. Rozmawiałam ze sprzedawcami na targu, mówili, że wieczorem wieś cuchnie jakby piorun walnął w wychodek, ale warzywa uprawiane przez chciwców i podlewane fekaliami szybko wyrastają na dorodne okazy. W ub. roku jesienią sąsiedzi zakisili 30 l kapusty, zostawili w kuchni, i trzeciego dnia nie było do niej wstępu, tak cuchnęło. Prosto na śmietnik. W tym roku tak samo wyrzuca się kiszone ogóreczki, następnego dnia po zakiszeniu.

Teraz muszę cofnąć się w czasie. Na początku maja znalazłam w krzakach, a właściwie to moja sunia, niechciany prezent – podziurawione nożem pudełko a w nim pięknego, malego, czarnego, długowłosego świnka morskiego – sprawdziłam mu płeć i nazwałam go Felek. Kupiłam mu 3 małe marcheweczki, chciałam mu dogodzić, ale powąchał je, i jestem pewna, że gdyby mógł mówić, to powiedziałby mi co mogę z nimi zrobić…. W ten sposób chyba ostrzegł mnie żeby wystrzegać się tych witaminek. Nie posłuchałam go, mea culpa. WTEDY JESZCZE NIE MIAŁAM POJĘCIA JAKIE TO WSZYSTKO NIEBEZPIECZNE.

Zabawcie się w śledczych – poczytajcie o pasożytach, a odkryjecie niesamowite rzeczy. A co się dzieje kiedy skażona kobieta urodzi dziecko? Strach pomyśleć.

Przykłady:

http://www.vitanatural.pl/pasozyty-czlowieka-glistnica-glista-ascaroza-ascaridosis

http://www.vitanatural.pl/pasozyty-czlowieka-glistnica-glista-ascaroza-ascaridosis-2

Drogi zakażenia:

niedomyte warzywa, nawożone ludzkimi FEKALIAMI
zanieczyszczona woda (np. z jeziora, rzadziej z basenu)

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Glistnica

A teraz – poszukajcie sobie lekarza który wykonuje nieinwazyjne ‚odkrycia’ aparatem SALVIA lub innym. Prawie 95% nas ma pasożyty. Dowiedziałam się, że w wodzie pitnej są lamblie, których nie niszczy nawet chlor. Czy kogoś to obchodzi? Powodzenia.

P.S. 1 – Rozmawiałam z moim weterynarzem, i okazuje się, że pasożytów nie da się naprawdę wykryć w… bo ten kawałek… może być czysty, a kolejny skażony, albo… dziś czysty, jutro skażony.

P.S. 2 – Z innej beczki: moja sunia nie chce jeść kurczaków, ja też nie jem. W końcu już 4-letnie dziewczynki w przedszkolu dostają miesiączkę. Tak powiedziały mi panie przedszkolanki. Sunia uznała, że jeszcze jadalne jest indycze mięso, wobec czego jej słucham.

Nasze zwierzątka wiedzą lepiej, mają ‚lepszego nosa’ od nas, wierzmy im.

Jak wspaniale jest oddychać pełną ‚pierwsią’! Nie wyobrażam sobie mieć stwory w mózgu.

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/pasozyty-jak-rozpoznac-usunac-z-organizmu-2014-11

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/skazony-setkami-robakow-zjedzeniu-sushi-2014-10

P.S. 3 – Jeszcze coś mi się przypomniało, o czym opowiedziała mi kuzynka. Kiedy była dzieckiem, jej sąsiadka zauważyła, że jej dzieciątko dużo i chętnie je, a nie rośnie i nie ‚grubnie’. Wręcz odwrotnie – chudnie i blednie i nie chce się bawić. Poprosiła kogoś o przyniesienie tzw. grochowin, to chyba badyle na których rósł groch. Zagotowała te grochowiny i w tej wodzie, pamiętacie takie cynkowe owalne balie? zanurzyła dziecko. Po 20 min przez pory z dziecka zaczęły wychodzić stwory, chyba owsiki, i można je było zeskrobywać drugą stroną noża. Obrzydlistwo, ale bardzo pomogło. Są filmiki na youtube.

Kobieta na targu powiedziała mi, że jej siostra podejrzewała u siebie pasożyty, jakaś ‚guślarka’ poradziła jej by wdychała gotujące się w łaźni wodnej mleko [garnek z mlekiem w garnku z wodą]. Po kilkunastu minutach zaczęła rz… tasiemcami, jakby to był makaron.

Ale wiadomo – takie rzeczy stosują tylko wsteczniaki, zacofańce, oszołomy… Niech oni długo żyją i nam pomagają.

Z tego widać, że ostatnio moja rodzina i przyjaciele / znajomi byliśmy bardzo monotematyczni, jak konie dorożkarskie z klapkami na oczach, zainteresowani tylko jednym – stworami, ale czasem tak trzeba.

Nie jedzcie sushi

Rozpisałam się. Koniec. Życzę zdrowia / znalezienia lekarza ‚hokus-pokus’.

Zródło,Autor,link,info: Bardzo ważne – o tym nie powie Wam lekarz! Ratuj się kto może!

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 720
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 784
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1082
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 798
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 882
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 548
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1101
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 636
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1153
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 627
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1174
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 557
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 853
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 714
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 359
 
Autor
Dodał do zasobów: Marek Lipski
Artykuł



  Kitek,  11/10/2015

Świadomość ludzka jest tak niska, że w większości przypadków ludzie chcą mieć po kilkoro dzieci. Tym samym przyrost ludności jest większy niż przyrost żywności, której mamy za mało, bo z kolei zachłanność państw prowadzi do utrzymania cen i opłaty za nieprodukcję. Z tego korzystają mali producenci, którzy też chcą żyć lepiej. Koło się zamyka. Kto tu zgrzeszył? Nikt inny tylko Stwórca!

@Kitek: zachęcam do zapoznania się z danymi dotyczącymi ilości żywności wyrzucanej/marnowanej. Jeszcze większa produkcja żywności to jeszcze większe jej marnotrawienie.

Zatem problem tkwi w czymś innym niż w produkcji żywności - a w czym - każdy odpowie sobie sam

  Kitek,  16/10/2015

@SZKOLENIA.COM: ŻYWNOŚĆ WYRZUCAJĄ TYLKO LUDZIE BOGACI, BO TYLKO ONI MAJĄ NA TO PIENIĄDZE. OZNACZA TO BRAK JAKIEJKOLWIEK KULTURY I SZACUNKU DO LUDZI UBOGICH A ZATEM DO STWÓRCY – JEŻELI WIERZĄ W KREACJONIZM. W TAKIM PRZYPADKU WSZYSTKIEMU WINIEN JEST KAPITALIZM WPROWADZONY W POLSCE DWADZIEŚCIAKILKA LAT TEMU.

@Kitek: jakoś nie bardzo to do mnie przemawia. Nie wierzę, żeby ktoś nigdy w swoim życiu nie wyrzucił czegoś zdatnego do jedzenia - bo za dużo na talerz nałożył, bo kupił coś przed terminem spożycia i nie zdążył zjeść, bo źle zapakował kanapkę i nie nadawała się do zjedzenia itd. KAŻDY w życiu coś wyrzucił do jedzenia.

To, że ktoś jest bogaty czy biedny nie ma znaczenia, chodzi o kulturę,

...  wyświetl więcej

  Kitek,  11/10/2015

Ktoś na samym początku dał mi minusa. Ten ktoś zapewne nie wie, że szympansica rodzi młode raz na pięć lat. Kobieta może rodzić co roku. Widocznie komuś zależało na szybkim przyroście populacji ludzkiej. Ciekawe, kto był tym wstrętnym chuliganem kosmicznym? Ktoś, kto dał mi minusa ma ograniczoną wiedzę do ambonowych wiadomości.

@Kitek: Dobry Wieczór,proszę nie zwracać uwagi na kapelę muzyczną minusowców i pilnych uczni z innej epoki.Proszę serdecznie o więcej na temat,o którym Pan pisze.Pana opinie są bardzo interesujące.Dziękuję.

  Kitek,  12/10/2015

@Marek Lipski: Panie Marku! Co z tego, że czasem napisałem /wydaje mi się/, że dobry artykuł na podobny temat. W takim przypadku przeczytało go 50 osób. Kiedy napisałem naprawdę głupi, to miałam około 2000 czytelników. Na eiobie jest tak jak w życiu – Pan czy może ja, czy też inni podobni mamy rację, ale oni mają pieczątkę.

  papa666,  12/10/2015

W mojej okolicy osad z oczyszczalni ścieków jest wywożony na pola agencji rolnej.

  eugen,  13/10/2015

Super artykuł choć przedstawiony bardzo realistycznie czyli szokująco... Jest to bolesna prawda.
Słoneczne sobotnie popołudnie, działka w górach a tu smrodek albowiem góral opróżniał swoje szambo i gnojowniki na pólko. Co na nim rośnie każdego roku ? - dorodne dynie...
Co robi Gmina ? - nic , ma swój piękny plan wieloletni (bajka) i śpi... W planie ma być oświetlona droga wiejska , k ...  wyświetl więcej

To ze miała duszności, to mógł być objaw stresu, a ten magik z wykrywaczem falowym robaków w ciele pacjenta (nic takiego - działającego - nie istnieje) z niej ten stres zdjął, mówiąc, że jest wyleczona. To nie byłbym przekonany.

@Janusz Nitkiewicz:
Dziękuję za minusik. I dalej uważam, że jednak to było u tej pani spowodowane stresem, a potem już działało lękiem (te trudności z oddychaniem). Artykuł mocno straszy /też działa lękiem na czytelnika/. Sałata, brr, ale straszna, ile tego złego może mieć, aż strach zjeść, bo zaszkodzi. A takie koty, całe się liżą z tego syfu co po nim chodzą, tu też śmietniki i robią to, ...  wyświetl więcej

  Kitek,  14/10/2015

@Janusz Nitkiewicz: Tak jak Pan pisze też może być. Jednak znając współczesną medycynę i praktyki lekarskie krajów rozwiniętych wiem, że medycyna coraz bardziej służy teoriom spiskowym i państwom w nie zamieszanym. Przymusowa szczepi się niemowlaki Szczeponkami, które powoduję, że wiele z tych niemowlaków staje się kalekami. Lekarze są opłacani przez firmy farmaceutyczne w celu przepisywania zalec ...  wyświetl więcej

  lewi,  14/10/2015

Faktem jest że wirusy, szkodliwe bakterie i robale są przyczyną stanów zapalnych. łykanie tabletek/ chemii/ nie usunie tych intruzów/konieczne jest czyszczenie organów/

Bardzo ciekawy artykuł cieszę się że go przeczytałam .Pozdrawiam

szczery, interesujący artykuł. Rzuca inne światło na temat pasożytów, po przeczytaniu odnoszę wrażenie, że mogę się z tym tematem zmierzyć i że nie jest wcale hermetycznie zapakowany jako mało dostępny. Pierwszy raz słyszę o nawożeniu ludzkimi odchodami, bo z reguły ponoć ''nawozi'' się nawozami sztucznymi i hormonami. Zastanawiam się nad candidą, helicobacter pylori czy i innymi pasożytami.

super artykuł, warty lektury!

e



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska