Login lub e-mail Hasło   

Pokonał przeszkody by sięgnąć Nieba

Ci co mówią, że młodzi nie mają szans chyba nie słyszeli o młodych informatykach. Wystarczy mieć talent, być pracowitym i zaczynać karierę już na studiach by sięgnąć szczytów
Wyświetlenia: 577 Zamieszczono 29/10/2015

Ta historia zdarzyła się pewnemu studentowi informatyki nazwijmy go tutaj Marek. Już za czasów szkolnych był to pasjonat matematyki, fizyki, a przede wszystkim informatyki. To, pracowitość oraz dobre liceum jakie skończył Marek pozwoliły na szybkie zaaklimatyzowanie się i bezproblemowe zdobywanie kolejnych zaliczeń i zdawanie egzaminów. Prawdę mówiąc studia zaczęły nawet troszkę nudzić Marka, więc szybko zaczął się rozglądać za pracą. Sięgnął po firmę z najwyższej półki. Krajowy lider. Uważana za najlepsze w mieście miejsce pracy dla informatyka. Jednak pomyślnie przeszedł przez jej sito kwalifikacyjne w postaci serii testów i dostał tę pracę.

Tymczasem zaczęło się też rozwijać jego życie emocjonalne. Co rusz to poznawał nową dziewczynę, która go czasem na krótko, a niekiedy na dłużej fascynowała i nie były to takie łatwe zdobycze. Musiał się starać i poświęcać im wiele czasu i zabiegów, a nie było to tak łatwe do pogodzenia ze studiami i pracą zawodową. Zaczynał żałować, że podjął pracę, zwłaszcza u tak wymagającego pracodawcy. Co prawda dawała ona pieniądze, których rodzice na mizernych pensjach mu skąpili i mógł pozwolić sobie na drobne szaleństwa, których pomysłowość dawała mu punkty u płci pięknej.

Tym sposobem wkrótce zdobył tytuł inżyniera i od razu podjął studia magisterskie. Wybrał specjalność, która nie była łatwa, ale wiedział, że ten kierunek jest ceniony wśród pracodawców. Splotło się to z poznaniem nowej dziewczyny - Ewy. Zakochał się w Ewie na zabój, ale wiedział, że jeszcze nie jest do niego przekonana. Nawet był pewien, że bez znaczącego stanowiska nie wyjdzie za niego. A przynajmniej on miał ambicję by tylko po osiągnięciu tego celu zaproponować jej małżeństwo. Tymczasem w firmie, w której pracował szanse i możliwości awansu nie były wielkie. Nic na jego i jej aspiracje.

Zaczął więc poszukiwać nowej, docelowej pracy. Szybko się zorientował, że krajowy rynek nie może mu niczego zaoferować. Wystartował więc do konkursów światowych potentatów informatycznych. Kwalifikacja była o niebo trudniejsza niż kilka lat wcześniej. Jednak po pół roku wytrwałych zabiegów dostał propozycję pracy jakiej pozazdrościliby mu informatycy  z całego świata. Propozycja była jednak dosyć sztywna. Miał objąć posadę najpóźniej w lutym kolejnego roku w Kopenhadze. Problemem były studia, które kończyły się dopiero w czerwcu kolejnego roku. Inna sprawa to Ewa, o której wiedział, że nie pojedzie z nim bez ślubu, ani nie jest jeszcze do tego gotowa. Przez kilka dni pogrążył się w depresji.

W desperacji poszedł na rozmowę do dziekana, który mu poradził by pracę magisterską przygotował do lutego, a obronił ją dopiero w czerwcu eksternistycznie zaliczając seminarium dyplomowe. To go zmotywowało by oświadczyć się Ewie. Zrozumiał, że jest na to gotowy. Zastanawiał się gdzie zorganizować oświadczyny. Myślał o czymś kameralnym, gdy koledzy z dawnej szkoły poprosili go o pomoc w zdobyciu środków na koncert ich zespołu rockowego. Dzięki znajomościom w dziale marketingu swojej firmy i dobrej opinii jaką miał ten zespół udało się zdobyć środki i wtedy on zwrócił się do kolegów z pewną prośbą. Zrozumiał też, że są to już jego ostatnie chwile w tej firmie.

Na koncert przyszedł z Ewą, która lubiła takie imprezy. Normalnie kupili bilety i stali w tłumie słuchając kolejnych piosenek. Jedną z nich wokalista zapowiedział jako premierową powstałą na kanwie historii jego przyjaciół. W połowie utworu dziewczyna zapytała: „Czy ty mu nie mówiłeś czegoś o nas?”. Na co chłopak odrzekł: „Wiesz, może się trochę wygadałem przy piwie”. Po owacyjnym przyjęciu piosenki przez publiczność wokalista zapytał: „A może zaproszę ich na scenę?”. Co publiczność przyjęła z aplauzem i wokalista zwrócił się do nich by przyszli. W oczekiwaniu rozbrzmiało improwizowane solo perkusyjne.

Kiedy zjawili się na scenie mikrofon dostał Marek i od razu wypalił: „Ta piosenka Ewo była specjalnie dla ciebie w dowód mej miłości, a ja chciałem się zapytać czy zgodzisz się wziąć mnie za męża?” i podał jej mikrofon. Widownia zareagowała oklaskami i zaczęła skandować „Powiedz tak”. Ewa śmiała się wśród łez wzruszenia, ale powiedziała „Tak”. Już po koncercie Marek zdradził jej swoje plany zawodowe i matrymonialne, a ona potwierdziła swoją zgodę. Wkrótce znalazł temat i promotora, który zgodził się poprowadzić pracę magisterską w szybszym tempie. W lutym wzięli ślub i zaraz potem wyjechali do Kopenhagi, gdzie Marek podjął pracę w Microsoft. W lipcu wziął urlop i przyjechał do Polski by obronić pracę magisterską.

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 679
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 718
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 905
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 449
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 762
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 682
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 743
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 454
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 716
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 617
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 471
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 421
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 505
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 508
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 457
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Pozdrawiam z szacunkiem i podziwiam prozę autora.."Ci co mówią, że młodzi nie mają szans chyba nie słyszeli o młodych informatykach. Wystarczy mieć talent, być pracowitym i zaczynać karierę już na studiach by sięgnąć szczytów".Brawo.

@Marek Lipski: Dziękuję! Opowieść na kanwie autentycznego przypadku, ale w kwestiach osobistych użyto fantazji:) Obawiam się, że zacytowane zdanie może wywoływać reakcje alergicznej zazdrości. Też bym wolał, żeby moje dzieci były informatykami, ale one są sobą i za to je kocham :)

@Andrzej P Urbański: Pan ma wielkie szczęście i dar pisania prozą, która nawet tak jak w opowieści,
powyżej, może posłużyć jako skrypt i plan przyszłego filmu. Oczywiście wraz formatem. Niesformatowany zostanie tajemnicą autora.To nie jest zaproszenie do świata twórczego scenariopisarstwa.Sposoby konwersji fabularnej myśli literackiej na sztywny język scenariusza są autorowi znane.To jest , ...  wyświetl więcej

@_serpico_: Lead dopisałem później, a opowiadanie nie było ideologiczne. Po prostu ktoś osiągnął jakiś swój szczyt(taki był temat konkursu). Kiedyś pisałem o studencie, którego program z pracy dyplomowej został finalistą największych na świecie targów komputerowych i to wiele lat temu kiedy wyjazd na targi to była ogromna inwestycja.

@_serpico_: Autor mi wybaczy refleksje ale serpico swoimi grożbami karalnymi, wyzwiskami, ordynarnymi epitetami jako donosiciel do administracji eioba na użytkowników,bawi się znakomicie na zlecenie Gra pseudo patriotę ale jego wulgaryzmy i wirtualna agresja odrzuca jakiekolwiek formy konstruktywnej komunikacji.On rozumie i zna tylko język polski rynsztokowy.Slang więzienny.On oczekuje poprzez pro ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska