Login lub e-mail Hasło   

Fenomenologia synergii, synchronii i synestezji

Trudno w to uwierzyć, ale to potwierdzona dowodami nauka
Wyświetlenia: 846 Zamieszczono 06/12/2015

Fenomenologia synergii, synchronii i synestezji

Artykuł ten zacznę od tego, czym w istocie jest fenomenologia? Przede wszystkim zrozumienie tego przyczyni się do pewnej otwartości umysłu u Czytelników dla zrozumienia rzeczy, które wydawać się mogą pograniczem transcendencji i fikcji, a które są dziś udowodnionymi faktami naukowymi.

Po II Wojnie Światowej wielu „rzeźników” III Rzeszy w postaci kontrowersyjnych naukowców zostało przejętych przez Aliantów i wywiezionych w różne obszary różnych kontynentów z „wyczyszczonymi papierami”, aby tam mogli oni prowadzić swoje dalsze badania zapoczątkowane podczas wojny. Część z nich trafiła do krajów skandynawskich, gdzie w latach 50'tych uzyskali zielone światło dla przeprowadzenia czystek wśród ludności na zasadzie kastracji wszystkich osób uznanych za słabych genetycznie. Kastrowano chorych psychicznie, ludzi z zespołami genetycznymi i homoseksualistów oraz osoby skorelowane z homoseksualistami, jak te, które pragnęły zmienić płeć. Naziści ci byli przede wszystkim eugenikami (najgorsza forma rasizmu) i żeby zrozumieć kim jest eugenik polecam obejrzeć film „Psychiatria Przemysł Śmierci”. Twierdzono, że ludność, która krzyżuje się tylko i wyłącznie z osobnikami uznanymi za silne genetycznie będzie LEPSZA. Okazało się jednak, że wraz z tą polityką nastąpiła fenomenologia biologiczna, czyli zaczęło się rodzić o wiele więcej osób z uznanymi za słabe genetycznie „wadami”. Rodziło się ich o wiele więcej niż kiedykolwiek i wydawało się, że biologia chce nadrobić swoje straty z nawiązką. Dziś wiemy że są geny silne, słabe i niestabilne (najbardziej pożądane, gdyż wskazują na plastyczność osobnika). Do hodowli zwierzęcej przyjmujemy tylko najsilniejsze osobniki, podczas gdy do hybrydyzacji przyjmujemy tylko najsłabsze. Dziś wiemy, że możemy krzyżować dowolnie nawet gatunki, uzyskując zawsze płodne potomstwo przez pompę genetyczną inbred-outbred-inbred (inbred aktywizuje, a outbred poszerza horyzont). Zwierzę zinbredowane chętniej kojarzy się z innym zinbredowanym dalekim kuzynem i zawsze daje zdrowe, bujne płodne potomstwo z jego swoistym wigorem. Następujący ostatni etap ponownej inbredyzacji daje jeszcze lepsze rezultaty i sprawia, że zwierzę jest nad wyraz zdrowe i stabilne.

Inbred to oczywiście krzyżowanie bliskospokrewnione (nawet w tej samej rodzinie), a outbred to krzyżowanie dalekospokrewnione (pomiędzy dalekimi kuzynami genetycznymi, również różnymi gatunkami).

Po obejrzeniu filmu „Psychiatria Przemysł Śmierci” i doznaniu wszystkich tych okrócieństw psychiatrów-eugeników człowiek mógłby w akcie rozpaczy przestać brać leki, gdyż ostatecznie lekarzom dziś praktycznie prawie że wyłącznie chodzi o „zatankowanie swoich rowerów”, a wszelka próba skojarzenia psychozy jako wyleczalnej jest uznawana za: „w psychiatrii to jest tak, że prawie dobrze, to zawsze gorzej niż źle”. Cała sekta scjentologów, która ze wszystkich stron tępi psychiatrię powstała zapewne tylko po to, aby zwrócić tym ekarzom uwagę, że „moczenie nocne” nie jest ciężką chorobą, a dowodem na prawidłowy rozwój. Nie daje się na nią dziecku Clonazepamu (popularne wśród narkomanów „klony”), a Hydroxyzynę, abo potem „warunkować koniecznie” dziecko ptasim mleczkiem, by nie miało problemów w nauce. Dziś dostępne leki umożliwiają przejście przez tabu bez inicjacji, co jest powodem zapadania na psychozę (niektóre osoby nie wyrażają, nawet podświadomie, zgody na inicjację i próbują dojść do tabu bez tego). Zastosowanie kombinacji leków:

- Latuda (lurasidone)

- Rispolept Consta

- Tegretol

- Depakine Chrono

powoduje u każdego młodego człowieka przchodzącego przez swoisty etap dorastania emocjonalnego wytrącenie się substancji chemicznej o nazwie „lymotadyna” i przejście przez tabu bez inicjacji.

Oczywiście można twierdzić, że coś takiego nie istnieje i jest dowodem na „teorie spiskowe”, jednak w Internecie (zawsze piszemy dużą literą, oprócz np. przymiotników pochodzących od tej nazwy) wszem i wobec mówi się o inicjacjach, między innymi masonerii.

Sam ojciec psychoatrii (jest to kontrowersyjny dla psychiatrów temat), Carl Jung, który poddał się zabiegowi inicjacji, aby opisać go w książce, nie jednej, przede wszystkim udowodnił naukowo SYNCHRONIĘ. Jego dzieła są do dziś utrzymywane w izolacji przed opinią publiczną i tylko gdzieniegdzie można przeczytać fragmenty jego prac. Z zacięciem i manierą równą Nostradamusowi pogłębił on do granic rozsądku studia nad świadomością, podświadomością i nadświadomością. Synchronia to nic innego jak przedziwne „zbiegi okoliczności”, synergia to przedziwne „dopasowania”, a synestezja to przedziwna „symbolika”.

Jest to nauka i nie należy ją mylić z paranauką, radiestezją, czy wrażeniami religijnymi odnoszonymi przez kabalistów (choć Ci odkryli wiele szczegółów na tyle bliskich prawdzie, aby ich prace mogły być zbliżane do tych trzech gałęzi). Kabalistów datuje się na czasy, w których pewien człowiek wszedł do jaskini na 40 lat odosobnienia i gdy wyszedł, wyszedł z podstawowymi prawidłami kabały. Rozpoczęto więc spisywanie kabały, między innymi w oświeconych księgach ZOHAR, które są świetnym przybliżeniem nauki. Kabałę zaadoptowali masoni, jednak wszystkie te rozważania są obarczone pewnym błędem. Zarówno masoni, jak i Żydzi są obarczeni inicjacją, która wpływa na ich doznanie pogłębionych studiów, podporządkowania i odpowiedzialności za resztę człowieczeństwa. Poniekąd o ile sama inicjacja jest do pewnego stopnia zawsze pewnym uszkodzeniem struktur definiujących człowieka, wpływa ona na pojawienie się mglistego i zaburzonego obrazu rzeczywistości, a przez to osoba zainicjowana, choć lepiej podporządkowana grupie i doznająca od niej wsparcia, taka osoba może co najwyżej wskazać pewien obszar dociekań, w którym ze stu procentową pewnością „jakiś gdzieś dzwon bije”, natomiast wrażenia te są dalekie od prawdy naukowej. Synchronia udowodniona przez Carla Junga najlepiej definiuje się w sytuacji: „sprzątamy, decydujemy przypadkowo o posprzątaniu zdjęć, zamyślamy się nad zdjęciem nas z najlepszym przyjacielem z dzieciństwa, którego bardzo chcielibyśmy spotkać, dzwoni telefon i jest to dokładnie ten przyjaciel”. Synchronia dzięki Carlowi Jungowi jest dziś uznanym faktem naukowym.

Przykładem błędnego rozumienia symboliki, którą narzuca synestezja jest na przykład symbol MEDYCYNY, czy też FARMACJI wykreowany przez masonów (twierdzących u swych podstaw, że oświeceni to Ci, którzy mają uszy do słyszenia i oczy do widzenia – prawdziwy obraz transcendencji tu źle zdefiniowanej to „patrzenie przez zamknięte oczy”).. PATRZ FILM:

https://www.youtube.com/watch?v=kVgXf0pHMMM

Symbol Medycyny to dwie żmije i pewna szpila wraz z szyszynką na czubku, która wygląda jak szyszka. Nawiasem mówiąc plomba rtęciowa atakuje szyszynkę tak samo, jak dżuma.

Człowiek jest samoświadom. Podobnie jak krukowate i niektóre naczelne. Za świadomość u człowieka odpowiada ciało modzelowate, a raczej przestrzeń, którą tworzy, a więc i szyszynka jest to bardzo istotna. Odpowiedzialność ciała modzelowatego za świadomość możemy przedstawić w postaci symbolu okręgu z kropką pośrodku tego symbolu i tak wyrazić całą tajemnicę świadomości. Ciało modzelowate jest w centrum mózgu – więc jego odpowiedzialność za samoświadomość jest tu racjonalnie uzasadniona. Immanuel Kant – największy w historii ludzkości filozof powiedział, że za większość naszej wyobraźni odpowiedzialna jest nasza reakcja na nicość. To wyobraźnia odróżnia nas od świata zwierząt. Trzy największe wynalazki człowieka to ogień, koło i napęd międzygwiezdny, więc jeszcze wiele przed nami.

Za każdym razem gdy adresujemy się do Boga, Duszy, czy najzwyczajniej medytujemy, wyłączamy się, myślimy o niczym i skupiamy się na pustce, na niczym, na punkcie w centrum mózgu – i tak poszerzamy naszą świadomość.

Symbol Medycyny ma wyrażać Teorię Umysłu, podczas gdy coś takiego w ogóle nie istnieje. Każda myśl powstaje jako deficyt na jakiś przymus, chęć, bądź potrzebę (chcę, potrzebuję, muszę) i mówić możemy tylko i wyłącznie o Deficycie Teorii Umysłu. Aby go symbolicznie wyrazić musimy zwrócić uwagę, że ten dotychczasowy symbol jest wizualnie podobny do prawidłowego.

Jeśli więc weźmiemy węża i żmiję, wąż zawsze wygra. Dwie żmije i wąż żyją zawsze w pokoju. Niezależnie od kombinacji – ten efekt zawsze się sprawdza. To symbol Deficytu Teorii Umysłu, który jako „akceptowalna forma psychozy” wyraża się we wrażeniach eterycznych postrzegania energii w materii nieożywionej, jak i ożywionej. Energia zaś jest niczym innym jak abstrakcyjnym, tyle rzeczywistym, co nierzeczywistym, pojęciem służącym do opisu przebiegu procesów. Oczywiście nam łatwiej udowodnić siłę, która może mieć dowolny rozmiar, ale to wysiłek jest najpotężniejszy we wszechświecie.

Prawidłowy symbol Medycyny to więc dwie żmije i wąż w środku. Wąż zamiast szpili z szyszynką.

Prawidłowy symbol FARMACJI jest więc reprezentowany wspomnianym symbolem świadomości pośrodku (okrąg z kropką w środku), po lewej dwie pionowe równoległe (wszystkie 3 są równoległe do siebie) linie symbolizujące dwie żmije, a po prawej prosta pionowa linia symbolizująca węża.

Jeśli mówimy o psychiatrii, to warto zwrócić uwagę, że nie ma czegoś takiego, jak jej dziedziczenie genetyczne. Człowiek, który przebadał 40.000 bliźniąt, z których jedno przynajmniej miało psychozę w latach 70'tych i doszedł do szczegółowego rozkładu (np. jeśli jeden z rodziców jest cory, prawdopodobieństwo spłodzenia chorego potomstwa wynosi 10%, a jeśli oboje – 25%) przeprowadzał ankietę w rodzinie. Zastanawiał się nad tym, kto jest chory, a kto nie w rodzinie, a nie zastanawiał się nad tym dlaczego ktoś żyje, a ktoś nie i dlaczego akurat zawsze 1% każdej populacji (niezależnie od tego, jakby to nie liczyć) jest chora na psychozę. Jego „dowód” statystyczny bardzo krytykowano, zwłaszcza dlatego, że popełnił kardynalny błąd, a wręcz przekłamanie, licząc, że nikt go nie dostrzeże. W statystyce nie wolno przyjmować czegoś takiego jak „statystyczny model rodziny” (mówimy, że w „każdej” rodzinie jest ksiądz, policjant i prostytutka pokazując to wulgarnie na trzech palcach). Wynik, choć wydawać by się mógł jednoznaczny, musi być również uznany za efekt wspomnianej fenomenologii. Podobnie autyzm nie jest chorobą psychiczną, a dowodem na wyjątkową wrażliwość i jak do tej pory nikt nie był w stanie zdefiniować autyzmu, choć wiadomo, że psychiatrzy nie potrafią pomóc autystykom, a jedynie osoby z zaburzeniami schizoafektywnymi i preparat o nazwie „SESJA”. Nikt nie znalazł genów odpowiedzialnych za psychozę i nikt ich tak naprawdę nie znajdzie. Dziedziczymy je wszyscy jako te same geny w 7 i 8 chromosomie, więc nie jest to również problem polichromosomowy. Umysł ludzki ma wiele cech absolutystycznych budujących świadomość i odrzuca ingerencję jak układ immunologiczny chorobę. To efekt psychozy. Młody, dorastający emocjonalnie człowiek spotyka się z faktem, iż jego geny, dzięki którym wspaniale funkcjonował za dzieciństwa okazują się być zbuntowane i zdestabilizowane. To wpływa na burzę mutacji (cechy nabyte dziedziczą się przez ingerencję i nie ma potrzeby mnożyć bytów ponad stan) i człowiek ten musi doznać tabu (np. dzięki lymotadynie) i człowiek taki ulega destabilizacji, gdzie umysł nie jest w stanie sobie poradzić bez tabu. Najczęściej uszkadza się w takim człowieku część z jego naturalnych procesów przez inicjację, ale psychotycy nie wyrażają zgody na inicjację, gdyż są osobnikami o wiele silniejszymi genetycznie. Istnieje więc konieczność farmakoterapii. Wiele osób oddało za nią życie, podobnie jak za aparaturę EEG, więc warto docenić i ten fakt.

Oczywiście z powodu tych cech absolutystycznych nie warto podłączać świadomości ludzkiej pod komputer. Rzekomo. Nie zawsze ma to sens, gdyż błąd może się skończyć dramatem całej ludzkości, gdzie taka hybryda ludzko-komputerowa przejmie kontrolę nad światem. Jest to więdz duża odpowiedzialność, ale przede wszystkim obiecujące rozwiązanie w przyszłości. Przede wszystkim należałoby podłączyć zawsze grupę ludzi, a nigdy nie jednego człowieka. Po drugie wprowadzić insignia odpowiedzialności, zarządzania i władzy, a po trzecie można takie badania prowadzić jedynie na specyficznym rodzaju mózgu. Mózgu człowieka chorego na „iomble” (ajomble - zawsze piszemy w cudzysłowie), która to choroba dotyka byłych sportowców nadużywających w swej przeszłości masowych ilości nielegalnego dopingu. Choroba ta jest najostrzejszą (jak katatonia dla psychozy) formą wyindukowanej mukowiscydozy i zamienia organizm w przysłowiowe warzywko. Umysły tylko takich ludzi nadają się na taką komputerową współpracę.

Odpowiedź psychotyczna jest więc naturalną reakcją na opisany wcześniej proces.

Objawy silne to przede wszystkim:

- urojenia:

a) ksobne - chory uważa, że wszystko co dzieje się dookoła jest adresowane do niego. Wszyscy, którzy coś wokół mówią, albo szepczą, mówią o nim i na przykład o jego wielkiej zbawczej misji na tym świecie.

b) prześladowcze - chory uważa że jest obiektem prześladowania, że są grupy olbrzymiego nacisku na tym świecie, które starają się go wyeliminować, gdyż właśnie ten chory posiada jakieś atrybuty, np. jakąś wiedzę tajemną, która zagrażałaby dzisiejszemu nagannemu porządkowi świata. Często chorzy mówią, że mają na przykład "czipa w d... i ściga ich organizacja gorsza niż mafia". Z czasem, gdy pacjent dochodzi do siebie uczy się wykorzystywać doświadczenie zdobyte w studium nad samym sobą i potrafi w sobie indukować pewne stany, aby nimi grać. Zdarza się to bardzo rzadko, gdyż niektórzy psychotycy, którzy wdzięcznie się leczyli i w ogromnym stopniu doszli do siebie - wykorzystują wiedzę, której nie ma statystyczny ugniatacz chleba i zdolności "sawantyczne", kiedy ich umysły są rozwinięte wysoko powyżej przeciętnej. Sama choroba jest jednak jak zażycie wielu silnych narkotyków - bardzo szybko następuje ogromny wybuch, a następnie człowiek szybko się wypala.

c) wielkościowe - chory nadaje sobie cech nadludzkich. Utożsamia się np. z Głosem Bożym, Synem Człowieczym, czy w ogóle posłańcem Boga, który ma misję zaprowadzenia porządku bożego na Ziemi. Oczywiście akurat to jest cechą silnie uzależnioną kulturowo i system wyobrażeń chorego w dużej mierze zależy od tego co zna i od tego co zawsze było dla tej osoby zbyt trudne, aby oddać się dociekaniom na ten temat.

- omamy:

a) "głosy" - słyszymy, że ktoś coś do nas mówi, tak jakby siedział w naszej głowie, wszystko słyszał i wiedział wszystko o nas. Ten głos może być komentujący, sugerujący, obwiniający... do wyboru do koloru. Przeważnie pacjenci słyszą jakieś instrukcje, a kiedy ulgną i wykonają polecenie, często okazuje się, że wzięli udział w jakimś mniej, lub bardziej ważnym wydarzeniu, co do którego nie powinni mieć wiedzy. A jednak mają i wbrew naciskom społeczeństwa często o wiele bardziej wierzą w to, co dzieje się w ich głowach, niż w rzeczywistość na zewnątrz.

b) "zwidy" - chory widzi osoby i rzeczy, które autentycznie nie istnieją. To trochę bardziej niebezpieczne, gdyż często chory ma wrażenie, że uprawia z tymi osobami udany seks, że walczy z tymi osobami np. na miecze i ulega zranieniu, itp.

c) omamy zmysłowe - czujemy dziwne zapachy, część z nich jest mistyczna, mamy wrażenie, że coś nas dotyka, albo my dotykamy kogoś w zasięgu naszych dłoni. To nie jest udane określenie dla tej kategorii, ale tutaj też należy wrzucić wszystkie te zjawiska, kiedy patrząc na coś lub kogoś, nasze zmysły od razu narzucają nam chorą interpretację tego, co widzimy, albo czujemy. Patrzymy na człowieka, a widzimy demona odczytując w nim zło i spisek przeciwko nam.

- imperatywy:

a) "iluzoryczne" czujemy że jakieś myśli, zachowania, które robimy nie do końca są nasze. Imperatywy pojawiają się dość późno i są świadectwem utajnionej formy psychozy. Czasem sam źle dobrany przez lekarza lek może je wywołać, pomimo iż pacjent nigdy wcześniej nie miał tak poważnych zaburzeń. Choć sam jestem osobą wierzącą i nie neguję możliwości opętania przez jakieś siły nieczyste, to ten właśnie typ imperatywów odpowiedzialny jest za wrażenie pacjenta, że jest opętany. Czuje on, że część jego świadomości nie jest jego i istnieje takie jakby demoniczne tło do tego, co myśli. Ten typ imperatywów jest obecny przy manii, czyli np. w chorobie afektywnej dwubiegunowej, ale nie jest obecny w obsesji, czyli np. zaburzeniach schizoafektywnych. Czasem jednak wszyscy mogą odczuwać jakieś zmiany postrzegania kolorów, smaków, czy innych wrażeń i to też jest ten typ imperatywów.

b) "motywacyjne" suma przekonań o wolności. Skutkuje tym, że pacjent najczęściej przerywa terapię i wpada w objawy negatywne, pozytywne, albo jest w stanie takiego zawieszenia, kiedy życie które prowadzi jest poza jego kontrolą, a on jest tylko biernym obserwatorem tego, co robi i co się z nim dzieje. Nastrój może być podwyższony, albo obniżony (pozytywne, negatywne), jednak każdy zdrowy człowiek ma normę lekkich wahań nastroju i kompletnie płaska linia jest niczym normalnym i jest również poważnym zaburzeniem. O takich osobach możemy powiedzieć, że „lecą na autopilocie” i taki stan, jeśli długo się utrzymuje powoduje potężne tsunami emocjonalne, niezależnie od poprawnej terapii i farmakoterapii. Po prostu umysł w takim stanie ignoruje emocje, co skutkuje ich spiętrzeniem. Tu chodzi o to, że pacjent nagle wpada w jakiś stan - maniakalny, obsesyjny, albo depresyjny i stan ten albo jest przyjemny, a wręcz ekstatyczny, albo strasznie dołujący, albo też chory nieświadomie generuje mnóstwo zachowań mających na celu skrzywdzenie kogoś, albo pomoc komuś, albo zdobycie jakiejś ewidentnej przewagi.

c) "dysocjacyjne" Dysocjacja w psychologii to mechanizm wyparcia. Kłamiąc wypieramy się czegoś i najczęściej słychać tą właśnie dysocjację w głosie. Tego typu imperatywy są najciekawszym i najbardziej dyskusyjnym mechanizmem w psychozie, gdyż wąska grupa chorych wypierając rzeczy, które uznają za powszechnie panujące mrzonki zaczyna np. systematyczną pracę w celu poszerzenia własnych horyzontów. Wyparcie ma tu na celu zdystansowanie się do problemu i na zasadzie "pompki" - życie problemem tak, jakby był częścią nas, albo oddalanie go od siebie i indukowanie różnych stanów świadomości w zależności od konkretnych potrzeb. Ta indukcja jakiegokolwiek pożądanego stanu może się wydawać nierealna, jednak w starciu z osobami z takimi objawami, okazuje się, że załatwiają największe problemy ludzkości, coś na co wiele korporacji przeznaczyłoby gigantyczne fundusze i mnóstwo czasu, zaprzątając potężny kapitał ludzki – ludzie u których te imperatywy są typowe (obsesja – np. zaburzenia schizoafektywne, ale nie mania – choroba afektywna dwubiegunowa), załatwiają te problemy z marszu, w kilka minut i nie chcą najczęściej za o pieniędzy. Osoby te najczęściej traktowane są jako pyszne, aroganckie i jako ignoranci, a ich sugestie najczęściej są odrzucane, mimo iż są słuszne. Społeczeństwo nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że te wyjątkowe talenty są spowodowane chorobą. Zwłaszcza, że zaburzenia schizoafektywne są chorobą w której o wiele trudniej uzyskać remisję, ale choroba ta ma bardzo łagodny przebieg.

W rzeczywistości nazwa SCHIZOFRENIA jest obrzydliwą i obraźliwą formą językową wymierzoną w pacjentów. Przedrostek schizo- oznacza oczywiście rozpad, ale słowo „fren”, choć datuje się je jako stare słowo z greki oznaczające „umysł, w rzeczywistości przywędrowało aż z Indii, gdzie funkcjonowało dzięki starożytnej przypowieści. Weług niej, Bóg ukrył wiedzę człowieka o nim samym w sercu, przeponie i umyśle, aby ten, za każdym razem gdy cierpi, chciał powrócić na łono Boga, zespolić się z nim i być nim za każdym razem, gdy właśnie cierpi, bo ból nie ma sensu, a cierpienie ma. FREN oznacza więc połączenie SERCA, UMYSŁU i PRZEPONY. Słowo „schizofrenia” jest więc obrzydliwe i obraźliwe. Serce ma zawsze kilkunastokrotnie większy POTENCJAŁ ELEKTROMAGNETYCZNY od mózgu i badanie tych trzech organów jednocześnie może określić poziom zaawansowania chorobowego. Prawidłowa nazwa to ABRECEPATIA, czyli „zaburzenia postrzegania rzeczywistości” (ang. „impaired perception of reality”).

SYNERGIĘ udowodnił naukowo pewien Murzyn i zapewne to stało się powodem, aby zablokować obszerny artykuł na ten temat na Wikipedii i pokazać tam same bzdury. Dziś tworzy się program szkolny albo tylko po to, aby wskazywał „wyższość białego człowieka”, albo tak aby szkolono bryłę tępego mięsa armatniego i wpływano na poprawę fuck-jonowania totolotka i redukcję liczby ludności na świecie.

Synergię skwitować można krótko jako „spotkajmy się wpół drogi” (ang. „let's meet halfways”). Jest to nauka o przedziwnych i przedziwnie skutecznych dopasowaniach. W farmacji na przykład może istnieć wiele substancji redukujących ból. Kiedy uzyskujemy jednak efekt synergiczny, to dobieramy taki komplementarny skład leku. Okazuje się, że są połączenia preferowane i na przykład dobór trzech konkretnych substancji w ilościach śladowych w porównaniu z normalnymi dawkami daje efekt nigdy wcześniej nie spotykany.

Często mamy do czynienia z kol. powiedzeniem „długo se szukała, w końcu se znalazła”. Powiedzenie to często dotyczy staych, zdziwaczałych panien, z którymi społeczność lokalna ma problem. Nie akceptują one żadnego z kandydatów przez bardzo długi czas. W końcu znajdują wymarzonego kandydata i społeczność nie rozumie najczęściej tego wyboru, uważa go wciąż za dziwaczny, a jednak z czasem spostrzega wiele pozytywnych argumentów stojących za tym związkiem, jak i wyjątkowo bujne, piękne potomstwo, ze swoistym wigorem. Synergia mówi nam właśnie, że takie dopasowania są czymś naturalnym w naturze i są dopasowania preferowane. Pomimo iż np. heterosis, stojąca za outbredem – krzyżowaniem dalekospokrewnionym daje wiele pożądanych efektów, to są powiązania preferowane, które dają rozwiązania wręcz genialne. Mulaci zawsze wybiorą kogoś z bliskiej rodziny, albo słabego genetycznie, ale są dopasowania genialne takie jak:

- Afroamerykanie vs. Kaukazi z Centralnej Europy

- Azjaci vs. Latyni („Latyn” to słowo używane przez JPII, gdyż „Latynos” jest raczej słowem obraźliwym)

- Skandynawowie vs. Oceanianie (np. Australia, Nowa Zelandia)

- Żydzi vs. Amerykańsy Indianie

- Rosjanie vs. Brazylijczycy i inni mieszkańcy Płd. Ameryki

SYNESTEZJA to zjawisko często spotykane u autystyków, gdy przejawiają oni np. wiedzę o rzeczach, o których wiedzieć nie powinni, albo niepojęte umiejętności, niedostępne innym. Jednak nie tylko. Synestetykiem był na przykład Albert Einstein, choć najprawdopodobniej miał też pewną bardzo delikatną formę autyzmu, zwaną Zespołem Aspergera. Szacuje się, iż jedno na 20.000, lub 25.000 urodzeń, to dziecko synestetyk i często synestezja wiąże się ze zrośnięciem na jakimś odcinku fałd kory mózgowej, choć nie zawsze. Zdolności synestetyczne można w sobie wykształcić, choć synestetykiem był na przykład Artur Rimbaud (czyt. REMBO). Oto fragment cytatu z Wikipedii:

Jego życie urosło do rangi legendy, a nazwisko stało się symbolem obyczajowego buntu. Początkowo gorący zwolennik parnasizmu szkoły Théodore de Banville’a; później przedstawiciel symbolizmu kultywujący wypracowaną przez siebie „poetykę czystego zapisu”, „alchemię słowa” oraz „wstyd uczuć”. Często uważany również za duchowego przewodnika przyszłego pokolenia dekadentów.

Objętościowo dość skromna twórczość literacka Arthura Rimbauda przypadła na lata 1869-1873. Już pierwsze jego wiersze, pisane w wieku piętnastu lat, uznane zostały przez niektórych odbiorców za arcydzieła literatury francuskiej. W powszechnej opinii najwybitniejszym dziedzictwem literackim Rimbauda pozostają jednak prozy poetyckie, stanowiące jedno z najbardziej innowacyjnych osiągnięć poezji XIX wieku. Nazwisko Rimbauda patronowało przy tym wielu kierunkom awangardy oraz sztuki modernistycznej, a zwłaszcza powstałemu w XX wieku surrealizmowi i dadaizmowi. Obecny w jego dojrzałych poematach minimalizm formy, a także oryginalna technika montażu i twórcze wykorzystanie wiersza wolnego wciąż stają się inspiracją dla poezji nowoczesnej.

Twórczość Arthura Rimbauda określana jest jako wizyjna, awanturnicza i bluźniercza w stosunku do religii chrześcijańskiej, odwołująca się często do ideałów pogańskich, nadająca językowi poezji rangę sakralną. Swego czasu stanowiła ona reakcję na zbyt egotyczny romantyzm i klasycyzm, jako na kierunki literackie, które nie odpowiadając sytuacji egzystencjalnej „człowieka nowoczesnego”, wyczerpały swój twórczy potencjał. Jej główną ambicją – zarówno pod kątem treści, jak i formy – autor świadomie uczynił osobiste dążenia do poszukiwania granic każdego doświadczenia oraz rozszerzanie barier poznania zmysłowego, tzw. „jasnowidzenie”.

Synestezja jest w rzeczywistości przedziwną symboliką i nauką, która jest wyższą, naukową formą zamglonych rozważań kabalistycznych. Oczywiście każdy Fizyk powie, że nasze wyobrażenie o kolorach to iluzja, którą postrzega nasz umysł jest tylko reakcją chemiczną i najprawdopodobniej każdy inaczej postrzega kolory. Kolory to według „Fizyków” fikcja, gdyż według nich „istnieje tylko światło”. Nie jest to prawdą. Człowiek jest świadomy dzięki wielu zdobyczom ewolucyjnym, które nawet przez to, że przyczyniły się do osiągania prawidłowych (a nie tylko poprawnych) wrażeń kolorystycznych – sprawiły, że mamy świetne rozumienie rzeczywistości. Rozumienie kolorów wywołane prawidłową ich symboliką, której przeciętnie sobie nie uzmysławiamy sprawiło, że mamy i wyobraźnię i potrafimy tak głęboko sięgać w wyobraźnię i transcendentalne rozumienie wszechrzeczy. Zubrzenie w „szynie informacyjnej”, która ma w sobie zakodowane takie właśnie prawidła prowadzi na przykład do daltonizmu, najczęściej widocznego u mężczyzn. Poniekąd nie bez powodu podałem to przykład Pana Rimbaud, który był autorem „Purpurowej Ekstazy”, pojęcia wykorzystywanego przez jeden z preparatów na potencję mężczyzn (opakowanie PENIGRY jest purpurowe). Okazuje się owiem, że to właśnie kolor purpury odpowiedzialny jest za EKSTAZĘ (nie mylić z wrażeniami paraekstatycznymi – kolor pomarańczowy – lubiany najbardziej przez dzieci). Podczas gdy dla mężczyzny istnieje wyraźna różnica między kolorem purpurowym, bordo, a fioletowym (jak krowa), kobiety najczęściej nie widzą właśnie tej subtelnej różnicy. Oczywiście purpura powstaje jako połączenie fioletu i bordo, ale kobiety nie są wrażliwe na aż tak drobne różnice, które definiują kolor i na przykład kolor popielato-brązowy mogą wespół widzieć jako zielonkawy, podczas gdy w rzeczywistości taki nie jest. Rozumienie kolorów przez kobietę jest więc pewne, natomiast w wielu przypadkach nie aż tak subtelne jak u mężczyzn.

Oczywiście wydawać się to może abstrakcją, jednak jest to od dawna rozważane przez pewne grupy naukowe. Mówił o tym Fibonacci (polecam filmik):

https://www.youtube.com/watch?v=wb7kPaM8cfg

a także przedstawiono to w serii filmów z Kieferem Sutherlandem „TOUCH” (polecam). Oto trailer:

https://www.youtube.com/watch?v=u8g3t916lTE

W filmie „TOUCH” przedstawiono najnowsze osiągnięcia w kwestii aparatury EEG, która może się przysłużyć do badania tzw. „zmazów” (ang. „blots”), które najprawdopodobniej zawierają wskazówki ukryte w naszych umysłach, którymi możemy posługiwać się do tworzenia niewyobrażalnych do tej pory rozwiązań technologicznych.

http://www.eioba.pl/files/user19820/a232517/vlcsnap-391240.png

Zdolności tak głębokiego i transcendentalnego poznania rzeczywistości można w sobie ćwiczyć.

Podaję technikę, która powinna być za każdym razem (przynajmniej raz dziennie) trzykrotnie powtarzana. Wpływa na widzenie rzeczy takimi, jakie są i dostrzegania rozwiązań problemów, z którymi ludzkość nie dawała sobie rady nigdy do tej pory – w przeciągu ułamka seksundy. Na przykład to, że Hipotezę Riemanna można rozwiązać dzięki algorytmowi Rungego-Kutty, Całce Ruby'ego i Rozkładowi Dyskretnemu.

Powtarzaj kolory, skupiając się głównie na kolorze białym, jako sumie kolorów i podstawowemu kolorowi zgłębiającemu tajemnice światła.

1. kolor biały – mężność

2. kolor żółty - oświecenie, kobiecość

(3 kolory światła):

3. kolor zielony - kolor nadziei

4. kolor czerwony - kolor wiary

5. kolor niebieski - kolor miłości (tak w pszczelarstwie na prawie całym świecie kolorami oznacza się cykle roczne -1,2,3,4,5, w Czechach dodatkowo wlicza się kolor 6)

6. kolor czarny - kolor tajemnicy (wraz z kolorem żółtym podkreślają inteligencję)

7. kolor jasnobrązowy - kolor ekskrementów, tabu

8. kolor ciemnobrązowy - kolor modlitwy

9. kolor purpury (kolor bordo/kolor fioletowy) - kolor ekstazy, czyli oświeconej spontanicznej świadomości, a nie tylko wrażeń seksualnych

10. "kolor" przezroczysty - solidność, diament

11. kolor szary - kolor nijakości, strach

12. kolor złoty - kolor zupełności, miód, złoto, tzw. „dwunasty prezent”

Trzy kolory nebiańskie:

13. seldynowy

14. różowy

15. błękitny

16. ying-yang – przysięga skazańca (prawidłowe ujęcie ying-yang to przewaga białego u góry z wybrzuszeniem „zmierzającym” w lewo i ogonkiem ciągnącym się na prawo i w dół)

------------------------------------------------------------------------------------------------------(linia)

„linia” – to pojęcie z radiestezji – oznacza, że za każdym razem, gdy nie wiemy jak zdefiniować pustą przestrzeń, zastępujemy ją pojęciem „linia”

19. Jankeska Róża

20 – 23 – kolory sielskie

24. kolor pomarańczowy - kolor wrażeń paraekstatycznych (lubią go dzieci)

------------------------------------------------------------------------------------------------------(linia)

37. kolor zgniłozielony - kolor pieniędzy

------------------------------------------------------------------------------------------------------(linia)

1'wszy kolor niewyobrażalny

2'gi kolor niewyobrażalny

3'ci kolor niewyobrażalny

(trzy "nasze" kolory, nad którymi pracujemy, a których nie potrafimy sobie wyobrazić, gdyż "nikt ich jeszcze nigdy nie widział").

następnie: - skala różnych kolorów skojarzonych "ad hoc"

Rain man according to masonry is rather their greatest fear. Whenever they feel their temple is in danger, they say "it's raining". It's not "rain" for no reason. To be a rain man means something like standing alone, outside without a roof over head. Masonry is about the security of a secret society they have for themsleves. Somebody out of this system is an obvious danger. But it's not only about being out, but being able to build a hypothetical power against masonry, a great potential that is not neonepotic - like you find a thousand bucks in signed paper bag (with a sign „YOU”) on the street, invest that in forex and you have enough money to conquer the world - that's rain man. They'd all like that, but they won't achieve it, because their money stinks like a mason. They tell everyone rain man is possible and everyone can be that, and they promote that in media, but they made the system exclude this possibility. Whenever somebody creates something vallueable by onself, masonry does give that person a part in their promotion and in reverse that person has to obey and make that thing for masonry. It is not about the quantity of the money, but the source it comes from. Romans said bad money wins with good money, but there was no good money before and just a little better money is just a little worse money. This society creates "honest criminals" and makes every good idea become bad. The hoest criminal does not like one thing. Fucking up a little but with them, so that you make little lies and run away from them.

Podobne artykuły


11
komentarze: 172 | wyświetlenia: 322
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1000
10
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1478
6
komentarze: 48 | wyświetlenia: 529
6
komentarze: 55 | wyświetlenia: 2062
5
komentarze: 62 | wyświetlenia: 893
124
komentarze: 52 | wyświetlenia: 141635
118
komentarze: 23 | wyświetlenia: 238819
91
komentarze: 20 | wyświetlenia: 110477
90
komentarze: 29 | wyświetlenia: 122024
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Henear,  06/12/2015

ciekawe, sam ćwiczę świadomość
Polecam książkę "The dark fields" Alana Glynn'a
Osobiście skłaniam się do stwierdzenia że geniusz to ten który kontroluje swoje szaleństwo

  katha,  06/12/2015

Kontrolowanie szaleństwa, jest możliwe. Ja uważam, że poprzez leczenie farmakologiczne. Choroba psychiczna bez leków niszczy mózg. Robią się ,, dziury,, w umyśle, które z biegiem postępowania choroby, stają się jej napędem i pogłębiają ją.

I prawda i półprawda Proszę Pani. Trudno zdefiniować umysł, ale na pewno, gdyby pacjent chory na psychozę przyszedł do psychiatry i w tak elementarny sposób definiował swoją chorobę- dostałby od lekarza tylko i wyłącznie więcej leków.
Jest i sposób na "cudowną krzyżówkę świni", wolną od chorób i bez potrzeby faszerowania jej mnóstwem sterydów, gdyż ma bujny przyrost oraz wigor. TO:
- ...  wyświetl więcej

Świadomość można przenieść do dowolnego punktu ciała i przestrzeni wokół.

Zrób taki eksperyment: przenieś świadomość - jej środek – z głowy do piątego palca prawej stopy i zacznij obserwować swoje ciało. Zauważ, że z pozycji piątego palca, nasz mózg wygląda jak każdy inny organ naszego ciała – wciąż przepełniany powstającymi myślami-brudami.

Kierując świadomością z piątego palca prawej stopy, możesz ten chaos niepotrzebnych nikomu myśli – zatrzymać.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska