Login lub e-mail Hasło   

Will

Prolog. Nasz stary mercedes sunął przez zalane wczesno wiosennym deszczem ulice. Pamiętam, że marzec w tym roku nie był zbyt piękny, ulewy zacinały w okna mieszkańców sta...
Wyświetlenia: 360 Zamieszczono 10/12/2015

Prolog.

Nasz stary mercedes sunął przez zalane wczesno wiosennym deszczem ulice. Pamiętam, że marzec w tym roku nie był zbyt piękny, ulewy zacinały w okna mieszkańców stanu Georgia, a wicher nieskutecznie próbował wypchnąć je z okiennic. Zwykle o tej porze przychodziła już wiosna lecz w tym roku nikt nie myślał o tym by upychać zimowe kurtki do szafy. Dzień był szary, ciemność przyszła jakby prędzej. W zapadącym mroku zapłoneły reflektory samochodu, przecieły deszcz dwoma równymi smugami światła. Od razu robi mi się zimno gdy o tym myślę...Czy można trochę przymknąć to okno? Ahm..Tak wiem, środek lata.

Opowiesz dalej Will? Na spokojnie.
Tak dziadku. Jechaliśmy.


- Myslisz, że to normalne, że codziennie zostawiamy Williama u Twojej mamy? Dzień w dzień? Jak długo jeszcze tak to będzie wyglądać?

Patrzę na mamę z tylnego siedzenia. Cóż. Znowu iest zła, znowu chodzi o mnie. Dlaczego po prostu nie mogli pomówić ze mną?

- Alicjo, prowadzę... Proszę cię, możemy o tym porozmawiać w domu?

Mój tata. Jerry. Tata i mama pasują do siebie wyglądem, on niski i ciemnowłosy, trochę chuderlawy, w tej swojej roboczej koszuli w kratę. Mama Alicja też ma ciemne włosy, też jest niewysoka. Ma kościstą twarz. Wybacz... jakoś ciężko mi to wspominać.

- W domu?! Pieprzone dwie godziny dziennie w których musisz wypocząć i gonisz Willa do lekcji. To jest twój pierdolony dom Jerry.
- Proszę cię, nie przeklinaj przy nim.

Mówili o mnie on. Dlatego, że jestem adoptowany?

Mama, Alicja zamilkła na chwilę. Wpatrzyła się w strużkę deszczu biegnącą po szybie. Powoli, od samej góry, niewyraźnym slalomem, żeby się rozmyć, zniknąć...

Will?

Tak, pamiętam. Tylko, że to zdarzyło się właśnie wtedy. Ta kropla...znikła. Wgniótł się cały przód samochodu, coś dużego, tak, to była ciężarówka..ta ciężarówka wjechała w nas z rozwidlenia po prawej stronie. Szyba prysnęła, krople ożyły, tańczyły w samochodzie. Potem obudziłem się w szpitalu.

Znowu byłem sam.

Nie jesteś sam, Will.

Podobne artykuły


14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 274
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 876
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 819
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 882
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 646
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 695
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1317
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1495
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1537
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 920
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 343
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 832
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 695
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 785
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 428
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska