Login lub e-mail Hasło   

10 lat walczył z azjatycka taniochą.Aż Chińczycy powiedzieli Mr.Wilk,chcemy zlec

10 lat walczył z azjatycką taniochą. Aż Chińczycy powiedzieli: Mr. Wilk, chcemy zlecać panu produkcję Wiesław Wilk, Polak, do którego Chińczycy przyszli z bi...
Wyświetlenia: 7.039 Zamieszczono 24/01/2016

10 lat walczył z azjatycką taniochą. Aż Chińczycy powiedzieli: Mr. Wilk, chcemy zlecać panu produkcję

Wiesław Wilk, Polak, do którego Chińczycy przyszli z biznesem
Wiesław Wilk, Polak, do którego Chińczycy przyszli z biznesem materiały prasowe
Wprawdzie na razie na małą skalę, ale będzie to rewolucja. Chińczycy chcą zlecać produkcję części elektroniki w Polsce. Opowiada o tym Wiesław Wilk, twórca polskiej marki Goodram, założyciel fabryki dysków ssd i pamięci komputerowych z Łazisk na Śląsku.
 

Do przełomu doszło latem tego roku podczas targów Computex na Tajwanie, to jedna z największych na świecie imprez poświęconych elektronice użytkowej i przemysłowej. – Otrzymaliśmy rekordową ilość zapytań od firm azjatyckich o możliwość zlecania produkcji układów pamięci w Polsce - mówi przedsiębiorca. Właśnie przygotowuje się do realizacji złapanych tam kontraktów.
- Oczywiście na razie nie ma mowy o zmianie globalnego trendu. Są jednak pewne branże gdzie takie działanie jest racjonalne - mówi dalej Wilk. Wymienia, Wielki Zderzacz Hadronów, systemy rozrywki w samolotach pasażerskich, system informacji wzrokowej dla pasażerów wiodącego europejskiego przewoźnika – to zaledwie kilka przykładów wykorzystania pamięci Goodram. Wszystkie one dotyczą tego roku. W każdym z tych przypadków jednym z głównych czynników decydujących o wyborze była jakość, nieosiągalna dla producentów z Azji.

Wilk z Atari
Jeszcze niedawno Wiesław Wilk był jak ostatni Mohikanin. Gdy większość marek przeniosła produkcję pamięci, dysków ssd i podzespołów elektroniki do tanich krajów Azji on był jedynym ich producentem w Europie Środkowo-Wschodniej. Wilk upierał się, że pozostanie przy jakościowych produktach, taniochę pozostawiając innym. Liczył, że nie wszyscy odbiorcy będą mogą sobie pozwolić na niską jakość idącą w parze z niską ceną.

W ten sposób dla Wilka i jego firmy otworzyła się ważna rynkowa nisza. Zajął się budowaniem układów pamięci, które stosowane są w urządzeniach, które nie mogą się szybko zepsuć. - Trudno wyobrazić sobie producenta samochodów, kosztujących kilkadziesiąt tysięcy euro za sztukę, że zaryzykuje masową awarię komputerów pokładowych po pół roku eksploatacji - dodaje prezes.

Wiesław Wilk zaczynał biznes na przełomie lat 80 i 90, gry w domach Polaków królowały komputery Atari. Jako student odlewnictwa pojechał na praktykę do niemieckiej firmy. Owszem, spędzał trochę czasu na gierkach, ale po powrocie do Polski postanowił, że założył serwis komputerów. Na rosnącym polskim rynku brakowało części zamiennych. W 1986 roku rozpoczął produkcję urządzenia Top Drive, służącego do przyśpieszania pracy stacji dysków i rozszerzania pamięci w Atari. Ponieważ zamówienia zaczęły napływać nie tylko od graczy, ale także z firm i urzędów, dlatego postanowił rozszerzyć działalność. W 1999 jego firma dostarczała już 70 proc. pamięci operacyjnych w Polsce. Wszedł we współpracę z firma Fuji, a następnie z liderami technologii Panasonic i Toshibą - światowym liderem technologii flash Uruchomił pierwszą w Europie w pełni zautomatyzowaną linię produkcji pamięci USB. Mimo to na rynku części komputerowych musiał ustąpić pola produktom importowanym z Azji. 

Wilk pytany jak ocalił firmę przed nieuchronnym mówi: – Firmy chińskie nastawione są na jak najtańszą produkcję, w imię której poświęcają wszystko inne. Jeśli nawet sprawdza się to jeszcze w przypadku “budżetowej” elektroniki domowej, to zupełnie nie działa w przemyśle. 

Jego zdaniem grono firm zachodnich, rozczarowanych współpracą z partnerami azjatyckimi będzie się powiększać. Naturalną reakcją będzie ichzwrot w kierunku Europy. W ślad za nimi ruszy część firm azjatyckich. Te bardziej przewidujące robią rozeznanie już dziś.
Może to dawne dzieje, ale tak wyglądała organizacja pracy chińskiej fabryki
Może to dawne dzieje, ale tak wyglądała organizacja pracy chińskiej fabrykiYouTube.com
Nie pracują za miskę ryżu
Trzeba było wielu lat i cierpliwości aby zamówienia powróciły do Europy. Przedsiębiorca nie ukrywa, że skorzystał na tym, że i w Azji rosną płace minimalne, co zwiększa koszty. Dla przykładu, w chińskim Shenzhen stawka minimalna to 2030 yuanów miesięcznie (dane z lutego tego), co w przeliczeniu daje kwotę około 1250 złotych. Nadal jest to mniej niż w Polsce, ale różnica maleje cały czas. Pomimo wzrostu kosztów pracy, problemy jakościowe w Azji zostały te same - mówi Wiesław Wilk.

Podejmując współpracę biznesową, firmy biorą również pod uwagę lokalizację produkcji i usług serwisowych. Położenie Polski w centrum Europy wpływa na jej przewagę nad firmami z Chin. Z punktu widzenia odbiorcy znacznie lepiej mieć producenta w pobliżu niż w dalekiej Azji - twierdzi prezes firmy produkującej dyski i pamięci  Goodram. W przypadku problemów technicznych nowy sprzęt może zostać wymieniony w kilkadziesiąt godzin. To duża różnica w porównaniu z kilkoma tygodniami oczekiwania na przypłynięcie kontenera - dodaje Wilk.

Podobne artykuły


10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1932
108
komentarze: 32 | wyświetlenia: 55762
53
komentarze: 55 | wyświetlenia: 30255
53
komentarze: 68 | wyświetlenia: 29241
49
komentarze: 27 | wyświetlenia: 60744
48
komentarze: 18 | wyświetlenia: 62674
38
komentarze: 51 | wyświetlenia: 20828
36
komentarze: 29 | wyświetlenia: 26173
35
komentarze: 9 | wyświetlenia: 26137
34
komentarze: 36 | wyświetlenia: 19447
33
komentarze: 22 | wyświetlenia: 25001
33
komentarze: 76 | wyświetlenia: 11014
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





To jest droga aby Polska była Polską.

  adam99  (www),  10/02/2016

Gdy mam wybór to zawsze kupię polskie produkty. Co do marki goodram, to trafiłem raz na wadliwą serię, którą wymienił mi sprzedawca. Po liku latach też kupiłem te kości i wszystko było już OK.

  Jonas  (www),  19/09/2016

Gratuluje determinacji i dziękuje, że wybrał Pan taką droge

Również gratuluję. i dziwne jest to że ludzie kupują ten chiński szmelc. Co rusz słysze że ktoś kupił kartę z chin za 2 dychy 64 GB albo i więcej i jest taki zachwycony az do pierwszego użycia. Kupuje najdrozsze karty do telefonow i innych sprzętów i od lat nie ma z nimi problemow. Ludzie maja jakas dziwna tendencje na oszczedzaniu na sprzecie ktory kupuje sie raz na 2-4 lata . Ja nie kupilem od k ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska