Login lub e-mail Hasło   

"Szkoła duchów",jedyna taka w Polsce.

"Szkoła duchów", jedyna taka w Polsce. Tu uczą się przyszli strzelcy wyborowi wojsko • Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta Muszą się poruszać jak...
Wyświetlenia: 428 Zamieszczono 15/02/2016

"Szkoła duchów", jedyna taka w Polsce. Tu uczą się przyszli strzelcy wyborowi

wojsko
wojsko Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta
Muszą się poruszać jak zjawy. Niewidoczni dla przeciwnika w momencie wykonywania zadania i rozpływający się niczym duchy po jego wykonaniu. Mają eliminować przeciwnika sami nie będąc dostrzeżonymi. Właśnie wyeliminować, bo to słowo poprawnie politycznie i brzmi lepiej niż – zabić. Kandydat do szkoły musi być trochę introwertykiem. Pożądane cechy to cierpliwość, równa najlepszym szachistom, zmysł obserwacji i odporność na stres. Do szkoły trafiają tylko ci, których skierował przełożony. W ciągu dwóch miesięcy zdobędą unikalne umiejętności skrytego podchodzenia przeciwnika, maskowania czy budowania ukrycia. Do tego balistyka i taktyka. No i rzecz jasna obsługi broni. Tego właśnie uczą się żołnierze na kursie Szkolenia Strzelców Wyborowych w Toruniu.
 

W tej szkole nikt nikogo nie uczy zbijania. Tak przynajmniej się mówi wśród instruktorów. Tu, według nich, przez dwa miesiące przyszły strzelec wyborowy zdobywa wiedzę na temat swojego przyszłego fachu na konkretnych przedmiotach wykładanych przez żołnierzy, którzy najczęściej byli na wojnie i strzelali widząc wroga przez lunetę. Nigdy lub prawie nigdy nie pada słowo – zabijać.
Zolnierz007
Dobry rzemieślnik
– Przeciwnika się "eliminuje" lub "unieszkodliwia". – W momencie kiedy widzisz go w celowniku, nie możesz zacząć myśleć o jego rodzinie. Jeszcze gorzej jest w przypadku, kiedy twoim celem staje się kobieta. A przecież w Afganistanie to prawie codzienność. Tam prawie nigdy nie było wiadomo kto jest wrogiem a kto przyjacielem. Kiedy zaczniesz myśleć o jego rodzinie, zastanawiać się, koniec z tobą. Powinieneś zmienić fach – mówi jeden ze strzelców wyborowych, który był wielokrotnie w Afganistanie. – Musisz cały czas myśleć, że po prostu jesteś w pracy i chronisz życie swoich kolegów. Jesteś jak dobry rzemieślnik. Jeśli pomyślisz inaczej, zwariujesz. Amerykanie mówią, że to biznes. Albo wróg zostanie wyeliminowany, albo zginą twoi kumple – dodaje.
Nie tak jak na filmie
Rzadko kiedy ujawniają swoje nazwiska. Nie jest im potrzebna reklama w stylu Chrisa Kyle’a, którego historie można obejrzeć w filmie „Snajper”. Chociaż i on nie wytrzymał stresu i napięcia w momencie, kiedy zobaczył jak afgańska kobieta wkłada w ręce chłopczyka granat i wysyła go w stronę amerykańskich marines.

Strzelcy wyborowi działają zawsze w parach. Również dlatego, że praca wymaga cierpliwości i skupienia. Czasami trzeba zalegać wiele godzin w błocie, pyle, tnących niemiłosiernie komarach Jeden może wówczas odpoczywać. Podczas akcji w terenie kłopotliwy bywa sam proces załatwiania najprostszych potrzeb fizjologicznych. Bardzo często zmuszeni się załatwiać je do plastikowych worków, które trafiają później do ich plecaków. Nie, nie ze względów ekologicznych. Chodzi o utrudnienie wykrycia ich pozycji jak również ukrycia śladów tego, że byli w określonym miejscu i czasie, obserwując cel. Tego właśnie uczą się między innymi na kursie.

Nie dla ekstrawertyków
Na kurs Szkolenia Strzelców Wyborowych w Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia w Toruniu nie można zgłosić się samemu. Tutaj kandydatów kierują przełożeni z wojsk lądowych. – Kandydat na strzelca wyborowego, musi być trochę introwertykiem. Facet skupiony na sobie, ale taki który potrafi pracować w zespole. Ekstrawertycy, nie mają tutaj czego szukać – mówi w rozmowie z INNpoland mjr. Arkadiusz Kups, były żołnierz elitarnego batalionu szturmowego w Dziwnowie i twórca systemu Combat 56.

Przyszli strzelcy wyborowi spędzają godziny w salach wykładowych, zdobywając wiedzę z umiejętności skrytego podchodzenia przeciwnika, maskowania czy budowania ukrycia. Do tego balistyka i taktyka. Rzecz jasna, również obsługa broni.

Zabawy w Indian
Do tego dochodzą ćwiczenia w terenie, czasami przypominające zabawy w Indian, które mają nie tylko sprawdzić, ale i rozwijać zmysł obserwacji. Odczytywanie śladów butów w lesie, na podstawie których trzeba odpowiedzieć, czy przeciwnik biegł, niósł coś ciężkiego, a może był ranny? Wszystko to da się odczytać ze śladów. Jednak tego wszystkiego nie da się nauczyć od razu. Do tego trzeba czasami całych lat doświadczeń. To zdobywa się na wojnie. Ale tam już zabija się wroga.

Podobne artykuły


8
komentarze: 79 | wyświetlenia: 1207
111
komentarze: 32 | wyświetlenia: 60816
54
komentarze: 56 | wyświetlenia: 32623
54
komentarze: 68 | wyświetlenia: 31320
50
komentarze: 27 | wyświetlenia: 63603
49
komentarze: 18 | wyświetlenia: 65028
39
komentarze: 50 | wyświetlenia: 23310
39
komentarze: 30 | wyświetlenia: 28900
37
komentarze: 9 | wyświetlenia: 28565
36
komentarze: 37 | wyświetlenia: 23593
34
komentarze: 21 | wyświetlenia: 26342
32
komentarze: 12 | wyświetlenia: 26711
 
Autor
Dodał do zasobów: milord36
Artykuł



  KoLo,  16/02/2016

Lipskoduchu, a kysz, a kysz!!!
Ty masz straszliwe zaparcie!

  lewi,  17/02/2016

W tej szkole nikt nikogo nie uczy zbijania. Tak przynajmniej się mówi wśród instruktorów. Tu, według nich, przez dwa miesiące przyszły strzelec wyborowy zdobywa wiedzę na temat swojego przyszłego fachu na konkretnych przedmiotach wykładanych przez żołnierzy, którzy najczęściej byli na wojnie i strzelali widząc wroga przez lunetę. Nigdy lub prawie nigdy nie pada słowo – zabijać.

W takim raz

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska