Login lub e-mail Hasło   

Ludzie książki piszą

"Co z tym życiem" - wspomnienia
Wyświetlenia: 357 Zamieszczono 25/02/2016

Moi drodzy nie zgadniecie gdzie można było ją kiedyś zakupić. Księgarnia? Empik? Internet? To na pewno. Ja natomiast wyszperałam ją jak w second handzie w naszej poczciwej Biedronce! O czym to świadczy? O tym, że autorkom zależało na dotarciu do jak największej rzeszy ludzi, ze szczególnym uwzględniłem kobiet.

Stylizacja książki wyjątkowo kobieca, nawet powiedziałabym, że cukierkowa z bardzo naturalną i o dziwo! ładną Kingą Rusin na okładce. Muszę przyznać, że bardzo przyjemnie się z nią obcuje, estetycznie i apetycznie. Nieco gorsza jest treść w środku. Ot tak babska, lekka lektura na jeden wieczór. Nie porywa tak jak bym mogła się tego spodziewać. Taka przyjacielska paplanina o wszystkim, co ważne w życiu. Nie zabrakło też wątków o mężczyznach, ulubionym temacie podczas babskich spotkań.

Każdy kolejny rozdział rozpoczyna króciutki list – mejl (pisownia używana w książce), który staje się motywem przewodnim do dalszego tematycznego dialogu. Pomysł jak najbardziej ciekawy i trafiony.

Po traumatycznych życiowych perypetiach potrzebna była oczyszczająca terapia w postaci serii rozmów na każdy niemal temat. W rozmaitych warunkach, o różnych porach. Wypłakane, wyszeptane ciemną nocą, czy z uśmiechem przy kawie, przy winie. Dzięki temu powstało coś, co pokazuje kobietom, że mimo trudności warto wałczyć o swoje życie.

Ciekawym dodatkiem są rysunki by Flanela w kolorze bialo-czarno-czerwonej prezentujące zawsze kobietę i mężczyznę w różnym wieku. Niestety nie udało mi się jeszcze rozszyfrować, co znaczą te czerwone kwiatuszki, co wydawało mi się dziecinnym zagospodarowaniem pustego marginesu.

Już w wydawnictwie wiedzą, że to absolutny bestseller. Mało kto decyduje się na jego otwartą krytykę. Jak na razie znalazło się tylko dwóch śmiałków – dziennikarze Dorota Wellman oraz Jarosław Kuźniar. Bo zawsze znajdzie się łyżka dziegciu w całej beczce miodu. Bo złośliwości nigdy dość!

Osobiście przeraża mnie taka multi uniwersalność osób medialnych. Nie to żebym była zazdrosna. Każdy robi wszystko, by utrzymać się na medialnej fali. Śpiewa, tańczy, recytuje, gra w serialu, i rapuje. Taka jest dewiza większości celebrytów. Po prostu człowiek orkiestra.

Zamienia w złoto wszystko, czego się dotknie. Pozazdrościć! To się chyba nazywa parcie na medialne szkło, czy jakoś tak. Zastanawiam się tylko, czy trzeba aż psychoterapeuty, żeby tak totalnie się otworzyć. Dlatego zawsze mam obawy przed różnego typu psycholożek. Szkoda moich myśli nieuczesanych.

A ja? Cały czas będę żyła w cieniu swoich starszych "idoli". Zawsze trudno będzie się przecież przebić. Przecież nie mam aż tylu talentów, ale cieszę się, że tu jestem. Bez obaw, książki nie uda mi się wydać, ani tym bardziej napisać.

Podobne artykuły


16
komentarze: 110 | wyświetlenia: 705
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 961
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 392
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 900
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 964
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 523
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1669
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 737
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 501
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 434
11
komentarze: 24 | wyświetlenia: 508
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 452
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 993
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 922
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 783
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  lewi,  25/02/2016

Każdy człowiek jest historią. Czytanie o celebrytach /moje zdanie/ jest stratą czasu.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska