Login lub e-mail Hasło   

Putin mordercą dinozaurów

Lech Wałęsa powinien zostać zaproszony i wzbogacić Światowe Dni Młodzieży w charakterze jasnego idola, bo jakiż inny wzór przedstawić dzisiaj młodzieży?
Wyświetlenia: 395 Zamieszczono 06/03/2016

Uuu, niedobrze, niedobrze! Wygląda na to, że pan minister Waszczykowski nawarzył piwa i teraz będzie musiał je wypić. Chodzi oczywiście o sprowadzenie do Polski Komisji Weneckiej – żeby ta dokonała oceny demokracji i praworządności w naszym nieszczęśliwym kraju. Po co to panu ministrowi Waszczykowskiemu było potrzebne – trudno zgadnąć, bo przecież i od pana prezesa Kaczyńskiego i z niezależnych mediów – ale nie tych, gdzie agent na agencie siedzi i agentem pogania – tylko z tych naprawdę niezależnych od tamtych można było dowiedzieć się ponad wszelką wątpliwość, że z demokracją i praworządnością wszystko jest u nas w jak najlepszym porządku? Może pan minister Waszczykowski chciał dobrze, ale zapomniał, że lepsze jest wrogiem dobrego. W rezultacie przybyli do Polski przedstawiciele Komisji Weneckiej byli przyjmowani niczym rewizor iz Pietierburga, więc nic dziwnego, że mogło się im od tego przewrócić w głowie.

Zanim jeszcze Komisja wygotuje raport końcowy, doszło do przecieku krytycznego raportu wstępnego, który jednocześnie trafił i do MSZ i do „Gazety Wyborczej”. Wszyscy „zachodzą w um” („Zachodzim w um z Podgornym Kolą...”), jak to się mogło stać i w którym miejscu przeciek nastąpił; Komisja wypiera się, że nie u niej, a pan minister Waszczykowski – że nie u niego. Na jego miejscu nie byłbym taki pewny, bo – jak powiadają na mieście - w Ministerstwie Spraw Zagranicznych od Żydów aż się roi, więc cóż to dla nich za sztuka sprawić, by każdy dokument, zanim jeszcze trafi na biurko ministra, trafił na biurko redaktora Michnika? Solidarność plemienna w społecznościach prymitywnych zawsze była silniejsza od innych podstaw lojalności, więc trudno tu być zaskoczonym. Ale i na miejscu Komisji Weneckiej nie miałbym pewności, czy przeciek nie nastąpił również stamtąd. Chodzi o to, że w Komisji Weneckiej zasiada panna Hanna Suchocka, która wobec „Gazety Wyborczej” może mieć różne zobowiązania. Jak tam było, tak tam było – w rezultacie Komisja Wenecka włączyła się do wojny o demokrację i praworządność w naszym nieszczęśliwym kraju. Może nie byłoby czym się przejmować, gdyby nie okoliczność, że Komisja Europejska, która też wdrożyła wobec Polski procedurę sprawdzania demokracji i praworządności, a która ma kompetencje decyzyjne, na pewno ustaleniami Komisji Weneckiej się posłuży. Skoro tak, to dobrze to nie wygląda – a sprawcą tego zamieszania jest właśnie pan minister Waszczykowski, który zapomniał, że lepsze jest wrogiem dobrego.

Ale zanim padnie salwa, humory na razie nam dopisują. W Warszawie odbyła się narada 9 państw regionu Europy Środkowej gwoli wypracowania wspólnego stanowiska na lipcowy szczyt NATO, który ma odbyć się też w Warszawie. Prezydent Duda podkreślił konieczność wpasowania się w politykę Stanów Zjednoczonych, które ze swej strony powinny wzmocnić „wschodnią flankę” Paktu, jeśli nie w formie stałych baz, to niechby chociaż „obecności rotacyjnej”, która musi być „widoczna” a poza tym wyposażona w „infrastrukturę krytyczną”, czyli mówiąc po ludzku – broń – oczywiście defensywną. W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele państw uczestniczących w grupie wyszehradzkiej, republik bałtyckich oraz Rumunii i Bułgarii. Koncepcja „Międzymorza” zaczyna nabierać rumieńców – ale wszystko zależy od tego, czy uda się do niej przekonać Amerykanów, którzy teraz właśnie będą wybierali sobie prezydenta. Ten prezydent podobno wiele do gadania nie ma; tak w każdym razie w telewizyjnej rozmowie dawał do zrozumienia były prezydent naszego nieszczęśliwego kraju Aleksander Kwaśniewski – ale czy to rozsądne wierzyć Aleksandrowi Kwaśniewskiemu? Tak czy owak ktoś w listopadzie tym prezydentem zostanie i będzie kontynuował rozgrywkę z Moskalikami, którym najwyraźniej została wyznaczona rola czarnego charakteru. Dowódca NATO w Europie, pan generał Filip Breedlowe powiedział, że Putin do spółki z syryjskim tyranem Baszirem al Asadem „destabilizuje Europę”, naganiając do niej uchodźców. Jak tak dalej pójdzie to tylko patrzeć, jak Putin okaże się odpowiedzialny również za zagładę dinozaurów, czego wielu ludzi może mu nie darować. Jak mówił Antoni Słonimski, móżdżek dinozaura był podobno znakomitą zakąską do wódki – o czym zapewniał go „pewien bardzo stary pijak”. Jak widzimy, nie brakuje powodów, byśmy i my nie lubili złego Putina, który jednak, po niedawnej konferencji w Monachium, może zostać „sojusznikiem naszych sojuszników”. „Gazeta Wyborcza” uważa, że USA „skapitulowały” przed Putinem, ale to oczywiście przesada, bo wiadomo, że z punktu widzenia bezcennego Izraela byłoby najlepiej, gdyby cały Bliski Wschód opustoszał, dzięki czemu żydowskie państwo rozciągnęłoby się wreszcie „od wielkiej rzeki egipskiej, do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat”. Trzeba by jednak zostawić tam jakichś Arabów na rozmnożenie, bo w przeciwnym razie – komu Żydzi pożyczaliby pieniądze i na kim robiliby interesy? Jak widać, nie ma rzeczy doskonałych, wobec czego i USA muszą czasami iść ze złym Putinem na kompromisy, czyli politykować. Ale co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie, więc jeśli nawet zły Putin zostałby sojusznikiem naszych sojuszników, to w naszym nastawieniu nic zmienić się nie może.

Podczas gdy na najwyższej półce światowej polityki zachodzą takie przełomowe wydarzenia, Instytut Pamięci Narodowej przeprowadził przeszukanie w domu wdowy po generale Jaruzelskim, skąd wyniesiono aż 17 pakietów rozmaitych dokumentów – a zapowiadane są jeszcze inne przeszukania. W tej sytuacji Komitet Obrony Demokracji demonstrował w obronie Lecha Wałęsy, który właśnie ogłosił kolejną „koncepcję”, że mianowicie to nie on współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa, tylko Służba Bezpieczeństwa z nim. Wsparł go JE abp Tadeusz Gocłowski, w swoim czasie zamieszany w aferę „Stella Maris”, JE abp Józef Kowalczyk, w swoim czasie – oczywiście „bez swojej wiedzy i zgody” - zarejestrowany jako TW „Cappino”, no i JE bp Tadeusz Pieronek, w swoim czasie członek Rady Fundacji Batorego, zaś przewielebny ojciec Stanisław Opiela SJ na łamach „Gazety Wyborczej” zaapelował do całego Episkopatu, by Kościół wsparł Lecha Wałęsę. Przewielebny ojciec Opiela nie precyzuje, w jaki sposób Kościół mógłby byłemu prezydentowi naszego nieszczęśliwego kraju tego wsparcia udzielić, ale pewnej wskazówki dostarcza list miłosny, jaki do Lecha Wałęsy wystosował warszawski Klub Inteligencji Katolickiej. Czytamy tam m.in., że każdy upada, ale się podnosi. Może „każdy” - ale nie Lech Wałęsa. Lech Wałęsa nigdy nie upadał, tylko nieustannie się podnosił i podnosił. Jak tak dalej pójdzie, to podniesie się tak wysoko, że dostąpi wniebowstąpienia. Mogłoby to niesłychanie wzbogacić Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, na które Lech Wałęsa powinien zostać zaproszony w charakterze jasnego idola, bo jakiż inny wzór przedstawić dzisiaj młodzieży?

Stanisław Michalkiewicz

 

Podobne artykuły


10
komentarze: 154 | wyświetlenia: 679
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 977
10
komentarze: 69 | wyświetlenia: 1119
10
komentarze: 21 | wyświetlenia: 923
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 934
9
komentarze: 617 | wyświetlenia: 629
9
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1358
9
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1494
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 188
8
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1457
8
komentarze: 4 | wyświetlenia: 469
7
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1116
5
komentarze: 0 | wyświetlenia: 501
5
komentarze: 0 | wyświetlenia: 586
294
komentarze: 62 | wyświetlenia: 104177
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Młodzież potrzebuje wzorców. Może Stasia Burczymuchę, albo pobożnego swistaka.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska