Login lub e-mail Hasło   

Przekuj zawiść w radość. Ciesz się z powodzenia sąsiada

Poniższy tekst inspirowany jest koncepcją Transerfingu Vadima Zelanda. Sztuka zarządzania rzeczywistością to w dużej mierze gra z nią prowadzona. Spróbujmy zbudować pew...
Wyświetlenia: 2.071 Zamieszczono 09/04/2016

Poniższy tekst inspirowany jest koncepcją Transerfingu Vadima Zelanda.

Znalezione obrazy dla zapytania zawiść

Sztuka zarządzania rzeczywistością to w dużej mierze gra z nią prowadzona. Spróbujmy zbudować pewien model, który pozwoli nam lepiej zrozumieć istotę zagadnienia. centralnym elementem owego modelu będzie Kowalski.

Sąsiadem Kowalskiego jest Malinowski, który kupuje nowy, bardzo drogi samochód. Kowalski nie ma bladego pojęcia o zarządzaniu rzeczywistością i jest po prostu, jak większość ludzi, przez życie niesiony. Co to znaczy? Znaczy to, że Kowalski reaguje standardowo, czyli zgodnie z nawykami umysłu i roszczeniami co do ważności własnego "ja". Mówiąc wprost, w Kowalskim zrodzi się zawiść. To typowa reakcja. Zawiść jest bardzo silną i szalenie destruktywną emocją, w związku z tym biedak zabarwi nią cały swój świat. Aura będzie stawać się coraz ciemniejsza. Kontury konkretnych kształtów myślowych będą coraz ostrzejsze: "Skąd facet ma pieniądze na ten samochód?", "Jakim cudem go na to stać?" i coraz bardziej absurdalne: "Czy on czasem nie kupił samochodu tylko dlatego, żeby mnie zrobić na złość?", "Na pewno patrzy na mnie lekceważąco, a może nawet z pogardą". I tak dalej, i tym podobnie. Gdyby Kowalski znał zasady gry, zrozumiałby dosyć szybko, że Malinowski, planując swoje zakupy, całkowicie zeruje obecność Kowalskiego. Nie będzie zastanawiał się, w jaki sposób zareaguje na jego nowy samochód sąsiad, ponieważ kwestia ta pozostaje poza jego przestrzenią wariantów. I tak oto nowa zabawka w jednym wywołuje radość, w drugim obsesję; w jednym potęguje poczucie wolności, drugiego czyni niewolnikiem własnych emocji. Ja mechanizm ten dobrze zrozumiałem kilka lat temu, kiedy ówczesny szef zakomunikował mi, że straszną rzeczą jest przez miesiąc pobytu w klinice myśleć tylko o jednym i w żaden sposób nie móc tej myśli się pozbyć. Chodziło o to, że tuż przed wakacjami moi uczniowie wyremontowali salę, w której na co dzień prowadzę lekcje. Środki na remont pochodziły od rodziców. Niby nic szczególnego - odświeżenie kawałka przestrzeni. Problem jednak polegał na tym, że ówczesny mój szef wielokrotnie nazywał mnie "nieudacznikiem". Dlaczego to robił? Do dzisiaj nie wiem i wiedzieć nie chcę. Jednakże żywo zainteresował mnie fakt, iż po miesiącu praca uczniów i rodziców (moja też) została zwyczajnie zniszczona - płyty pozrywane a żywy kolor ścian został zastąpiony "nieśmiertelną" szkolną żółcią. Co motywowało szefa, jaki mechanizm psychologiczny legł u podstaw jego działania? Otóż dysonans poznawczy! Bo albo prawdą jest opinia "nieudacznika", albo prawdą jest efekt w postaci wykonanego i skończonego projektu. Nieskomplikowane osobowości nie potrafią długo trwać w kleszczach tego dysonansu, w związku z tym któraś z tych prawd musi zostać unicestwiona - ergo praca musiała zostać zniszczona, a wszelkie ślady zatarte. W ten oto sposób ocalała integralność prawdy o nieudaczniku.

Ale nie konkretne zachowania są tu najistotniejsze. Dla mnie najciekawszy jest mechanika mentalna zamanifestowana w komunikacie, że nieszczęśnik nie mógł myśleć o niczym innym. Zauważmy, zewnętrzne nieprzyjemności spotkały mnie (niezbyt dotkliwe zresztą, jeśli po kilku dniach potrafiłem do całej sytuacji podejść z humorem), ale prawdziwa tortura dotknęła tego, kto działał w mechanice złych emocji (gniewu, zawiści, kompleksu?).

Proszę czytelnika o wybaczenie za tę długą dygresję o charakterze osobistym, ale w świetle analizowanego problemu lepiej jest bazować na własnym doświadczeniu.

Wracamy zatem do Kowalskiego. Gdyby był Kowalski bardziej bystry, szybko pojąłby, że sytuacja, w której zakup samochodu przez sąsiada, jest dla niego karą - to absurd. Zawiść jako emocja jest takim właśnie nonsensem, a on niestety może stać się dominującą treścią życia; torturą jednej myśli. W jaki sposób można nie tylko wyzwolić się spod władzy jednej myśli, ale też zmienić całe zdarzenie, by zaczęło przynosić korzyści? Dla uproszczenia całego wywodu przedstawię scenariusz w punktach:

  1. Zatrzymanie jednej myśli. Zdystansowanie się nie do sytuacji zewnętrznej (zakupu sąsiada), ale do własnej mechaniki umysłowej i emocjonalnej. Chodzi tu o przeniesienie środka ciężkości ze zdarzenia na interpretację tego zdarzenia. Dlaczego ja w taki sposób reaguję, dlaczego reakcja ta staje się źródłem cierpienia? Kowalski, który będzie w stanie zdystansować się do treści własnych przeżyć, zauważy z pewnością, że źródłem cierpienia są stare nawyki utrwalone przez umysł oraz podniesienie potencjału własnej ważności spowodowane przez uroszczenia ego. W ten sposób już sama analiza reakcji stanie się początkiem wyzwolenia spod władzy jednej myśli.
  2. Wypracowanie nowych nawyków. Zatrzymanie niepożądanego, bo niekorzystnego, myślenia i reagowania jest dopiero początkiem, ważnym pierwszym krokiem. Następny będzie zmierzał do wypracowania nowych nawyków. Jest sprawą oczywistą, że na wstępnych etapach będzie bardzo trudno. Stare przyzwyczajenia wrastają mocno korzeniami w umysł i wyrwanie ich jednym pociągnięciem jest postępowaniem przeciwskutecznym. Trzeba raczej dzień po dniu korzenie te podważać, dbając jednocześnie o system korzenny nowych sposobów reagowania. Ta praca winna być prowadzona dwutorowo.
  3. Przekroczenie masy krytycznej. Kowalski w pewnym momencie zauważy, że nowy samochód sąsiada nie budzi już w nim negatywnych emocji (zawiści). To etap, który nazywam punktem zerowania.
  4. Utrwalenie zmiany. To ten etap ewolucji, który jest najbardziej nieoczekiwany i czasami zdumiewający. Jeżeli reakcja zawiści zostanie wykorzeniona i zastąpiona przez radość, to efekt w postaci odpowiedzi zewnętrznej graniczyć może z cudem. Kowalski cieszy się z tego, że sąsiadowi tak dobrze się wiedzie i życzy mu, żeby wiodło się jeszcze lepiej. A wówczas i Kowalskiemu zacznie dziać się o wiele lepiej. I on, wcześniej czy później, kupi samochód, którego wcześniej tak sąsiadowi zawiścił.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1610
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 918
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1191
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 772
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 464
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1036
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 778
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 586
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 736
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 724
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 508
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 997
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1125
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  09/04/2016

Tak tak, po stokroć tak. :) Buziaczki za ten artykuł. :)* Dokładnie o to chodzi drogi Janie. :))

@greenway: uprzejme
Dzięki

  nse,  10/04/2016

Do stołu pokerowego zasiadają gracze z standardowym nastawieniem na zgarnięcie puli, wygrywają przegrywają i obijają się od euforii powodowanej wygraną do dramatu powodowanego przegraną, ale tak naprawdę nigdy nie są szczęśliwi żyją w ciągle zamroczeni 3 elementami gry, wygranej, przegranej ..., a Czas im dany, przecieka między palcami. Co jest tego przyczyną ??
https://www.youtube.com/watch?(...)5=False

  zzosia,  10/04/2016

Jak świat światem, jest to odwieczny problem człowieka... zazdrość i zawiść...Dobrze, że o tym napisałeś i choć przez chwilę pochylimy się nad tym, każda refleksja jest ważna...

  Trebor,  11/04/2016

Wybacz proszę bezczelne wtrącenie ... ale o ile doceniam i rozumiem ogromną wartość Twojego artykułu, o tyle tak dla przewrotności i odświeżenia pozwolę sobie moją (nie bójmy się użyć tego słowa) twórczość podsunę ... również w temacie :-)

http://eiba.pl/e1

@Trebor: To jest zdumiewające, ale ja wczoraj zupełnie przypadkowo odkryłem Twój tekst. Nawet dałem mu głos.

@Jan Stasica: cieszę się, że Cię zainteresował :-)
O pewnych rzeczach nie lubię i nie potrafię pisać w sposób poważny lecz groteskowo - ale na ile groteska mi wyszła - nie mnie oceniać.
Cieszę się, że podjąłeś ten temat właśnie w taki sposób, bo to naprawdę poważna sprawa - zawiść

  lewi,  11/04/2016

W rzeczy samej, cóż to takiego jest samochód? Trochę blachy, gumy, w końcu znajdzie się na złomie.

@lewi: który zawiezie do kościoła, do pracy, do szkoły/na uczelnie, do lekarza itd.

  lewi,  11/04/2016

@Trebor: Dokładnie mam na myśli zazdrość, bo ktoś ma ,,furę'' a ja tylko trabanta. Co to jest dzisiaj samochód?, Nic. Weźmie kredyt i już ma , czy to jakiś wyczyn?

@lewi: to prawda ... skąd się bierze zawiść i zazdrość?
Patrzenie tylko na to co posiadają inni w niczym nikomu nie pomoże przecież.
Samemu trzeba zapracować na pewne rzeczy - zarówno te materialne jak i niematerialne.
I tylko pracą można coś osiągnąć czy wejść w posiadanie czegoś.

  lewi,  11/04/2016

@Trebor: Otóż to , wtedy człowiek z osiągnięć ma satysfakcję

Ładny tekst, dzięki, miodem mi trochę duszę polał :) Tylko co ten Pan na tym zdjęciu tymi malutkimi literkami ma napisane?? Nijak nie widzę...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska