Login lub e-mail Hasło   

Jestem Katolikiem - jestem joginem!

Joga od lat budzi ciekawość. Potępiana wśród katolików stała się ciekawym tematem do dyskusji. Jak ją rozgryźć i co zrobić by stała się bardziej przystępna dla ludzi?
Wyświetlenia: 472 Zamieszczono 16/05/2016

W encyklopediach, termin joga to określenie jednego z ortodoksyjnych systemów filozofii indyjskiej, zajmujący się związkami między ciałem a umysłem. Skoro na samym początku człowiek spotyka się ze słowem „ortodoksyjny”, trudno dziwić się zwykłemu Kowalskiemu, że joginów uważa za sekciarzy a ich szkoły omija z daleka.

Chcąc pogłębić swoją wiedzę na temat tej starożytnej filozofii można albo odwiedzić bibliotekę, albo zajęcia jogi – teoria przeciwko praktyce. Wybierając drugą opcję i uczestnicząc w takich zajęciach należy uświadomić sobie, że na macie spotkamy ludzi różnych wyznań i poglądów religijnych – od katolików, przez buddystów po ateistów, w związku z czym wystawiona na próbę zostanie nasza tolerancyjność. Co więc zrobić, aby ze spokojnym sumieniem móc zacząć przygodę z jogą bez obawy o zachwianie miłości do naszego Boga? Przede wszystkim uświadomić sobie, że wybierając akurat tą aktywność fizyczną nie jesteśmy do niczego zmuszani. Możemy praktykować pranajamę (ćwiczenia oddechowe), próbować medytacji czy świetnie bawić się przy wykonywaniu asan (pozycji) w głowie odmawiając swoją codzienną modlitwę.

Nowoczesny Watykan

 „Ale przecież medytacja nie jest wskazana w mojej religii!” - brzmi głos biednego katolika, drżącego przed tą metodą pracy nad sobą. Tutaj znaleźć można rozgrzeszenie czytając słowa jednego z najważniejszych włoskich biskupów – jego Ekscelencji Raffaella Martinelliego, który stwierdził, że techniki medytacji (takie jak zen, joga, kontrola oddechu, mantra itd.) inspirowane religiami wschodniochrześcijańskimi i innymi, mogą być odpowiednim środkiem pozwalającym wiernym stanąć duchowo przed obliczem Boga. To zdanie pokazuje, jakie zmiany zachodzą w stolicy chrześcijaństwa. Jej otwartość na inne możliwości pozwala na więcej opcji odnajdywania siebie we własnej religii. Czy w takim razie możemy rzucić się na głębokie wody i medytować niczym rasowy budda? Zdecydowanie możemy próbować, pod warunkiem, że będziemy potrafić łączyć zasady chrześcijańskiej duchowości z tymi wschodnimi technikami. Wtedy nie tylko zrobimy coś dla siebie, ale i dla naszej wiary.

Co z tą jogą?

Wielu ludzi zadaje sobie pytanie o to, czym tak naprawdę jest joga. Czy jest filozofią, religią, gimnastyką czy może jeszcze czymś innym? „Joga nie jest gimnastyką, nawet sama praktyka asan nie mieści się w obszarze pojęciowym kultury fizycznej. Nie jest też religią, ponieważ nie ma doktryny, dogmatów, kultu, nie manifestuje się w sferze organizacyjno-społecznej” – mówi Maciej Wielobób, nauczyciel jogi, autor wielu książek i publikacji na ten temat. „Jeżeli ktoś naucza jogi, która posiada którąś z wymienionych cech religii to to nie jest joga, tylko kult” – dodaje. Czym więc zatem jest? Jest przede wszystkim filozofią, która głosi dobro, zachęca do wnikania w głąb siebie i pracę z własnym „ja” która nierzadko sprawia najwięcej problemów. Właśnie ów praca może nie tylko pomóc nam udoskonalić siebie, ale także odnaleźć drogę do Boga, którą często gubimy zabiegani w codziennym życiu a odnajdujemy zwalniając podczas ćwiczenia jogi.

Mamo, tato, ćwiczę jogę! 

„Joga to sekta, uważaj bo nie wiesz na co się piszesz!” – te słowa można usłyszeć od bliskich i znajomych, którzy dowiedzą się o naszym nowym zainteresowaniu. Czy próbować ich przeciągać na swoją drogę czy może od razu wywiesić białą flagę i odpuścić wszelkie próby argumentacji? Ciężki to wybór, zwłaszcza, jeśli bliscy nie chcą lub nie dopuszczają do świadomości naszych słów święcie upierając się przy swoim staroświeckim myśleniu. W takim wypadku najrozsądniejszym wyborem byłoby poproszenie ich o wspólne uczestnictwo w zajęciach – w końcu nic tak nie przekonuje jak doświadczanie na własnym ciele. Przyjemna atmosfera po przekroczeniu progu sali ćwiczeń. Uśmiechnięte i życzliwe twarze. Chwila na zwolnienie w codziennej gonitwie. Czas na relaks i skupienie się na sobie. Czy można pozwolić sobie na coś takiego uczestnicząc w zajęciach zumby czy aerobiku? Niekoniecznie. Hałas i chaos, przeciwko ciszy i błogiemu spokojowi – wybór zależy od osobistych preferencji i potrzeb.

Pora na mszę

Po opuszczeniu szkoły jogi przychodzi czas na powrót do codzienności. Czy z czystym sumieniem możemy udać się na niedzielną eucharystię bez konieczności wcześniejszej spowiedzi z grzechu uprawiania tej wschodniej koncepcji samorozwoju? Odpowiedź na to pytanie będzie różna, jak różni są ludzie i różne jest ich myślenie. Jedni zachwyceni nową perspektywą oddalą się od swoich dotychczasowych wierzeń, inni jeszcze bardziej je pogłębią. Grunt to zachować czysty umysł i pozostać sobą – w końcu wewnętrzne ja jest najważniejsze a zachwyty mijają jak każde emocje. 

 

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 630
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 653
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 732
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 618
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 644
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 871
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 420
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 410
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 683
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 572
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 665
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 587
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 459
9
komentarze: 18 | wyświetlenia: 497
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 436
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Mam problem z tym tekstem. Z jednej strony z pewnością jest niezbędny dla niektórych uciemiężonych duchowo katolików, którzy boją się samej jogi oraz opinii o niej głoszonej przez wielu przedstawicieli KK. Z drugiej strony - to aż trzeba tłumaczyć w XXI wieku, że joga nie jest wymysłem szatana?
"Ciasnota umysłowa rozszerza się..." - ktoś kiedyś powiedział. I miał rację. Cóż, jak już jest - ta ciasnota, znaczy się - to i rozszerzać się też może... Prawo fizyki.

  Kitek,  20/05/2016

Ja pana nie znam, ale z uwagi na zamieszczony przez pana artykuł uważam, że pan również siebie nie zna i nie wie pan, o czym pan pisze. Z artykułu wynika jasno, że nie zna pan ani religii, ani jogi. A jeżeli pisze się artykuł na jakiś temat, to choć w części wypadałoby go znać.

@Kitek: Po pierwsze, pani. Nie pan. Po drugie - poprosiłabym jednak o konkrente argumenty i konstruktywną krytykę, a nie o niepotrzebne informowanie świata o tym jak bardzo się mylę. Tym bardziej że to Pan jest w błędzie. Po trzecie, wnioskuję po aktywności Pana profilu, że tematyka religijna jest Pańską szczególnie ulubioną, w związku z czym wbijanie kija w mrowisko i nieuzasadniony komentarz w sumie mało mnie dziwi. Mimo to, życzę miłego nadchodzącego tygodnia. Pozdrawiam, Sonia.

  Kitek,  23/05/2016

@soniakoloch: Bardzo przepraszam – nie zwróciłem uwagi na autora.
Otóż Kościół oparty jest na cudach Chrystusa, na Biblii oraz swoich dogmatach. Kościół katolicki interpretuje Boga w taki sposób jaki jest dla niego najbardziej odpowiedni. Do tej interpretacji powołano kiedyś Inkwizycję, potem Święte Oficjum, które z czasem przerodziło się w Kongregację Doktryny Wiary. Nie można interpretowa ...  wyświetl więcej

Właśnie to, że "Kościół katolicki interpretuje Boga w taki sposób jaki jest dla niego najbardziej odpowiedni" powoduje, że ludzie coraz częściej od niego odchodzą. Coraz częściej również jego "interpretacje" odbiegają od samej Biblii i podstawowych jej dogmatów. Przykrym jest, że ludzie chcący poszukiwać relacji z Bogiem skazani są na to, jak Kościół katolicki w danym momencie określi pojęcie wier ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska