Login lub e-mail Hasło   

Kapuściński bez cenzury

Człowiek drogi z piórem w rek
Wyświetlenia: 342 Zamieszczono 11/06/2016

Zanim w moje ręce wpadła książka Artura Domosławskiego spotkałam się już z 3 przedpremierowymi recenzjami dziennikarzy. Każdy z nich znal osobiści albo autora, albo opisywanego bohatera. Ja tyle szczęścia nie miałam.

Tłumiony rozgłos

Wywołała kontrowersje zanim jeszcze pojawiła się na rynku wydawniczym. Jej wydanie miało być zablokowane decyzją żony zmarłego. Chodziły plotki, że Alicja Kapuścińska, wdowa po pisarzu, która jest właścicielką praw autorskich, zagroziła, że cofnie zgodę na wznowienia książek męża.

To sąd zadecydował inaczej. Jej lektura może przyczynić się do powstania zapalnej iskry, która wstrząśnie całym środowiskiem dziennikarskim. Dlatego warto zweryfikować opinie, które krążą wokół tej książki.

Pojawiające się fakty nieoczekiwanie mogą odmienić światopogląd czytelnika. Czy mają swoje potwierdzenie w życiu doczesnym? Tego jeszcze nie wiemy, przekonamy się jedynie wtedy, gdy żona Ryszarda Kapuścińskiego zechce zabrać głos w tej sprawie i zdementować wszelkie plotki dotyczące jego życia. Wdowa po zmarłym nie chciała takiego rozgłosu. Zwłaszcza, że nie jest tak różowy i pozytywny, za to bardzo prawdziwy.

I co z tego, jeśli rzekomo Kapuściński był tajnym agentem SB? W tym miejscu pozwolę sobie na mała analogię. O Wałęsie też pisali kontrowersyjne rzeczy i Zygzak, i duet Cenckiewicz i Gontarczyk. A Wałęsa ani drgnął i bryluje na politycznych salonach jako autorytarny glos przeszłości.

Kluczowe zdanie

O tym, jak ważne jest pierwsze obaj doskonale wiedzieli. Pierwsze zdanie ma pociągnąć jak najdalej kolejne składy. Najlepiej gdy ostatnią stacją będzie ostatnia strona na ostatniej karcie.

Książka Domosławskiego zaczyna się od tego, że znakiem rozpoznawczym Kapuścińskiego stał się uśmiech. Zawsze, wszędzie, dla każdego, niezależnie jak długo się znali.

Słowo o autorze

Któż wcześniej słyszał o Arturze Domosławskim? Przyznaje się od razu, że ja nie. Żałuję. Pewnie wąskiemu gronu ludzi był znany dużo, dużo wcześniej. Dzięki najnowszej publikacji już stal się tym, o kim mówią media. Na pewno teraz jego nazwisko będzie na dziennikarskich salonach dużo częściej. Przynajmniej przez jakiś czas.

Artur Domosławski jest dziennikarzem Gazety Wyborczej. Ma na swoim koncie kilka publikacji. W ciągu swojej długoletniej dziennikarskiej pracy napisał kilkaset artykułów, wywiadów i reportaży.

Arturowi Domosławskiemu należą się też słowa uznania za wielki trud, wkład i pracę, jaką włożył w realizacje tego potężnego projektu. Sam na stronach biografii nie nazywa tego „procesem beatyfikacyjnym” swego maestra. Za odwagę, za to, na co się zdecydował i zabrał. Za siłę, jaką teraz będzie potrzebował, żeby odsunąć od siebie zarzuty adwersarzy.

A o Kapuścińskim będzie też i więcej i głośniej. Bo o wielkim mistrzu reportażu słyszał każdy albo prawie każdy. Tu „prawie” nie robi różnicy.

Kapuściński inaczej

Wiadomym jest, że Kapuściński nie mógł być człowiekiem bezbarwnym. Był, jak podkreślam człowiekiem, a jako osoba doczesna posiadał zarówno wady, jak i zalety. Osobiście nie widzę powodów, dla których Artur Domosławski miałby nie opisywać również i wad swojego nauczyciela. Nie jest możliwe jedną tylko publikacją zniszczyć zawodowy, jak i osobisty dorobek tak wybitnej postaci. Zgadzam się jednak z inną kwestią. Mógł sklasyfikować to w nieco subtelniejszy sposób.

Ryszard Kapuściński sam w sobie był wielkim bohaterem, autorem wielu prestiżowych reportaży. Czy jest coś co w rzeczywistości może wpłynąć na zmianę tej nieskazitelnej dotąd legendy? Coś, co za wszelką cenę chciała ukryć najbliższa rodzina? O czym świat mógłby się nigdy nie dowiedzieć. Współczesność dawno przestała być dyskretna. Im coś jest bardziej spektakularne, krzykliwe, tym lepiej. Dłużej zapada w pamięć.

Postać Ryszarda Kapuścińskiego jest postrzegana przez pryzmat autorytetu, jaki sam tworzył. Był niezwykle skromny, co czyniło go wielkim twórcą światowych bestsellerów. Urodził się na Polesiu, w Pińsku, ale czuł się Warszawiakiem z krwi i kości. Alicja Kapuścińska – jako żona była pierwszą czytelniczką jego tekstów. Nigdy nie opowiadał obszernie o swoich wrażeniach po powrocie z licznych podroży.

Kapuściński non fiction” to pełna kontrowersji biografia z ilustracjami, obrazującymi życie tytułowego bohatera. Lektura tej książki może sporo namieszać. Trzeba być sprytnym, aby dokładnie powiązać poszczególne watki i dokonać stosownej analizy. Jest niezwykle wciągająca i fascynująca zarazem. Czyta się ją jednym tchem, niekiedy z wypiekami na twarzy.

Śladami Mistrza

Młodzieńcze, nierzadko buńczuczne życie Kapuścińskiego stało się wyznacznikiem wolności słowa. Nie można tu mówić o braku rzetelności ze strony Domosławskiego. Zebrał i opisał zdobyty materiał najlepiej jak potrafił. W Kapuścińskim widział nie tylko ikonę najwyższego kunsztu, ale postrzegał go także jako człowieka.

Nie mógł konfabulować faktów, bo to nie byłoby godne dziennikarza. Zapewne chciał pokazać światu Kapuścińskiego takim, jakiego udało mu się zaobserwować. Aby być bliżej mistrza stosował podobne figury językowe. Czy nieudolnie? Nie będziemy się teraz o to kłócić. Każdy ma inny styl, wyrabiany latami. I tego się na razie trzymajmy. Każdy w starciu na oręż pisarską z guru reportażu byłby na straconej pozycji.

Arturowi Domosławskiemu należy się szacunek przede wszystkim za to, że nie poległ w tym starciu, że walczył z najlepszym. Wynikiem tej walki stała się ponad 600. stronicowa pozycja.

Człowiek wybitny

Postaci Ryszarda Kapuścińskiego, jako człowieka o ogromnej ideologii. Postać dziennikarza-pisarza, który ze słowem robił, co chciał, aby wydobyć jego niepowtarzalne piękno.

O człowieku, który ma swój bogaty światopogląd. Opisuje rzeczy czy zdarzenia, jakie udało mu się przeżyć lub uczestniczyć w nich. Poprzez odniesienie do całokształtu twórczości dowiadujemy się nie tylko o tym, jakim był człowiekiem. Kontemplujemy z autorami poszczególnych esejów również, jakie były jego relacje z ludźmi, czy zastanym porządkiem tego świata. Ryszard Kapuściński wcielał się w postacie, o których pisze. Uważał się nawet za bohatera swoich tekstów. Bo tak bardzo mocno wczuwał się w każdą prezentowaną osobę.

Dla większości osób z tej branży, w tymi i dla mnie, to niedościgniony wzór i ceniony autorytet. Każdą jego książkę traktuje się, jako pożądany zestaw cech i umiejętności piszącego. Ta lekkość pióra i bogate doświadczenie, pozwala odkrywać nowe, szerokie horyzonty.

W mojej ocenie to pozycja, która zawiera wiele ponadczasowych przesłań.

Już w latach 80-tych XX wieku Kapuściński był nie tylko wybitnym dziennikarzem, ale też bardzo znanym pisarzem. Łut szczęścia i talent były jego domeną i głównym atutem pisarskim.

Jego specyficzny styl

Bycie w centrum gorących wydarzeń było tym, co okazało się być najważniejsze w życiu Kapuścińskiego. To podstawa jego twórczości. A dzięki wszędobylskiej obecności tam, gdzie coś się działo, potrafił z taką gruntownością i drobiazgowością opisać to, co go otaczało. Właśnie to wyróżnia go z szeregu współczesnych pisarzy.

Kapuściński umiał dostrzegać problemy i formułować je w pytaniach. Był bacznym obserwatorem świata. Całym swoim życiem zasłużył sobie na miano Herolda naszych czasów.

Omawiana przeze mnie książka jest zdecydowanie czymś więcej aniżeli biogramem pisarza. Z poszczególnych części dowiadujemy się kolejnych fascynujących rzeczy o artyście. Oczywiście w kontekście całej bogatej twórczości. Bohaterami historii pisanych przez Kapuścińskiego są przede wszystkim zwykli, spotkani przez niego ludzie.

Każdy z jego reportaży pisany jest w swoim bardzo oryginalnym, niepowtarzalny stylu. Po to tylko, aby czytelnik mógł dostrzec znamienne odcienie językowej erudycji i długotrwałej pracy nad tekstem. Poszerza i pogłębia swoje zasoby w wielu różnych dziedzinach. Zawsze wie, o czym pisze, ponieważ posiada gruntowną, głęboko osadzoną wiedzę.

Warto było przebrnąć przez kolejne stronnice, aby zapoznać się z tym wielkim talentem twórczym. Człowiek wtedy zostaje natchniony dobrą energią emanującą z każdego słowa mistrza. W głębi duszy marzę, aby przez to, co zostało tu zaprezentowane zachęcić choćby niewielkie grono osób szczególnie zainteresowanych tą tematyką do zapoznania się z niniejszą antologią.

Inni też mówią

Podnoszą się różne głosy dotyczące debaty wokół biografii „Kapuściński non fiction”. Mówi się, że jest jedyna w swoim rodzaju, ale i całkiem obszerna. Ale jak ma nie imponować objętością, skoro autorowi jej napisanie zajęło 3 lata?

Mimo zawartych w niej treści to bardzo dobra praca researcherska. To doskonała książka do analizy dla studentów kierunków dziennikarskich. Niepodważalnym walorem tej książki jest żywiołowy język i dynamizm zwrotów akcji. Jest o wszystkim, ale nie o niczym.

O nim, o rodzinie, o jego podróżach, o sytuacji politycznej w tamtych jakże niedawnych czasach. Wyłania się z nich Kapuściński tworzony opowieściami innych, w tym żony, córki, bliższych i dalszych przyjaciół, jak i samego autora.

Moje 3 grosze

ile recenzji tyle racji. Ja dokładam swoją. Tym razem będzie to beczka miodu do istniejącej już łyżki dziegciu. Jestem przekonana, że da się wywołać powszechną dyskusję na zadany temat.

Dla mnie Kapuściński będzie tym, który leżał kilka dni na kuchennej podłodze wpatrzony w kuchenny sufit i szukający słów do zdania, które miało otworzyć „Cesarza”. Zostanie tym, który powtarzał, że aby być dobrym dziennikarzem trzeba być po prostu dobrym człowiekiem. Ten, którego nie znałam, lecz cały czas poznaje. I zagarniam dla siebie dostępne okruchy jego talentu.

Wnioski końcowe

Takiego Ryszarda Kapuścińskiego, jakiego poznajemy dzięki tej biografii znało tak niewiele osób. Każdy po cichu zastanawiał się jakim człowiekiem był ON. Po prostu człowiekiem. Myślę, że lektura „Kapuściński non fiction” Artura Domosławskiego będzie czynnością bardzo trendy w najbliższym czasie.

Nie można tego inaczej nazwać jak tylko doskonała forma marketingowego piaru. W myśl zasady – nieważne jak mówią, byle by mówili.

Polecam chociażby dla wyrobienia własnego zdania w tej głośnej sprawie. Może ta debata, jaka teraz ma miejsce będzie zaczątkiem powrotu do lektury książek Kapuścińskiego. Po raz kolejny. Na nowo.

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1521
16
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1025
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 954
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 893
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 796
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 836
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 676
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1020
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 885
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 718
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 478
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 733
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska