Login lub e-mail Hasło   

Wnioski po wielu latach nieoglądania telewizji

Wnioski po wielu latach nieoglądania telewizji Źródło: Michael Journal Od wielu lat prawie w ogóle nie oglądam telewizji. Czasem tylko widziałem u kogo...
Wyświetlenia: 3.100 Zamieszczono 15/06/2016
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wnioski po wielu latach nieoglądania telewizji

 
Źródło: Michael Journal
Od wielu lat prawie w ogóle nie oglądam telewizji. Czasem tylko widziałem u kogoś kawałek jakiegoś programu. Obecnie poprzestaję na YouTube i filmach na komputerze (średnio nie więcej niż kilka MINUT dziennie, kiedyś trochę więcej, bo uczyłem się angielskiego). Dlaczego nie oglądam telewizji?


Dużo wolnego czasu

Telewizja potrafi być wielkim złodziejem czasu. Nie oglądałem jej, więc mogłem w wolnym czasie przeczytać kilkaset książek. Za nic nie zamieniłbym ich na setki obejrzanych programów, teledurniejów, czy „Wiadomości”.

Zamiast oglądać „Mam talent” wolałem rozwijać własne talenty.

Zamiast oglądać „Taniec z gwiazdami”, chodziłem na kurs tańca. Zresztą w tym programie samego tańca wcale aż tak dużo nie było, za to mnóstwo reklam, konkursów SMS i gadania.

Zamiast oglądać sport w TV, sam uprawiałem wiele ciekawych dyscyplin sportowych. Czasem tylko oglądałem coś, by się w nich dokształcać, ale raczej nie w TV (a np. na YouTube).

Spędzałem czas aktywnie, zamiast pasywnie oglądać.

Widziałem też koło stu tysięcy reklam i kryptoreklam mniej niż statystyczny Polak. Schroniłem się przed nimi jak przed plagą szczurów, szarańczy albo bombardowaniem. 


Masowa dezinformacja seksualna

Filmy i seriale mają często mały związek z rzeczywistością. Pokazuje się pary, które „ciągle się kłócą, ale są tak zakochane”. Tymczasem to ludzie podobni do siebie tworzą zwykle szczęśliwsze związki (2). Ktoś mi próbował kiedyś wmówić, że z telewizji można się dużo nauczyć – aż strach pomyśleć, że ktoś się z tego czegoś uczy. A potem niektórzy ludzie nasiąkają takimi niepoprawnymi przekazami – i czym się to później kończy?

David G. Myers zauważył (3), że gdy na filmach para idzie do łóżka (oczywiście po jednym lub kilku spotkaniach, jakby to było normalne), to pomija się aspekt antykoncepcji. Przecież to „nieromantyczne”. Mało mówi się zaś o niechcianych ciążach czy matkach samotnie wychowujących dzieci. A przecież środki antykoncepcyjne zawodzą. Nie zabezpieczają przed ciążą! Zmniejszają tylko prawdopodobieństwo poczęcia. W szczególności prezerwatywa jest bardzo słabym środkiem antykoncepcyjnym - na sto par już w ciągu roku u kilku pojawia się ciąża. A co po kilku latach? Podobnie z pigułkami hormonalnymi - tutaj też wychodzi kilka par na sto w ciągu roku (jedną z przyczyn jest nieprawidłowe ich stosowanie, ale nawet przy prawidłowym nie ma pełnej gwarancji). Stosunek przerywany ma jeszcze mniejszą skuteczność. Łączenie różnych sposobów zaś nigdy nie daje całkowicie 100% pewności. A jeśli chodzi o aborcję, to przecież u wielu kobiet pojawia się syndrom poaborcyjny, który może dręczyć nawet do końca życia. Niektórzy temu zaprzeczają, a przecież jest dużo świadectw kobiet cierpiących po dokonaniu aborcji.

Poza tym, dlaczego na filmach prawie nikt nie zaraża się HIV albo chorobami wenerycznymi? Nawet prezerwatywy przed nimi nie chronią! Zmniejszają tylko ryzyko zakażenia. To jest masowa dezinformacja seksualna.

Co więcej, żeby kogoś dobrze poznać to potrzeba dużo czasu. Jeśli dwoje ludzi wchodzi szybko w sferę erotyczną, choćby w pocałunki, to utrudnia sobie dobre poznanie się. Uruchamiają potężne emocje, które zaciemniają prawdę o drugim człowieku, a poza tym wciągają, nawet uzależniają od drugiej osoby. Skutkiem tego często jest trwanie długo w związku, którego powinno nie być (nierzadko tracąc najlepszy okres młodości, kiedy to właśnie najłatwiej poznawać kandydatów na żonę czy męża), cierpienie i wieloletnie rany psychiczne u obu osób po zerwaniu, a nawet poczęte w takiej relacji dzieci czy zawieranie małżeństw bez poznania się w prawdzie, a na skutek odurzenia seksualnego.

Jak było wspomniane, antykoncepcja jest zawodna. Zatem każde współżycie wiąże się z możliwością pojawienia się dziecka. Dziecko zaś jest na całe życie, a najlepsze warunki dla rozwoju dziecka są wtedy, gdy ma dwoje kochających się i dobrze dobranych rodziców, przez całe swoje życie. Zatem filmy, gdyby dbały o szczęśliwe rodziny, o szczęście dzieci, to pokazywałyby pary, które przez długi czas chodzą ze sobą w czystości seksualnej. Jak długi? Odpowiem pytaniem: skoro antykoncepcja jest zawodna, to co będzie, gdy para zajdzie w ciążę przed ślubem? Co będzie, gdy na weselu dla całej rodziny będzie widać brzuch? Jak wielki stres to będzie dla kobiety? Te spojrzenia, plotki, czasem nawet awantury z rodzicami. A przecież stres matki odbija się negatywnie na rozwoju dziecka. A z innej strony: co gdy zaręczyny zostaną zerwane?

Dalej, wierność małżeńska nie ma zbyt dużego powodzenia w wielu filmach. A przecież ze zdrad i rozwodów wynika niezwykle ogromne cierpienie dla dzieci, dla całej rodziny. Spustoszenia są tak duże, że często już nigdy nie uda się ich naprawić. Widać to szczególnie u dzieci, u których dochodzi nawet do osłabienia zdolności intelektualnych i okaleczenia psychicznego, którego skutki ciągną się nieraz nawet całe życie. Między innymi tym dzieciom ciężej jest potem zbudować szczęśliwą rodzinę. Tutaj trzeba też zaznaczyć, że im wcześniej para rozpoczyna współżycie, tym statystycznie częściej dochodzi do rozwodu po latach. A jak mówią rozwodnicy, rozwód to wieloletnie piekło. Stawka jest bardzo wysoka: w Polsce rozpada się co trzecie małżeństwo, a wiele osób po rozwodzie czuło, że przegrało życie. A jeszcze te biedne dzieci ...  

W tym temacie warto przeczytać też książkę Jasona Everta "Jeśli naprawdę mnie kochasz" lub ogólnie książki Jacka Pulikowskiego.


Przemoc, walki
W filmowych walkach, ci co mocno oberwą i padną, potrafią nagle z podwojoną siłą wstać i dalej walczyć. Bohaterowie filmowi miejscami biją się tak, jakby nigdy nie byli na żadnym treningu sportów walki: np. pierwsze uderzenie od razu celnie trafia. Chodzi o to, że prawdziwe walki nie zawsze są tak efektowne, więc sztucznie zawyża się liczbę celnych uderzeń. Cios z obrotu w głowę, który nie ma zwykle racji bytu w prawdziwej walce, jest często pokazywany ze względu na dużą widowiskowość. Na dodatek nie pokazuje się długotrwałych szkód po tych bójkach – np. konsekwencji urazów głowy. Może ktoś sobie pomyśli, że bicie się to jest fajna zabawa? Tym bardziej, że np. niektóre kreskówki dla dzieci czasem pokazują przemoc jako coś zabawnego.

Inna sprawa, że w filmach tak często pojawia się przemoc, pistolety, zabójstwa, a ile razy widzimy je w prawdziwym życiu? Po co więc się na tym tak koncentrować? Gdy w filmie pojawia się pistolet, to zadaję sobie pytanie: może reżyser ma po prostu mało do powiedzenia?

Nigdy nie zaakceptuję przerywania programów reklamami

Odbieram to jako brak szacunku dla mnie i dla mojego czasu. Jako coś, co dekoncentruje. Głośność reklam celowo jest większa. Może po to, by słyszeli je inni domownicy jak też i widz, który poszedł w czasie reklamy do kuchni?
Manipulacyjne, szkodliwe reklamy

Jeśli ktoś pokazuje mi reklamy niezdrowej żywności, to czy on w jakikolwiek sposób przejmuje się moim dobrem? Czy zapraszałbym do domu znajomych, o których bym wiedział, że chcą mi zaszkodzić? Tych reklam (jawnych jak i niejawnych – gdy np. aktor sięga po rozpoznawalną markę ciastek) czegoś, co w moim odczuciu jest szkodliwe, powstało całkiem sporo. Używa się przy tym różnych technik manipulacji. Same takie próby wpływania na mnie są zniechęcające.

Pewne badanie pokazało, że mózg człowieka przed telewizorem przechodzi na wolniejsze obroty, w których to wzrasta podatność na sugestie (1). A w TV jest przecież tyle reklam ....
Ciągła promocja konsumpcjonizmu

Tu nie chodzi już o same reklamy. Jeśli medium żyje głównie z reklam, to i same programy będą często nakłaniać do konsumpcjonizmu. Tak więc przystojny aktor w filmie podjedzie luksusowym autem (co może być też kryptoreklamą) do swojego apartamentowca, gdzie uśmiechnięty siądzie na drogiej sofie i włączy najnowszy sprzęt elektroniczny. Wspomni o wakacjach na Hawajach. Widziałem kiedyś teledysk, w którym atrakcyjna kobieta patrzyła z fascynacją na mężczyznę w prestiżowym (w odczuciu społecznym, dla mnie nie ma prestiżowych aut) samochodzie, którego marka była wyraźnie wyeksponowana. Kto by np. emitował w telewizji programy o minimalizmie zniechęcające do kupowania, skoro większość przychodów telewizji stanowią właśnie reklamy? Reklamodawcy nie chcieliby wtedy tak dużo płacić.
Wiadomości telewizyjne

Większość wiadomości w TV ma mały związek z moim życiem. Na świecie tyle się dzieje, że poczucie bycia „na bieżąco” jest iluzją. W dodatku wiadomości dużo szybciej można przeczytać, niż obejrzeć.

Wiele informacji dotyczy tragedii, morderstw, wojen. Są to faktycznie smutne wiadomości. Jednak w zdecydowanej większości przypadków nic nie mogę na to poradzić. Dlaczego więc mam to oglądać i przy okazji czynić nowe zło: pogarszać sobie humor i zarażać nim innych? W tym zakresie dieta niskoinformacyjna jest szczególnie korzystna.

W TV trudno też o obiektywne informacje – przecież za stacjami stoją nieraz konkretne partie polityczne i ich interesy.
Triki, by jak najdłużej utrzymać widza (jego kosztem?)
Źródło: Michael Journal
Im dłużej widz jest przed telewizorem, tym większe przychody z reklam. Dlatego w TV używa się różnych sztuczek, by widz patrzył jak najwięcej. 

Stosuje się np. ciągłe zmiany ujęcia, obraz jest bardzo ruchomy. Gdyby kamera stała w jednym miejscu, to oglądalność byłaby mniejsza. W wielu programach buduje się sztuczne napięcie. „Mam dla ciebie dobrą i złą wiadomość”, powiedział jakiś juror. I zrobił pauzę. Po to tylko, by trzymać widownię w niepewności. W telewizji jest nadmiar bodźców, silnych emocji, przemocy, erotyzacji, sensacyjnych informacji. Co ciekawe, niby jest dużo kanałów, ale pod tym względem mało wyboru.

Czy nasza uwaga jest tego warta? Tym bardziej, że nadmiar bodźców ma swoje złe strony. To działa jak narkotyki lub słodycze. Silne bodźce otępiają wrażliwość na zwykłe bodźce. Normalne życie może wydawać się potem nudne. Telewizja wcale nie zabija nudy. Ona ją tworzy. Tylko nie od razu.

Co małżonkowie pomyślą o sobie wzajemnie, gdy obejrzą w TV setki atrakcyjnych aktorów i aktorek? Jak w porównaniu do postaci z telewizji będą się sobie prezentować?

Wiele programów ma w tle publiczność, która żywo reaguje na to, co się dzieje. Widz może mieć wrażenie, że inni się tym fascynują. Wykorzystuje się tutaj znaną w psychologii „zasadę słuszności”. Dodatkowo daje się widzowi wrażenie zbiorowego, stadnego przeżywania, odwołując się do jego pragnienia uczestnictwa. Ale jest to sztucznie wywołane.

Ostatnio pojawił się jeszcze jeden trik. Telewizory zrobiły się większe i samym rozmiarem jeszcze bardziej przyciągają uwagę.
Telewizja jest w niewoli oglądalności

Prowadzący programy są pod ciągłą presją ewentualnego spadku oglądalności. To może źle wpływać na ich autentyczność. Jeśli pogląd prowadzącego jest niepopularny (choć prawdziwy), to ze względu na oglądalność może nie móc go wypowiedzieć.

Z tego powodu też wiele programów nie aspiruje do pokazywania ambitnych treści, których zrozumienia wymagałoby trochę wysiłku, bo oglądalność mogłaby spaść.

Telewizja - kultura obrazka

Książka i tekst pisany ma taką formę przekazu, że naturalne wydają się w nich dłuższe, bardziej wnikliwe przemyślenia. Telewizja zaś silnie operuje obrazkiem, którym bardzo wielu rzeczy nie da się wyrazić. Czasem obraz wart jest tysiąc słów, ale wielu treści nie wyrazi nawet tysiąc obrazków. Czytając, można szybciej przyswajać treść niż słuchając. Zatem rozwój intelektualny znajdziemy dużo prędzej w książce, niż na ekranie.
Telewizja i dzieci

Małe dzieci są bezbronne jeśli chodzi o wpływ reklam. Do pewnego wieku nie potrafią nawet rozróżnić programu od reklamy. Myers mówi, że są marzeniem marketingowców: naiwne, podatne na wpływy, łatwo ich do czegoś przekonać.

Nadmiar bodźców bardzo obciąża układ nerwowy, a dzieci są na to szczególnie narażone. Nic dziwnego, że dzieci nie oglądające telewizji są w stanie dłużej się koncentrować i łatwiej im zdobyć lepsze wyniki w szkole. A niektóre dzieci mają telewizor nawet u siebie w pokoju ...

Mój kolega po pozbyciu się telewizora zauważył, że jego małe dzieci są od tego czasu dużo spokojniejsze, mniej agresywne i łatwiej zasypiają.

Jak brak telewizora wpływa na kontakty z rówieśnikami? Inny mój kolega zauważył, że najlepsza koleżanka jego córki również nie ma w domu telewizora. Swój będzie ciągnął do swego.
Telewizja przeszkadza innym domownikom

Głos telewizora z drugiego pokoju przeszkadza innym. Jak np. dzieci mają się uczyć albo czytać, gdy słyszą telewizor? Zamknięcie drzwi nie zawsze pomaga.

Przeraża mnie też zwyczaj jedzenia rodzinnych obiadów przy włączonym telewizorze, bo to zaburza rozmowy. A i obrazy pokazywany w TV mogą popsuć apetyt, jak też odebrać doznania smakowe – bo gdy uwaga jedzącego jest skierowana na ekran, to smak przeżywany jest mniej świadomie.
Telewizja i szczęście

W jednym badaniu okazało się, że ludzie, co wiele godzin dziennie oglądają telewizję, są mniej zadowoleni z życia od tych, co dużo czasu spędzają z innymi i często czytają (4).

Poznanie siebie a ciągłe zagłuszanie
W rozwoju człowieka bardzo ważne jest poznanie samego siebie. Wskazywało na to już wielu filozofów w starożytności. Wymaga ono wsłuchiwania się w siebie, myślenia, obserwacji. Gdy w domu jest ciągle włączona telewizja, radio, to poznawanie siebie jest utrudnione (5).


Internet – nowa telewizja?

Internet w wielu miejscach przypomina telewizję. Na początku w Internecie można było znaleźć tylko słowo. Później łącza stawały się coraz szybsze. Do Internetu powoli wkradały się obrazki. Łącza przyspieszały, a obrazki zaczynały się ruszać i zmieniały się w filmy, a na tekst pisany zostaje coraz mniej miejsca. Nie zawsze szybciej znaczy lepiej.

Mam jedną przeglądarkę ustawioną w trybie bez obrazków i filmów, bardzo lubię jej używać.

Oczywiście, Internet niewłaściwie wykorzystany też może być złodziejem czasu, nawet bez obrazków i filmów.

Nowe nieszczęście – telewizory w miejscach publicznych

W niektórych sklepach, poczekalniach różnych firm, komunikacji publicznej pojawiły się ekrany „informacyjne” - taki rodzaj telewizji. Gdzie pokazuje się mnóstwo reklam, wiadomości, które dla mnie są praktycznie zawsze nieistotne. W dodatku ekrany są bardzo krzykliwe – jaskrawe kolory, obraz bardzo się rusza – po to, by skutecznie przyciągać uwagę. Takie ekrany zagłuszają moje myśli – kiedyś we wspomnianych miejscach łatwo mi było przemyśleć pewne rzeczy. Nie zgodzę się, że „możesz przecież nie patrzeć”, bo taki ruchomy obraz mimowolnie przyciąga wzrok. Wspomnę tu ironiczne zdanie Myersa „jak nie lubisz zanieczyszczonego powietrza, to nie oddychaj”. Dobrze, że chociaż na podłożu ścieżek rowerowych jeszcze nie wyświetlają ruchomych reklam.

Jeszcze jeden drobny argument

To może mało istotny argument przy tych pozostałych, ale warto jeszcze wspomnieć: bez telewizora, opłat za kablówkę i prąd na TV jest taniej. Zatem można mieć większą niezależność finansową.

Zakończenie
Czy pracownicy telewizji oglądają telewizję? Tomasz Lis powiedział, że „jestem na tyle inteligentny, by pracować w telewizji i na tyle inteligentny, by jej nie oglądać" (6).

Telewizja – czy będzie na bardzo dużym telewizorze plazmowym, czy na ekranie 3D, specjalnym systemem nagłośnienia, czy będzie w przyszłości z dodatkiem zapachów, pozostanie tylko czymś służącym pasywnej rozrywce. Czymś, co sprawia mniej zadowolenia od aktywnego działania.

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1521
16
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1024
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 954
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 892
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 796
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 836
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 676
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1020
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 885
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 718
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 477
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 733
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  lewi,  16/06/2016

Prawda.

A czy wiecie Rodacy, ze nie-ogladanie telewizji bedzie wkrotce w Polsce karane... ?
:-) albo :-(
(delete as applicable)

@youngcontrarian: hehe ;) Ironia ironią, ale coraz więcej młodych ludzi faktycznie nie ogląda TV. Ciekawe, co zrobi władza bez "pokolenia Wiadomości"...

Racja!

  Magroo,  20/06/2016

Telewizji nie oglądam prawie w ogóle od blisko 7 lat. Wcale mi tego nie brakuje. Zgadzam się z większością przedstawionych tu argumentów, ale ten cytat Lisa na koniec pozostawił spory niesmak. Dla mnie, jako dziennikarki z wykształcenia, Lis jest antyautorytetem, choć rozumiem, że autorowi chodziło o podkreślenie faktu, że telewizja jest rozrywką dla mało inteligentnych osób.

Fajny choć faktycznie rozwlekly artykuł.
Jest w nim fajna myśl : telewizja zabija czas w którym moglibyśmy żyć prawdziwie.

Rozwinięciem tej myśli jest życie bez telewizji, bez radia, bez Internetu, bez gazety, bez książki.
Życie jedynie ze swoimi myślami.
Ciekawe kto by tak wytrzymał przez 3 dni :-)))

Od trzech lat jestem szczęśliwą nieposiadaczką telewizora. Nigdy nie czułam się tak dobrze, jak po pozbyciu sie tego pudła. Najbardziej mi ulżyło kiedy przestałam ciągle słyszeć wszystkie możliwe złe informacje ze świata. Nie to, ze mnie to nie interesuje, ale jak chcę coś wiedzieć, to się dowiem z internetu, nie potrzebuję byc przygniatana non stop przygnebiajacymi informacjami. a niestety, w tv 90% jest własnie takich



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska