Login lub e-mail Hasło   

Deska czyli racuszki z syropem klonowym

A zatem patrzymy na siebie z oddali, kochamy sie wzajemnie. Ja daję jej ciepło i życie a ona daje mi racje bytu - Paulo Coelho
Wyświetlenia: 1.083 Zamieszczono 17/07/2016

Zdopingowany sukcesem literackim autora Lecha Golesza
przerzuciłem się z wierszy na prozę w celu podreperowania swojej opinii
dedykując czytelnikom Eioby poniższą opowiastkę:

Miejsce akcji:

  • tzw. ekskluzywne (bo zamknięte szlabanami) pełne pięknej zieleni osiedle wielorodzinne, dobrze skomunikowane z centrum miasta i otoczone trzema czy nawet już czterema marketami, w tym ze znanymi owadami w kropki.

Dramatis personae: państwo Pupowscy:

  • On – przystojny, wysportowany, siwowłosy, ulubieniec wszystkich pań 50+;

  • Ona też plus – walcząca, na razie z powodzeniem, z upływem czasu, uśmiechnięta, nadążająca za modą (choć nieraz z lumpexu).

.................................................................................................................................

Codziennie, przynajmniej dwa razy, z czasem i trzy, słychać bylo z ich mieszkania przenikliwy sopran - krzyk Pupowskiej, brzmiący jakby „DE...KA !!!”.

Krzyk ten wzbudzał w lokatorach dreszcze lęku a nawet grozy.

Chodziła nawet plotka, że siwowłosy ulubieniec osiedla, to pozory, a prawda jest taka, że to zwykły cham i sadysta, który okłada żonę deską.

Prawda była jednak o wiele bardziej perfidna:

.................................................................................................................................

  • Weź i zrób coś w końcu z tą cholerną deską ! - zasyczała z wdziękiem pani Pupowska i spojrzała na męża wzrokiem rozwścieczonej kotki, które to spojrzenie z rują nie miało nic wspólnego. Czaił się w jej wzroku raczej wyrzut nieskrywanego sumienia, którego bezpośrednią przyczyną była deska klozetowa.

Faktem jest, że od pewnego czasu klozetowa deska była pęknięta w zawiasach i tym samym pozbawiona statycznej stabilności.

Podczas seansów w pomieszczeniu, znanym w literaturze pod nazwą świątyni dumania, przesuwała się bądź w prawo bądź w lewo w zależności od stopnia natężenia lub szybkości nasiadu, w tył lub na boki.

Którejś nocy, tak się złożyło, obudził pana Pupowskiego gwałtowny ucisk podchodzący mu nieomal do gardła

Podreptał do przybytku po ciemku aby nie wybić się ze snu.Wymacał deskę, określił jej położenie, wycelował - gdy jednak usiadł, ta ostatecznie spadła ordynarnie z muszli, trzasnęła o posadzkę, potwierdzając zasadę złośliwości przedmiotów martwych.

Usłyszał wyraźnie jak ukochana mruknęła pod nosem coś niecenzuralnego a on, nie będąc do końca pewny czy nie było to przekleństwo pod jego adresem, czy tylko senna pogwarka, na paluszkach wrócił do sypialni, położył się cicho pozostając do rana w dalszym bezsennym stresie, rozważał w ciszy nocnej aspekt marności ludzkiego żywota.

Jakoż z nadejściem poranka, niewyspany, podjął decyzję (pozostając dalej w stresie) udania się samochodem marki Ford do nieodległego zachodniego marketu budowlanego, aby dokonać wymiany popsutej deski na nową.

Robił to z pewnym żalem, bo nie dało się ukryć, że do poprzedniej deski był nie tylko sercem bardzo przywiązany.

Nie będąc pewny parametrów, starą deskę włożył w reklamówkę i jako właściwy wzornik zabrał ze sobą.

.........................................................................................................................................

Desek było setki - wisiały kolorowe, kuszące jednobarwne bądź wyklejane metodą decoupage z motywami od mroźnej Alaski począwszy po nęcące plaże na wyspach Hula-Gula skończywszy.

Dyżurny działu sprzedaży, podłysiały blondyn spytał fachowo

  • w czym mogę pomóc ?

Gdy pan Pupowski wypakował mu swoją starą deskę, ten popatrzył na niego jak na wariata z przetrąconą wyobraźnią i uśmiechając się pobłażliwie wskazał na nówkę:

  • Ta !! Szerokość powinna się zgadzać, rozstaw jest regulowany...

Widząc niezdecydowanie Pupowskiego, popatrzył nań podejrzliwie dodając:

  • Ta się nada, jakby co może pan zwrócić...

  • Nieużywaną... ostrzegł fachowo.

  • Instrukcja montażu i wkręty są w środku - dorzucił z wyższością, żeby klienta dobić

Istotnie była nowa, lśniąca ale dla Pupowskiego osobiście jakaś chłodna ideowo.

.................................................................................................................................

Leżąc z głową pod wanną w jedynej możliwej pozycji do montażu, już po dwudziestu minutach udało mu się się wydedukować, który wkręt do czego i owy nabytek ostatecznie przykręcić.

Wypełzł więc spod wanny, stanął przed żoną sygnalizując swój spektakularny, techniczny sukces.

Nowa deska i klapa opuszczały się teraz dostojnie i cicho i wolniutko.

Czekał na recenzję

.................................................................................................................................

Już wkrótce usłyszał szczebiot ukochanej.:

  • No widzisz misiu, jak jak chcesz to potrafisz. Teraz można przyjemnie usiąść i poczuć się miło i bezpiecznie.

  • Będę ci mówiła mistrzu - chcesz?

  • A teraz umyję rączki i zrobię ci mistrzu racuszki z syropem klonowym, twoje ulubione...

obrazki z zasobów netu

Odniósł niejasne wrażenie, że w jej głosie przebrzmiewa nutka ironii.

  • Wolałbym jakieś ziółka - mruknął...

.................................................................................................................................

Ostatecznie zrezygnowany sam usiadł na ich nowej-wspaniałej-ebonitowej desce.

W sercu czuł pustkę, Brakowało mu tamtej, hałaśliwej, pełnej życia starej, wiernej deski.

Obecna konstrukcja wprawdzie zamykała się bezszelestnie ale przypominała mu urządzenie, w którym opuszczanie klapy – wieka kojarzyło się nieodwołalnie z rozwiązaniem ostatecznym...

Mijała minuta za minutą, siedział daremnie, stres się pogłębiał a on nadal ze smutkiem czuł jedynie rozpierającą (acz obecnie zupełnie nieprzydatną) zanikającą dumę...

Ej życie...

@JanuszD.

Podobne artykuły


11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 922
9
komentarze: 154 | wyświetlenia: 1185
9
komentarze: 608 | wyświetlenia: 1299
8
komentarze: 38 | wyświetlenia: 773
8
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1270
7
komentarze: 4 | wyświetlenia: 392
6
komentarze: 1 | wyświetlenia: 600
6
komentarze: 2 | wyświetlenia: 584
5
komentarze: 1 | wyświetlenia: 504
294
komentarze: 62 | wyświetlenia: 104952
181
komentarze: 48 | wyświetlenia: 1188914
153
komentarze: 44 | wyświetlenia: 130892
105
komentarze: 29 | wyświetlenia: 114533
102
komentarze: 26 | wyświetlenia: 272618
93
komentarze: 31 | wyświetlenia: 157683
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  jotko49,  17/07/2016

Fakt, nic ani nikt mnie nie zmusza by recenzować Janusza. I mimo iż język świerzbi, niepewność racji w ocenie mej miesza, wybacz, proza jest jednak domeną Golesza. Byś jednak nie musiał kłaniać się przed jego złoconym popiersiem, przekazuj swe myśli jak dotąd, wierszem. Niech będzie to Haiku czy też nawet wierszem białym, przy nich szczęka mi opada i ja oniemiały...

@jotko49
:Dla Ciebie drogi Jotko gotów żem nad ranem
napisać panegiryk- zdobiąc heksagramem.
Gdy nam w prozy codzienność trza wbić pługów noże
czuję, że choć nie zbiorę to chociaż zaorzę !

  liwa,  17/07/2016

a może tak wierszowaną "odę do deski"? :)))) wierzę w "zaparcie" :))))

  seta1212,  17/07/2016

@liwa:próby ody były podejmowane już od wieków. Nawet moja babcia, pamiętam nauczyła mnie i siostrę takiego wierszyka - ody, którego fragment jeszcze pamiętam:
"O ty z niebieskim uszkiem co stoisz u mnie pod łóżkiem
o ty co w nocną godzinę przynosisz ulgę całej rodzinie
o ty co bija w ciebie armatnie wystrzały
a ty stoisz dumny ...i cały "
Można się domyślać, że tego rodzaju twórczość miała głębokie uzasadnienie gdy jeszcze nie było kanalizacji :))

  liwa,  17/07/2016

@seta1212: hahaha, pamiętam.. to była oda do nocnika, więc deska jest dalej do dyspozycji.. :))

Był Tales z Miletu jest Sedes z Ebonitu. Rozwydrzone deski klozetowe bywają niebezpieczne. Przytrzaśnięcie (za przeproszeniem) łechtaczki rodzi gorsze skutki niż trzy menopausy.

  liwa,  18/07/2016

@Hamilton Starszy: ej.. a nie pomyliłeś łechtaczki z napletkiem.. :))

@liwa: napletek jest tak oczywistym przypadkiem, że próbowałem opisać ten występujący rzadziej.

  golesz,  19/07/2016

A pamięta ktoś prostą i oszczędną konstrukcję sedesu kucanego? Takie były onegdaj min. na mniej dostojnych, by nie powiedzieć, całkiem bocznych dworcach, czy w innych, zacisznych miejscach refleksji. Ściągało się portki, kucało i... już. Podobno wynalazek niemiecki, sprzed schizmy luterańskiej. I w ogóle zasrany temat, choć opisany całkiem, całkiem. A teraz, w kolejności, wyceluj Jasiu może snop s ...  wyświetl więcej

  awers,  19/07/2016

Tales z Miletu na kiblu z bakelitu. Oj Januszu... a gdzie zostały podane racuszki?

@awers: Przecież nie na desce !!!!

  awers,  19/07/2016

@seta1212: No wiesz, z tego opisu wcale to nie wynika.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska