Login lub e-mail Hasło   

Ohyda sztuki dzisiejszej

Rozważania nad stanem dzisiejszej sztuki.
Wyświetlenia: 1.174 Zamieszczono 11/08/2016

Jaki jest w większości poziom sztuki współczesnej - widzimy doskonale. Tego się nawet kiczem i tandetą nazwać nie da. Niech nas Bóg broni przed taką sztuką. Oglądałem ostatnio program,gdzie jakiś polski artysta malarz wziął kupę błota i rzucił nią w płótno. Potem to oprawił i wyraził się, że oto właśnie stworzył dzieło. Grosza dotacji na taki zalew dziadostwa, które spod Waszych rąk wychodzi, nie powinniście dostać. Nie dotyczy to naturalnie artystów wysokiej klasy, jacy i dziś w Polsce się jeszcze zdarzają. Zresztą to artystyczne prostactwo panuje nie tylko w sztukach plastycznych, ale np. w muzyce.
Pozwolę sobie dzisiaj szerzej odnieść się do sprawy tego żałosnego - w mojej ocenie - apelu, zamieszczonego na obrazku załączonego do tego tekstu
Będę posługiwał się terminem sztuka, jednakowoż nie zamierzam zawężać go do sfery związanej ze sztuką plastyczną, lecz także (w równej mierze) do muzyki, teatru etc.
Sądzę, że czasy nasze rodzą pilną potrzebę rzetelnego, filozoficznego namysłu nad powstającą aktualnie sztuką. Konieczną rzeczą jest wzbudzenie w sobie trudu rozpoznawania tego, co w owej sztuce rzeczywiście jest wartościowe, odróżniać artystyczne i estetyczne wartości od koniunkturalnie pojmowanych działań i prowokacji. Praca nad podstawami wartościowania w estetyce jest dziś - jak mi się zdaje - dziedziną zbyt mało docenianą i zbyt mało opracowaną, a obecna sytuacja "aksjologicznego zaćmienia" w sztuce potrzebuje rozjaśniającego filozoficznego dyskursu, a nie tylko publicystycznych, opisowych impresji, które często pozbawione są jakiejkolwiek rzetelności i mają koniunkturalny charakter.
Zmiany w sztuce współczesnej zaszły tak daleko, że zasadna jest nawet wątpliwość, czy cokolwiek jeszcze jest w stanie uratować jej klasyczną kondycję.
Sztuka współczesna zagubiła się. Przyczynę widzę dwojaką: negatywna rola niektórych modnych filozoficznych kontekstów oraz upowszechniana przez media ideologia konsumpcyjna (tworzyć nie ważne jak, ale ważne ile). To zagubienie sztuki współczesnej - w mojej ocenie - polega na ciągłym wzrastaniu i rozprzestrzenianiu się tendencji komercyjnych w artystycznej twórczości (artyści pytają: czy "klasyczna" twórczość jeszcze się opłaca ? - śmieszne). Ta tendencja sprawiła, że sztuki i jej twórców nie interesuje już tak naprawdę świat człowieka, jego odniesienia do wartości i transcendencji, lecz sama sztuka jako zastany i funkcjonujący system. Dzisiejsi "artyści" niejednokroć zajmują się tzw. granicami sztuki, co dzieje się w sposób jawny w różnych akcjach "sztuki szoku". Ponieważ jednak większość granic i artystycznych norm zostało już przekroczonych (ten proces trwa zresztą od początków awangardy), przeto "artyści szoku" zabrali się za penetrowanie pozostałych granic wytrzymałości odbiorców, mianowicie norm moralnych, obyczajowych, prawnych, religijnych itp. Twórców tego rodzaju nie interesuje już wartość sztuki, ani sens jej przesłania (ten bowiem jest przeważnie konstruowany "ad hoc"). Motorem ich aktywności jest przede wszystkim chęć zwrócenia uwagi na siebie, za wszelką cenę i przy użyciu wszelkich możliwych środków, chęć zaistnienia na listach rankingowych.
Wartościowe dzieła powstają oczywiście nadal, lecz często są ignorowane i ośmieszane przez administratorów życia artystycznego. Dzisiejszy świat sztuki stał się gigantycznym śmietnikiem, na którym znajdują się co prawda prawdziwe diamenty (ukryte), lecz w masowej produkcji artystycznej tandety są one prawie niezauważalne. Sytuacja dojrzała do tego, by powrócić do refleksji nad wartościami w sztuce. Chcemy wrócić do refleksji i rozważań o jakościach, ponieważ zawładnęła nami ilość. To przekłada się na takie pojęcia jak: "oglądalność", "słuchalność", "sprzedawalność", itp. Kultura i sztuka musi być dążeniem do czystej jakości. Prawda ta dziś zepchnięta został na margines lub całkiem zapomniana. Jest to, niestety, uboczny efekt zwycięstwa demokracji oraz wolnego rynku doby dzisiejszej - zanik dążenia do wartości niemalże w każdej sferze życia.
Odnosząc się do "sztuki szoku" można chyba mówić o międzynarodowej zmowie kuratorów sztuki, którzy specjalnie promują akcje wymierzone przeciw artystycznym wartościom i tradycji w sztuce. Przykładem takiej promocji była wystawa dość miernej rzeźby Catellana przedstawiającej Jana Pawła II przygniecionego wielkim kamieniem, specjalnie zamówionej na jubileusz 100-lecia Zachęty, podobnie funkcjonowała sławetna reprodukcja obrazu Matki Boskiej z domalowanymi wąsami, lansowana jako wybitne dzieło sztuki, chociaż w istocie była to jawna kpina z ugruntowanych w polskiej kulturze wartości.
Kolejną kwestią, jaką zauważam jest upowszechniona dziś instytucjonalna definicja sztuki, wedle której krytycy, kuratorzy wystaw, galerie i muzea uzyskały prawo do ostatecznego przesądzania o tym, co jest, a co nie jest dziełem sztuki. Jasnym jest, że ta definicja jest w gruncie rzeczy echem Duchampowskiego określenia sztuki jako "dowolnego aktu artysty", tyle że centrum decyzyjne zostało przeniesione na instytucję. W ten sposób instytucjonalni przedstawiciele " świata sztuki" awansowali do roli rozstrzygającej instancji ferującej artystyczne wyroki, zaś artysta stał się czymś w rodzaju medium podlegającym ich manipulacji. Organizacja artystycznych wydarzeń została mocno uwikłana w pozaartystyczną ideologię. Wspomniana ekspozycja rzeźby Catellana była z góry pomyślana i zaplanowana jako skandal i prowokacja, donosiły o tym media jeszcze przed otwarciem samej wystawy.
W mojej ocenie zestawienie terminów "wartość" i "sztuka współczesna" wywoływać może jedynie efekt komiczny. Sztuka została dziś bez reszty podporządkowana mechanizmom rynkowym i stała się po prostu jedną z dziedzin biznesu.
Na zakończenie chciałbym przytoczyć i położyć pod rozwagę słowa Ernsta Gombricha, z wydanej ostatnio jego książki "Story of Art":
"Każdy autor, który pisze o sztuce współczesnej, ma obowiązek liczyć się z niezamierzonymi skutkami swej działalności [...]. Powinien unikać mylącego wrażenia, że w sztuce liczy się tylko zmiana i nowość. Właśnie przesadne zainteresowanie przemianami sprawiło, że nabrały one tak zawrotnego tempa. Pisząc moją Story of Art uważałem za oczywiste, że obowiązkiem krytyka i historyka jest wyjaśnienie i uprawomocnienie wszystkich artystycznych eksperymentów w obliczu wrogo nastawionej do nich krytyki. Dzisiaj problem polega raczej na tym, że szokowanie jako metoda już się zużyło, a prasa i publiczność gotowa jest zaakceptować każdy eksperyment i nazwać go mianem sztuki. Teraz, jeżeli ktoś w ogóle potrzebuje poparcia - to taki artysta, który unika buntowniczych gestów. Sądzę, że właśnie ta dramatyczna przemiana, a nie żaden konkretny nowy kierunek stanowi najważniejsze wydarzenie w historii sztuki, której byłem świadkiem. (Ernst Gombrich, "O sztuce", Arkady, Warszawa 1997, s. 610-612).

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1516
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 951
16
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1017
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 794
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 890
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 885
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 836
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 675
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1019
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 830
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 474
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 717
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Tak się zastanawiam, czy w poprzednich epokach dzieła malarzy, rzeźbiarzy czy pisarzy też były w taki sposób odbierane przez ówczesną ludność? Czy np. w epoce renesansu, malarz renesansowy (czyli uprawiający wtedy sztukę współczesną) spotykał się z takimi samymi opiniami, jak można wyczytać z artykułu?

@Trebor: Trzeba by zagłębić się w dostępną literaturę przedmiotu w tym zakresie. Wiem z pewnością np. że dzieła J.S. Bacha (dzieła organowe zwłaszcza) były krytykowane w epoce baroku jako nazbyt wyszukane, dziwaczne i niezgodne z ówczesną modą. Dziś jednak ich wielkość i kunszt są bezdyskusyjne.

@Przemysław Lis: Gdzieś czytałem, że te dzieła właśnie to był heavy metal tamtych czasów :-)

Aby zawezic tylko do J.S. Bacha (to po czesci moja specjalnosc)
To jego owczesne utwory byly tak trudne, ze on tylko sam mogl je wykonywac lub bardzo niewielu.
Jak napisala jego zona Barbara to wiele swoich utworo tylko improwizowal i nie zostawil w formie nutowej.
Siedzac wieczorami w pustym kosciele improwizowal tak intensywnie,
i dla innych niezrozumiale, ze ludzie k ...  wyświetl więcej

@zakrawarski: Tak właśnie było, o czym pisze chociażby Albert Schweitzer w swojej wspaniałej biografii wielkiego J.S. Bacha w następujący sposób:
"Konsystorz nie był z niego zadowolony bo, jak zachowało się w zapiskach, Jan Sebastian „wprowadza mnóstwo dziwacznych wariacji do chorału, że przyprawia wiernych o konfuzję” , „chórzyści nie słuchają swego mistrza, napychając się przy nim słodycz ...  wyświetl więcej

Jakas nieudaczna i zazdrosna ohyda przepelzla przez ten art i nakakla wlasna
swoja czerwona jucha lub likwidujac plusy.
Co takie cos szukalo w arcie traktujacym o sztuce ?

Jestem zdania że dobrze zrobiony pop może być sztuką, warunkiem jest prawdziwość i nie udawanie wartości wyższych tylko przyznanie się do braku głębi. Tak jak głupiutka cycata blondynka nie zostanie wielkim filozofem.
Wielu już skręciło sobie karki na pozornej głębi. Obecnie panuje sztuka reklamy, i widoczne jest to także w zachowaniach ludzi - zareklamować się, dobrze wyglądać, sprzedać. U ...  wyświetl więcej

@Henear: Nie mogę podzielić Pana zdania w żadnej części. Taka jest moja ocena. Naturalnie ma Pan pełne prawo do własnych poglądów. Pozdrawiam.

@Przemysław Lis: Jeśli to panu nie przeszkadza to wolałbym unikać tej formy zwracania się w dyskusji.
Ułatwia to rozmowę. Mam pytanie, jesteś tradycjonalistą jeśli chodzi o sztukę? Z tekstu wychodzi na to że tak, wg ciebie dla kogo jest sztuka i jaką funkcję powinna pełnić?

@Henear: Szanowny Panie, skoro pyta Pan czy nie przeszkadzałoby mi przejście na "ty" i - nie uzyskując odpowiedzi ode mnie - od razu tak się do mnie zwraca, to myślę, że zachodzi pewne nieporozumienie. Nie przywykłem, czy to w dyskusjach prywatnych w cztery oczy, czy też takich, jak ta tutaj, spoufalać się z obcymi.
Pozdrawiam Pana.

  Henear,  13/08/2016

@Przemysław Lis: Rozumiem, ze swojej strony uważam że realny szacunek wyraża się sposobem bycia a nie formułkami. Zbyt wielki dystans jest równie uciążliwy jak nadmierne spoufalanie się.
Nie mniej jednak szanuję Pana zdanie, pisze Pan ciekawie.
Pozdrawiam.

  nse,  13/08/2016

@Henear: Spotkałem się z paroma osobami "z wyższych sfer", którzy po potrąceniu prostaczka nie byli w stanie z siebie wykrztusić słowa przepraszam :(

@Mariusz Kajstura: To z pewnością także się zdarza. Nie sposób temu zaprzeczyć.

  nse,  13/08/2016

@Przemysław Lis: Czemu nadużywanie pozycji społecznych jest tolerowane przez środowiska zobowiązane do przykładnego zachowania ??

@Mariusz Kajstura: To znaczy ?

  nse,  13/08/2016

@Przemysław Lis: Przykładowo, przemoc nauczyciela broniącego swojego autorytetu wobec ucznia, który ośmielił się dostrzec błąd w jego założeniach.

@Mariusz Kajstura: Absolutnie niedopuszczalne. Takie zachowania należy skutecznie, na drodze karnej eliminować.
Od strony etycznej także jest to zachowanie nie mogące znaleźć uzasadnienia.
Nie bardzo jednak rozumiem, co ma to wspólnego z tematem, który komentujemy.

  nse,  13/08/2016

@Przemysław Lis: Wrażliwość, bo na tym opiera się sztuka ...; brak wrażliwości powoduje wyostrzanie form wyrazu.Pomijam w tej chwili taka sztukę dla sztuki.

@Mariusz Kajstura: Szanuję Pana zdanie. Pozdrawiam.

  ,,  13/08/2016

@Mariusz Kajstura:
Wygląda na to Mariusz, że wyleciałeś z dyskusji :-)))
Spróbuj o "muzyce organowej ...może nie wszystko stracone ;-)

  nse,  13/08/2016

@Przemysław Lis: Spotkałem się z taką formą sztuki, w której rzuca się farbą na płótno. Patrząc na taką sztukę z boku, wydaje się ona być absurdalną, jednak wnikając głębiej w emocjonalność i podświadomość człowieka, wtedy ten absurd zaczyna ustępować pola nowym obszarom godnym wnikliwszego zbadania :)

  nse,  13/08/2016

@.: Wiesz mi się trudno rozmawia z połkniętym kijem, zwłaszcza o sztuce ;)

@Mariusz Kajstura: Połknac kija to tez .....sztuka !
A przez uprawianie sztuki stales sie.....artysta.
Moze jeszcze nie Bach.....ale w tej samej branzy,...... artystycznej !
Chyle czola !

  ,,  14/08/2016

@Mariusz Kajstura:
Wszystko do czego nie umie się ustosunkować Ten Pan...zamienia w Milczenie. A to też sztuka...trudna do opanowania przez wiele osób. Jakbyś nie brał...ciągle trzyma się tematu sztuki :-))

A że Komizm sytuacji jest mu obcy... Nic To :-)))

  nse,  14/08/2016

@zakrawarski: "Połknac kija to tez .....sztuka ! "
Jeszcze większa z tym połkniętym kijem żyć :(
Mnie zawsze interesowało źródło sztuki inspiracji, głównie pierwotna inspiracja nie już sama lawina typu sztuka od sztuki dla poklasku i kasy ...

  Rotek  (www),  13/08/2016

Ufff, jak dobrze, że nie znam się na sztuce i mogę cieszyć się każdą melodią, bez względu na jej przynależność gatunkową.

  nse,  13/08/2016

@Rotek: Myślę że sztuka to przede wszystkim wrażliwość odbioru, bez tej wrażliwości sztuka traci sens :)

@Rotek: Nie badz taki skromny !
Jestem przekonany, ze sztuke cieleciny w sosie koperkowym jestes w stanie .....strawic !!

  bardek,  15/08/2016

Podzielam zdanie autora co do poziomu aktualnych produkcji, tak zwanej "sztuki", wliczając w to muzyke.
Winien temu jest wpierwszym rzędzie zalew pop-kultury i potop medialny. Twórcy, nawet najbardziej utalentowani wiedzą, że daleko nie zajdą, jeśli odejdą od sztuki "użytkowej", albo przestaną zaskakiwać wulgarnością. Mowa nie tylko o dziwolągach w naszych łazienkach i salonach. Że to niby ...  wyświetl więcej

W pewnej bardzo znanej galerii zachwycano się instalacją artystyczną, którą istotę stanowiły okulary leżące pod obrazem. Okazało się, że ktoś te okulary zgubił, potem zabrał swoją własność i było "po zachwycie". Z drugiej strony kubizm też zbierał cięgi przez całe dekady, a van Gogh nie sprzedał ani jednego obrazu.. Ta prawdziwa się obroni. A kicz nie oszczędza świętej rodziny, wszystkich świętych, a nawet Lecha Kaczyńskiego.

Byłbym ostrożny z ocenami. Pamiętam co pisał o Beatlesach i Niemenie Jerzy Wardorff w latach siedemdziesiątych. Oni się obronili, a Waldorffowi nie sposób ująć zasług jakie miał w krzewieniu kultury muzycznej.

Trochę buńczuczne, ale prawdziwe. Jeśli największym intelektualistą kraju jest Wojewódzki, to tak się dzieje.Chodzi Ci chyba o doznanie pewnej pustki? Więc jeśli jest pustka, to łatwo ją wypełnić?

  Pelangsing  (www),  30/08/2016

Różni ludzie mają różne gusta. Co dla jednego jest kiczem, dla innego natchnionym dziełem. To, że komuś nie podoba się współczesna sztuka, nie znaczy, że jest ona zła czy ohydna.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska