Login lub e-mail Hasło   

Dzwonić, czy nie dzwonić?

Follow-up jest jednym z najefektywniejszych sposobów poznania opinii dziennikarza na temat przesłanego materiału prasowego, zaproszenia czy tekstu. Potocznie nazywany obd...
Wyświetlenia: 382 Zamieszczono 16/09/2016

Follow-up jest jednym z najefektywniejszych sposobów poznania opinii dziennikarza na temat przesłanego materiału prasowego, zaproszenia czy tekstu. Potocznie nazywany obdzwonką, może generować nawet o 1/3 więcej publikacji. O czym należy pamiętać, prosząc przedstawicieli mediów o informację zwrotną?

Jak wynika z raportu Komu Komunikacja, zaledwie 29 proc. dziennikarzy w Polsce czyta materiały otrzymane od PR-owców, a jedynie 18 proc. je wykorzystuje. Jedną z metod sprawdzenia jakości przesłanej informacji prasowej oraz otrzymania odpowiedzi, czy zostanie on wykorzystany, jest follow-up. Jednak specjaliści branży Public Relations wciąż borykają się ze znalezieniem odpowiedzi na pytania: dzwonić, czy nie dzwonić? A jeśli tak, to kiedy? Do którego dziennikarza zadzwonić? I kto w ogóle będzie dzwonić? To tylko kilka pytań, na które postaramy się odpowiedzieć w poniższym tekście.

Warto rozmawiać

Choć follow-up to zadanie czasochłonne, które może wydawać się monotonne, to jego prawidłowe wykonanie z pewnością przyniesie pozytywne efekty, np. w postaci wzrostu publikacji. Praktyka pokazuje, że odpowiednio przeprowadzona obdzwonka generuje ich do 30 proc. więcej. Kontakt z dziennikarzem, czy to telefoniczny, czy bezpośredni pozwala na dostarczenie szczegółowych informacji, o których tylko wspomniano w mailu. Follow-up pozwala dowiedzieć się, czy przesłany materiał dotarł do dziennikarza, czy miał okazję się z nim zapoznać oraz czy z jego punktu widzenia jest wartościowy i  ma szansę na publikację. Jednak nie tylko to jest najważniejsze, dzięki obdzwonce dziennikarz zapamięta, że dana agencja Public Relations współpracuje z określonym przedsiębiorstwem, dzięki czemu łatwiej będzie mu skontaktować się w przypadku ewentualnych pytań lub w celu zdobycia potrzebnych informacji czy wypowiedzi. Jest to również doskonały sposób na weryfikację bazy kontaktów oraz uaktualnienie adresów mailowych i poznanie struktur redakcji.

Materiał musi być „hot”

Follow-up nie może być traktowany, jako niechciany obowiązek, lecz jako szansa na zwiększenie publikacji i przypomnienie o kliencie. Rozmowa nie powinna być prowadzona w sposób mechaniczny, bez ustalenia celu, jaki chce się osiągnąć. Grunt to odpowiednie nastawienie, trzeba przekonać samego siebie, że materiał jest „hot”, a dziennikarz również w to uwierzy. Często jednak trudno skontaktować się z dziennikarzami. Być może są bardzo zapracowani i nie odbierają telefonów albo dostępu do nich strzeże sekretarka. Dlatego na samym początku trzeba zaplanować strategię dotarcia do dziennikarza. Jeżeli nie można się dodzwonić, warto wysłać e-mail albo wiadomość sms z prośbą o podanie dogodnego terminu rozmowy. Gdy uda się już połączyć, trzeba pamiętać, że lepiej jest zapytać o potrzeby dziennikarza, niż prosić o publikację materiału. Warto na koniec zapytać o to, czy dziennikarz jest zainteresowany otrzymywaniem materiałów prasowych o podobnej tematyce.

Stażysta ze słuchawką, telefon w trakcie lunchu

Nic tak nie irytuje dziennikarza, jak codzienne telefony od tego samego PR-owca pytającego o szansę na publikację materiału. Trzeba być konsekwentnym, ale nie natarczywym. Do wykonania follow-upu agencje często delegują stażystów lub juniorów, którym brakuje doświadczenia i wiedzy na temat przesłanego materiału, tym samym pogarszają jedynie relacje z mediami. Najlepiej, by obdzwonkę wykonał autor tekstu lub osoba odpowiadająca za medialną obsługę danej marki. Osoby te często będą w stanie odpowiedzieć bardziej szczegółowo na pytania dziennikarzy. Kolejnym, niestety najczęstszym błędem, jest dzwonienie chwilę po wysłaniu materiału. Dziennikarz powinien mieć chwilę czasu na zapoznanie się z tekstem, a jednocześnie nie powinien o nim zapomnieć. Najrozsądniejszym rozwiązaniem jest kontakt po 2-3 dniach od przesłania materiału. PR-owcy również często próbują dodzwonić się do dziennikarzy z rana, kiedy trwają kolegia redakcyjne, lub w porze lunchu, gdy dziennikarze są poza redakcją. Wykonywane w tym czasie telefony raczej nie zostaną odebrane, dlatego można je uznać za stratę czasu.

Wytrwale do celu

Nie warto również się zrażać, jeśli dziennikarz z jakiegoś powodu nie odbiera telefonu, można spróbować przedzwonić na numer redakcyjny i dopytać się, czy taka osoba jest w biurze i jaki jest jej aktualny numer telefonu. Z każdej rozmowy powinno się również sporządzić szczegółową notatkę, dzięki temu będziemy wiedzieć, z kim i w jakiej sprawie najlepiej się kontaktować, a także jaki materiał może okazać się przydatny dla redakcji w niedalekiej przyszłości. Początki często bywają najtrudniejsze, jednak już po pierwszym follow-upie zdobędziemy informacje o godzinach pracy danego dziennikarza, jego oczekiwaniach i sposobie prowadzenia rozmów z PR-owcami. Te drobne szczegółu nie tylko pomogą zwiększyć skuteczność obdzwonki, ale również ukażą nas, jako profesjonalistów.  Kontaktowanie się z dziennikarzami wymaga co prawda sporej dawki cierpliwości i wyczucia, jednak przeprowadzony zgodnie z kilkoma podstawowymi zasadami jest w stanie przynieść wymierne korzyści.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2181
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1213
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1063
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1119
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 535
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 791
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 640
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 677
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 486
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 978
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 620
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska