Login lub e-mail Hasło   

Firma

Być, czy mieć? A może mieć, by być?
Wyświetlenia: 1.037 Zamieszczono 17/11/2016

Firma

        Zanim podszedł do wejścia głównego, popatrzył z odległości kilkudziesięciu kroków na otoczenie i zabudowania.

        Zakład pogrzebowy „Life After”, jeden z kilku rozsianych po całym kraju, mimo zasłużonej sławy prezentował się dość skromnie. Ciemnozielony, parterowy budynek główny, otoczony wianuszkiem starannie przyciętych, gęstych krzaków, w amfiladzie dwa, również parterowe budynki pomocnicze, niewysoki, nie dominujący swym ponurym przeznaczeniem stalowy, błyszczący komin nowoczesnego ponoć pieca krematoryjnego, równiutki, asfaltowy parking. Spokojna całość budziła zaufanie, umiejętnie wkomponowana w gęsty park, czy raczej las, oddzielający dyskretnie Firmę od miejskiego przedmieścia.

        Porucznik Cooper, nie wiedzieć czemu, westchnął z rezygnacją, po czym energicznym krokiem skierował się ku szklanym, automatycznie rozsuwanym drzwiom. Za grubym, nieskazitelnie przeźroczystym szkłem, dostrzegł wpatrującego się weń dystyngowanego mężczyznę w czarnym, świetnie skrojonym garniturze, uśmiechającego się uprzejmie, profesjonalnie.

        ― Witam pana ― głos miał stosowny, firmowy. ― Jestem Marten, właściciel tej skromnej placówki, wiceprezes korporacji. To z panem umawiałem się telefonicznie?

        ― Owszem ― odparł oficer, wyciągając legitymację służbową. ― Cooper, porucznik policji, wydział... powiedzmy... finansowy.

        ― Rozumiem ― uśmiechnął się Marten. ― Zapraszam do gabinetu.

        Po dłuższej chwili uważnej kontemplacji dębowego umeblowania, nieskrywanego podziwu dla gustownego, stonowanego i budzącego zaufanie wystroju, porucznik usiadł wreszcie w wygodnym, skórzanym fotelu, na wprost obserwującego go spoza wielkiego biurka właściciela.

        ― No, no ― przyznał Cooper z uznaniem. ― Robi wrażenie. Pewność, zaufanie...

        ― Staramy się ― pochwalił się Marten. ― Działamy już... sto trzydzieści pięć lat. Ale... czym mogę...

        ― Ano właśnie ― porucznik przeszedł do rzeczy. ― Jestem u pana raczej sondażowo, niejako... wstępnie. Takie drobne rozpoznanie, w związku ze skargą, jaka wpłynęła do nas tydzień temu.

        ― Skargą? ― zdziwił się Marten. ― Na Firmę?

        ― Owszem. Niejaka... Perkins, niezamężna wnuczka niedawno zmarłego Perkinsa, tego milionera, waszego klienta...

        ― Wiem ― Marten potwierdzająco kiwnął głową. ― Co z nią?

        ― Otóż panna Perkins, kobieta energiczna i w sile wieku, twierdzi, iż pan, pańska hm... Firma, krótko mówiąc, oszukujecie ludzi, klientów, wyłudzacie od nich grube... miliony.

        ― Niby jak?

        Porucznik Cooper sięgnął do kieszeni marynarki, by wyjąć stamtąd cienką książeczkę, rodzaj krótkiego folderu reklamowego ze stosownymi zdjęciami i grafiką, sporządzonego na drogim papierze kredowym.

        ― To pański folder...

        ― Owszem.

        ― I tu, na stronie e... trzeciej, dziwny tekst... Pozwoli pan?

        ― Ależ proszę.

        ― „Dzięki ponad stuletniemu doświadczeniu naukowemu, Firma gwarantuje pośmiertnie spokojne życie wieczne na odpowiednim, wysokim poziomie.” – Cooper czytał z wyraźnym, ironicznym akcentem.

        ― Jak to możliwe?

        ― Co?

        ― No... taka gwarancja, życie na poziomie?

        ― Proszę pana... ― Marten wstał zza biurka i teraz przechadzał się bezgłośnie po grubym, miękkim dywanie. Ruchy miał ostrożne, uważne.

        „― Jak tygrys” ― pomyślał Cooper.

        ― Proszę pana. Od stu trzydziestu lat pracujemy ze zmarłymi, obcujemy z nimi na co dzień, znamy ich, szanujemy, obsługujemy ku obopólnemu zadowoleniu. Jesteśmy najlepszymi w kraju fachowcami, lubimy to, angażujemy się, rozwijamy i nieustająco gromadzimy stosowną wiedzę, kształcimy. Ba! Prowadzimy instytut badawczy, uczelnię! Czy zna pan choć jedną skargę, jedno zażalenie z... tamtej strony, które wpłynęło do... do kogokolwiek?

        Mówił spokojnie, nie za głośno, jednak dobitnie i ze swadą. Przekonująco, z pewną charyzmą, cechującą ludzi znających swoją wartość, swój dorobek i osiągnięcia. Także z nienaganną dykcją.

        ― Tak, tak... – porucznik drapał się po głowie. ― Jednak przyzna pan, że po pierwsze, to nikt jeszcze w całej tej cholernej historii ludzkości nie powrócił Stamtąd – no... poza kilkoma wiadomymi przypadkami. Po drugie, czy to normalne i przyjęte, by z... kandydatem na zmarłego, na klienta, ustalać te wszystkie dziwne szczegóły, w tym spadkowe, finansowe? Szkolić go intensywnie, przyuczać? Jeszcze za jego życia? Mówimy przy tym o ogromnych rachunkach i darowiznach na rzecz pańskiej firmy.

        ― Proszę wybaczyć, ale czy sądzi pan, iż cała ta gromadzona od lat wiedza, te wszystkie nasze starania, zaangażowanie stricte naukowe, procedury badawcze, aparatura, nie wymagają finansowania? Do tego obsługa prawna, umowy, gwarancje...

        ― No tak, jednakże... Prawdę mówiąc, nie znam innej firmy pogrzebowej, oferującej takie warunki, ba, gwarantującej po śmierci... cokolwiek.

        ― Toteż i stąd nasze koszta ― uśmiechnął się rozbrajająco Marten. ― Jesteśmy najlepsi, jedyni! I mimo, iż to z powodu kosztów, z gruntu przecież społecznie niesprawiedliwe, to przecież zupełnie legalne, a my tylko... zarabiamy. Jako Firma. Za jakość trzeba płacić!

        Na tak jasne stwierdzenie, porucznik nie był w stanie adekwatnie zareagować. „― Całe, zasrane życie jesteś nikim, biedakiem, a tu i po śmierci, o ile nie masz gotówki, żadnej nadziei" ― pomyślał z rezygnacją. Zaległa chwila ciszy, po czym oficer, sięgnąwszy znów do marynarki po notatnik, indagował Martena dalej, już z trochę innych pozycji.

        ― W rezultacie, jak się domyślam, jesteście państwo w stanie naukowo dowieść przed każdym sądem, że istnieje życie pozagrobowe, że każdy, przed swoją śmiercią i z waszą hm... kosztowną pomocą, ma wpływ na jego kształt, przebieg, jakość?

        ― Bez wątpienia! ― potwierdził Marten. ― Z tym, iż z powodów... naturalnych niejako, czy raczej odwiecznych zasad rządzących tymi zagadnieniami, nie będziemy chyba nigdy w stanie ustalić wiarygodnych świadków, uczestników bytowania pośmiertnego. Tak to już jest urządzone. Nie jesteśmy, nie jestem w końcu Stwórcą, który te prawa raz na zawsze ustanowił. Niemniej, jak w wielu podobnych procesach poszlakowych, opierających się na twardej logice, możemy przedstawić dowody innego rodzaju. Równie, czy nawet bardziej wiarygodne. A współczesna nauka, jak pan zapewne wie, zwłaszcza fizyka kwantowa, silnie ostatnio skręca w stronę mistycyzmu. Również, dzięki naszym badaniom.

        ― Inaczej mówiąc, panna Perkins, pozbawiona, w wyniku podpisanych z wami przez jej dziadka umów, legalnych przyznaję, i milionowych darowizn na waszą rzecz, znacznej części należnej jej masy spadkowej, nie ma szans na zwroty?

        ― Cóż... ― Marten skrzywił się lekko. ― Nie ma.

        ― Dobrze ― porucznik schował swoje papiery i również wstał. – Nie jestem przecież pełnomocnikiem i bez tego spadku obrzydliwie bogatej panny Perkins, tylko skromnym policjantem rozpoznającym wstępnie grunt. Pójdę już sobie, niemniej ― uprzedzam ― będziemy pańską Firmę obserwować.

        ― Ależ proszę ― Marten uśmiechnął się szeroko. – Nie mamy nic do ukrycia.

•••••••••••••••••••••••••••••••••••••

        Po miesiącu panna Perkins wycofuje skargę, tłumacząc ten fakt trapiącymi ją co noc snami, w których zmarły dziadek bez opamiętania i ze wszystkimi szczegółami, relacjonuje swoje wspaniałe, zaświatowe życie, z niejakim upodobaniem koncentrując się na pozagrobowych relacjach erotycznych.

        Okropne sny ustają natychmiast.

        Firma „Life After” korporacyjnie kwitnie, zyskując coraz to nowych, bogatszych klientów.

Koniec

1611

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1310
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 972
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 737
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1051
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 555
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1019
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 762
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 421
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 537
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 852
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1363
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 399
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 618
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 449
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 963
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Koriolan,  17/11/2016

Fajne ...
Choć czytałem trochę opowiadań sf z tej tematyki. Były trochę bardziej zaskakujące.
Ale opowiadanie świetnie napisane :-)))

  golesz,  17/11/2016

@Koriolan:
Dzięki.
A w s-f (i nie tylko) to już naprawdę wszystko było, więc trzeba by mistrza świata do stworzenia czegoś nowego. Pozostaje mało chwalebna, rzemieślnicza robota nad formą.

  Koriolan,  17/11/2016

@golesz: A tam ...
Jesteś istotą nieskończoną ...
Nie posiadasz granic do których możesz dojść i koniec.
Owszem, możesz się zwinąć jak ślimak i powiedzieć 'to koniec'.
Ale to będzie tylko wrażenie ...
.
Masz świetny warsztat. Wsluchaj się w swoje nieskończone wnętrze NA PEWNO jesteś w stanie wymyślić coś nowego :-))))

  golesz,  17/11/2016

@Koriolan:
Urocze słowa - jak spełnione marzenie.
Tymczasem obok, tuż, tuż, kłamstwo, krętactwo, pijackie wycia, choroba, wojna, śmierć!
Tyle do zrobienia...

  Koriolan,  19/11/2016

@golesz: He he ...
Masz nieskończone widzenie ...
Może tylko nie wiesz, że sam wybierasz to co widzisz :-)))
W każdej chwili możesz zmienić widzenie ...
U mnie cudna, ciepła i słoneczne jesień. Ciekawy zapach suchych liści . Jeszcze piękne kolory złotej brzozy, ktora nie zrzucila listków. Szczęśliwy pies, któremu rzucam kasztany ...
:-)))

  nse,  19/11/2016

@golesz: "A w s-f (i nie tylko) to już naprawdę wszystko było, więc trzeba by mistrza świata do stworzenia czegoś nowego."
No tak spada zapotrzebowanie na Artystów, a wzrasta na Rzemieślników z Sercem ;)

  zzosia,  18/11/2016

Jak zawsze świetne :)) Och..... ta fizyka kwantowa....;)

  seta1212,  19/11/2016

No Lechu, wspiąłeś się na wyżyny literatury post factum. Interes Skrzydlewskiej to wobec twoich pomysłów to zaledwie prymitywne grilowanie Mało ze urokliwy pure-nonsens, to przy okazji przepis na marketingowy sukces
.Marnujesz się chłopie... po zejściu zamawiam u Ciebie tekst mowy pogrzebowej (poza popiersiem, któreś mi obiecał wyrzeźbić) :))

  golesz,  19/11/2016

@seta1212:
Rzeźbię powolutku, tylko mnie się ostatnie dłuto do cna wyszczerbiło, bo materiał oporny, twardy. Stal wszak martenowska, chromowa i nierdzewna, z niewielkim dodatkiem odzyskowego tytanu. Złożyłem więc zamówienie na palnik wodorowy, lecz boję się, że tak z konieczności potraktowany Twój konterfekt, przyjmie formę oślizłą, sflaczałą cokolwiek. Jako figurka woskowa ustawiona zbyt b ...  wyświetl więcej

  nse,  19/11/2016

Teraz już wiem dlaczego mechanika kwantowa jest kojarzona z mistycyzmem :))))

  Koriolan,  19/11/2016

@Mariusz Kajstura: Fajnie to wytłumaczył to jeden buddysta. By poznać siebie można iść dwoma drogami ...
Drogą badania świata wewnętrznego - ezoteryka, RD itd.
Lub ...
Drogą badania świata zewnętrznego - filozofia, fizyka kwantowa itd.
.
Łatwiejsza jest pierwsza droga.

  golesz,  19/11/2016

@Koriolan:
Jak dla mnie, badanie siebie (mnie samego) niespecjalnie jest interesujące. Mało ciekawy obiekt!
Zgodzę się natomiast, że Świat można i trzeba poznawać poprzez własne z nim relacje. Traktując własne "wnętrze" jako jedynie dostępny, jednak niestety skrajnie niedoskonały instrument badawczy (zaledwie prosta lupa). Inaczej chyba się nie da. I zresztą sam Świat (Wszechświat), ...  wyświetl więcej

  nse,  19/11/2016

@golesz: Właściwie fizyka kwantowa jako Nauka jest bliższa, Teologii która poszukuje odpowiedzi dających przekonanie choć już twardych dowodów na to przekonanie to nie szuka :)

  nse,  19/11/2016

@Koriolan: Badając świat zewnętrzny z pominięciem wewnętrznego uzyskuje się tylko część prawdy, w nas jest zapisany tylko jeden z wątków prawdy :)
Przykładowo jak wpłynęły na wiedzę o wyładowaniach atmosferycznych kamery szybko klatkowe ?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska