Login lub e-mail Hasło   

Wywiad z Diabłem.

...
Wyświetlenia: 795 Zamieszczono 20/11/2016

F.M :  Dzień dobry, nazywam się Filip M. i jestem kosmo - reporterem. 
Moim gościem jest dziś diabeł. Każe tytułować się jako Skraj. 
Boję się okazać mu sprzeciw, więc tak będę się do niego zwracał. 
W chmurze czarnego dymu pojawia się biały stoliczek i dwa stylowe krzesła, na jednym z nich siedzi diabeł, przystojny mężczyzna o nie określonym wieku. Kiwa z aprobatą głową. Rogi schował by nie straszyć widowni.
S. : Witam. 
Ostrożnie podchodzę do stołu i zasiadam na jednym z XVI wiecznych ludwików.
Diabeł proponuje ultra mocną kawę od której jak sam twierdzi jest uzależniony. Grzecznie odmawiam na co ten tylko wzrusza ramionami, ubrany jest w obdartą skórzaną kurtkę a na twarzy oprócz krzywego uśmiechu widać trzy dniowy zarost. 
F.M : Czemu taki wygląd? 
S: Kobietki na to lecą.
Ukradkiem zerka pod stół. Słychać dziwne mlaskanie.
F.M : Na początek chciałem ci podziękować za znalezienie czasu na rozmowę ze mną, zakładam że musisz być bardzo zajęty władaniem czeluściami piekieł? 
Skraj przewraca oczyma i macha w rozbawieniu dłonią w czarnej rękawicy.
S : Wiesz, tak na prawdę to dużo roboty tam nie mam. Ludzie sami gotują sobie ten los.Lubie słuchać ich krzyków. 
Swoją drogą wiesz że tak narodził się metal? Pokażę ci później parę niezłych kawałków. 
F.M : Dobrze więc... przełykam ślinę. Ciężko mi wytrzymać w atmosferze jaką wytwarza. Mam wrażenie że w oczach odbite ma wszystkie moje grzechy. Których jeszcze nie popełniłem. 
S: Nie masz się czego obawiać, będę dziś grzeczny. 
F.M : Jeśli możesz proszę nie czytaj mi w myślach, to dość upokarzające. 
S: Wybacz, przyzwyczajenie. 
F.M : Więc, pytanie nr. 1. Co robisz na co dzień, chyba nie siedzisz cały czas na swoim tronie, podziwiając dzieło destrukcji jakie jest twoim udziałem? 
Skraj odrzuca głowę do tyłu a oczy błyskają mu groźnie złowrogim blaskiem. 
S: Ostatnimi czasy, moim głównym zajęciem jest szukanie nowych form rozrywki. Po tylu eonach, ludzki świat potrafi na prawdę mocno znudzić. Wiesz, ludzie są strasznie przewidywalni. Nawet nie mam ochoty już nimi gardzić. 
Imprezy zdążyły mi się przejeść a najciekawsze osobniki dawno umarły. Z Kaligulą było fajnie. 
Dzisiejsze czasy oferują niby więcej ale ludzie... termin zombie bardziej pasuje do ich zatwardziałych móżdżków. 
Splunął i poprawił się na krześle z irytacją. 
Dawniej ludzie mieli fantazję, nie bali się tak życia. Teraz co? Chodzą do swoich zafajdanych prac, w weekend nieśmiało próbują "zrelaksować" swoje obolałe tyłki. Biorą te kredyty, wiesz ile dusz przez nie straciłem? Nawet wiele z tego nie mają. Jedynie iluzję spokojnego bytu. Są tacy tępi...
Kręci głową. 
F.M : Nie jest to specjalnie miłe z twojej strony, wielu z naszych czytelników posiada takie zobowiązania. W dzisiejszych czasach to konieczność. Ludzie pragną mieć rodzinę, nie każdy może żyć tak jak ty, nie przejmując się niczym. 
Zapominasz chyba że jesteśmy istotami stadnymi. Potrzebujemy wzajemnych relacji, opartych na społecznych więzach...
S: E, pieprzenie. Mylisz więzy z więzieniem, w sumie nic dziwnego. Jesteś jedynie produktem tych czasów i gadasz jak nakręcana mechaniczna małpka. Chcesz może banana?
F.M : Nie, dzięki. Czemuś taki wkurwiony..? Nie jest to po twojej myśli, że ludzie stają się coraz bardziej zniewoleni i w ogóle...
S: Nie. To nie moja zasługa. Ja wyzwalam ludzi! Sprawiam że czują się żywi, realizują własne skryte potrzeby, nieuświadamiane perwersyjne pragnienia. 
Krótki grymas złości pojawia się na jego twarzy.
Chyba najgorsze jest to że zwykle nie mają o nich pojęcia, trzymają się tych śmiesznych reguł wbitych przez kapłanów w okresie szczenięctwa. Wzdryga się z obrzydzeniem.
F.M : Nie wiedziałem że taki z ciebie wrażliwiec...
S: Po prostu mnie to wkurwia. Zdejmij z siebie te wszystkie wgrane pieczęcie a zobaczysz kim jesteś. 
Jesteście źli z natury! Oferuję wyzwolenie, to kręcicie głową...tchórzliwe zwierzątka. 
F.M : Pozwolę sobie się z tobą nie zgodzić, życie to nie tylko nieograniczona rozrywka. To także obietnice, wiara w pewne wartości które sprawiają że możemy poczuć się godnie. Szczęście nie jest zatraceniem...
S: Inteligentny z ciebie gość ale to nie ty słuchasz codziennie myśli jakie nawiedzają przeciętnego człowieka.
Nie masz więc pojęcia jakie z was pokręcone istoty. Nie dość że jesteście niemal całkowicie zdominowani przez seks i chęć rozmnażania się to wasza osobowość jest zlepkiem społecznych historyjek w jakie wierzycie. Pieniądze, sława i ciałko. 
O to wasi bogowie. Znaczy, zawsze tak mniej więcej było ale teraz...coraz szybsza degeneracja.
 
Skraj wyciąga złote puzderko z kieszonki i sypie biały proszek na stół, ostrzem eleganckiego sztyletu dzieląc na długie, równe kreski. Wciąga najdłuższa i przesuwa jedną w moją stronę.
 
S: Masz, otworzy ci oczy. 
F.M : Mam pewne, mocno uzasadnione obawy co do tego pomysłu. 
S: Nie bądź cipa, nic ci nie będzie. Chcę ci coś pokazać a znudziło mi się tu siedzieć. 
 
Wciągam więc, nawiedzony przez potężne wyrzuty sumienia. A może tylko tak sobie wmawiam?
Przerażający oślepiający rozbłysk kopie mój mózg, czuję jak wytrzeszcza się moje trzecie oko. 
 
F.M : Wow. Dokąd chcesz więc iść? 
S: Na tripa.
Pstryka palcami i znikamy. 
 
Rzeczywistość rozmazuje się przed moim wzrokiem, mkniemy po dziwacznej bezkształtnej przestrzeni, mijamy ludzi, myśli, szepty i zdarzenia.
 
Otwieram powieki i widzę mój świat. 
Postrzegam go jednak teraz zupełnie inaczej niż zwykle. 
Ciężko opisać to słowami. Bardziej czuję falującą rozpacz emanującą z ludzkich mas. 
Ich obawy, pragnienia, nadzieje... strach. 
Kręci mi się w głowie od tego widoku. 
 
Diabeł stoi obok, spokojnie paląc cygaretkę. 
S: Trzymasz się jakoś? 
F.M : Nie. Zabierz mnie stąd. 
Nachyla się ku mnie i ze złośliwością szepcze:
- Czekaj, teraz będzie najlepsze... 
 
Widzę niezliczone rzesze kopulujących ze sobą ludzi, kreację i destrukcję. Ekstazę miliardów. 
I wielką ciszę jaka po niej zapada. 
 
Upadam na ziemię i podpierając się obiema rękami, zwracam na wpół przetrawiona zawartość swojego żołądka, oczyszczając się z resztek nadgniłych wspomnień zalegających w mojej duszy.
Diabeł klepie mnie przyjacielsko po ramieniu i znika zostawiając z uczuciem pustki. 
 
Do dziś zastanawiam się o co mu chodziło.
Skurwiel chyba się mną zabawił.
 
 
...............................................................................................
https://www.youtube.com/watch?v=coHCMdsARuA
Chcesz pokazać jakiś tekst znajomym? Po prostu wklej go
i przekaż im otrzymany link.
justpaste.it

Podobne artykuły


24
komentarze: 12 | wyświetlenia: 1061
16
komentarze: 13 | wyświetlenia: 822
15
komentarze: 8 | wyświetlenia: 689
15
komentarze: 8 | wyświetlenia: 894
15
komentarze: 35 | wyświetlenia: 935
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1263
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 745
14
komentarze: 0 | wyświetlenia: 702
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 980
13
komentarze: 20 | wyświetlenia: 525
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 682
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 735
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 645
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 528
13
komentarze: 10 | wyświetlenia: 944
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  iwon-k-a,  20/11/2016

Znowu nie mogłam się oprzeć i zagłosowałam, bo to Twój kolejny nieprzeciętny tekst, który zasługuje na uwagę i mógłby dać do myślenia nie jednemu z nas. Diabeł tkwi w nas i sami sobą się bawimy, a że zabawa powinna być całkowicie spontaniczna i bez żadnych reguł, to i jej skutki są nie do przewidzenia. Grunt to się dobrze bawić., he he;-)

  Henear,  20/11/2016

@iwon-k-a: ;]

  swistak  (www),  21/11/2016

Taki paw to dobry krok w kierunku konfesjonału. Tam w kapłanie czeka na nas Jezus z darem pokoju serca i duszy

  Henear,  21/11/2016

@swistak: Już wolę skorzystać z toalety. Szybciej i bez poczucia winy.

  swistak  (www),  22/11/2016

@Henear: Genialne porównanie, bo z konfesjonału też wychodzi się lekkim i czystym duchowo obmytym krwią Zbawiciela.

Zaglosowalem na twoj art, ale przeraza mnie mysl, ze znajde sie w tym samym kotle
co swistak.
Smole jakos zniose ale swistaka ktory bedzie mnie obmywal "krwią Zbawiciela"
to juz nie wyrobie.
Nie wiem czy twoj Skraj to ten sam co moj, ale ten nazywa sie Lucek, rownie podobnie
rozmowny i z poczuciem diabelskiego.....humoru !
Nic wiec dziwnego, ze wielu garnie sie do niego.

  Henear,  22/11/2016

@zakrawarski: Każdy ma swojego demona. Grunt żeby był do w cipny.

@Henear: Moj bywal bardzo ...w cipny....ostatnio spowaznial !

  Henear,  22/11/2016

@zakrawarski: Trzeba trzymać go krótko.
Bo inaczej potrafi zamieszać tak że budząc się rano, zapragniesz się pomodlić. Już wolę o niego zadbać niech się wyszaleje raz na jakiś czas bo nie chciałbym być egzorcyzmowany przez Świstaka!

@Henear: Pozwalam Luckowi szalec.
Czasami napuszczam baby na niego.
Zdarza sie, ze na widok pani Twardowskiej.....czmycha !

  dragon  (www),  24/11/2016

popieram wypowiedź iwon-k-a. Super teks, świetnie się czyta.

  zumiczek  (www),  25/11/2016

hehe egzorcyzmy przez świstaka.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska