Login lub e-mail Hasło   

Mignon

...
Wyświetlenia: 402 Zamieszczono 23/11/2016

Siedziała na skraju kolejowej stacji, majtając zgrabną nogą. Słońce powoli, powoli chowało się za konturem miasta.

Jesienny wiatr zaczepnie targał kosmyki jej czarnych włosów, próbując wzniecić burzę. 
Stacja była opuszczona, strasząc swym stanem. Na odrapanych ławkach nikt nie siedział, ze ścian złaziła farba a ziemia zbierała kurz wraz ze szkłem rozbitych butelek.
Paliła papierosa, pochłonięta lekturą Nietzschego. Westchnęła po czym zamknęła książkę, powracając do rzeczywistości. Robiło się zimno i burczało jej w brzuchu.
Spojrzała na burego dachowca, który przyglądał się jej już od dłuższej chwili. 
Syknęła na niego pokazując równe białe zęby, zmrużył tylko oczy nieporuszony jakby patrzył na wariatkę.
Zastanowiła się czy kot może mieć rację. 
 
 Pewnie tak.
 
Zeskoczyła z krawędzi platformy, lądując na ziemi równie zwinnie jak on. 
Lubiła chodzić w to miejsce mimo pozornego zagrożenia ze strony różnej maści indywiduów. 
Ćpuny, bezdomni, schizofrenicy, czy praktykujący samobójcy. 
Wszyscy jej znajomi, ciekawiło ją jak wygląda życie z ich strony, nieraz wysłuchując dziwnych niepokojących historii jakie mogą wydarzyć się tylko realnym ludziom.
Miała dziewiętnaście lat i coś w rodzaju depresji. Normalnie można by zwalić to na jej wiek, powiedzieć coś o typowych problemach dręczących nastolatki. Zła cera, brak pieniędzy, chłopaka czy też nie akceptowany wygląd. 
Jednak jej nie dotyczył żaden z nich.
 Była zatrważająco piękna. 
Tak, "zatrważająco" to odpowiednie słowo. Zwykle ubrana w czerń, jej blada usiana piegami cera, sprawiała wrażenie księżyca skupiającego na sobie całe światło z jakiegoś odległego słońca.
Dwa zielone płomyki z ciekawością spoglądały na świat w jakim przyszło jej żyć. 
 
 
Nigdy nie myślała o sobie że jest idealna. Choć w wielu oczach była. 
Nie lubiła też mówić zbyt dużo o sobie, wolała słuchać innych, sama milcząc co odbierane było za dziwne, wyniosłe, czy nawet zuchwałe. 
Pojawiała się w różnych miejscach pozornie bez celu, po prostu lubiła chodzić.
Ludzie sami więc nadawali znaczenie jej krokom, przypisywali własne cechy, nieraz okrutne i złe lub odwrotnie posądzano ją o wielką otwartość serca. 
Słuchała tego jak dźwięku wiatru świszczącego pomiędzy gałęziami starych drzew. 
Brakowało jej czegoś w życiu. 
Mimo możliwości posiadania wszystkiego o czym może marzyć dziewczyna w jej wieku. 
Zdawała sobie sprawę że uroda przemija, wiedziała również że pieniądze równie łatwo zdobyć co stracić a ona sama jest tylko człowiekiem. Młodzi mężczyźni dostawali na jej punkcie obsesji a starsi kusili perspektywą bogatego życia utrzymanki. 
Koleżanki zazdrościły jej, starsze kobiety syczały z zawiści.
Nieświadomie rozbiła małżeństwo jednego ze swoich profesorów, posądzano ją też o bycie dziwką. 
 
Nie miała rodziców.
Żyła z rodziną przyjaciółki, dokładając się pieniężnie ze swojego skromnego spadku. 
Jej zielone oczy dawniej zwykle pełne łez, teraz niemal zupełnie wyschły. Stały się zimne. 
Jej serce za to biło mocniej u innych. Rozumiała wiele spraw, intuicyjnie czując kto jakim jest człowiekiem. 
Jednak gdy spoglądała w lustro nie potrafiła zobaczyć w nim swojego odbicia. 
Zastanawiałem się nieraz co mogło uczynić ją tak ślepą.
Chciałem pokazać jej to czego nie potrafiła ujrzeć sama, jednak zdałem sobie sprawę że stałbym się wtedy taki jak inni, pragnący jej uwagi. 
 
Śmiałem się z własnej irytacji i po prostu zaakceptowałem to kim była. 
 
.
 
Siedziała w gondoli diabelskiego młyna, skubiąc cukrową watę.
Było już późno, księżyc wysoko unosił się na niebie oświetlając sobą wesołe miasteczko. Przyglądała się zbierającej sprzęt bohemie, raz po raz z niska i wysoka.
Po ustach błądził uśmiech, ciesząc się z obecnej chwili. 
Smakowała powietrze, wyjątkowo ciepłe tej nocy. Pomyślała że to sztampowe tak wpatrywać się w gwiazdy, nie mogła jednak się oprzeć. Mrugały do niej przyjaźnie, zapraszając. 
Zaraz potem spojrzała na światła miasta z niechcianym smutkiem. 
Nie widziała w niczym celu. Czy to góra czy dół. 
 
Wysiadła z gondoli, budząc przysypiającego biletera. Spojrzał na nią mętnie. 
W wesołym miasteczku często zaciera się granica między jawą a snem. 
Na własne życzenie. 
 
 - Co to znaczy być prawdziwą?;  Pytała się mnie tej nocy.
 
Nie wiedziałem co jej powiedzieć.
 
 
 
...........................................................................................
https://www.youtube.com/watch?v=vQpXzBibw94

Podobne artykuły


22
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1369
20
komentarze: 24 | wyświetlenia: 926
20
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1075
19
komentarze: 5 | wyświetlenia: 777
19
komentarze: 14 | wyświetlenia: 746
17
komentarze: 13 | wyświetlenia: 651
17
komentarze: 36 | wyświetlenia: 635
17
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1181
17
komentarze: 15 | wyświetlenia: 488
16
komentarze: 36 | wyświetlenia: 564
16
komentarze: 11 | wyświetlenia: 896
16
komentarze: 21 | wyświetlenia: 809
15
komentarze: 92 | wyświetlenia: 727
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  seta1212,  30/11/2016

Wysublimowany delikatny a zarazem zaskakująco realistyczny portret.Nie bez kozery podejrzewałem Cię ,że jesteś niepoprawnym romantykiem.Ale naprawdę urocze

  Henear,  30/11/2016

@seta1212: Dzięki. Nie jestem romantykiem. Tylko tak sobie żartuje.

Ciekawie, masz wyobraźnię panie.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2016 grupa EIOBA. Wrocław, Polska