Login lub e-mail Hasło   

Rewolucja Mroku

...
Wyświetlenia: 444 Zamieszczono 25/11/2016
Głęboko w podziemiach kompleksu warowni Hur - A, trwało tajne zebranie. 
 
Zebranie było o tyle tajne że niesłyszalne dla wścibskich uszu. 
Trwała gruba impreza. 
Mroczne elfy świętowały słoneczne zaćmienie w swój wyjątkowo mroczny sposób. 
Składano ofiary na ołtarzach niewiary, szkarłatna krew pryskała obficie a złote puchary były zawsze pełne. 
Setki ciał wyzwalało ślepą furię w tańcu zła. Paskudna lecz obfita energia wylewała się z pogrążonych w mroku, zadymionych  pomieszczeń. Mętne światła wskazywały drogę zagubionym imprezowiczom. Podziemia 756 - letniej warowni były cholernie rozległe. Nie jeden ginął bez śladu wybierając pozbawiona światła drogę, po to tylko by obudzić się na ciężkim kacu zaplątany w sieć pajęczyn, samotny wśród całkowitych ciemności w dodatku podgryzany przez chore ślepe szczury.
Dalej drogę znali nieliczni, najwyższa kasta. Pionki musiały bawić się wśród gęstwiny spoconych ciał, niekończącego się alkoholu i zawsze chętnych do łatwego seksu elfek. Elita bawiła się inaczej, pozostając skryta w cieniu knowań, zajęta planowaniem wyższych form destrukcji. 
Czarno magiczne pomieszczenie zwane komnatą Zua, było niedostrzegalne dla zwykłego zbłąkanego elfa. 
Pijany mógł nawet zasnąć pod jej drzwiami, nie widząc i nie słysząc tego co działo się wewnątrz. 
 
A działo się dużo. Pora była idealna, rytuał czarnego słońca skończył się niedawno, grupa elfów siedziało przy kamiennym stole na sobie tylko znanej formie after party. Jeden z zgromadzenia leżał rozwalony na przytarganej skądś ekskluzywnej burdelowej kanapie, poznaczonej licznymi śladami papierosów. Stanowili mroczną arystokrację swojego gatunku.
Brutalna siła, brak skrupułów, całkowite wyzucie z moralności, ponadprzeciętna inteligencja oraz biegła znajomości czarnej magii stanowiły kryterium wyboru.
Rozmawiali. 
 
Messyah, jedyny kapłan w grupie, mówił szybkim, pełnym cichego gniewu głosem. 
Ubrany w poszarpaną togę, wolno gładził długi warkocz swojej brody. 
- ...musimy uderzyć we wszystkie krytyczne punkty jednocześnie, wprowadzając w ten sposób konieczną dezorientację, po nadto..
- Pierdolisz kapłanie; przerwał mu obcesowo młodo wyglądający, białowłosy elf z Mrokkomanda. Czoło przecinała mu źle zgojona fioletowa blizna. 
Messyah wykrzywił tylko wargi, spoglądając ze wzgardą spod kaptura. Oczy błyszczały mu złośliwością.
- Masz może lepszy pomysł, wojowniku? Czy nie nauczono was tam w Zharagu, że to do mojej kasty należą sprawy wielkiego pomyślunku? 
Białowłosy splunął na podłogę. 
- Gdyby nie wojownicy, dawno gryźlibyście proch, przeklęci kapłani. Wasze wydelikacone od machania rączki nadają się jedynie do masowania męskich członków, nie trzymania prawdziwej broni. 
Oczy kapłana zapłonęły gniewem. Stół zaczął niepokojąco wibrować, a na kamieniu pojawiła się szczelina.
-  Co żeś powiedział, ty...
- Dość! 
 
Obaj zamilkli słysząc dochodzący zza ich pleców, metalicznie brzmiący głos. 
Na burdelowej kanapie leżał półnagi długowłosy elf. Skórę jego klatki piersiowej pieszczotliwie gładziła naćpana do nieprzytomności elfka. Palił czarną sukkubę, jedną z rzadkich odmian haszyszu hodowanych przez gnomy z ościennych królestw. 
Wypuścił wolno dym, przypatrując się im z rozbawieniem przez półprzymknięte powieki. 
 
- Ta sprawa cię nie dotyczy, Mhertal; odezwał się białowłosy. 
Pozwól mi dokończyć dyskusję z moim zakapturzonym przyjacielem. 
- O męskich członkach? Skoro tak bardzo cię interesują może ściągniesz kapłanowi kaptur, Hanimora? - wycedził sennie z kpiącym uśmiechem przez zaciśnięte zęby. Elfka lizała go już po brzuchu.
- Odpuść sobie swoje denne dowcipy. Spojrzał na kapłana. 
- Zapomnijmy o tym i kontynuujmy, sprawa jest priorytetowa. Nie ma czasu na durne sprzeczki. 
Messyah pogładził brodę i opryskliwie warknął. 
- Ostrzegam cię wojowniku, nie pogrywaj z naszą kastą. Niech będzie, moim pomysłem jest uderzyć jednocześnie.
- Niby jak? Wasze czary nie wystarczą, do takiej akcji potrzeba specjalnych elitarnych komand, takiej jak moja. 
A ich jest zbyt mało. Cel za to zbyt duży i rozproszony po całym kraju! Jak zamierzasz, magu, zaatakować jednocześnie? To nie możliwe.
- Nie doceniasz potęgi magii krwi, przeniknęliśmy powoli jak trucizna, śmierć jest nieunikniona. Odpowiednie Słowo uruchomi łańcuch zdarzeń który doprowadzi do upadku rasy ludzkiej. Królestwo będzie nasze, nasi są wszędzie, także w najwyższej radzie. 
Białowłosy umilkł, zaskoczony. 
 
- Tak was słucham i się zastanawiam koledzy, o czym wy w ogóle pierdolicie? 
Rzekł z głupkowatym uśmiechem Merthal. Głowa elfki poruszała się w górę i w dół. 
Wojownik prychnął tylko wzgardliwie a kapłan pokręcił z politowaniem głową.
- O rewolucji. Mógłbyś przyłączyć się do rozmowy, w końcu ciebie sprawa również dotyczy. Czyżbyś nie czuł się już jednym z nas...?; rzucił Hinamora zjadliwie.
- Ależ czuję, do szpiku kości. Tylko nie rozumiem, po kij wam rewolucja, skoro można mieć to samo bez niej, Mało naszych już zginęło w bezsensownych krwawych jatkach? Co dobrego z tego wyszło? Nasza rasa powinna w końcu się ogarnąć i zobaczyć że nie w tym rzecz. 
Nie mruż tych wężowych ślepi na mnie, kapłanie. To przez wasze knowania i zapędy ku władzy, zdegenerowaliśmy się. Nic już nam się nie chce, po za piciem, pieprzeniem i bitką. 
W ramach szczytnych ideałów oczywiście. Machnął ręką; wychodzi na to samo...
- Mówisz tu o sobie Mhertal? Niegdyś układano o tobie pieśni, byłeś z nas wszystkich najlepszy. Nazywano cię mrocznym ideałem. Młodzi chcieli być tacy jak ty. A teraz? Spójrz na siebie. 
- Gdzie podziała się twoja wola walki; wtrącił Hinamora. Kiedy ostatnio trzymałeś w dłoniach miecz, śląc do piekła wrogów rasy! 
- Ku chwale bogini; dodał Messyah.
- I tak, duża część zysków z kraju idzie w naszą kieszeń. Messy, sam mówisz że nasi ludzie zasiadają w radzie. Ciche przejęcie, nie jebnięcie. Chcesz nas wszystkich zgubić, ponieważ miałeś mokry sen o absolutnej władzy? 
Nigdy wam dość. 
- Nigdy nie byłeś religijny. Nawet za czasów swojej świetności. 
Jak niby możesz rozumieć święte sprawy, heretyku? 
- Naciągnij bardziej kaptur na czoło, hipokryto. Władza nigdy nie była święta. Wstrząsnął nim spazm rozkoszy. 
Seks jest. 
Elfka zachichotała dźwięcznie i spojrzała na niego z uwielbieniem. 
Hinamora zaklął. 
- To walka czyni nas wielkimi. Bez niej bylibyśmy niczym. 
W jego oczach odbijał się płomień, a blizna pulsowała paskudnie. 
- Za co więc walczysz? 
Wojownik zasępił się i wgapił tępo w nóż, który nie wiedzieć kiedy znalazł się w jego dłoni.
Kapłan pogładził brodę z irytacją. 
Echo szalonej muzyki dobiegało ich spiczastych uszu, wygłuszone przez odległość. 
 
Hinamora wstał gwałtownie i podszedł do leżącego spokojnie Mhertala, jakby zamierzał go zabić.
Chwycił jednak oszołomioną elfkę za włosy i zawlókł do pokoju obok. 
Po chwili usłyszeli spazmatyczne krzyki. 
Popatrzyli po sobie i kontynuowali.
 
- Messy, a ta twoja bogini to ładna chociaż jest? 
- Nie bluźnij. 
- Przecież sam w to nie wierzysz, znam cię już trochę to wiem.
- Zamilcz. 
- Wiesz rozumiem, Hinamorę ale ty..? Dajże spokój. 
- O co ci chodzi Mhertal? Nie dość masz już grania durnia i marnowania swoich talentów? 
Gdybyś poparł naszą sprawę, młodzi poszliby za tobą. Czy zdajesz sobie sprawę jaka to siła?
- W imię czego, fikcyjnej kobiety? Znajdź sobie prawdziwą. Może ci przejdzie ten ból...
- Jesteś głupcem. Widziałem rzeczy o jakich ci się nie śniło. Ujrzałem naszą rasę stojącą na podwyższeniu, otuloną mrokiem bogini. Ludzie, krasnoludy i gnomy. Wszyscy oni służyli nam jako niewolnicy. 
Cały świat musiał nas słuchać.
- Tak jak ja ciebie teraz?  
Kapłan zrzucił kaptur ukazując łysą czaszkę, z czoła spoglądało trzecie oko. 
Mhertal otworzył usta w niemym zdziwieniu. 
- Teraz jesteś jeszcze brzydszy; rzekł po chwili milczenia.
- Czy rozumiesz teraz co udało mi się osiągnąć!? 
- Ni cholery. 
- Poznałem tajniki prawdy, widziałem mrok pożerający świat a w nim ciebie! Dowodziłeś naszą armią, jako zbawiciel naszej rasy, ten który przywróci chwałę i odmieni wszystko! 
Bogini wybrała ciebie.... zamiast mnie; dodał niemal ze smutkiem. 
 
Mhertal wstał z kanapy. 
- To się robi coraz bardziej powalone. 
Oko kapłana świeciło a podłoga zaczęła drżeć, zmienił mu się także głos, nabierając złowieszczej głębi. 
- I przyjdzie ten który dzierżąc miecz i berło, spłaci dług krwią niewiernych. Przemieni on swą wolą, niebo i ziemię. 
Drżeć będą przed nim narody, skupi on wiele w jedno. Będąc synem bogini, rozpocznie erę dziesięciu tysięcy lat mroku! Bądź pozdrowiony o nieśmiertelny!
Ściany pękały a sieć żyłek sięgała już sufitu. Mhertal czuł przenikające wszystko wibracje. 
Drzwi od sąsiedniego pokoju otworzyły się i stanął w nich nagi Hinamora, trzymając pod pachą nieprzytomną elfkę. Krwawiła z pomiędzy nóg.
- Co tu się kurwa dzieje? 
- Jego spytaj; Mhertal wskazał na unoszącego się do góry Messyaha.  
- Co mu podałeś? 
- Nic! 
Czarna szata maga łopotała wściekle, kanapa odfrunęła a kamienny stół pękł wzdłuż. 
 
Wojownik chwycił leżący nie opodal nóż i cisnął nim w kapłana. Ostrze nie dosięgło celu, zostając zdezintegrowane.
Messyah krzyczał. 
- REWOLUCJA ZACZYNA SIĘ TERAZ.
 
Mhertal spojrzał po zszokowanej twarzy Hinamory. 
- Spadamy!
Wypowiedział zaklęcie i w miejscu litego kamienia otwarły się drzwi. Wypadli przez nie, niemal przewracając się po leżących ciałach imprezowiczów, którzy teraz budzili się zaniepokojeni. 
 
Wciąż grała muzyka, gdy co sił w nogach pędzili w stronę światła.
 
 
 
 
 
 .................................................................................................
https://www.youtube.com/watch?v=ANLPDFfdvrM
 

Podobne artykuły


22
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1369
20
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1075
20
komentarze: 24 | wyświetlenia: 926
19
komentarze: 5 | wyświetlenia: 776
19
komentarze: 14 | wyświetlenia: 746
17
komentarze: 13 | wyświetlenia: 651
17
komentarze: 15 | wyświetlenia: 488
17
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1181
17
komentarze: 36 | wyświetlenia: 635
16
komentarze: 36 | wyświetlenia: 564
16
komentarze: 21 | wyświetlenia: 809
16
komentarze: 11 | wyświetlenia: 895
15
komentarze: 92 | wyświetlenia: 727
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  27/11/2016

Zycie Bogiem i w Bogu to żródło ekstazy. Orgazm przy niej to pikuś. Dlatego w niebie dusza nie ma płci by nie pieprzyc bez sensu.

hehe ten co był w niebie, wie... zainfekowany idiota.Nie ma płci równiez ten co pierdaczy takie swistaczsrowate teorie. Biada twym potomnym, z mózgami zakutymi w kajdany totalnego absurdu.

.."burdelowej kanapie, poznaczonej licznymi śladami papierosów. " ... i ejakulatu, dobre , czytałeś za szczeniaka Thorgala, może wersję dla domorosłych Szninkiel bodajże się zwało ?

haha "- Gdyby nie wojownicy, dawno gryźlibyście proch, przeklęci kapłani. Wasze wydelikacone od machania rączki nadają się jedynie do masowania męskich członków, nie trzymania prawdziwej broni. " .. ... no majs

...  wyświetl więcej

  Henear,  04/12/2016

@Dyl Sowizdrzał: Dzięki za uznanie.
Pewnie że Szninkiela czytałem, podobało mi się zakończenie z małpą.
I dupkowaty bóg w postaci czarnego monolitu jako nawiązanie do "Odysei". Wspaniała kreska, fabuła skłaniająca do myślenia.
Cudo. Thorgala uwielbiam, jak jeszcze Rosiński malował, (rysunek też świetny) to byłem wniebowzięty oglądając każdą ramkę, która po powiększeniu spokojn ...  wyświetl więcej

@Henear: ;-) to i w tym temacie gramy w jednej drużynie.

o ku..twa sorry za ten poemat, ile tego.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2016 grupa EIOBA. Wrocław, Polska