Login lub e-mail Hasło   

Pociąg.

.
Wyświetlenia: 602 Zamieszczono 01/12/2016

Mężczyzna po raz ostatni obejrzał się za siebie, na czekający na nie wiadomo co tłum, gołębie skubiące pety w nadziei na okruchy, matki z dziećmi, samotnych i tych nie. Słowem; ludzie. 

Nieznajomi.  
 
Przemknęło mu przez myśl by jednak nie wsiadać, zostać. Starać się jakoś żyć, wśród nich.
Jednak, nie było nikogo kto by go zatrzymał. 
Wyobraził sobie scenę jak z filmu; podróżnik już ma odjechać w nieznane a tu krzyk, ktoś przedziera się, prawdopodobnie kobieta. Wyznaje miłość i żyją długo i szczęśliwie. A może na odwrót?
Nieważne. 
Obrócił się i wsiadł do środka, zostawiając to za sobą. 
.
 
Siedział w pustym przedziale obserwując własne myśli, mknęły szybko, bez składnie. 
Zrzucił trepy i położył nogi na siedzeniu, delektując się ciszą. 
Stuk, stuk, stuk. 
Dźwięki drogi harmonizując się z sercem, usypiały go powoli. 
Zapadł w kleisty półsen a melodia tła, przygrywała jego marzeniom. 
Fikcja i prawda łączyły się, tworząc życie, chaotycznie, być może całkiem bez celu. Z przypadku tylko, skutku dawnych dni i działań, utraconych chęci i wiary. 
Naiwności. 
Pamiętał jeden taki sen, żył nim kiedyś, wierzył w jego prawdziwość, że się spełni. 
Kobieta, miejsce które można nazwać domem, bliskość, może dziecko...
Pobudka była bolesna, w głębi ducha jednak, dziękował za nią. 
 
Linie energetyczne oddalały się to przybliżały, łącząc ze sobą, rozdzielając...kwestia perspektywy.
Podróż trwała. 
Mężczyzna siedział sam, dla przyjemności skrobał sobie coś w zeszyciku. Rysował portrety obcych ludzi, kto wie może ich spotka? 
Szczególną uwagę przyłożył do rysunku pewnej kobiety. 
Kto wie, może ją spotka?
Odłożył ołówek i spojrzał za szybę. Wiał porywisty wiatr, krople znaczyły jej powierzchnię. 
Dawno przegrane zawody. Każda z nich i tak, umierała pod koniec. Mimo tego że łączyły się w większe, przypadkowo lub też całkiem celowo, kierowane siłą pędu. 
Znikały gdzieś za horyzontem. 
 
.
 
Jechał tak, a mimo wszystkich tematów o których mógł myśleć, nudził się. 
Bo ileż można. Tak, w kółko, intensywnie. Masochistyczna przyjemność. 
Ciało domagało się ruchu, więc wstał, wyciągając z płaszcza napoczętą paczkę papierosów. 
Na korytarzu nie było nikogo, zaglądnął z ciekawości do innych przedziałów, również były puste. 
Groza - pomyślał i otworzył okienko. 
Dym ulatywał, wciągany jak przez czarną dziurę. Papieros smakował podle, czyli normalnie. 
Chciał poczuć na języku smak kawy. Jim Jarmusch za pewnie poleciłby. 
Wspomniał denata i jego filmy, wyrzucając kiepa przez okno. 
Zrobiło mu się zimno. 
 
 
W wagonie bufetowym nie było wielkiego ruchu, przy małym, nakrytym białym obrusem stoliczku, siedział tylko dziadek czytający gazetę. Siorbał wolno kawę przez bezzębne usta, mrużąc oczy zza wielkich okularów.
Nagłówek głosił; "Smutek przyczyną zgonu".
Barmana nie było. Trudno obędzie się bez kawy.
Mężczyzna rozglądnął się po półkach. 
Wybrał średniej jakości wino z podobizną lwa na etykietce i kieliszek, odliczone pieniądze zostawił na blacie. 
 
Usiadł przy granatowej zasłonie, zastanawiając się czy dziadek jest w ogóle świadomy jego obecności. 
Poczuł się jak duch, obserwujący z ukrycia zwykłą scenkę z życia. 
Powąchał bukiet. Pachniał wanilią. 
Dziadek ślinił palce i w skupieniu przewracał strony. Mężczyzna zastanowił się czy starszy pan może być tylko czasowym powidokiem, sceną odgrywająca samą siebie w zapętleniu. Kadrem z filmu zaledwie. 
Popatrzył na swoje dłonie. 
Znów zaczynam świrować. 
Chrząknął. 
Dziadek jakby zbudzony z transu, obrócił głowę w jego stronę, poprawiając binokle. 
- a pan to kto?
- Spragniony podróżny. Popukał w kieliszek. 
Czy jest pan może barmanem? 
- Barmana nie ma. Wolne ma. Ja tu tylko pilnuje. Zerknął na wino. 
Dobre? 
- Warte swojej ceny. 
Staruszek pokiwał głową. 
- No tak. I nie odezwał się już więcej, powróciwszy do lektury. 
 
 
Mężczyzna sięgnął po jedną z pozostawionych przez kogoś gazet. 
Fantastyka Naukowa. Dobre i to.
Pił wolno, sącząc treść przez zęby. Nie było jej za wiele. Czytał;
"...Przemknęło mu przez myśl by jednak nie wsiadać, zostać. Starać się jakoś żyć, wśród nich.
Jednak, nie było nikogo kto by go zatrzymał."
Zaśmiał się pod nosem. Brzmiało jakby znajomo. 
Wino usypiało go, odłożył więc gazetę i udał się z powrotem do swojego przedziału. 
Dziadek w skupieniu przewrócił kolejną stronę, zostawszy sam w niezakłóconej ciszy.
 
.
 
Zapadła ciemność, zasłaniając sobą widok. Mężczyzna szkicował samego siebie, siedzącego w przedziale, noga za nogę, pusta butelka po winie na rozkładanym stoliczku i napoczęta gorzka czekolada. 
Tak w razie ataku dementorów. 
Nie miał najlepszego humoru, starał się myśleć o radosnych rzeczach ale odkrył że męczyło go robienie tego na siłę.
Za oknem nic nie było widać. Tylko przesuwający się mrok. 
Nawet nie brzmiało to zbyt ładnie. 
Zaklął i poszedł się odlać. 
Po załatwieniu potrzeby, wyjął z kieszeni pomiętego skręta i zapalił. 
Brudne ściany kibla wydały mu się jakieś realnie smutne. Cała ich egzystencja sprowadzała się do patrzenia na załatwiających się ludzi i niszczeniu. 
Nie chciałbym być taką ścianą; pomyślał i uświadomił sobie że bredzi. 
Zachichotał i wyszedł z ubikacji obijając się lekko o ściany. 
- O przepraszam...
 
 
Przyłożył czoło do zimnej szyby, próbując wzrokiem przebić ciemność. 
Dochodziło wpół do 2-giej. Zajęć brak. Wydany na pastwę myśli - zanotował w swoim umysłowym pamiętniku.
Jak blade widmo, jego odbicie patrzyło nań mętnie.
Zdecydował że odwiedzi dziadka, jeśli jeszcze siedzi w bufecie, co wydało mu się całkiem prawdopodobne.
 
 
Odsunął drzwi, słuchając chwilowego łomotu, mknącego po szynach pociągu.
Przedział jadalny pogrążony był w mroku. Nie potrafiąc zlokalizować pstryczka, szedł obijając się o stoliki, macając przestrzeń w okół jak wybity z lotu owad. 
- ...rrwa mać. Przewrócił wazon z sztucznymi kwiatami a woda chlusnęła mu na spodnie. 
Przypomniał mu się jego stary związek. 
Była, była wariatką. A on wiecznie bez kasy. 
Na chuj o tym myślę - zastanowił się. 
Wszedł za barek, ostrożnie świecąc komórką po pstrokatych etykietkach win. 
Wybór był zbyt duży a on niepotrzebnie zaczął analizować każdą, która przykuła jego uwagę. 
Wyobraził sobie ugniecione pędy winogron, zlewane w jedno, z wszystkich winnic świata. 
Oto butelka, powiedział z entuzjazmem, wybrawszy ciemnoczerwoną z napisem; "Dolina". 
- Dobrze się bawisz? Usłyszał za plecami miękki kobiecy głos. 
Prawie upuścił butelkę. Prawie. 
Obrócił się, bezskutecznie próbując dojrzeć osobę wypowiadającą te słowa. 
- Mnie tu nie ma; dodała.
Nie należał do strachliwych, raczej poczuł się zirytowany. 
- Gdzie jesteś?; zapytał.
- Tu. Zasłona poruszyła się, wpuszczając minimalną ilość światła. Nie mógł dostrzec twarzy.
Zapraszam, śmiało, sama tu siedzę od dość dawna. Przydałoby mi się towarzystwo. 
- Mam wino. Chwycił jeszcze dwa kieliszki i spokojnie podszedł do źródła jej głosu.
 
Odsunął krzesło z cichym piskiem. Czuł obecność siedzącej na przeciw niego kobiety. 
Całkiem erotyczna.
- Randka w ciemno? Zagadał, nalewając im do kieliszków. 
- Czemu nie? 
- Jak ci na imię; powiedział upiwszy łyk. Smakował popiołem. 
- Bez znaczenia. Wyczuwał lekki zapach jej perfum. 
- Dość przygnębiające imię. 
- Dobre jak każde inne, jak na tą porę. Tobie?
- Nijak. Smakuje ci wino?
- No proszę, udana z nas para. Powiedziała to bez cienia uśmiechu, może dlatego że nic nie było widać.
Wino, jak wino. Ma spełnić swoje zadanie. A zadanie jest proste, upić sobą człowieka. 
- Mi smakuje. 
- Wybierałeś po omacku, widziałam. 
- Cóż lepsze takie niż żadne. Wystraszyłaś mnie.
- Gdybym nic nie powiedziała, nie miałbyś teraz niewątpliwej przyjemności ze mną rozmawiać. Wróciłbyś do swojego przedziału i zasnął, marząc o lepszym świecie. 
- Kobieca intuicja? 
- Kobieca praktyka. 
- Zaraz, zaraz, a co robiłaś tu ty? 
- Płakałam. Po chwili ciszy, dodała z rozbawieniem; żartuję, próbowałam się upić. 
Jednak samej jest to dosyć ciężkie, nie wspominając o tym że zwyczajnie smutne. 
- Podróżujesz sama? 
- Tak. Na to wygląda. Oprócz starszego jegomościa, nie widziałam w tym pociągu żywej duszy. 
Oraz ciebie, choć nie do końca mogę powiedzieć że cię widzę, lub to że jesteś żywy. 
Jesteś? Zapytała.
- Staram się. Mój wagon również jest pusty. Może po prostu innym droga wypada inaczej.
- Taaak. Zgrabnie ujęte. Subtelnie. A wiesz jaka jeszcze jest możliwość? Zniżyła głos.
Że jesteśmy martwi i jedziemy prosto do piekła! ...Nalej mi jeszcze.
- Czuję się całkiem żywy. Nie chciałbym jeszcze umierać.
Butelka zagulgotała gdy jej polewał. 
- A ja w sumie mogłabym.  
- Czemuż to? Nie chcesz cieszyć się życiem, nie wiem, tańczyć, kochać i takie tam? 
- Wszyscy powtarzają to jak zdartą płytę, ale nikt tak na prawdę tego nie robi. Myślisz że co robię w tym pociągu? 
- Pijesz wino z nieznajomym...jadąc donikąd?
- Otóż to. A teraz wybacz mi, pójdę już do siebie. Miło się gadało. Musnęła go lekko po dłoni.
- No dobranoc. 
 
 
Usłyszał jeszcze hałas zasuwanych drzwi. Zostawiła go samego, z na wpół wypitym winem.
Upił łyk. 
A pociąg jechał dalej.
 
 
 
 
 
 
(txt; henear)
............................................................................................
https://www.youtube.com/watch?v=-bbhD0abCe4

Podobne artykuły


24
komentarze: 12 | wyświetlenia: 1152
16
komentarze: 13 | wyświetlenia: 868
15
komentarze: 8 | wyświetlenia: 979
15
komentarze: 8 | wyświetlenia: 730
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1369
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1071
14
komentarze: 0 | wyświetlenia: 739
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 788
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 706
13
komentarze: 21 | wyświetlenia: 640
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 793
13
komentarze: 10 | wyświetlenia: 994
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 568
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 693
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2315
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  nse,  01/12/2016

Dużo jeździłeś pociągami pustymi, zatłoczonymi z warsem i bez, po trasach dalekobieżnych ... ?
Kiedyś prawie mieszkałem w pociągach, szkoda że nie umie tak fajnie pisać :(

  Henear,  02/12/2016

@Mariusz Kajstura: Nie, ale mam ochotę się taką podróż wybrać, może na wakacje?
Hmm. I jak ci się żyło wtedy, fajne wrażenia?

  nse,  02/12/2016

@Henear: Sporo się wtedy nauczyłem, miałem dość dziwaczne życie ;)
jednego dnia nie miałem czym bułki posmarować, a następnego latałem samolotem ...

  awers,  02/12/2016

"Upił łyk, a pociąg jechał dalej. " Piękność narracji sama w sobie. To jest już sf., choć w Polsacie mogłoby robić za dokument. Pociągów nie znasz, ale każdy temat jest dobry, gdy pisać się chce, a wyobraźnia byzuje. Na eiobie masz swoich wiernych fanów - oni to docenią. A swoją szosą, wino musiało być niesmaczne.

  Henear,  02/12/2016

@awers: W polsacie? Tak nisko mnie cenisz... Liczyłem przynajmniej na discovery.
Wino cudne, wiesz, im starsze tym lepsze.

  nse,  02/12/2016

@awers: Jest jeszcze aspekt podróży jako takiej i ludzkich potrzeb podczas tej podróży ...

  seta1212,  08/12/2016

Plastyczne, nastrojowe Niezły pomysł na etiudę wydziału reżyserii Szkoły Filmowej o ile dobrze pamiętam te klimaty...))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska