Login lub e-mail Hasło   

Czyje właściwie jest to życie?

Żyjemy dla pożytku wszystkich istot – czy tego chcemy, czy nie. Pytanie, jakie się w związku z tym nasuwa, to: jak będziemy przeżywali tę chwilę?
Wyświetlenia: 454 Zamieszczono 03/01/2017

 

"...Znam niewielu ludzi w tym kraju, którzy naprawdę wierzą w reinkarnację. A wy? Często spotykam różnego rodzaju buddystów i odnoszę wrażenie, że większość z nich, podobnie jak ja, w trakcie wychowania odziedziczyło model ludzkiej kondycji, który mówi „raz się żyje”, co sprawia, że zastanawiam się, w jakim stopniu możemy faktycznie przyswoić sobie buddyzm.

Kiedy widzimy, jak bardzo to, kim jesteśmy teraz, bazuje na naszych nawykowych reakcjach wobec specyficznych warunków w świecie, które każdy z nas stwarza przy pomocy swoich unikalnych złudzeń, to co w związku z tym mogłoby znaczyć być „nami” w innym życiu? Kiedy mielibyśmy inne ciało i płeć, kiedy nasze wychowanie, język i nauczanie, nasze wspomnienia, marzenia i postawy byłyby inne, jaki sens miałoby wciąż nazywanie takiej osoby „mną”?

Oczywiście buddyjska doktryna ma na to odpowiedź: nawet teraz nie ma sensu, żebyś nazywał siebie „swoim ja”, tym bardziej w innym życiu. To poczucie „ja” jest tylko założeniem, z którego wynika całe nasze cierpienie. Główną nauką buddyjską jest to, aby to „ja” puścić, odłożyć ciało i umysł, wyleczyć się z potrzeby wiary w to, że jest się czymś spójnym, niezależnym, czymś posiadającym wyjątkowe znaczenie.

Podejrzewam, że w przypadku każdego z nas nasza zachodnia akulturacja powoduje, że dokonanie tego jest praktycznie niemożliwe. To wyobrażenie, które posiadamy o „sobie”, jest w nas po prostu zbyt głęboko zakorzenione. Poczucie „ja” w kontekście współczesnego Zachodu wiąże się tak blisko z naszym światopoglądem, że jest jak woda dla ryb i powietrze dla ptaków. „Bycie” jest dla nas niewyobrażalne bez poczucia „ja”, podobnie jak pływanie bez wody i latanie bez powietrza.

Buddyjska tradycja podsuwa nam kilka użytecznych metafor, aby ułatwić zrozumienie odradzania się: jest jak mleko zamieniające się w zsiadłe mleko, później w masło, a następnie w ghee. Każda manifestacja nie przypomina pozostałych w szczegółach, jednak przyczynowy związek łączący je ze sobą jest całkowicie oczywisty.

Może więc jestem spadkobiercą czynów kogoś, kto dawno już nie żyje. Wdzięczy jestem tej osobie i prawdopodobnie wielu poprzedzającym ją osobom, ponieważ kamma, którą odziedziczyłem, jest pomyślna. Jednak nie odnoszę się do tej osoby jak wobec kogoś, kto był „mną”. „Ja” jestem kimś, kto zdefiniowany jest przez ciało, narodowość, język i moją osobliwą mieszankę neuroz zrodzonych i uwarunkowanych poprzez specyficzny kontekst tego konkretnego życia. Doceniam moje poprzednie „ja” jako przodka, ale dopóki nie będę miał tego bezpośredniego doświadczenia, które, jak jest powiedziane, osiąga się poprzez medytację, dopóty ten przodek zawsze będzie dla mnie pewną abstrakcją.

Wielkie dary, które otrzymaliśmy, życie i świadomość, pochodzą przypuszczalnie od niezmierzenie długiej linii istot, które mniej lub bardziej stosownie nazywane są „poprzednimi ja”. Otrzymaliśmy również świat materialny z jego kruchym ekosystemem, by zaspokajał nasze bieżące potrzeby, a jako bonus jest on zamieszkany przez wiele innych istot, które dzielą to wszystko z nami. I to jest mniej więcej zakres tego, co bezpośrednio doświadczamy.

Czy jest to zubożony obraz ludzkiej sytuacji? Myślę, że nie. Kto potrzebuje wykraczać poza wszystkie te cuda, które nas otaczają – świadomość, przyrodę, inne istoty, umysł i serce kształtujące tak pełne niuansów konstrukcje? Kto pragnie poczuć, że przeżyje śmierć jako transcendentna, świadoma dusza mieszkająca w niebie lub wnikająca w przyrodę na nowo? To, co otrzymaliśmy, jest wystarczająco cenne – chwilę świadomości. A jeżeli mamy dość szczęścia – jeszcze jedną i jeszcze jedną.

Jeżeli mam w sobie poczucie wdzięczności wobec mojego przodka i wszystkich jego przodków, to równa się ono wielkiej odpowiedzialności i życzliwości, którą czuję wobec czegokolwiek, czym stanę się dalej: być może kosmonautą lub osobą o profesji w dzisiejszych czasach niepojętej. To on będzie spadkobiercą mojej kammy – wszystkich moich działań, moich słów, a nawet owoców moich myśli. W chwili śmierci będę miał za sobą całe życie stwarzania „ja”, które będę musiał przekazać komuś innemu. A on z kolei też przyjmie to, co ja kształtowałem, kreatywnie to przebuduje, a później odda, kiedy przyjdzie czas.

Obraz świata, jaki wyłania się z takiej perspektywy odradzania się, wymaga wszechświata opierającego się na dāna, na szczodrości. Kiedy otrzymujemy życie, świadomość, świat i towarzystwo innych istot, szczodrość, jaką jesteśmy obdarowani, jest niezmierzona. Uczestniczymy w cyklu dawania, kiedy (chcąc lub nie chcąc) oddajemy i zwracamy wszystko to, co otrzymaliśmy. Jedyną rzeczą, na jaką mamy jakikolwiek wpływ, jest jakość, z jaką wszystkiego tego dokonujemy. Jakość każdej chwili świadomości, której doświadczamy, jest tym, gdzie nasz świat się rozwija, gdzie tworzy się nasz charakter, gdzie nasze „ja” rzeczywiście egzystuje.

To, co sprawia, że o naszym życiu lub naszym „ja” powiedzieć możemy, że są nasze, to stopień, w jakim jesteśmy ich świadomi. W ostatnim życiu nie byłem mną, lecz byłem kimś innym. W następnym nie będę już mną, lecz oddam siebie komuś innemu. To samo powiedzieć można o mojej przeszłości i przyszłości w życiu, które właśnie mam. Jedyną częścią tego wszystkiego, którą uważać można w jakimkolwiek sensie dla mnie za prawdziwą, to obecna chwila, którą mogę stracić, jeżeli nie będę dość świadomy, kiedy się wydarza. Wszystko inne zostaje oddane.

Myślę, że zwyczajnie powinniśmy zaakceptować fakt, że nie przetrwamy poza to życie. Przypuszczam, że odradzanie się w sensie buddyjskim nigdy nie dotyczyło przetrwania. Będzie istniała ciągłość i być może w różnoraki sposób następna istota może być przygodnie połączona z naszymi działaniami w tym życiu – ale będzie to inna istota. Kiedy buddyści mówią, że następna istota nie jest ani taka sama, ani inna od obecnej, mamy skłonność do tego, żeby słyszeć, że nie jest inna (z powodu naszego myślenia życzeniowego), a w jakiś sposób pomijamy znaczenie tej części, która mówi o tym, że jednocześnie nie jest taka sama. Nić przygodnej ciągłości, której ślad dostrzec możemy pomiędzy jedną istotą a drugą, znajduje się daleko poza tego rodzaju indywidualnym przetrwaniem, jakiego pragniemy gdzieś głęboko w sobie. 

Żyjemy dla pożytku wszystkich istot – czy tego chcemy, czy nie. Pytanie, jakie się w związku z tym nasuwa, to: jak będziemy przeżywali tę chwilę?..."

Andrew Olendzki autor

olendzki.jpg
 

Dr Andrew Olendzki jest dyrektorem wykonawczym Ośrodka Studiów Buddyjskich w Barre, w stanie Massachusetts, USA, i redaktorem naczelnym Insight Journal. Po studiach na angielskim Uniwersytecie w Lancaster, lankijskim Uniwersytecie w Perediniya, a także Uniwersytecie Harvarda, nauczał na wielu uczelniach w Nowej Anglii, wliczając w to Harvard i Brandeis. Przez kilkanaście lat pracował jako dyrektor wykonawczy w Insight Meditation Society.

Jest członkiem Instytutu Medytacji i Psychoterapii oraz autorem szeregu artykułów i rozdziałów w pracach zbiorowych poświęconych uważności i buddyjskiej psychologii. Szczególnym polem jego zainteresowań jest integracja badań naukowych i medytacyjnej praktyki, a także zastosowanie nauk buddyjskich wobec wyzwań stawianych przez współczesny świat. Jego niedawno wydana książka (2010) nosi tytuł Unlimiting Mind: The Radically Experiential Psychology of Buddhism.

Podobne artykuły


18
komentarze: 3 | wyświetlenia: 658
15
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1496
15
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1054
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 664
15
komentarze: 6 | wyświetlenia: 858
15
komentarze: 7 | wyświetlenia: 529
15
komentarze: 5 | wyświetlenia: 583
15
komentarze: 2 | wyświetlenia: 544
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 935
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 836
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 972
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1720
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 686
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 906
13
komentarze: 7 | wyświetlenia: 644
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Kto to życie kontruje i w jakim stopniu ?? Gdzie jest pojęcie mi się wydaje, a ja to kontroluje ??
Czy Życie zamyka się w 10 latach, 20, 200, 400, 600 , 800, 1000 , itd ... ??
Kim jesteśmy, jaką mamy świadomość ??
Pozdrawiam :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2016 grupa EIOBA. Wrocław, Polska