Login lub e-mail Hasło   

Miłości się nie odmawia...

Można przejść przez życie samotnie. Można też we dwoje - .blisko albo na dystans. Po omacku albo świadomie.
Wyświetlenia: 851 Zamieszczono 10/01/2017

I znów trafiłem do Płaskiej (koło Augustowa) - fotki

Nie można tu być samotnym. W odmrażaniu i uruchomieniu samochodu pomógł mi Kazimierz - naczelnik Ochotniczej Straży  Użył suszarki do włosów - genialny sposób na otworzenie zamarzniętych drzwi.. Było tu nocą minus trzydzieści  stopni kilka dni temu.Ucałowałem na przywitanie Panią Sołtys Płaskiej i Panią Sołtys Gorczycy i pogaworzyliśmy, jak dawniej, o tym co działo się podczas mojej kilku miesięcznej nieobecności- obie opiekują się Hotelikiem w którym mieszkam. Dzieciaki z przedszkola uśmiechnęły się na mój widok - razem malujemy obrazy. Pani Basia z biblioteki podsunęła mi ciekawe  książki do czytania i wypiliśmy toast winkiem z serduszkiem - biovitalem i przegryźliśmy pysznym ciastem z jabłkami. Ale życie się toczy i w jego młynach coś się pojawia i coś odchodzi. Dzisiaj w świetlicy  stoły zastawione... odszedł powszechnie szanowany mieszkaniec Płaskiej. Stypa trwa... ale przeżył ponad osiemdziesiątkę i zapamiętają go to jako wspaniałego rybaka i przemiłego gospodarza. 

Samotność.

Nie mamy nigdy odwagi podejść do niej zbyt blisko, a gdy się to czasem zdarzy, czym prędzej przed nią uciekamy, jesteśmy gotowi uczynić wszystko by tej samotności ujść lub ją czymkolwiek zasłonić. Świadomie lub nieświadomie usiłujemy jej uniknąć, albo ją przezwyciężyć. Ale zarówno unikanie jak przezwyciężanie samotności jest daremne. 

Możemy tłumić ból, odwracać odeń oczy, ale on trwa równie żywy w głębi. Możemy zatracać się w tłumie, a przecie pozostać dojmująco samotni; możemy zagłuszać się w jak najenergiczniejszej działalności, a jednak poczucie samotności zakrada się cicho w serce i nie ustępuje; odłożysz na chwilę robotę i już ją czujesz. Nie da się jej również utopić w zabawie ani pijatyce, można ją tylko chwilowo zagłuszyć lub stłumić; albo samemu rzucić się w zapomnienie zabawy czy alkoholu, ale gdy śmiech i rozbawienie minie, gdy działanie trunku wywietrzeje, samotność wychyli się znów z całą siłą. Możemy snuć ambitne plany, być upojeni powodzeniem "albo władza nad ludźmi, bogactwem czy wiedzą, możemy szukać zapomnienia w rytuałach i nabożeństwach, ale pomimo wszystko ból samotności jak żądło w sercu kluje i trwa. 

Możemy żyć tylko dla kogoś kochanego - wnuka, syna, ojca, czy Mistrza, - lub dla własnego talentu który chcemy w pełni rozwinąć i wyrazić, a przecie samotność, jak mroczny cień wisi nad nami wciąż. Możemy miłować lub nienawidzić, możemy uchodzić od niej w najróżnorodniejszy sposób, zależnie od naszego charakteru i temperamentu, od psychologicznych dążeń i potrzeb, a jednak samotność jest z nami wciąż, czuwa, czeka, oddala się jeno na chwilę, aby rzucić się na nas z całą siłą znów.

Osamotnienie jest zdawaniem sobie sprawy z naszego odosobnienia; a czyż nasze działania nie zamykają nas ciągle w sobie? Czy myśli nasze i wzruszenia, chociaż są  ekspansywne, nie są zarazem wyłączne, czy nie  zasilają w nas nieustannie oddzielności? Czy w naszych stosunkach z ludźmi nie staramy się o przewagę nad nimi, czy nie podkreślamy naszych praw, czy nie bronimy naszego stanu posiadania, stwarzając przez to wciąż sprzeciwy i opory? A czy nie dzielimy pracy na "moją" i "waszą"? Czy nie utożsamiamy się z jakimś zespołem, grupą, narodem, a choćby nawet z paru najbliższymi ludźmi? Czyż całe nasze życie nie jest przejawem skłonności do izolowania się, wyodrębniania, odgraniczania od innych?

Wszystkie ruchy i działania naszego "ja", na każdym poziomie i w każdej sferze są oddzielające; a poczucie osamotnienia jest uświadomieniem sobie tego przez nasze "ja", gdy wszelka działalność ustaje. Działalność, czy to fizyczna czy psychologiczna, jest środkiem do wyrażania i rozszerzania siebie - do ekspansji - a gdy się działanie urywa, uderza nas boleśnie świadomość pustki naszego "ja". 

Całe życie nam schodzi na zapełnianiu czymkolwiek bądź tej pustki, czasem w sposób szlachetny, to znów marny i mały. Można by twierdzić że z punktu społecznego zapełnianie tej pustki czymś szlachetnym nie jest bynajmniej szkodliwe, a jednak - wszelkie łudzenie się przynosi wcześniej czy później - choć może nie od razu - nieskończoną mękę i spustoszenie. Tego palącego pragnienia by zapełnić tę pustkę, czy też od niej ujść - co na jedno wychodzi - nie można stłumić ani uszlachetnić; bowiem któż - jaka istność - miałaby tłumić albo uwznioślać, czyż nie byłaby ona tylko inną odmianą tego samego pragnienia? Przedmioty pożądania mogą być różne, ale czyż istota jego nie będzie zawsze podobna, ta sama? Można zmienić przedmiot pożądania, przejść od trunków do wyobrażeń i ideologii, ale nie rozumiejąc samego procesu pożądania nie możemy uniknąć ułudy.

Nie istnieję w nas oddzielna od pożądań istota, jest tylko pragnienie, nie ma tego który pragnie. Pożądanie przybiera o różnym czasie różne formy i maski, zależnie od naszych zainteresowań i korzyści. Pamięć tych różnorodnych chęci i korzyści spotyka nowe, co powoduje zderzenie, i w tym starciu rodzi się ten, który wybiera i który utwierdza siebie jako odrębną i oddzielną od pragnienia istność. Ale istność ta nie jest od twych cech odrębna; istota która usiłuje zapełnić pustkę, albo od niej uciec, która chce ujść od niecałkowitości i osamotnienia, nie jest bynajmniej czymś innym od tego, czego chce uniknąć; sama jest tym. 

Nie może uciec od siebie - wszystko co możemy zrobić to siebie zrozumieć; 

Słowo "samotność", ze wszystkimi asocjacjami lęku i bólu, przeszkadza w doznawaniu tej samotności bezpośrednio, na nowo. Słowo jest pamięcią, a gdy jakieś słowo traci zupełnie swe znaczenie, wówczas dopiero stosunek pomiędzy doznającym a doznawanym zmienia się, staje się bezpośredni, mierzący w sam rdzeń, a nie dokonuje się poprzez słowo, pamięć, pojęcie; wówczas doznający jest doznawaniem; i tylko to daje wolność od lęku.

Miłość i samotność nie mogą nigdy iść w parze; gdy czujemy osamotnienie możemy być pewni że nie kochamy. Możemy wprawdzie ukrywać pustkę pod słowem "miłość", ale gdy przedmiot tej miłości nie jest z nami, albo nie odpowiada tym samym uczuciem, wówczas odczuwamy boleśnie oną pustkę i uderzenie zawodu. Używamy  słowa "miłość" jako ucieczki od siebie, od naszej własnej połowiczności. Chwytamy się i trzymamy kogoś kochanego, stajemy się wyłączni i zazdrośni, tęsknimy gdy odjeżdża, jesteśmy zmiażdżeni i zupełnie straceni gdy umiera; rzucamy się wtedy w coś co by nam dało jakąś pociechę - wierzenie, rytuały, gorączkową działalność, - coś co by się stało wartością zastępczą.

Ale czyż to jest miłość? Miłość nie jest pojęciem, wyobrażeniem, ideą, ani też skutkiem obcowania z kimś. Miłość nie jest czymś, czego by można używać jako ucieczki od siebie, od własnej małości i nędzy; a gdy to czynimy stwarzamy nierozwiązalne zagadnienia, matnie, tragedie. Miłość nie jest abstrakcją; ale poznać jej rzeczywistość można tylko wtedy gdy pojęcia, wyobrażenia, idee i sam intelekt przestaną w nas być dominującym czynnikiem.

Podobne artykuły


18
komentarze: 3 | wyświetlenia: 804
15
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1603
15
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1209
15
komentarze: 5 | wyświetlenia: 714
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 815
15
komentarze: 6 | wyświetlenia: 999
15
komentarze: 7 | wyświetlenia: 660
15
komentarze: 2 | wyświetlenia: 698
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1854
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1023
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1097
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1024
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 939
13
komentarze: 7 | wyświetlenia: 707
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 578
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Noemi*,  10/01/2017

Bycie z samym sobą, spojrzenie sobie prosto w twarz, dotknięcie stanu swojej Duszy, to zajęcie dla odważnych. Kiedy cały świat ucieka przed sobą, robi wszystko aby siebie nie słyszeć, alkoholizm, dragi, seksoholizm, pracoholizm, tanie sensacje i sztuczne problemy serwowane nam przez mass media, blokujące nas doktryny religijne, cały ten zgiełk popkultury, a to wszystko abyś siebie nie słyszał. Cza ...  wyświetl więcej

Masz rację Noemi.
" Pierwsza fala miłości musi powstać we własnym sercu. Jeśli nie narodzi się dla nas samych, nie narodzi się dla nikogo innego, ponieważ wszyscy inni są oddaleni."
I wtedy gdy pokochamy siebie i wszystkie istoty otwiera się droga do "zaniku cierpienia". To cudowna droga .. można ją nazwać "drogą środka","zdrowego rozsądku", "harmonii". Nie ważna tu nazwa. Chodzi o to by być użytecznym i żyć nie wadząc nikomu. Buziaki Alicjo i dziękuje za komentarz.

  seta1212,  11/01/2017

Wspaniała wykładnia Marcin -brawo! Wyczuwam, że Płaska bez Ciebie byłaby zdecydowanie pod górę...)))

  krismaker  (www),  12/01/2017

Świetne widoki. Można odnaleźć samego siebie.

  Manga,  17/01/2017

Ba! Miłości do siebie nie można odmówić ... nawet samobójca ją czuje, gdy się wiesza z rozpaczy!

  Manga,  17/01/2017

@Manga: ... dodam tylko, że ta miłość do siebie jest najprawdziwsza na świecie i nie ma innej na świecie. To, że kochamy innych jest nadinterpretacją tego, co jest tego uczucia istotą - miłość do siebie!

Zobacz: idziesz sobie tak i robisz zdjęcia i jest Ci przyjemnie i swoje doznania "miłości do innych" przekazujesz w tekście. I robisz to często i coraz bardziej ulegasz euforii, że tak rze

...  wyświetl więcej

@Manga: Miłość do siebie warunkuje Miłość do innych, a właściwie "ja" to kto ?
Ps. Przepraszam za pewne swoje niezręczne sformułowanie, które mogło Cie dotknąć, dokładniej chciałem powiedzieć że przyczyny pewnych nieszczęść tkwią w nas, a właściwie w niedoskonałości materii z której składają się nasze ciała. Procesy wymiany komórek naszego ciała, są ze względu na niedoskonałość i męczenie się materii, wystarczy się dowiedzieć jak tym procesom nie przeszkadzać ;)

@Manga: W 2010 straciłem, a właściwie wypowiedziałem pracę ze skutkiem natychmiastowym ... teraz jestem bezrobotnym inwalidą, przez pewny czas myślałem że nie dam rady, że koniec ...
Minęło 6 lat i żyje co prawda skromnie bez ekscesów ale żyje i jest w porządku już nie przejmuje się tym co będzie jutro albo czy będę miał czym zapłacić rachunki. Okazało się że jest to możliwe, wierze w Boże ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2016 grupa EIOBA. Wrocław, Polska