Login lub e-mail Hasło   

Uniwersalny Umysł cz. III

...
Wyświetlenia: 2.470 Zamieszczono 17/01/2017
Otworzyła oczy.
Pierwsza myśl - który to już raz?
Rzeczywistość przeganiała samą siebie. Sny wdzierały się chcąc mieć ją na wyłączność.
Tak, bitewny kurz opadł, mgła przerzedziła się - już pamiętam.
Minęło pół roku odkąd ukończyła szkołę. W dniu dziewiętnastych urodzin, nabrała mocy umowa prawna zapewniająca jej dostęp do niedużego spadku.
Nadal była sama. Tym razem w obcym mieście. Wynajęła mieszkanie, zaczęła studia, tak jak chcieliby jej rodzice.
A co ona chciała?
Może w końcu obudzić się, naprawdę.
 
Wstała, rozczochrane włosy nie chciały słuchać szczotki. Zaparzyła kawę.
Popatrzyła przez okno na szary świat z papierosem w ręku. Czuła się źle.
Bez szczególnego powodu, może po prostu tak działa egzystencja.
Czujesz się źle to próbujesz to zmienić, tak bez końca. Wciąż upatrując nadziei w przyszłości.
Może po prostu dać sobie spokój? Przestać się szarpać. Być sobą.
Kim?
 
Robiła furorę, jak zwykle swoją obecnością. Jeden profesor już...
Bolała ją głowa. Czemu się tym przejmuję?
Może nie chciała przegrać tej głupiej gry.
Jakie znaczenie to ma gdy praktycznie nie istniejesz...
Gdy nikt cię nie zna, gdy sama się nie znasz.
 
Odłożyła na bok troski i włożyła płaszcz, szykując się do wyjścia.
Ulica tętniła życiem, samochody mijały ją a światła zmieniały kolory zupełnie obojętne i mechaniczne.
Gdyby wszystko w życiu było takie proste... Nauczyła się nie ufać.
Kwestionować wszystko w tym samą siebie. Po co?
A dlaczego ludzie żyją? Czemu chcą trwać pomimo powtarzalności zabijającej w nich to kim są.
 
Na co czekam?
 
Inni, - czy potrafią mnie znaleźć, czy potrafią poznać?
Czy...
 
Otworzyła oczy.
 
.
 
- Dziwna dziewczyna, ale powiem ci stary...fascynuje mnie, świetna sztuka swoją drogą. Mało takich jest.
- A...nie wolałbyś jakiejś innej, takiej normalnej. Może trochę brzydszej, heh.
- Co ty. Jara mnie to - nietuzinkowe, zwichrowane piękno...
- Ta, i problemy jakie z sobą niesie co? Stary, dobrze ci radzę, trzymaj się od takich z dala. Poparzysz się raz to zmądrzejesz, sam kłopot z takimi.
- Nawet jej nie znasz.
- Ty też. Tylko ostrzegam. Chodź, bo spóźnimy się na zajęcia.
 
.
 
Profesor zerknął pobieżnie na salę, swoim zwykłym posępnym spojrzeniem. Nie lubił tych dzieciaków. Gdyby nie kredyt, dawno dałby sobie z tym spokój.
Upił łyk Coca - Coli, od kofeiny był uzależniony. Hazard też odgrywał sporą rolę.
Przegryzł wargę, próbując skupić się na niechcianej widowni.
Od paru dni coraz częściej kierował wzrok ku pewnej uczennicy. Zwykle siedziała gdzieś w ostatnim rzędzie, ukryta pod burzą czarnych włosów.
Blada, jakby z innego świata, wyraźnie nie pasowała do reszty. Tak jak i on.
Tylko że on był łysiejącym czterdziestodwuletnim mężczyzną a ona piękną dwudziestolatką.
Śniła mu się parę razy, bardzo jednoznacznie.
Żona pytała co mu dolega. Czemu już go nie pociąga.
Co miał powiedzieć? Wykonywał więc dalej swoje obowiązki, marząc.
Nienawidząc pułapki w jaką dał się złapać.
- Khm, khm, Dzień Dobry Państwu...
 
.
 
Manon przechylona przez barierkę balkonu, patrzyła jak spada popiół z dogasającego peta.
Za nią impreza, u jednego z roku, ktoś tam, coś tam, dostała zaproszenie.
 
- Jak się bawisz? - rzucone pytanie ledwo dotarło do jej świadomości.
- Co?
- Pytałem jak się bawisz; odpowiedział sympatycznie wyglądający grubasek, przestępując z nogi na nogę.
- Świetnie. Manon, poprawiła włosy, przyglądając mu się. Speszył się,
- To ja, już pójdę, miłej eee zabawy.
- Tak, jasne, nawzajem...?
- Harry, nazywają mnie Harry.
- Czarować to ty nie potrafisz, Harry.
Zmrużył oczy.
- Nie ważne.
 
Trzecie piwo robiło swoje, zapadał zmrok a światła na ulicach jedno po drugim zapalały się w przypomnieniu że czas jednak mija.
Zrobiło jej się głupio. Nie żeby zależało jej by być lubianą, po prostu nie chciała być sama.
A jednak, jakoś tak odstraszała od siebie potencjalnych znajomych, może to brak zainteresowania niemalże wypisany na twarzy, może smutek którego nie mogła zamaskować makijażem.
Zapaliła jeszcze jednego papierosa, postanawiając że po nim przełamie się, pójdzie do nich, niech się dzieje.
W końcu co jej zależy.
W środku całkiem schludnego studenckiego mieszkania bawiło się kilkanaście młodych ludzi. Jedni grali na playstation, drudzy rozmawiali przy stole przerzucając się nowinkami z życia nad lampką wina, inni po prostu leżeli naspawani marihuaną na białym puchatym dywanie.
- Manon, piękna! - zawołał mocno już wypity chłopak z dredami opadającymi na twarz. Przypominał jej rozdeptaną meduzę. Całkiem przystojną.
- ...witaj, witaj, dobrze że przyszłaś, zastanawialiśmy się tu wraz z zgromadzonymi czy w ogóle istniejesz..! Bez obrazy ale nie da się ignorować kogoś takiego jak ty, choćby bardzo tego chciał i...
- Nie słuchaj go, za dużo wypił - jestem Natalie, miło mi; wyciągnęła ku niej dłoń delikatna szatynka.
- Nawzajem.
 
Reszta towarzystwa była już mocno zamroczona, Harry wciągał właśnie długą białą kreskę niezidentyfikowanego proszku, dwoje dziewczyn dość pokazowo wymieniało się śliną.
- Widzę że się nie oszczędzacie...
- A po co?; Natalie parsknęła winem.
Tylko raz jesteśmy młodzi, trzeba korzystać...; przyjrzała się jej z lekkim uśmiechem.
Było coś niepokojącego w jej wzroku.
 
Czarnoskóry chłopak leżący na dywanie ocknął się nagle i wyrzucił ręce do góry.
- Butelka!; krzyknął.
Jedna z całujących się dziewczyn zachichotała, odrywając się od swojej partnerki.
- A z cycka byś nie chciał? - za pytała obnażając różową pierś ze stojącym sutkiem. Czarnoskóry spojrzał na nią dziwnie i opadł nosem w puchaty dywan.
Druga z nich przyssała się do piersi.
Natalie klasnęła w dłonie;
- Hola, nie robimy tu orgii. Z klasą proszę, na przyjemność trzeba zasłużyć, nie mylę się?; spojrzała na Harry'ego, który naćpanym wzrokiem śledził całe zajście.
- Prawda absolutna!; trzęsąc swoimi mackami, krzyknęła rozdeptana meduza.
- Więc zagrajmy... ; zakomenderowała z uśmiechem, Natalie.
 
.
 
Grupka studentów siedząc w kółeczku przypatrywała się kołowym ruchom butelki.
- Hipnoza, pomyślała Manon, utwierdzając się w przekonaniu że jednak powinna leżeć teraz w domu, może zastanowić się nad zakupem kota?
- Twoja kolej, Michael, prawda czy wyzwanie?
Czarnoskóry chłopak zdjął koszulkę pokazując umięśniony tors.
Natalie spojrzała na niego z politowaniem. - To ładnie że się rozbierasz, jednak nie powiedziałeś co wybierasz.
- Gorąco mi - odparł. I wybieram wyzwanie, jak zawsze.
- Dobrze. Natalie spojrzała na Harry'ego przewrotnie. - Daj mu w mordę.
Zanim Harry zdążył zareagować, wystrzeliła ku niemu masywna pięść.  Upadł na plecy.
- Pojeabło cię!?; zapytał gdy masując czoło, doszedł już do siebie.
Natalie zmrużyła oczy; - To gdybyś nie zrozumiał naszej poprzedniej rozmowy,
Uśmiechnęła się do pozostałych; Kontynuujmy.
Butelka kręciła się, sprawiając że magicznie znikały ubrania a języki rozplątywały się w miarę jej tańca.
- Twoja kolej, Manon, co wybierasz?; Zapytał Harry, wciąż trąc pulsujące czoło.
- Wyzwanie.
Harry wyszczerzył zęby; - Liczyłem na to.
Wskazał na Natalie.
- Pocałuj ją, długo i z języczkiem.
Jedna z blondynek szturchnęła swoją przysypiającą już koleżankę. Michael podrapał się po nosie a reszta skupiła wzrok na Manon.
- Ok. Roześmiała się; czekałam aż wreszcie skończycie przynudzać.
Natalie popatrzyła na nią z wahaniem.
Przybliżyły się do siebie.
 
Natalie przyglądnęła się twarzy Manon, wypity alkohol i spożyte substancje potęgowały tylko wrażenie jakie odbierała zbliżając się do jej ust.
Ma na to ochotę; przemknęło im obu przez myśl.
Harry patrzył z błogością. Michael zaśmiał się, a blondynki spojrzały po sobie znacząco.
 
Manon oderwała się od twarzy Natalie z lekko rozmazaną szminką.
- Módl się by nie wypadło na ciebie Harry; odezwała się.
Puścił jej oko.
 
I tak upływała noc. Tak jak zostało to zapisane.
 
.
 
Manon obudziła się przerażona, z koszulką mokrą od potu.
Przez chwilę nie wiedziała kim jest, widząc tylko ciemność.
Była u siebie, impreza dawno już się skończyła. Miała zły sen.
Widziała w nim swoich rodziców, zmasakrowanych, umierających, tak jak sen stających się wspomnieniem.
Koszmar jednak pozostał.
 
- Nie chcę już do tego wracać; załkała.
 
txt; henear
.................................................................................

Podobne artykuły


24
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1544
16
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1049
15
komentarze: 17 | wyświetlenia: 1769
15
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1269
15
komentarze: 9 | wyświetlenia: 871
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1381
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 966
14
komentarze: 1 | wyświetlenia: 907
13
komentarze: 14 | wyświetlenia: 964
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1071
13
komentarze: 23 | wyświetlenia: 1038
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 857
13
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1199
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 903
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 706
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Hmm ...
Wyzwanie ...
.
Znasz 2001 odyseje kosmiczna ?
.
Napisz co spotkalo komandora Bowmana po zderzeniu z czarnym prostokątem ...

  Henear,  17/01/2017

@Koriolan: nie pamiętam za bardzo.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska