Login lub e-mail Hasło   

Forever

...
Wyświetlenia: 602 Zamieszczono 20/03/2017
Padało.
 
Jak zwykle. Deszcz, szare smugi, bezbarwność, lekkie otępienie.
Patrzysz przez okno. Nic się nie zmienia. Tylko pada, i nie wiesz już czy to łzy czy krople.
Wszystko ci się myli.
 
Siedzisz sama, wpatrzona w noc, wokół ciebie tylko ty.
Czas ciągnie się jak z malowideł Dalego, wiesz że jesteś starsza.
Wszystko ma swoje granice, choć zaczynasz w to wątpić.
Po prostu się nie bój; powtarzasz sobie.
.
 
.
 
Przeprowadzka, jak wiele się zmienia
Zostawiasz za sobą stare rzeczy, starych przyjaciół... może małe części siebie które razem tworzą cię po trochu.
Nowa ty! Brzmi radośnie, prawie obiecująco. Zawsze można wyobrazić sobie że z nowym miejscem wszystko rozpocznie się od nowa, stanie się świeże - rozkwitnie.
Nowa miłość? Czemu nie, wszystko jest możliwe a ty jesteś piękna.
No bo przecież jesteś...
 
Okolica wyglądała obiecująco, koniec świata ale taki całkiem miły.
 
Małe miasteczko, dużo lasów, trochę dalej nowy dom.
Zapadał zmrok gdy dojechali, miasteczko powitało ich jak każdych innych przejezdnych, smrodem spalin i witrynami nocnych sklepów. 
Minęli je przyglądając się architekturze jak twarzy człowieka z którym wiąże się pewne nadzieje.
Za nim jeszcze parę wzgórz, trochę lasu i o to stoi ich dom.
Jednorodzinny, własny kawałek nowego lądu, podbitego skrupulatnie odkładanymi pieniędzmi.
Okolica wydaje się opustoszała ale tego właśnie chcieli, świętego spokoju.
Mówi głowa rodziny, osoba której trzeba się wiecznie podporządkowywać.
Macocha nie posiada się ze szczęścia, tak koniecznie musi być szczęśliwa, w końcu postawiła na swoim.
 
Dom wygląda ładnie choć tonie w wieczornej mgle, jego wnętrze zaprasza, nowy dźwięk kluczy i pokój.
I uśmiech wbrew sobie, bo to coś nowego.
A jutro nowy dzień; myśli, zasypiając.
 
I dzień przychodzi.
Lecz przedtem są sny. obawa miesza się z lękiem, miłość z poczuciem siły.
Wstaje słońce, wakacje zaczynają się z chwilą gdy pojęła że utkwiła tu na dobre.
 
.
 
Las pachniał świeżością, drzewa zapraszały by usiąść pod ich cieniem na miękkim mchu.
Trochę dalej rzeczka wpadająca do dużego jeziora, tłumaczyła wieczorne mgły.
 
Leżała nad nim leniwie mocząc stopy, całkowicie wtopiona w lekturę jednej z książek przeznaczonych dla dziewczyn w jej wieku.
Przeciągnęła się znudzona, siadając w pozycji lotosu.
Książka znudziła ją, wątek miłosny zabił.
Skubnęła kawałek liścia, słuchając monotonnego śpiewu ptaków.
 
Minął tydzień, zaczął padać deszcz. Las tonął za oknem w strugach deszczu targany agresywnym wiatrem.
W środku domu było ciepło i panowała cisza, oparta o szybę, słuchała burzy myśli.
Rozrywały ją tornada, przyszedł niechciany okres. No i nie było internetu.
Umysł błądził nierozważny, niebo błyskało błękitem.
Marzenia... i złość. Obietnica ekstazy zmieszana z rozpaczą.
 
 
By ktoś tutaj był, objął ją swoim ramieniem, przegnawszy chrzanione chmury, mówiąc że kocha.
Zaparowała szybę ciepłym oddechem, bazgrając coś na kształt miłości.
A czas mijał, powietrze ochładzało się zostawiając na szybie tylko smugę,
Parodię tego co być może, brzydotę tego czego nie ma.
Widok za oknem zlał się z jej odbiciem.
Nikogo tu nie ma, nikogo nie będzie,
pomimo wszystko pogoda się zmienia a  marzenia nabierają kształtu.
Stają się pełniejsze, zradzając pragnienia.
 
.
 
Błoto mlaszcze pod butami, opatulona ciepłą kurtką wdycha leśnie powietrze, usta mimowolnie układają się w uśmiech.
Ptaki wtrącają własne zwrotki do jej nieśmiałej melodii, czuje smutek że nie może się nią z nikim podzielić.
Więc tańczy, skacze, czuje, odżywa, dotykając dłonią mokrych liści sękatych drzew.
Gdy na chwilę pojawia się słońce, jego promienie nikną w ich konarach, biorą wszystko
Dla niej zostaje cień, upojny cień. Coraz cięższy, kusi schronieniem przed niebezpieczeństwem dnia.
W nim można marzyć, on zawsze się pojawia, nigdy nie odchodzi.
.
 
.
Ich znajomość zaczęła się wraz z końcem dnia.
Tylko świerszcze grały do księżyca, światło latarni rzucało mętne cienie na mur pokryty pnączami róż.
Siedział na nim zamyślony, paląc papierosa.
Wyglądał znajomo, więc przywitała się podchodząc. Spojrzał po niej blado, starając się przypomnieć odpowiednie słowa.
Piękny księżyc; w takie noce jak ta, wyraźniej widać niebo. 
 
Miał ładny uśmiech, choć cień zadawał kłam jego intencjom.
Oparta o mur, spojrzała po nim badawczo, mnąc w dłoni pąk róży.
Kolce zahaczyły o jej włosy.
Myślałam że okolice są puste. Że nikogo w nich nie ma; powtarza, jak na wspomnienie złego snu.
Księżyc promieniuje białym blaskiem jak ślepe oko nocy.
 
Podobne rzeczy mówi się o miłości, gdzie obiekt afektu staje się jasnym punktem wśród ciemności, wskazującym drogę.
Światło będące iluzją, odbiciem promieni słońca, powoli wygasające, im bliższe tym bardziej niedoskonałe.
Chłodne, nie dające żadnego ciepła. Tylko róże kwitną w jego blasku.
Motyle nocy krążą wokół latarni, obijają się o szkło, tak na prawdę pragnąc spłonąć.
Kochać - słyszy dźwięk niewypowiedzianych słów.
Czasami lepiej milczeć.
.

.
Spotykali się co noc. Wraz z rozkwitem róż, coraz trudniej ignorować było kolce.
Rozmowa toczyła się bez końca, przerywana świtem. Powrotem i ponownym oczekiwaniem.
Pocałunkiem; pierwszym, drugim...
Czasami nie mogli się spotkać, gdy przychodziły ulewy czekała, a pnącza wzrastały raniąc, karmione deszczem.
Miasteczko na końcu świata, zdarte ogłoszenia o zaginionych osobach.
Msze żałobne. Dźwięk dzwonów.
Słodka samotność.
 
Rodzące się oczekiwania, wierzgające dziko, darły się, obnażając tkankę wskrzeszonych uczuć.
Czasami wieczność to jeden dzień, gdy płoniesz. Innym razem kuląc się gdzieś w nocy, zastygasz w bezruchu. 
Mrok jest bezpieczny, ciemność oferuje to czego nie jest w stanie dać światło.
Zapomnienie.
 
Oderwała się od jego ust. Czekając na więcej.
Jednak nie było nic więcej. W oczach miał smutek a na ustach drgała drwina. 
 
Jaki jest cel róży poza rozkoszą? Jakie znaczenie ma pełen ich ogród?
Co znaczy kochać?
To znaczy żyć. Żyć wiecznie....
Miłość trwa krótko, usycha i więdnie.
Widziałem już takie jak ty,
nietrwałe.
 
Śmierć nadchodzi znienacka, za nieostrożność płaci się krwią.
Kolce ranią, rozrywając ciało.
Piękno zanika, zostaje gorycz i ból.
Ruiny, mur i pnące się róże.
Na końcu wstaje świt, 
a wraz z nim, zrozumienie.
 
Martwi nie znają miłości.
 
 
 
 
 
 
 
txt; Henear
Obrazki z netu
................................................................................
Chcesz pokazać jakiś tekst znajomym? Po prostu wklej go
i przekaż im otrzymany link.
justpaste.it

Podobne artykuły


24
komentarze: 12 | wyświetlenia: 1053
16
komentarze: 13 | wyświetlenia: 817
15
komentarze: 8 | wyświetlenia: 886
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1256
15
komentarze: 35 | wyświetlenia: 931
15
komentarze: 8 | wyświetlenia: 686
14
komentarze: 0 | wyświetlenia: 696
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 741
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 969
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2266
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 677
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 729
13
komentarze: 10 | wyświetlenia: 940
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 535
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 662
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  liwa,  20/03/2017

"... bazgrając coś na kształt miłości..." PIEKNE! fajnie piszesz :)

@liwa: Chlopcy wyciagneli cie na ryby......glisto ?

  liwa,  21/03/2017

@zakrawarski: nie rozumiem sensu, to pytanie czy stwierdzenie? bądź uprzejmy wyjaśnić powód użycia słowa "glisto", dla mnie jest obraźliwe..

@liwa: Wierzylem, ze jestes superinteligentna i zrozumiesz !?
Jest Polski zart .....chlopcy, male-glisty, przychodza do kolegi-glisty i mowia do jego mamy
Mozemy bawic sie z ....Andrzejem (glista) a jego mama (glista) odppwiada....niestety
chlopcy (ludzie) .....wyciagneli go na ryby !!! R o z u m i e s z ?
Alegoria z toba nastepujaca !!
Siedzisz w twojej norce i ...  wyświetl więcej

  liwa,  21/03/2017

@zakrawarski: nie znałam tego żartu, taki sobie.. łopatologia nie potrzebna :)

  Koriolan,  20/03/2017

Mi się nie do końca podoba. Nawet nie wiem czemu. Może za dużo nastroju a za mało akcji ?
Brak płynności ?

  Henear,  20/03/2017

@Koriolan: Pozbądź się Ego :D

  Koriolan,  20/03/2017

@Henear: robię to juz 6 lat i się nie udało całkiem.
Ale samo pozbywanie się jest Super :-)

  Henear,  20/03/2017

@Dyl Sowizdrzał: Tym razem na krześle. Staram się rozwijać.
Tekst jest bardziej dla kobiet, Koriolan wykazuje po prostu zdrową reakcję. ;>

  Henear,  20/03/2017

@Dyl Sowizdrzał: Hmm, "Girls just wanna have fun".
Niech się rozmnażają, to też jakiś akt twórczy. Ja lubię czasem badać urodę jak jakaś mi się spodoba, właśnie pod względem mieszanki genetycznej. Wyobraź sobie jakie ciekawe kombinacje mogą powstać przez zwykły przypadek; cechy fizyczne, krąg kulturowy itp. Na człowieka składa się mnóstwo czynników, jest niejako odbiciem rzeczywistości w jakiej żyje, - zawsze mam zabawę "czytając" ludzi.

  Koriolan,  21/03/2017

@Henear: Hmm ...
Dla mnie środowisko w którym żyją ich kształtuje ... Ale potem oni kształtują świat zewnętrzny, widzą go według swojego schematu. A już zupełnie odjazd jak swoje cechy przypisują Tobie lub innym :-)))

@Koriolan: Przygotowujesz kazania na skale ?
Byl jeden przed toba co juz to zrobil ponad 2000 lat temu.
A potem oblewal ludzi woda.....stad smigus dyngus.
Daj sokoj bo to prowadzi na Jasna Gore, do Rydzyka i Natanka.
Jedna taka historyjka wystarczy.....idz i pokop pilke......raczej R Lewandowski niz Jan-Pawel !

  Koriolan,  21/03/2017

@zakrawarski: spoko luzik ....
Wolę kopnąć ...
Ale to się jakoś inaczej mówiło kropnac ? Popchnać ?

  seta1212,  21/03/2017

Proza niemal poetycka przedniej jakości. Klimaty lekkie, zarazem tajemnicze. Zdolniacha jesteś...))

  Henear,  21/03/2017

@seta1212: Dzięki, i czekam na twoje.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska