Login lub e-mail Hasło   

Przepraszam, ale koleżanka poprosiła mnie pierwsza

Pobyt w sanatorium zaowocował 3 artykułami, które wynikły z moich obserwacji: Wdowi problem, Przepraszam, ale koleżanka poprosiła mnie pierwsza, Kiedy z pasjonata wyrasta fanatyk
Wyświetlenia: 1.271 Zamieszczono 12/04/2017

Od pierwszego, znacznego załamania się stanu zdrowia, jeżdżę dość regularnie do sanatoriów. W Połczynie Zdroju byłem po raz trzeci (nie licząc pobytów weekendowych), byłem w „Podhalu”, „Gryfie”, ostatnio w „Marcie” (Marta, grzechu warta). I muszę przyznać, że jest coś pozytywnego w klimacie Połczyna Zdroju, bo zawsze czułem się tu, jak nowo narodzony.

Nawet podczas obecnego pobytu, gdy po naderwaniu wiązadła lewej nogi, naderwaniu mięśnia uda prawej nogi, wysięku w obydwu kolanach, w domu ledwo wchodziłem i schodziłem po schodach, tu poczułem się na tyle dobrze, że zacząłem (byłem w stanie) chodzić (i tańczyć) na wieczorki taneczne. A umiejętność tańczenia, to moja druga po urodzie (ha, ha), najważniejsza zaleta, która zawsze zjednywała mi serca kobiet.

A wydawało się, że przy mojej charakterystycznej wadzie (braku koordynacji, jednoczesnego ruchu obydwu, czy czterech kończyn), nigdy nie nauczę się tańczyć. Dlatego nasze starsze siostry, uczyły tanecznych kroków, moich kuzynów rówieśników, uznając, że ja jestem zbyt sztywny i nigdy nie będę dobrze tańczyć. A wystarczyły tylko jedne wczasy w Karpaczu, gdy zrozumiałem, że taniec, to nie sztywne kroki, tylko poruszanie się według muzyki i zgodnie z muzyką.

Na tych historycznych wczasach, z nieśmiałego chłopca stałem się wręcz podrywaczem, wesołym kompanem i świetnym tancerzem (moje partnerki, wirowały wokół mnie jak „bączki”). Stałem się na tyle świetnym tancerzem, że (to nie żart) mężowie chcieli mi płacić, abym zatańczył z ich żonami (niczym fordanserowi). Od tamtych wczasów taniec, był moją koronną zaletą, przy podrywaniu kobiet, nie wspominając o wysokim wzroście i łatwości nawiązywania kontaktów (cesze przypisanej raczej Ślązakom).

Zapytałem w recepcji „Marty”, czy „moja dwójka czeka” i chociaż jak dzwoniłem dwa tygodnie wcześniej „wszystkie jedynki i dwójki były zarezerwowane”, pani w recepcji dała mi „ostatnią dwójkę” i szczęśliwy stolik nr 7 na stołówce. Szczęśliwa siódemka, bo nasz stolik, stał pierwszy przy wejściu, i wszyscy wchodząc musieli mówić nam "Dzień dobry" i "Smacznego". Na współlokatora dostałem Tadka, młodego emeryta strażaka z poznańskiego. 

Na stołówce, jak zwykle ostatnio, nie było zbytnio, na kim oka zawiesić, oprócz Doroty z sąsiedniego stolika (pechowa trzynastka) i oczywiście kelnerek, szczególnie jednej (ok. 35 lat, z typową „gruszkową” budową), która na dodatek pięknie, bardzo kobieco chodziła (a mi podawała podwójne porcje pokarmów „na gorąco”). A przypisuje sobie cechę znawcy przedmiotu, wręcz konesera kobiecej urody (śmiało mógłbym zastąpić całe jury, wyborów Miss).

W piątek, pofarbowana na rudo mężatka zaczepiła nas, aby pomóc w przygotowaniu sali na wieczorek zapoznawczy. To Asia, świeża emerytka, miała śmiałość i niczym mężczyźni namierzyła nas, wybrała i zaatakowała. Po przygotowaniu sali, wybraliśmy się na spacer z Asią i jej nowo poznaną koleżanką wdową Maliną szlakiem nad zalew. Asia opowiadała, że na przyjęciu z okazji jej odejścia na emeryturę (w wieku 55 lat), współpracownicy ułożyli i zaśpiewali jej piosenkę: Ruda, Ruda, rozsuń uda, Czy na dole też jest ruda?... Dalej nie zapamiętałem.

Malinę zaczepiłem wcześniej przy recepcji, gdy zdradziła się, że za swój pokój jednoosobowy zapłaciła ponad 550 zł, na co ja powiedziałem, że teraz już wiem gdzie uderzać, a jak jeszcze zapłaciła za telewizję (80 zł), że ma już wszystko, co mi potrzebne i będę do niej chodził na telewizję, co jak poprzednia moja odzywka, wzbudziło salwy śmiechu i niewybredne komentarze.

Następnego dnia po kolacji (panie wchłonęły nas do swojej paczki), mieliśmy iść 6-osobową grupą na wieczorek do kawiarni Gryfa. Jednak dwie osoby nie poszły, Malina i Waldek. Skorzystałem, więc z okazji i bawiłem się z wdową Dorotą (paniusią), Tadek z Asią. Malina jednak przyszła, lecz zaproszona do tańca, zdenerwowała się i wyszła. Gorzej było z Waldkiem, który czuł się już facetem (partnerem) Doroty i był niepocieszony, że bawię się z „jego” kobietą. Powiedziałem mu, więc, że Dorota zgodziła się pójść ze mną na wieczorek taneczny w naszej kawiarni.

Na wieczorku w Gryfie, pierwszej zabawie tego turnusu, Dorota spotkała swoje koleżanki, w tym jedną blondynkę wartą grzechu, którą obtańcowywali „leśni dziadkowie”. I w tym momencie zdałem sobie sprawę, że po raz kolejny zrobiłem ten sam błąd, na pierwszy wieczorek turnusu, poszliśmy z Tadkiem z „drzewem do lasu”, a pomimo zaabsorbowania Dorotą, widziałem kilka wartych grzechu blondynek. A tak to już zwykle bywa, że na pierwszy wieczorek turnusu, przychodzi najwięcej osób, bo to największa szansa, na znalezienie partnera/partnerki na spacery, wieczorki taneczne, itp.

Życie sanatoryjne kręci się przede wszystkim wokół zabiegów, spacerów i wieczorków tanecznych (pań w kolejce do fryzjerki). Podziwiałem starsze panie, które traciły cenne godziny u fryzjerki, aby na ten jeden wieczór wyglądać olśniewająco. Szły na wieczorek taneczny, a tam porażka, za mało panów, więc tylko najmłodsze i najatrakcyjniejsze panie, mogły liczyć na sukces. Jednak i tu wskazany jest pośpiech, jeżeli od razu nie wziąłeś udziału w „wyścigu szczurów” do najatrakcyjniejszych pań, to zostaje ci tylko sanatoryjna „szarzyzna” i samotne spacery.

Jak to zwykle w sanatorium, tworzą się turnusowe pary. Tak miło w dojrzałym wieku przeżyć sanatoryjne zauroczenie i mieć towarzystwo na spacery, na wieczorki taneczne, itp. A większość pań to „szukające” wdowy, ale o tym w poprzednim artykule: „Wdowi problem”. Z wdową Dorotą mi nie wyszło, bo przed wieczorkiem w naszej (Marty) kawiarni, Dorota dowiedziała się, że jestem żonaty (wywiad działa) i poszła z większą grupą na ognisko, pobawić się w kółeczku na deskach.

Na fajfy i wieczorki taneczne chodzi ok. 10 procent kuracjuszy, w tym, co najmniej 66 procent pań. Wiadomo, więc, że nie wszystkie panie znajdą partnerów do tańca, więc (szczególnie mężatki) tworzą paczki, które bawią się w kółeczku, a nawet tańczą parami. W tych wspólnych tańcach, tak się zatracają, że gdy chciałem raz poprosić mężatkę Danusię do tańca, powiedziała mi, że przeprasza ale wcześniej koleżanka poprosiła ją do tańca. Ręce mi opadły i dałem sobie spokój z mężatkami.

Musiałem, więc znaleźć sobie partnerkę do tańca, spoza naszego sanatorium, co nie jest zbyt wygodne. Mój współlokator Tomek stracił Asię (pojechała na pogrzeb mamy), też zaczął się rozglądać za partnerką. Na kolejnym wieczorku powiedział, patrz tam siedzi ta seksowna blond laska (którą wypatrzył jeszcze na wspólnym ognisku dwóch sanatoriów), wejść ją poproś. Myślał, że nie podołam zadaniu, był więc niemile rozczarowany (to jemu, ona się podobała), jak bez kłopotu porywam ją do tańca i zagaduje.

Tomek, był zaszokowany łatwością z jaką poznaje (żeby nie powiedzieć "podrywam") kobiety,  że po chwili prowadzimy rozmowę, żartujemy, jakbyśmy się znali od dawna. Poprosił mnie na bok i zapytał, o czy ja rozmawiam z kobietami, odpowiedziałem żartobliwie, że o nim, jak to on zwrócił mi uwagę, na moją obecna partnerkę. Tomek przyznał, że ma kolegę, który "rwie" kobiety jak kwiaty, ale daleko mu do mnie.

Podobne artykuły


23
komentarze: 83 | wyświetlenia: 1179
17
komentarze: 109 | wyświetlenia: 2477
15
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1087
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1374
14
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1657
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 2317
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 661
14
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1476
13
komentarze: 119 | wyświetlenia: 586
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 736
13
komentarze: 65 | wyświetlenia: 2237
13
komentarze: 33 | wyświetlenia: 515
13
komentarze: 134 | wyświetlenia: 1480
13
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1237
 
Autor
Artykuł



  liwa,  12/04/2017

żenada..

@liwa: Oooo-liva, zwawa i zywa !

Fiu fiu fiuuu...panie Zdziśku...nie wiedziałem, żeś pan taki samiec i lew salonowy...hm...wczoraj pan Kostka podzielił się swoimi wojażami po ulicach Szczecina w poszukiwaniu wiosennych trendów mody płci pięknej, dzisiaj pan opowiadasz o urokach sanatoryjnego hm...leczenia...jednak wesołe może być życie staruszka..haahaaa...dobra chłopaki szykujcie tę łajbę, co to u pana Kostki w pokrzywach stoi i ...  wyświetl więcej

  Hamilton,  12/04/2017

Mając kłopoty z koordynacją czterech kończyn jak szanowny pan wychodzisz na czterech z knajpy z poderwaną tam koleżanką. Ja zawsze włażę do torebki tej najbardziej cycatej. Niezawodne.

  Hamilton,  12/04/2017

Dziwki po nogach całowały cie zmysłowo
Stara rencistka rwała dla cie złoty ząb
Twój arogancki śmiech rozpalał w żyłach krew
A twoja młodość rozszumiała się jak dąb
Aż raz cie młoda zapoznała literatka
I zaciągnęła siłą do hawiry swej
Kawiorem pasła cie, mówiła - mój ty śnie
Wszystko ci oddam, tylko moim być ty chciej
Kupiła piżam cztery pary, ...  wyświetl więcej

  Hamilton,  12/04/2017

Wszyscy ci zazdrościmy inteligencji, błyskotliwości, urody, prezencji, powodzenia u emerytek i rencistek. W dodatku tak skromnie o tym opowiadasz. A na mnie nawet krowa nie spojrzy.

@Hamilton Starszy: W niedalekiej przeszlosci cytowales zdania ktore zmieniaja sens przez jedno slowo
lub inne ustawienie przecinka, szukalem tych ale nie znalazlem,
W tubylczym jest podobne..... a oto przyklad:
"Avrätta, ej benådad........Rozstrzelac, nie ulaskawiony.
Avrätta ej, benådad.........Rozstrzelac nie, ulaskawiony.
Zakladam, ze nawiazesz !!!

  Hamilton,  13/04/2017

@zakrawarski: każdy język ma swoją niepowtarzalną specyfikę.

@Henear: Dzięki, nie omieszkam wykorzystać tego w tym artykule!

@Henear: O Bracie, aleś teraz zapodał! Mistrzostwo świata!:-):-):-)

@Zdzisław Sadowski: jednym słowem gdzie się pokażesz to panuje zgodna opinia. Takiego błazna jeszcze w życiu nie widzieli.

W tym mrowisku nieprzyjaznych uczestników, Zdzisiek i Kostka wyróżniają się inteligencją, błyskotliwością, urodą i prezencją. Ale, z was ciacha!!

  Hamilton,  13/04/2017

Panie Sadowski zbliżamy się nieuchronnie do godziny W. Ilość odsłon (wszystkich) na eioba przekroczy 10 tysięcy. Szczecin już szaleje. ABW alarmuje, że niewykluczone są zamieszki. Pana zwolennicy chcą oderwać Szczecin od Polski i utworzyć Wielkie Księstwo. Księciem ma zostać Z.Kostka, a szanowny pan pierwszym przybocznym klaunem.

  Hamilton,  15/04/2017

Tej na zdjęciu kupiłeś w lumpeksie białe buty za 2 złote. O trzy numery za duże. Przeżyła turnus, czy się zabiła na schodach?

Ten artykuł uzyskał 4309 odsłon w intera360.pl

@Zdzisław Sadowski: czy pan się masturbuje robiąc te podsumowania ?

  Hamilton,  25/09/2017

@Dyl Sowizdrzal: Sadowski jak się zobaczy w lustrze pada na kolana jak wierni w Częstochowie. W Połczynie podobno zdjęcia von Sad i Kostki sprzedają jako środek na mole. Mol wylatując tak się zachwyca urodą i yntelygencją, że pier.... w kant szafy i z głowy. U mnie w piwnicy jak ogłosiłem ile miał odsłon wszystkie szczury i myszy zdechły. Zawały serca.

@Hamilton Starszy: Mentor ? mógłbyś kiedyś napisać tak żebym nie popuścił , hahahahahahahahhaah ...

  Hamilton,  25/09/2017

@Dyl Sowizdrzal: z taką ilością odsłon pan Sadowski powinien wystartować w jakimś konkursie Ekshibicjonista Roku.

@Hamilton Starszy: gorzej, jakby prawda wyszła na jaw i jego opowiastki jak to kin-dybałem zgarniał panie z parkietu odeszłaby do lamusa, a w spodniach kilo wiatru , 2 wydmuszki i powieszona na nitce z majtek dżdżowniczka Marysia ;-)

  Hamilton,  25/09/2017

@Dyl Sowizdrzal: ma jednak coś w sobie, bo ta pani co na pielgrzymkach konkuruje w produkcji mocznika z Grupą Azoty S.A jest wyraźnie w nim zakochana. Juliusz II - "W tym mrowisku nieprzyjaznych uczestników, Zdzisiek i Kostka wyróżniają się inteligencją, błyskotliwością, urodą i prezencją. Ale, z was ciacha!!" Nie chcesz mieć worków pod oczem - popijaj ciacha moczem.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska