Login lub e-mail Hasło   

Join me....

.. w wiosennej opowieści i rzecz jasna ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE
Wyświetlenia: 208 Zamieszczono 10 dni temu

 https://www.youtube.com/watch?v=NbeS336cz3k

 Nie wiemy naprawdę co znaczy być samym, wolnym od wszelkich asocjacji, od wszystkich obrazów i słów. Czujemy się nieraz osamotnieni, ale nie wiemy czym jest istotna samotność. Ból osamotnienia ciąży sercu, a umysł przysłania go lękiem. Owo głębokie odosobnienie jest jak mroczny cień towarzyszący naszemu życiu. Robimy wszystko co się da aby od niego uciec, ale ów cień wciąż idzie za nami i nigdy nie jesteśmy odeń wolni. Odosobnienie jest jakby przyjętą metodą naszego życia; niezmiernie rzadko jednoczymy się z kimś, bowiem sami w sobie jesteśmy rozdarci, skłóceni, w rozterce. Nikt z nas nie ma w sobie pełni i całkowitości, a jednoczenie się z innymi jest możliwe tylko gdy człowiek jest w sobie wewnętrznie scalony i jednolity. Obawiamy się samotności, gdyż pozostanie sam na sam ze sobą zmusza nas niejako do spojrzenia we własną płytkość i ubóstwo; a przecie właśnie prawdziwa samotność może uzdrowić ową wciąż pogłębiającą się ranę osamotnienia. 

 

Oto list:

Całe życie żyłam dla innych, albo sama w to wierzyłam. Wyznawałam pewien ideał, i wciąż mnie chwalono za sprawność w pracy którą uważa się za dobrą. Prowadziłam życie samozaparcia się, bez domu, bez rodziny, bez żadnego zabezpieczenia. Siostry moje dobrze powychodziły za mąż, są dziś znane i poważane w towarzystwie. Bracia zajmują wyższe, państwowe stanowiska. Gdy ich odwiedzam wydaje mi się że zmarnowałam życie. Ogarnia mnie rozgoryczenie i żal za tym, czego sobie odmawiałam. Straciłam wszelkie zamiłowanie do mojej prac., Nie daje mi już żadnego zadowolenia. Przekazałam ją innym. Odwróciłam się od tego wszystkiego. Stwardniałam w samoobronie. Ale nie będę się teraz nad tym rozwodzić. Odeszłam od nich i rzadko się widujemy. Zrywałam powoli wszystkie stosunki prócz zaledwie paru. I cóż mam teraz począć?

No cóż, może powinna Pani wybrać się na Szczyt Szczytów i poznać.... chłopa dziwaka ?

motto:

"Sztuka to Bogini przed którą klęczą artyści." (Świstak)

https://www.youtube.com/watch?v=LHXZIWi41yo#t=63.354488755

OPOWIADANIE

W śnie pewien człowiek stworzył wiersz i po przebudzeniu wysłał go listem poleconym do pewnej pani w której się kochał od wielu lat. Ona dla niego była Aniołem - marzeniem niespełnionym. Przypadkowo dowiedział się, że pani ta marzyła o poznaniu malarza, który jej wdzięki rozsławiłby po całym świecie. Poświęcił więc wiele lat na naukę malarstwa i czekał... 

Pani odebrała list i przeczytała kilka linijek wiersza:

Na estradach Świata
w domowym zaciszu
w wirach zmysłów
myśli masz - miszu
gdy nucimy
śpiewamy, krzyczymy
nie od razu, powolutku
nie śpiesz się.
są też inne, z nimi tańczę
zmysły tracę...

Pani spieszyła się. Zmięła liścik i wsadziła do kieszeni. Podśpiewując:

"Kim ty jesteś do diaska! Nie kombinuj miły, nie kombinuj. Nie taki z ciebie pewnie chwat.."

Pani spakowała plecak, wzięła ze sobą wędrowne kijaszki i udała się na stacje kolejową. Wsiadła do pociągu "byle jakiego", zatłoczonego i nieśpiesznego. Stojąc na jednej nodze i nudząc się, wyjęła zmięty liścik i nie bez trudności, bo jakiś grubas dociskał ją w korytarzu do okna, przeczytała następne linijki wiersza.

Po oklaskach i po gwizdach
Kiedy już tak posprawdzamy
Inne, innych; pójdźmy razem
W drogę jasną i świetlistą
W miłość mądrą i rozsądną
W pięknym domku zamieszkajmy
Nad zatoką fal spokojnych
I tam sobie przy kominku…

Pani zanuciła: " ...nie od razu miły nie od razu..." i mogła już spokojnie postawić drugą nogę na podłodze, bo Grubas odsunął się spojrzawszy na nią ze zrozumieniem. Pani była filigranowa.

W miasteczku, u stóp wysokich gór, do których dotarła po wielu przygodach, dołączyła do grupy wędrowców. Po naradzie, zdecydowano się na wspinaczkę na niebotyczną górę - na szczyt szczytów. Ostatnie pionowe ściany i bezdenne urwiska grupa pokonała z przewodnikiem - pustelnikiem, którego nieoczekiwanie spotkano po drodze. Pustelnik siedział na występie skalnym, nad przepaścią, i malował obraz. Zgodził się poprowadzić grupę. Kamienny jego domek stał na szczycie szczytów i od wielu już dni pustelnik pusto miał w spiżarni. Korzystając z chwili odpoczynku, pani odnalazła w kieszeni liścik, i przeczytała następnych kilka linijek wiersza:

Patrząc w ogień pogadajmy
O tej pustce, strachach, lękach
O alchemii życia w mękach
I przekażę Ci bez słów
Że ja z Tobą tak z miłości
Tak w radości i w jedności
Wśród złocistych łanów pójdę
Na bosaka i za ręce
Tak w milczeniu i w powadze
W oczy jasno Ci popatrzę
I zobaczę promień złoty
I tęczową kroplę łzy...

Pani z trudnością odrzuciła wizję ciepła i złocistych łanów. Mroźne powietrze przenikało przez jej ubranie. Skalne urwiska, połacie śnieżnych pól z podstępnymi szczelinami czekały na nią przed szczytem szczytów. Pani zebrała się w sobie, i szczekając zębami z zimna zanuciła:

"Nie dokazuj miły... nie dokazuj."

Usłyszał to nucenie przewodnik i uśmiechnął się promiennie do niej. Pani zrobiło się troszkę cieplej i nowy duch wstąpił w nią, a razem z nim zapał do dalszej wspinaczki. Teraz było ich razem z przewodnikiem trzynaścioro. Gdy szczęśliwie dotarli do domku na szczycie szczytów, padli ze zmęczenia na podłogę. Pustelnik otulił ich grubymi kocami i rozpalił ogień w kominku. Pani przed zaśnięciem przeczytała do końca wiersz:

I zaproszę Cię na zawsze
W siedem Światów w siedem Sfer
Gdzie Magowie i Prorocy
Z Aniołami i Elfami
Od prawieków spory wiodą
Nie są pewni
Czy być razem, tak z miłości
Tak w jedności, dla radości
Przeznaczeniem jest czy snem.

Pani wybrała sen i zasnęła. Ale przeznaczenie nie zapominało o niej. Następnego dnia już wszyscy wyspani i wypoczęci zjedli skromne śniadanie. Postanowili podzielić się swoimi zapasami z pustelnikiem ale pustelnik zniknął. Grupa rozeszła się po szczycie szczytów by w samotności kontemplować przepiękne widoki. Kiedy pani zeszła w dół po zboczu, zauważyła pustelnika. Kusiło ją żeby porozmawiać z nim. Zrezygnowała widząc w jakim skupieniu maluje obraz. Nurtowały ją dziwne zdarzenia, które zaszły podczas wspinaczki, Otóż, przewodnik milczał całą drogę. Za każdym razem gdy wskazywał im drogę i zachęcał do marszu, na grupę spadał mocny pomocny podmuch - aż świstało w uszach. Ten charakterystyczny świst wszyscy słyszeli. Pomocny podmuch błogosławili bo ich popychał w kierunku szczytu. Ale w żaden sposób nie mogli sobie jego pochodzenia logicznie wytłumaczyć. Wieczorem zebrali się w kamiennym domku. Siedli przy dużym kamiennym stole na którym pustelnik postawił trzynaście kamiennych czarek. Gdy zapadło milczenie pustelnik wstał i powiedział:

"Kołacze się nasza Dusza w świątyni ciała pijąc ze zmysłami brudzia na uczcie życia."

Ku zaskoczeniu siedzących, kamienne czarki same wypełniły się złocistym płynem. Wtedy pustelnik dodał:

"Kochani. Wypijmy za Dusze. To nasza Pierwsza Wieczerza"

Po wypiciu złocistego płynu wszyscy poczuli się szczęśliwi. Bardzo szczęśliwi ale też bardzo senni. Zasnęli "kamiennym" snem. Następnego ranka wstali rześcy i wypoczęci. Pustelnik wręczył każdemu obraz - Pierwsza Wieczerza - na pamiątkę spotkania. Na obrazie, przedstawiającym wspólną wieczerze przy kamiennym stole, po prawej stronie pustelnika siedziała ta osoba, która obraz otrzymywała. Widocznie gdy wszyscy spali, pustelnik namalował dwanaście różniących się obrazów.
Pani zapytała go: 

"Mistrzu! Czego ty uczysz?" 

Mistrz z rozbrajającym uśmiechem odpowiedział: 

„Milczenia w Miłości”.

Po odprowadzeniu grupy w bezpieczne miejsce pustelnik wrócił do swojego kamiennego domku. Na podłodze znalazł zmięty liścik z wierszem. Przeczytał go i radośnie krzyknął.
" Małe Tao to też Tao."
i tym sposobem rozwiązał trudny koan o kobietach. Odkrył największą kobiet tajemnicę - odpowiedni smak miodziku...

Pani szczęśliwie wróciła do domu. Obraz pustelnika powiesiła na ścianie swojej sypialni w prawym rogu koło drzwi - znała Feng Shui. Po chwili po obrazie zaczął spływać "miodzik". Smakował wybornie i znakomicie ułatwiał zasypianie. Spało się kamiennym snem a po obudzeniu pamiętało się niezwykle kolorowe i radosne krainy w których żyły szlachetne, pełne dobroci i mądre istoty.

W pani snach pojawiał się też pustelnik z gór i przemawiał do niej słowami pełnymi miłości. Mijały lata a pamięć o Mistrzu w pani nie ginęła...

Az tu, pewnego, wiosennego ranka, Mistrz pojawił się w pani drzwiach i z uśmiechem zaświstał : Małgorzato Kocham Ciebie... 

Dalej jest inaczej niż w .... "Mistrz i Małgorzata"?

 

 

W życiu liczy się PASJA. Szczęśliwi Ci, którzy nie liczą godzin przy pracy, którą kochają. Nie ma wtedy czasu na szpitale, apteki, lekarstwa i marudzenie, że "coś" boli. Być sobie sterem i okrętem to wspaniałe wyzwanie kiedy umie się ugotować kaszę, ryż i zrobić zakupy jedzeniowe w wiejskim sklepiku.  Konieczny jest wtedy STYL Paleo - ograniczone do minimum potrzeby i częste głodówki to najlepsze lekarstwa jakie znam. Więc doradzam lekarstwa:

 

1. Pasja

2. Styl życia Paleo 

3. Częste głodówki

4. Rano jabłko i kawka i Tai Chi (kocie przeciąganie się i obroty)

5. Spacery po lesie z kijaszkami i...

6. Miłość ze szczyptą szaleństwa... z miodzikiem

Jak sprawdzić czy to dobre lekarstwa dla zdrowia?

 Gdy rodzina, sąsiedzi, znajomi uważają, że jesteś nie groźnym dziwakiem wtedy jest OK!

 

Podobne artykuły


18
komentarze: 3 | wyświetlenia: 801
15
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1600
15
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1207
15
komentarze: 6 | wyświetlenia: 997
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 811
15
komentarze: 2 | wyświetlenia: 696
15
komentarze: 7 | wyświetlenia: 657
15
komentarze: 5 | wyświetlenia: 712
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 849
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1094
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1851
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1020
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 936
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1019
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 660
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





heh, jeśli dożyję to mógłbym być takim wesołym staruszkiem ... jak Ty , hehe narobiłeś mi smaku tymi porzeczkami choć to nie porzeczki...

@Dyl Sowizdrzał: Żeby być takim wesołym staruszkiem...to trza Badylu popracować trochi nad sobą...póki co masz szansę na...starego zgorzkniałego grzyba...haahaaa uhahaaaaaaaaahaaaaaaa...

@szubrawiec: ot powiedziała menda z lubelszczyzny ...
a to nie śmieszne ?
http://nie.com.pl/wp-content/u(...)wny.jpg

@Dyl Sowizdrzał: Łoj...tyle o ile :-)

@szubrawiec: no tak, ciebie zadowoliłaby litrówka ( krówka) żubróweczki białej , ogóreczki malosolne i swojski schabik w marynacie ... wtedy ryło by się cieszyłłłłło ;-)

@Dyl Sowizdrzał: o tak, tak...przynieś jeszcze marynowane grzybki z biłgorajskiego, pardon...Palikijskiego lasu...

@szubrawiec: po grzybkach ode mnie musiałbyś ze sobą nosić listę wszystkich ubikacji od juliusza 2 ...

Co to za jagódki? Te czerwone na krzaku? Kalina? A może młoda belladonna?

  sklepikarzu  (www),  9 dni temu

Aż mi się dzieciństwo przypomniało te łąki

  seta1212,  9 dni temu

No i odkryłeś się Marcin kolejny raz -jesteś niepoprawnym romantykiem - mistykiem podszytym lekką frywolnością...))

  .,  6 dni temu

Widzę, że z tych spacerów po lesie przyciągnąłeś jakieś "pijawki". A mówiłam trzymaj się tylko Rusałek i z daleka od Złego.
Ściskam :-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2016 grupa EIOBA. Wrocław, Polska