Login lub e-mail Hasło   

Zjawiska Zmartwychwstania- "Życia po Życiu"

Ponieważ sam "Zmartwychwstałem"-przeżyłem "Życie po życiu" -to wiem co piszę.
Wyświetlenia: 357 Zamieszczono 16/04/2017

Skąd i od kiedy powstały idee „życia po życiu” ?

Ponieważ sam "Zmartwychwstałem"-przeżyłem  "Życie po życiu" -stąd wiem co poniżej napisałem :

Idea duszy i „życia po życiu” nie została wymyślona tylko przez Egipcjan , Żydów lub chrześcijan - bo była obecna i u starożytnych Indian i u odległych im Hindusów (z czasów pierwszych pism-Wedd) i od dawna w opowieściach ludzi , którzy umarli i cudem wrócili do życia . Na tej bazie powstała w Hinduiźmie starożytna koncepcja „Kronik Akashy” -odpowiednik dzisiejszejszego „Super Mózgu” ( jakby Internetowej „Encyklopedii Googla o Wszystkim”- zapisującej wszystkie zdarzenia-emocje w „chmurze wirtualnych danych”) gdzie pozostaje kopia- ślad twojej działalności na Ziemi ,która będzie ci później wyświetlana jak „film z życia” w dramatycznych wypadkach, chorobie lub przy śmierci.

Nieprzypadkiem w tak ciężkich momentach życia ludzie mówią ,że „nagle przeleciał mi przed oczami film z całego życia”- i nagle oceniają swoje życie , co było w nim ważne -a co okazało się mało ważne. Dramatyczne zdarzenia, ciężka choroba i śmierć uruchamiają jakiś „przełącznik” w mózgu-kontakt do tego co dawniej zwano „Kronikami Akashy” na Wschodzie lub „Niebem” ( lub „Światem Równoległym”) -na Zachodzie.

Pamięć i dusza ludzka okazuje się nie żyć konkretnie w mózgu-lecz jak energetyczna „chmura danych WiFi” otacza człowieka jak Aura na kiliarowskich fotografiach i może być przenoszona i żyć dalej -”inkarnować się” jak kopia danych w internetowej „chmurze danych” ( lub jakby na USB).

Niekoniecznie odwołuję się tutaj do koncepcji tunelowania kwantowego- „splątania kwantowego” odległych spinów elektronów (co jest podstawą Super Komputerów „kwantowych”) -choć pradawna koncepcja Kronik Akashy przypomina Super Komputer Kwantowy ”Super Mózgu Boga” co wszystko o wszystkim wie ( jakby „Super Google”) .

Niekoniecznie powielać tu będziemy koncepcję „pól morfotycznych” Sheldrak'e -choć udowodniono że gdy na jednym krańcu Ziemi raz czegoś nauczone małpy lub doświadczalne szczury w labiryncie coś nowego robiły- to nagle inne małpy czy szczury na drugim końcu świata robiły to samo -choć się nie kontaktowały ze sobą .

Ale już w 20 latach XX w K.Lashley udowodnił ,że wycinanie szczurom doświadczalnym różnych części mózgu nie zmieniało wykonywanie przez nie skomplikowanych zadań, które pamiętały i nauczyły się wcześniej- tak jakby pamięć przebywała w „chmurze danych” a nie w konkretnym miejscu mózgu.

Dla psychologów i filozofów-epistemologów od dawna wiadomym jest , że mózg i jaźń (czy też dusza ) są to odrębne pojęcia ( jak energia w fizyce- co nie jest materią)- bo choć każdy ma podobnie zbudowany mózg a jednak ludzie różnią się właśnie „duchem emocji” , których nie da się wyprowadzić z podobieństwa takiej samej budowy mózgów.

Inaczej wszyscy ludzie na świecie mieliby takie same jak mrówki w mrowisku życie , zachowanie i poglądy.

Niemożność wyprowadzenia różnych właściwości „Ducha (Aury)” ludzkiej z elementów składowych neuronów mózgu nazywa się tu „emergencją”- tak samo jak fakt, że to energia nadaje kształt i kierunek akcji-reakcji materii w nowoczesnej fizyce kwantowej- a nie odwrotnie ( jak dawniej myśleli materialiści ).

Jako inżynier z wykształcenia ( prócz studiów humanistycznych) wiem, że właśnie wpierw badanie termodynamiki energii reakcji -Entropii i Entalpii wyznacza w chemii kierunek i możliwość czy w ogóle jakaś reakcja chemiczna zajdzie . To w humanistyce byłoby analogią pochodnej funkcji Ducha od Energii życiowej ( Vis vitalis), która wtórnie wpływa na całą materię działalności człowieka. Duch emocji przenika ciała jak bezmasowa -czyli niematerialna energia fal elektromagnetycznych przenika mury i dociera „chmurą danych” do TV lub MMS-em do twojego telefonu tak jak do telewizora-do ucha i oka. Mówi się ,że oczy są „zwierciadłem duszy”- co tu rozmumie się jako „sito pojęciowe duszy” przez które „filtruje ” obraz rzeczywistości -i przepuszcza lub zatrzymuje określony typ informacji z codziennego „szumu informacyjnego” docierającego do oczu -w zależności od zbudowanej przez człowieka „siatki pojęciowej”- czyli od ilości i zasobu pojęć i wiedzy jaką człowiek sam sobie wypracował ( lub niewypracował) za życia.

Marne skutki braku rozwoju życiowego

Kto jest ograniczonym „prymitywem życiowym” , kto jest wiecznie narzekającym i przeklinającym pesymistą z wykrzywioną w złości twarzą i sprowadzającym człowieczeństwo do poziomu zwierząt ( wg zasady „człowiek człowiekowi wilkiem”) , dla którego świat i ludzie to jedno wielkie „bagno i kurewstwo” - ten nie zauważa i przepuszcza bokiem nic nie widzącymi oczami wiele dobra i wartościowych sytuacji życiowych , których nawet nie potrafiłby nazwać w swoim ubóstwie słowno-umysłowym.

To jak niczym przesiewałby złotonośne „pole widzenia” przez sito z wielkimi okami.

Mnisi buddyjscy zachowanie takich prostackich i nierozwiniętych duchowo ludzi porównują do wyjadania widelcem bogatej „zupy rzeczywistości”.

I odwrotnie -ludzie na wysokim poziomie duchowym , pozytywnie myślący i wykształceni -z bogatym „zasobem pojęć ” zauważają w codziennym życiu wiele wartościowych rzeczy i sytuacji , obok których inni przechodzą obojętnie- nie zauważając nic.

A życie codziennie przynosi wiele wartosci – i antywartości , które codziennie trzeba umieć „przesiewać” .

Tylko ludzie na niskim poziomie rozwoju widzą świat „płasko ” i znudzeni codziennością nie dostrzegają wielu kolorów i bogactwa życia.

Znudzenie i wygoda życiowa za niejednymi murami domu jest raczej dowodem „płaskiego” i ubogiego widzenia „bogactwa świata” ,w którym cały czas dzieje się coś ciekawego w bulgocącej „zupie rzeczywistości”.

Tymczasem z umiejętności cieszenia się codziennie ze zrobionych małych -a pożytecznych rzeczy składa się suma dużego szczęścia w życiu.

Są jeszcze inne skrajności takiej „płaskiej” postawy życiowej- w postaci połączenia prymitywizmu z jedną określoną i „jedynie słuszną” doktryną religijną- w postaci skrajnych fanatyków religijnych widzących świat tylko „czarno- biało” bez bogactwa innych kolorów życia.

Najczęściej skrajny fanatyzm religijny np. emigrantów Islamskich wysadzających się „w powietrze” w Europie wynika z jednostronności i niezrozumienia przez tych prymitywnych jak w kolonialiźmie Afrykanów złożoności innego niż ich prymitywne wioski nowoczesnego świata i nauki i wysokiej techniki życia Zachodu . Często takimi terrorystami są niewykształceni młodzi lub półanalfabeci co nauczyli się tylko strzelać-polować i podrzynać szyję baranom i przeciwnikom i czytać tylko średniowieczny Koran -z braku lepszego wykształcenia i zawodu potrzebnego Europejczykom ( prócz „lepienia kebabów” z podżynanych baranów) .

Tym niemniej idea nieśmiertelności i „duszy” -wbrew ateistom nie została wymyślona przez „ oszołomów chrześcijańskich” ani w Biblii - tylko od dawna była zapożyczona z wcześniejszych antycznych kultur -z dawnego „pogranicza kulturowego”.

Nie zapominajmy, że nie tylko Mojżesz ale i Jezus kształcili się i dorastali w Egipcie- i jako tzw. „uczeni w piśmie” musieli znać sąsiednie idee religijne- Hinduskie ( najwyższy Brahma), egipskie ( np. monoteizm Echnatona) , babilońskie ( np. idee dobrych i złych duchów i Zaratustry i Kodeks Hamburabiego ), greckie ( np. platoński system różnych duchów-eonów) i rzymskie ( kult Mitry przypominajacy mesjanizm). Tak więc jako „uczeni w piśmie” potrafili łączyć podobieństwa idei krążących „po sąsiedzku”- wraz z wędrującymi po tych kulturach koczowniczymi plemionami Żydowskimi.

Dzień III- Kto to był Adam z Genesiss i czemu Aniołowie byli przedstawiani na skrzydłach -jak „piloci z nieba” ?

Pewnego „złego czasu”- mając dużo wolnego czasu ( którego dziś mi brakuje)- z nudów w strasznej „Wieży Straconego Czasu” czytałem Księgę Genezis z początków Biblii-bo była to jedyna zakurzona książka jaka leżała w kącie ( używana gdy zabrakło papieru toaletowego w tej „Wieży Zapomnianych”). Księga Genezis i początki biblijnego Starego Testamentu zawierały powszechnie znane i występujące u sąsiednich nieżydowskich plemion i wcześniej w cywilizacji Sumerów opowieści o potopie lub stworzeniu ludzi „na Nasze podobieństwo-i podobnego Nam” ( „Nasze” pisane w liczbie mnogiej w Genezis 1,26) i występowanie kiedyś jakichś półbogów- „Synów bożych” ( przeciwnie do „synów ludzkich”), przylatujących z nieba na jakichś skrzydłach „pilotów-Aniołów” ,którzy „zadawali się” z kobietami z ziemi, które przez co „za karę” rodziły dziwnych „mutantów”-Gigantów i żyli dziwnie po 300 lat (Genesis 6,2). Znamienne jest , że słowo „Nasze podobieństwo” oraz Elohim czyli „My-Bogowie” napisano przy stworzeniu człowieka w Biblii w liczbie mnogiej (a nie pojedynczej) i stworzono na „Nasze podobieństwo” równocześnie kobietę i mężczyznę ( którzy przecież się różnią z wyglądu)- a nie tyle „Adama” ,które to słowo znaczało wcześniejszy wysoko rozwinięty lud „Adamusów” -wg Sumerów

Powstaje więc logiczne pytanie czy stwarzający człowieka na „nasze podobieństwo” Bóg (czy bóstwo) było „obojniakiem” -czyli kobietą czy męzczyzną jednocześnie (skoro Bóg mówi , że stwarza człowieka „na nasze podobieństwo” )?

Powstaje tu pewien dylemat - czy np. kobiety są „podobne” do Boga jako „Starca z brodą” -bo tak był też rysowany Bóg ze Starego Testamentu na obrazach Michała Anioła.

Czy z kolei „Bóg Miłości” -Jezus z Nowego Testamentu był „zniewieściałym mężczyzną” -takim „Amantem od miłości” zachwalającym jak „zniewieściały poeta” miłość i niemęskie -bo niepatrialchalne ,tylko matrialchalne zachowania ( skoro miłość nie jest ani kobietą -ani mężczyzną -tylko stanem energii-ducha niezależnym od płci).

Ciekawym też jest dylemat z rodzaju „co było pierwsze”-jajko czy kura, kobieta czy mężczyzna ?-wg stworzenia świata z Genezis Starego Testamentu.

W przyrodzie znane są przypadki ( jak u pszczół , mrówek , niektórych ryb) że raz samice zamieniają się w samców -lub odwrotnie , ale tu chodzi o daleko poważniejszy dylemat sformułowany przez Jana Pawła I -że w „Bogu miłości” chrześcijan jest „więcej cech z matki niż z ojca” -więc na czym polega „miłość boska” i czy można przypisać ją do jednej płci lub do Starego dziadka z brodą od straszenia małych dzieci (bo w Europie Starymi dziadami z brodami o wyglądzie Taliba raczej straszy się dzieci -a symbolem miłości jest raczej ładna kobieta -lub lalka Barbi a nie brzydki dziad z brodą-przywódca stada baranów- jak na obrazach Raffaela !).

Tylko u prymitywnych Izraelitów w Starym Testamencie ( Tora) i u ich „braci” po ojcu Abrahamie-czyli u Islamistów występuje typowy dla prymitywnych społeczeństw patrialchalny -czyli srogi obraz Boga-groźnego i wielkiego Przywódcy pasterzy stada baranów na pustyni, który bez przerwy grozi wytępieniem i wojnami wszystkim innym nacjom ( oprócz rasistowsko pojętego „narodu wtbranego”) w myśl pierwotnego hasła ”kto nie znami -ten przeciwko nam”.

Jeszcze przed napisaniem Biblii – w Hinduiźmie był „Starzec” lub Brahma jako najsilniejszym bóstwo , który „dzielił się” na „Trójcę Świętą”- trójpodziałem „władzy” z Wisznu (opiekunem stworzeń) i z Śiwą ( mściciel). Wcieleniami ziemskimi najwyższej Energii-Bóstwa tak jak w chrześcijaństwie Awatarem Boga był Jezus-to w Hinduiźmie Awatarami bóstwa byli m.inn. Hary Kriszna i Budda - jako oświeceni mądrością „synowie Światła”.

Nawet „chrześcijański” Jezus gdy przyszli do niego w odwiedziny jego „przyrodni bracia ” powiedział , że tylko „każdy kto słucha mojej nauki i ją wypełnia jest mu bratem i siostrą” ( i Jezus wyraźnie nie wyraził zadowolenia z odwiedzin ziemskich braci przyrodnich) .

Wszyscy ci wybitni reformatorzy religijni odwoływali się do jakiegoś „oświecenia” jak niczym do „Kronik Akaszy” -starożytnej Wszechwiedzy jak dzisiejsza internetowa „chmura danych o wszystkim” ,w której kopiują się jak w „równoległym świecie” wszystkie myśli i uczucia ludzkie i będą wyświetlone przy śmierci jak skopiowany z chmury danych film z „karmy życia” .

Nie chodzi mi tutaj o przypomnienie Talmudycznych opowieści Żydów o uwiedzonej fryzjerce Maryi przez rzymskiego Żołnierza (Pantery ) i dlatego jej drugi mąż -stolarz Józef z „braćmi przyrodnimi” chciał ją „oddalić” lub uciec ze wstydu do Egiptu, ale bardziej chodzi tu o „esencję” wybitnie humanistycznych poglądów Jezusa- zbliżonych i rozwiniętych od wcześniejszej wspólnoty Esseńczyków z Qumran, którzy już przed Jezusem dzielili się „chlebem i winem” . To wcześniej własnie Esseńczycy głosili podobne do Jezusa kazania- „błogosławieństwa dla biednych, chorych i ubogich” , którzy to Esseńczycy zwalczali pokrętnych Faryzeuszy i bogaczy-Saduceuszy tak samo jak wybitny eremita Esseńczyk -Jan Chrzcieciel „ziomek” Jezusa

Właśnie XX -wieczne odkrycia „biblioteki Esseńczyków” z Qumran pokazały ,że poglądy - Jana Chrzciciela i jego „ziomka z klanu” Jezusa- nie wzięły się z sufitu ani „znikąd”-tylko jak to często bywa w historii rozwoju filozofii były rozwinięciem tych humanistycznych poglądów Esseńczyków, które dobrze znali i rozwijali zarówno Jan Chrzciciel jak i jego „ziomek” -Jezus.

Budda podobnie jak Hary Kryszna i inni wybitni reformatorzy religijni kładli nacisk na „mądrość i oświecenie” - a oświecić można tylko jakimś „światłem mądrości” i tylko to co ciemne-czyli utajnione . Pojęcie „tajemnicy” zawiera w sobie jednocześnie efekt „utajnienia i oświetlenia” -razem wzięte.

Jeszcze przed powstaniem Biblii w hinduskich Veddach najważniejszą „energią świata” był Brahma (co z punktu widzenia psychologii religii w umyśle „zwykłego człowieka” nierozróżnialne jest od psychologicznego wyobrażenia Elohim-Jahwe u Żydów).

Z punktu widzenia psychologii porównawczej Archetypów sensu semantycznego różnych religii (wg Eliadego) wszystko stworzenie dąży w rozwoju do tej „Energii Świata” posiadając na różnym poziomie rozwoju „energię-duszę” -rozpoczynając od prymitywnych roślin, poprzez groźne zwierzęta, lepiej rozwiniętych ludzi -po jeszcze lepiej rozwiniętych półbogów -demonów nie będących już ludźmi ( jak niczym UFO- ludki lub Anioły latające na skrzydłach swoich vehikułów - „Vimanów”) . Ci ostatni byli więc półbogami czyli ”synami boskimi” o cechach charakteru zarówno „dobrych” jak i „złych” jednocześnie ( ale to już była interprtacja badacza sumeryjskich tekstów- Sitchina).

Wcześniejsi od Biblii i Hioba bogowie Hinduizmu i Sumerów byli tak jak rodząca groźne stworzenia Matka Natura – jednocześnie „dobrzy i groźni ” -tak jak przykładowo Wielka Matka „Inanna”-boginii miłości ( płodności ) i jednocześnie bogini wojny (czyli zniszczenia równocześnie).

Tak samo groźnym jak dwuznaczna Natura był Bóg Starotestamentowego Hioba.

Początki Biblii -o potopie i Adamie oparte były o wcześniejsze Sumeryjskie i Hinduskie opowiadania ,które powszechnie krążyły wśród wędrujących plemion pasterskich (wtym plemion Żydowskich) i nie tyle Elohim stworzyli pojedynczego „Adama” -tylko Adam to była nazwa zbiorcza Sumerów na wcześniejszy od nich wysoko rozwinięty lud rozwinięty od jakichś Nefilim-przybyszy „z nieba ” i krzyżowali się jak klacze z osłami- z ludzkimi kobietami ( czyli z „gliną ziemi”, bo to właśnie znaczyło „Adam”) i rodziły się mutanty genetyczne jak Muły-Giganty (jak choćby Goliat ,z którym walczył Dawid) .

Ciekawym więc dylematem logicznym było w liczbie mnogiej ujęte Elohim „My-Bóg” , którzy na bliżej nie wiadomo czyje „Nasze podobieństwo” stwarzali np. kobiety podobne do „Faceta z brodą”? (Samca Alfa ? lub brodatego Przywódcy stada kowbojów -czyli Juhasów od baranów ? -bo „kowboy” po angielsku znaczy „pastuch” ) -tak jak wcześniej w Hinduiźmie był najwyższym bóstwem Brahma . A tymczasem nie o „Starym facecie z brodą” pisze Biblia i nie w liczbie pojedynczej „Ja”- lecz w liczbie mnogiej Elohim „My-Bóg i Synowie boży” (przeciwnie do „synów i córek ludzkich”) opisanych w księdze Henocha w Biblii ( jakby „starożytni Astronauci” z opowieści Sumerów- jakoweś Anioły jak UFO przedstawiane ze skrzydłami jak przylatujący „piloci z góry”) . Ci „My-Bóg” z początków Biblii byli mało „miłosierni”- tak samo jak w opisach groźnych bogów Hinduskich i u Sumerów .

Wkrótce po stworzeniu ludzi nagle stwierdzili ten „My-Bogowie” ,że ludzie stali się tacy jak jacyś tajemniczy „my” ( liczba mnoga) -a nie powinni być tacy jak „my-bogowie” (no bo kto to są ci „my” z Księgi Rodzaju 3,22 ? )- i „My -Bóg” postanowili się nagle zemścić i wytępić niedawno ulepszonych z mapł ludzi-wraz z „niewinnymi” nawet mrówkami i fajnymi motylami.

Ci „My” postanowili zniszczyć potopem ( opisanym wpierw na glinianych tabliczkach Sumerów-potem dopiero w Biblii) nie tylko ludzi -ale niesprawiedliwie również „My-Bóg” automatycznie lub bezmyślnie postanowili zniszczyć „niewinne” wszystkie stworzenia (w tym np. ładne motyle, miłe kotki, pożyteczne psy i pszczoły i fajne biedronki , które „nie rozumiały” za co giną w potopie)- co dowodzi niesprawiedliwości dziejowej tych tajemniczych „My-Bogowie” - tak samo jak niesprawiedliwa jest w ogóle „Matka Natura” -wciąż pożerająca we wzajemnej walce lwów i antylop własne dzieci i niszcząca własne dzieci różnymi katasrofami.

Później stopniowo „ łagodzi” Biblia obraz Boga jako Przywódcy tylko wybranego narodu „żydowskich kowbojów”- mordujacych wojnami „na lewo i prawo” wszystkich sąsiadów- bo w Biblii pełno jest opisów krwawych wojen Żydów -mordujacych w imię Boga ciągle sąsiadów wg zasady stosowanej do dziś w Izraelu- „kto nie z nami ten przeciwko nam”.

Różne nieszczęścia -trzęsienia ziemi, potopy, tsunami , susze i pożary tak jak i wojny i meteory wielokrotnie w przeszłości niszczyły ziemię -i niesprawiedliwie po równo niszczyły „złych jak i dobrych” -ludzi ,biedronki, motyle i miłe koty- tak samo jak nie wiedziały za co zginęły „głupie jak but z lewej nogi” ogromne dinozaury . I nie ma w tym niszczeniu żadnej logiki ani „sprawiedliwości boskiej”- ani sprawiedliwości Matki-Natury.

Ani żadne modlitwy, zaklęcia i krwawe ofiary z ludzi u Majów , Murzynów lub z „baranków bożych” u Żydów nigdy nie powstrzymały Bogów ani Matki Natury przed tymi wszystkimi nieszczęściami – i wszystkie te ofiary i modlitwy były nadaremne w historii ludzkości.

Historia ludzkości od dawna okazuje się być dziejami zbiorowej głupoty, wojen i zła i zezwierzęconych ludzi-a nie historią mądrości i dobra, które jest udziałem tylko nielicznych i mędrców.

Historia początków Biblii powstała z wymieszania sąsiednich idei „pogranicza kulturowego” Sumerów i Babilonu i podobnie jak judaizm- chrześcijaństwo powstało na bazie pojeciowej judaizmu -a islam powstał na bazie pojęć judaizmu i częściowo chrześcijaństwa . Tak też z wymieszania idei „pogranicza kulturowego” powstały inne wielkie systemy religijne -czyli wschodni buddyzm powstał z pogranicza kulturowego Hinduizmu ,a Dalekowschodni Taoizm czy Zen z buddyzmu i innych „pogranicznych” religii lub np. Sikhowie powstali z wymieszania islamu z hinduizmem. Systemy te zawierały wzajemnie wymieszane poglądy na filozofię i psychologię człowieka -co jest też przedmiotem niniejszego „przekrojowego” porównania Archetypów różnych „ideii człowieka” w niniejszym esseju.

Odmienne podstawy filozoficzne wpływały też na odmienną psychologię religii , a samo słowo „psycho-logia” oznacza „logikę ducha” ( etymologicznie „psyche” po łac. znaczy „dusza” , a „logos” z grecka- to „słowo, logika”-czyli nauka oparta o „logikę słów” ).

W tym też ujęciu każda filozofia religii jest automatycznie „psychologiką”-logiką słów i pojęć wpływających na psychikę i zachowanie człowieka.

Dzień IV Skąd u Pitagorejczyków i Platona wzięło się pojęcie Prawdy i inne Idee

Pewien laureat literackiej Nagrody Nobla-J.Saramago stwierdził, że to doświadczenie zbliżającej się śmierci i chęć pozostawienia czegoś po sobie zmusiło ludzi do wymyślenia “nieśmiertelności” i idei nieśmiertelnego Boga ( niezależnie od miejsca na ziemi).

Tak samo dla filozofa Platona nieśmiertelne było pojęcie Prawdy pojętej matematycznie -tak jak prawdziwa była logika , że 2+2=4 niezależnie czy ci się to człowieku podoba czy nie -i nawet przed twimi narodzinami i po twojej śmierci (i niezaleznie od „widzimisie” oszustów na Ateńskim bazarze).

Tak samo nieśmiertelne były dla Platona najwyższe idee Prawdy, Dobra, Piękna jak logiczne było że 2+2=4 w pitagorejskiej matematyce.

Wcześniej pitagorejczycy w logicznej prawdziwości działań liczb w matematyce zauważyli „obiektywność Prawdy” -ale Platon rozszerzył tę logikę na inne i wyższe idee. Dla niego logiczna była nie tylko idea Prawdy ale i idea Dobra i Piękna- odbijające się cieniami w „Jaskini Życia” jak w odwiecznie świecącej “Światłości Świata” , w którym niezmienne pozostają zawsze te same prawdy logiki jak 2+2=4 (nawet po Twojej śmierci).

Platon podobnie jak wcześniej pitagorejczycy -wychodząc od matematycznego pojęcia prawdy zauważył powszechność prawideł rachunku logiki jako uniwersalnych idei prawd słuszności działań . Poprawna logika wyliczeń była przydatna starożytnym nie tylko w nawigacji statków na bezkresie morza czy w budownictwie ale i przy liczeniu dużych pieniędzy na bazarze ( przeciw dowolności kłamców bazarowych) . Od idei prawdy matematycznej rozpoczynali też później kariery inni wybitni filozofowie ( np. Kartezjusz, Leibnitz, Pascal, Newton, Kant, Spinoza -którym zachwycał się A.Einstein -a wszyscy oni byli wpierw matematykami ).

Ale Platon poszedł dalej i pytał więcej niż pitagorejczycy -”gdzie w człowieku mieszkają takie najwyższe Idee” ? Gdzie mieszkają idee Prawdy i Logiki lub Dobra i Piękna ? Wrażenia “mieszkają” w zmysłach, wspomnienia mieszkają w pamięci -a gdzie mieszkają wyższe idee jeśli nie w duszy ? Dusza w przeciwieństwie do mózgu musi sama być nieśmiertelna skoro posługuje się nieśmiertelnymi i niezmiennymi ideami logiki i matematyki.

Już starożytna filozofia Zachodu oddzielała „epistemologicznie” duszę od mózgu i pamięci , a filozofia Wschodu łączyła „holistycznie” w całość stan ciała czyli zdrowie ze stanem ducha ludzkiego. „Złe” emocje blokują różne „meridiany” (drogi) przepływu różnych hormonów wywołując w konsekwencji różne choroby takiego „zapiekłego w złości” człowieka , a „dobre” emocje uzdrawiają człowieka innymi „pozytywnymi” hormonami-wg Filozofii Wschodu a potwierdzone przez medycynę Zachodu.

Wiadomo dziś ,że inne „ekspresje genów” i niekorzystne „hormony” funkcjonują w człowieku „kipiącym ze złości” na innych ludzi i w silnym stresie (np. żołnierze mordujący się wzajemnie na polu bitwy)-a inne i „korzystne” np. w matce małych dzieci „pokojowo” nastawionej do stworzeń i wszystkiego- kochającej dzieci ,miłe kotki, psy i naturę , która kojarzy jej się z pluszowym misiem .

Pewnie dlatego kobiety żyją dłużej i mają się lepiej na świecie od agresywnych brzydali i „psów wojny”- czyli mężczyzn. Dlatego też „w nagrodę” w duszę kobiet w pewnym ujęciu buddyzmu „reinkarnują się” dusze miłych ludzi -bo kobietom się więcej i łatwiej wybacza ( co widać po małej ilości kobiet po więzieniach), a „za karę” w agresywnych brzydali czyli w mężczyzn, którym się nic nie wybacza reinkarnują się żli ludzie .

Oczywiście „dobro i zło moralne” jest „sprawiedliwie” po równo rozłożone na ludzi w ujęciu chrześcijańskim , gdzie „nikt nie jest bez grzechu” (i po równo kobiety i mężczyźni łamią wszystkie „10 przykazań boskich z Tablicy Mojżesza”)-choć nie widać tego po statystyce więźniów na świecie ( bo przepisy prawa nie są przepisami moralności).

Żeby jeszcze bardziej skomplikować te dylematy logiczne dodam że dusze ludzkie widziane w buddyjskiej „Księdze Umarłych” okazują się „bezpłciowe” i mogą „reinkarnować się” dusze kobiet w mężczyzn i na odwrót- tak jak można by przeprowadzać „operacje medyczne przeszczepów” nie tylko nerek , skóry ale i przyszywania głów kobiet do ciał „chorych na głowę mężczyzn” (lub odwrotnie).

Czyż modne dziś operacje zmiany płci nie są tegoż faktu reminiscencją- i jaką duszę posiadają transwertyci lub po takim „przeszczepie” ?

W kategoriach ezoterycznych najważniejszą cechą duszy ludzkiej są „uczucia-wartości” jakie są zapisane w „programie” komputera pokładowego jakim jest dusza ludzka- tak samo jak program „software” nie jest tym samym co „hardware” komputera.

W aksjologii filozoficznej to „uczucia-wartości” ludzkie są istotą „duszy ludzkiej” -bo to wzbudza większe emocje ludzkie co jest więcej warte, czyli co jest bardziej „wartościowe” (aksjologicznie) -bo to też jest istotą zachowań behawioralnych i motywacji w psychologii . To emocje ( dobre lub złe) zapisują się nawet głębiej i lepiej w podświadomości jak w rdzeniu „ROM komputera” niż obrazy i przypadkowe zdarzenia życiowe na tymczasowej pamięci RAM „komputera ludzkiego mózgu”.

Mózg ale nie duch ludzki „resetuje się” częściowo w czasie snu i wychodzą w nocy na wierzch z podświadomości duszy prawdziwe emocje ludzkie ubrane w dziwne kształty „marzeń” (bo sen „odzwierciedla” głównie ukrywane uczucia ,gdzie obrazy są mniej ważne ) .

Te najwyższe Idee -Wartości żyją cały czas w świecie Platona jak dziś istnieje „wirtualna chmura internetowych danych” i są ważne i niezależne od czyjegoś “widzimisie” - tak jak obiektywnie istnieją podstawowe idee logiki i matematyki, które się nie zmieniaja nawet po twojej śmierci -czy ci się to podoba czy nie Ty „Krętaczu Życiowy”!

Ta „wirtualna chmura” zapisanych, zrealizowanych (lub niezrealizowanych) wartości duchowych staje się po śmierci rzeczywistą „wartością ” twojego ducha. Energia ludzkich uczuć-wartości nie ginie w metafizyce. Tak jak w fizyce obowiązuje zasada ,że nie ginie energia (tylko energia zamienia się w inną o pochodnej wartości) tak „energia uczuć” ludzkich pozostaje odbita w Przeciw-Świecie jak dwubiegunowy magnes odwraca symetrycznie niewidzialne „pole sił” wokół siebie .

Tak samo więc logiczne było dla Platona, że duch ludzki był nieśmiertelny tak jak nieśmiertelna i obiektywna jest prawda w umyśle że 2+2=4 - nawet po twojej smierci ,Ty głupi zakręcony oszuście życiowy.

Platon potwierdzał jedynie wcześniejsze od niego idee krążenia dusz we Wszechświecie-co Platon pierwszy nie wymyślił , bo były znane też z filozofii Wschodu. Tak jak atomy wody krążą w rzekach wpadających do mórz , aby ponownie powrócić z deszczem na Ziemię w odwiecznej spirali-“Mandali krążenia wszystkiego”- jak w Hinduskiej czy buddyjskiej „reinkarnacji”. Dalekowschodni Taoizm z Chin też sięgał po zapożyczenia z buddyzmu i chrześcijaństwa w koncepcji najwyższej essencji -”Energii wszechświata” , w której ostatecznie łączą się w Jedność przeciwstawne siły natury-żeńskie i męskie („Yang-Ing”)- podobnie jak łączyła różne paradoksy wyrosła z buddyzmu filozofia Zen.

I tutaj powstaje paradoks ,czy najważniejsza Qwintessencja Wszechświata -czy jakiś Bóg znany z chrześcijaństwa jest „kobietą czy mężczyzną” , Siłą przeciwieństw - czy przeciwieństwem sił „bulgocacego Kosmosu” , skoro najmądrzejsi filozofowie religii mówili ostatecznie o dążeniu do Jedności ( holizm) wszystkiego ze wszystkim -jak w chińskim połączeniu przeciwieństw „Yang-Ing” w jednym toczącym się wspólnie kole.

Starożytni greccy filozofowie oprócz podstawowych żywiołów ( ziemi, wody, powietrza, ognia) upatrywali łączacą to wszystko „qwintessencję” w jakimś eterze ( qwinta essencja -znaczy z łac. piąta esencja)- co z kolei przypominało archetyp wcześniejszego chinduskiego pojecia „Akkaszy” jako Energii przenikajacej Wszechświat.

Współcześni fizycy kwantowi „odgrzali” ten stary paradygmat wszechogarniajacego świat pola Energii-Eteru w nowej postaci „boskiego bozonu Higsa”- pola energii przenikajacego świat i kreującego materię z pozornej próżni Kosmosu (co tak naprawdę nie jest próżnią) , który z kolei do złudzenia przypominał starohinduską koncepcję inteligentnej „Akkaszy” lub greckie pojęcie Qwintessencji- Eteru .

Systemy neoplatońskie rozwijały idee kręgów duchowych coraz to doskonalszych bytów-eonów ,od niedoskonałych ( jak wielu ludzi na niskim poziomie rozwoju duchowego) –po Eony jak Anioły, Demiurgi -i na Oceanie Jednej Energii -Eteru świata skończywszy.

Tu należy się dygresja od autora ,że we Wschodniej filozofii “reinkarnacji” nie wszyscy podlegają “reinkarnacji”-lecz tylko dusze jeszcze “nieoświecone” , które nie wyrwały się z kręgu “karmy” własnego zła i nie osiągnęły “oświecenia”. Takie duchy wg buddyzmu są „przywiązane” do spraw Ziemii- czyli materializmu i wnikają jako “opętanie” w umysły żyjących -jak niczym wirus w ludzkim programie “komputerowo” pojętego mózgu.

Tym można też tłumaczyć mylenie tzw. “pamięci wcześniejszych wcieleń” z opętaniem przez „obcego” lub wręcz „rozdwojenie jaźni” w chorobach umysłowych -gdzie dawniej tak chorych nazywano od średniowiecza “pomyleńcami”. Mylono pomyleńców z “ myleniem pomylonych pojęć”.

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1516
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 951
16
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1016
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 794
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 890
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 885
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 836
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 675
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1019
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 830
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 474
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 716
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  17/04/2017

Jak zwykle dyżurni sceptycy z pasją psa ogrodnika starają się przegonić każdego debiutanta i zniechęcić go do pisania. Ja ich traktuje jako pożyteczne okazy ślepych i głuchych o jakich wspomina ewangelia. Dwukrotnie przeżyłem NDE i cieszę się, że świadomość to integralna autonomiczna niezniszczalna bioenergia, dar od Stwórcy. Nawracając się, złapałem Pana Boga za nogi i dzięki Jego łasce i darom ż ...  wyświetl więcej

  Hamilton,  17/04/2017

@swistak: jak widać Natanek-owałeś w Grzechyni do pełna.

  swistak  (www),  17/04/2017

@Hamilton Starszy: co robisz z ogonem przodka jak siadasz na sedesie?

  Hamilton,  17/04/2017

@swistak: posyłam go, by na mszę zadzwonił. Prowizję od proboszcza mam.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska