Login lub e-mail Hasło   

Spowiedź praktykującego alkoholika-część 3

Co to się tam, panie, nie wyrabia...
Wyświetlenia: 2.032 Zamieszczono 21/04/2017

 Już w czasach szkolnych pociągały mnie nocne knajpy, miejsca zakazane dla uczącej się młodzieży,a pociągające z powodu legend, jakie je otaczały.Krążące po mieście opowieści z cyklu"co to się tam, panie, nie wyrabia"podsycały ciekawość przemieniającą się w pragnienie, by znaleźć się w tych przybytkach pijaństwa i rozkoszy...(...).

Zapisałem się do Studium Bibliotekarskiego, żeby uciec od wojska.Ale nie uciekłem.Zawaliłem pracę dyplomową, od której bardzo skutecznie odciągał mnie alkohol.Dziś wiem, że straciłem kontrolę nad swoim życiem, a rządy nad nim przejęła gorzała.Wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem.

Poszedłem więc w kamasze, w dodatku z etykietką"pieprzonego inteligenta".A to dlatego, że w marcu 1968 roku, w czasie strajków studenckich brałem w nich udział.Ironia losu polegała jednak na tym, że nasza mała uczelnia(...)strajkowała najdłużej, nikt jednak o tym nie wiedział, poza kilkoma esbekami i naszym ciałem pedagogicznym.To wystarczyło.Wtedy pochodzenie inteligenckie, nawet jeśli była to tak zwana wówczas inteligencja pracująca, stanowiło niezmywalne piętno, jak tatuaż wrysowany w skórę.Szczególnie w wojsku, o czym przekonałem się zaraz po przekroczeniu bramy koszar.

Dostałem niezłą szkołę jazdy.Jedyną odtrutką na"docieranie",jak nazywano umęczenie żołnierza, był alkohol...(...).Wojsko to był prawdziwy pijacki uniwersytet.Za różne ekscesy, niesubordynację, łamanie regulaminu, co było buntem przeciwko sadyzmowi kadry odpowiedzialnej za przytarcie rogów niepokornemu inteligencikowi, przesiedziałem w sumie około pół roku w areszcie, kar mniejszej dotkliwości nie licząc.(...)Wyjścia na lewiznę(to znaczy, oddalenie się od jednostki bez przepustki)były wpisane w rozkład dnia jak apel poranny.A chodziło się przede wszystkim po wódkę.Dziewczyny były w drugiej kolejności na liście niezbędnych potrzeb żołnierza(mam na myśli siebie, bo z innymi różnie bywało).Wielokrotnie przywożono mnie z okolicznych wiosek, gdzie piłem z miejscowymj chłopami na zabój.Armia wychowywała, a przynajmniej wydawało się jej, że wychowuje, za pomocą systemu kar i nagród.(...)

Choć kar nazbierałem co niemiara, do cywila wyszedłem razem ze wszystkimi, bo nagrody za udział w konkursach czytelniczych(za co miałem niezłe chody u oficera politycznego, z którym piłem jak z dobrym kumplem),za dobre strzelanie i świetne wyniki w sporcie zrównoważyły te kary.Wojsko dało mi siły, nauczyło niepoddawania się pętakom, kombinowania i pogłębiało i tak już głębokie uzależnienie.(...)

Wiele razy zdarzało mi się, że gdy byłem na wyciągnięcie ręki od jakiegoś celu, który sobie wyznaczyłem i który był dla mnie ważny, nagły atak alkoholu niweczył wszystkie plany i zamierzenia.(...)

Po tym, jak po dwóch semestrach przykładnej abstynencji przyszedłem pijany na egzamin wieńczący pierwszy rok Filmówki,nikt mnie ze szkoły nie wyrzucał, nikt nie patrzył jak na raroga czy inne dziwo, przeciwnie, epizod ten wszedł do katalogu szkolnych anegdot, dowiedziałem się bowiem, że profesorowie z komisji opowiadali,"jak było",na swoich zajęciach ze studentami, oczywiście bez wymieniania mojego nazwiska. Wysłuchałem kilku wersji swego pijackiego wyczynu, a opowiadający nie wiedzieli, że opowiadają mi o mnie.Historia ta została w zaskakujący dla mnie sposób skomentowana przez szefa mojej grupy, którego spotkałem w czasie wakacji na placu Trzech Krzyży, rozmowa więc była swobodna i niezobowiązująca.Powiedział mniej więcej tak:

-To, że pan się upił, to właściwie nikogo nie zaskoczyło.Zaskoczeni byliśmy raczej tym, że wcześniej nie widzieliśmy u pana skłonności do alkoholu.Najlepszy nasz student i niepijący.Ale nie dlatego, że w polskiej tradycji niepijący to podejrzany.Jesteśmy przyzwyczajeni, że w tym środowisku ludzie pijący to codzienność.A im bardziej zdolny, tym więcej pijący.Nie dotyczy to wszystkich, żelaznej reguły nie ma,ale jest spora poprawność schematu. A pan, na dodatek, proszę nie mieć mi za złe tego, co powiem, nie ma wyglądu grzecznego chłopca.Dlatego gdy pojawił się pan pijany na egzaminie, uspokoiliśmy się.Wszystko znalazło się na swoim miejscu.

Do dziś nie wiem, czy kpił sobie ze mnie, czy mówił serio.Obie możliwości można uznać za prawdziwe.Opowiedział jeszcze o wybitnym poecie, który pisał scenariusze filmowe, ale od jakiegoś czasu nie był zdolny do twórczej pracy, tak zniszczył go alkohol.Gdy przychodził na Puławską(siedziba Zespołów Filmowych),nie mógł złożyć sensownego zdania.Dostawał szklankę wódki specjalnie dla niego trzymanej w biurku i wtedy wracał do swojej dawnej formy.

-Dawaliśmy mu zaliczki-ciągnął szef-choć wiedzieliśmy, że niczego już nie napisze.Ale nasz Stasio był za bardzo zasłużony dla polskiej literatury i polskiej kinematografii, by mu nie pomóc, choć bardzo smutne jest to, co mówię. 

Tego typu opinie, że wśród twórców jest duży odsetek alkoholików, odkładały się w psychice jako wytłumaczenie nałogu i miały z pewnością wpływ na samousprawiedliwianie się, a de facto samooszukiwanie.Jako dziennikarz spotkałem się z opinią, podobno popartą badaniami socjologicznymi, że dziennikarze żyją krótko i często wpadają w alkoholizm.No i masz babo dziada:a ja twórca i dziennikarz w jednym, więc i podwójnie większa szansa popadnięcia w uzależnienie.Tyle że stało się ono faktem, zanim napisałem pierwszy wiersz, opowiadanie, scenariusz filmowy, reportaż.Ten zaczyn musiał być już we mnie wcześniej. Widać dokonał tego przeskok genetyczny, bo ojciec nie pił, za to dziadek-i owszem.Do późnej starości. Wypalał w ciągu dnia 60 sztuk sportów i przed snem musiał spłukać papierosowy niesmak ćwiartką wódki.A w ciągu dnia też pijał.

Znaczy to, że geny plus twórcza, artystyczna dusza nie mogły nie stworzyć alkoholika.To już, widać, było mi pisane.Skąd się wobec tego biorą miliony nieboraków, którzy nie mają talentów artystycznych, poza jednym:są artystami w fachu alkoholowym?

Skądkolwiek się bierzemy, jednoczy nas cierpienie, samotność, spustoszenie, jakie w nas samych i wokół nas wyżera z czasem alkohol.A mimo to w większości pijemy dalej.Dlaczego? Temu, kto na to odpowie, postawię flaszkę nektaru z karczochów...

Marek Koprowski-Spowiedź praktykującego alkoholika

Wybrane fragmenty według szubrawca-część 3, cdn.

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1058
14
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1167
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 724
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 656
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1010
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 831
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 739
13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 710
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 881
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 603
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 573
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 529
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 903
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 998
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 486
 
Autor
Dodał do zasobów: szubrawiec
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska