Login lub e-mail Hasło   

Miasto, które zmieniło bieg historii

Zaczynano na gruzach. To, jakie to były gruzy, miało duże znaczenie.
Wyświetlenia: 627 Zamieszczono 25/05/2017

Gdańsk - Miasto, które zmieniło bieg historii 

Zaczynano na gruzach. To, jakie to były gruzy, miało duże znaczenie.

Dziś mało kto pisze pamiętniki, albo wspomnienia. Piszę pamiętnik polityczny, mimo, że w polityce byłem jedynie kibicem. Nigdy nie chciałem się zaangażować, choć miałem okazję, i to nawet kilka razy.

Będą to także materiały do pracy - „Życie codzienne w Polsce w drugiej połowie XX wieku”. Myślę, że trudno zdobyć takie materiały. Rewolucja informatyczna XX wieku, to także rewolucja dezinformacji. Informacje spreparowane, powielają się równie dobrze, jak prawdziwe.. Powielanie dezinformacji, to tendencja ogólnoświatowa. Występuje wszędzie. Żaden system polityczny nie zapobiega temu zjawisku.

Dezinformacja w krajach realnego socjalizmu odgrywała szczególną rolę. Stanowiła podstawę istnienia systemu politycznego, gospodarczego i społecznego. Była planowana i zorganizowana. Dlatego tak mało wiemy o tym, co się wtedy działo, a młodzi ludzie często nie wiedzą nic. Jestem świadkiem tych wydarzeń i myślę, że warto opisać to, co widziałem.

Ponieważ nie brałem czynnego udziału, nie muszę się usprawiedliwiać, uzasadniać tego, co zrobiłem i tego, czego nie zrobiłem. Nie muszę naciągać faktów. Z drugiej strony, nie jestem obiektywny, mam swoje poglądy na tematy, o których piszę. Czy można obiektywnie pisać o swoich czasach, o epoce, w której się samemu żyło?

Urodziłem się w 1951 roku w Sopocie. Pierwsze świadome wspomnienia mam z połowy lat pięćdziesiątych. To, co napiszę o wcześniejszych wydarzeniach, to rekonstrukcja. Poza 1945 rok rzadko będę się cofał.

II wojna światowa.

Dezinformacji na temat okresu wojny także nie brakuje. Podobnie rzecz się ma z okresem wcześniejszym.

W roku 1945 rozpoczęła się nowa epoka. To był przełom, jednak nie zaczynano od zera. Zaczynano na gruzach. To, jakie to były gruzy, miało duże znaczenie.

W 1953 roku moi rodzice i ja, przeprowadziliśmy się na Gdańską Starówkę, do jednego z pierwszych odbudowanych domów. Pierwsze, co pamiętam to widok z okna - morze gruzów. Był rok 1954 (mniej więcej). Potem wokoło powstał plac budowy. Odbudowywano kamieniczki, ale właściwie budowano bloki mieszkalne, które zewnętrznie przypominały stare kamieniczki. Niektóre elewacje były dokładnymi rekonstrukcjami, inne tylko ogólnym kształtem przypominały zabytki. Wewnątrz to jednak były bloki.

Ludzie byli zadowoleni. Nie było to luksusowe budownictwo, ale mieszkania były wysokie (trzeba było dostosować je do elewacji). W przeciwieństwie, do oszczędnościowo niskich mieszkań, budowanych w innych dzielnicach. Były wyposażone w wodę, kanalizację, gaz, a przede wszystkim, centralne ogrzewanie. Często dosyć duże: 70- 80 m2, budowane tradycyjnymi metodami z czerwonej cegły. Wszystko mogłem obserwować przez okno.

Na parterze też najczęściej były mieszkania. Sklepów, restauracji, kawiarni i innych lokali użytkowych było bardzo mało. Jednak, jak na te czasy, zupełnie wystarczająco, może nawet za dużo. Za realnego socjalizmu, ta mała ilość sklepów i tak była mocno pustawa.

Wkrótce świeżo wybudowana Starówka stała się atrakcją turystyczną. Wtedy zaczęły się pierwsze kłopoty. Tym, którzy odbudowywali Starówkę, zabrakło wyobraźni. Dzisiaj brak lokali użytkowych jest wielką przeszkodą. Starówka nie jest centrum handlowym ani centrum biznesu. Występują trudności z obsługą turystów. Kamieniczki, bloki, nie nadają się do przerobienia na biura, sklepy itp. Stare piwnice są zagruzowane. Nie ma oficyn.

Wróćmy do lat pięćdziesiątych. Było pytanie, oczywiste nawet dla małego dziecka - skąd się wzięły te gruzy? Niedawno była wojna. Gruzy były wszędzie. Będąc dzieckiem, sam sobie odpowiedziałem, na to pytanie.

W czasach komunizmu obowiązywała oficjalna wersja, często powtarzana, szczególnie z okazji rocznicy tzw. Wyzwolenia Gdańska. Twierdzono, że Gdańsk był twierdzą. Walki trwały o każdy dom. Zniszczenia były skutkiem tych walk. Zdarzało się, że posuwano się dalej, mówiąc o podpaleniach przez Niemców, stosujących taktykę spalonej ziemi. Rozszerzano, wiarygodnie wyglądające informacje, o zniszczeniach dokonanych w porcie i w stoczniach. Nic innego na ten temat nie można było przeczytać (po polsku). Niemcy pisali i mówili co innego, ale do nas to nie docierało, nawet przez Radio Wolna Europa.

A przecież wśród nas żyli naoczni świadkowie tych wydarzeń. Nic nie mówili, a jeżeli, to bardzo, bardzo cicho.

Nabrałem wątpliwości.

Wiele lat później. (Byłem już studentem, zacząłem studia mając 17 lat). Prawda, że Politechniki, ale interesowałem się historią. Między innymi okazało się, dosyć niespodziewanie, że odwieczna polskość Gdańska, o której zawsze mówiono w szkole, gazetach i telewizji, to po prostu jeszcze jedna propaganda.

Profesjonalne opracowania historyczne też były naciągane. Miejscami ozdobione materializmem historycznym, zawierały dużą ilość relacji o faktach. Sugerowały fałszywe wnioski.

O spaleniu Gdańska nie było w nich słowa prawdy.

Były to już jednak czasy, gdy niejako automatycznie nabierałem podejrzeń, co do prawdziwości, każdej tezy uparcie powtarzanej przez wszystkich. Jeżeli wszyscy dookoła twierdzili, że coś jest białe, dochodziłem do wniosku, że warto byłoby sprawdzić, czy nie mamy do czynienia z obiektem czarnym, albo w paski. Takie podejście pozostało mi już na całe życie.

Kiedyś zacząłem się zastanawiać, które budynki na Starówce, i w okolicach, są oryginalne, a które są makietami, odbudowanymi ze zniszczeń, z zachowanymi fragmentami oryginalnych murów. Miasto znałem dobrze. W myślach zrobiłem zestawienie. Doszedłem do wniosku, że przypadek nie wchodzi w rachubę. Zniszczenie Gdańska, to nie wynik chaosu wojny i nieregularnych walk ulicznych, a planowana akcja. Wystarczyło sprawdzić odkrycie. Wydedukowałem prawdę.

Komuś, kto nie żył w społeczeństwie totalitarnym, może wydawać się niemożliwym, że wcześniej nikt o tym nie mówił. Nie tylko o tym. Nie tylko mnie.

Właściwie dopiero po roku 1989 zaczęto publikować nowe, inne informacje na ten temat. Nie były one specjalnie nagłaśniane. Myślę, że do tej pory bardzo wielu ludzi w Polsce, nie tylko w Gdańsku, zna starą, wielokroć powtarzaną wersję.

Nowa wersja sugeruje jakąś dziką zemstę radzieckich żołnierzy, może wręcz samowolę.

Tymczasem mnie nadal wydaje się, że to plan i wykonanie konkretnych rozkazów. Jeżeli plan, to także jego autorzy, konsultanci i wykonawcy. Konkretne nazwiska, może kiedyś coś się dowiemy na ten temat.

Oryginalne obiekty to – Liceum Macierzy Szkolnej, Polska Szkoła Podstawowa, jedyny kościół katolicki, który znajdował się na Starówce, czyli Kościół Świętego Mikołaja, trzy klasztory katolickie, Polska Dyrekcja Kolei (kolej za czasów Wolnego Miasta była pod polską administracją), a także budynek Wysokiego Komisarza Ligi Narodów, czyli pierwszy Żak, Biblioteka Miejska, Muzeum Historyczne, dzisiejszy oddział Muzeum Narodowego, dwa najważniejsze banki, Gestapo, więzienie na Kurkowej, Budynek Sądów... Wszystko, co nowej władzy było potrzebne.

Ciąg dalszy: Miasto. które zmieniło bieg historii (2)

 .................. Miasto, które zmieniło bieg historii (3)

.

Adam Jezierski

.

Podobne artykuły


27
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1584
20
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1239
19
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1127
17
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1400
16
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1038
8
komentarze: 5 | wyświetlenia: 980
123
komentarze: 51 | wyświetlenia: 137304
78
komentarze: 27 | wyświetlenia: 111891
33
komentarze: 33 | wyświetlenia: 4626
33
komentarze: 16 | wyświetlenia: 13107
21
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1424
18
komentarze: 2 | wyświetlenia: 2028
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 28348
12
komentarze: 14 | wyświetlenia: 6856
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska