Login lub e-mail Hasło   

Tus(z)ki z makreli.

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://niepoprawni.pl/
Każdy może małym nakładem sił i kosztów przygotować atrakcyjną potrawę umilającą mu ciepłe i chłodne, letnie i jesienne wieczory. Orientalną potrawę, której raz zasmakowawszy –...
Wyświetlenia: 1.094 Zamieszczono 06/06/2017
Każdy może małym nakładem sił i kosztów przygotować atrakcyjną potrawę umilającą mu ciepłe i chłodne, letnie i jesienne wieczory. Orientalną potrawę, której raz zasmakowawszy – nie będzie chciał, czy raczej mógł, wyjść z domu na ulicę, by nie opuścić wciąż pachnącej tym rarytasem kuchni. Bierzemy jedną średniej wielkości makrelę, najlepiej taką bardziej tłustą (odmiana chadecka lub atlantycka), może być zwędzona (ze sztazi). Polewamy ją suchymi danymi o gasnącym europejskim libido. Kładziemy na specjalnej misce z moskiewskiego szkła, zwanej „wybrzeże libijskie”, (można ją zastąpić misą grecką lub turecką sosjetą). Łączymy z wcześniej przygotowanym koszernym so(ro)sem nalanym do skorup kokosowych, miąższ z kokosów giełdowych pocięty na małe stateczki osadzamy na zgrabnych, świeżych fundacyjkach. Brzeg misy okrążamy ozdobnym, niejadalnym cierniem (nazywanym „bagnet karabiniera”) Posypujemy rozłożystym, włoskim kuperkiem zakonnym i sycylijską przyprawą „pieprz kardynała”. Moczymy pół kadencji w śliskiej zaprawie clintonowo-obamowej. Obkładamy dokoła brukselką wenecką w formie głów zatroskanych obywateli. W tzw.międzyczasie przygotowujemy ciasto. Mąka raz-owa wymieszana z tartym, czerskim chlebem, butelka gazowanej wody bnaibrith, plus jaja górskiego sępa (tzw. zbuki lub kabaretówki) z wolnego wybiegu i odstawiamy do rośnięcia. Makrelę wyjmujemy z ostrej, konserwowej zaprawy neokońskiej (tzw. kwas faryzeuszy), smarujemy kabzą smolara (bliskowschodnia oliwka z pierwszego tłoczenia). Posypujemy petruszką, podlewamy 1 szklanką soku z zielonej róży (rzadka, kolekcjonerska odmiana: vonthun), nacieramy zasuszonym tuskiem wymieszanym z łzami pieronka. Teraz możemy zabrać się do przygotowywania wieńca z bieżeńców (najbardziej żarłoczna odmiana piranii), w którym później ułożymy makrelę. Patroszymy plecaki (rybacka nazwa grzbietu młodej piranii, tzw. piranii uchodźczej) bieżeńców z dokumentów, biżuterii i gotówki. Nadziewamy świeżymi syryjskimi paszportami i sprasowaną, filetowaną niemiecką konstytucją. (Niedojrzałe i przejrzałe piranie odstawiamy do późniejszej relokacji do mniej wybrednych sąsiadów.) Kładziemy na do czerwoności rozpalonym miłosierdziem, sumieniu. Czekamy aż wszystko zbrązowieje. Kontyngenty i kontenery wykładamy liściem laurowym zwycięstwa. Do każdego ośrodka dodajemy dla zaostrzenia smaku dwa młode czeczeńce i jednego, lekko schrystianizowanego erytrejczyka lub erytrejkę. Do kieliszków nalewamy czerwonej sankcji. Teraz zabieramy się do sporządzenia gadki tartej (zwanej też bułką tartą), która potrzebna nam będzie do okraszenia głów obywateli (odmiana hodowlana jelenia), bez czego potrawa się nie uda. Bierzemy dwa ususzone kazania, jeden bełkot sowy, dwa drylowane manifesty pepeesu, jeden urok głosu zandberga – wszystko ucieramy na tarce (oczka: średnie multi-kulti), mieszamy, dodajemy do smaku soli darności europejskiej i skrapiamy aromatem „chuch junckera z rana”. Wszystko układamy na dużej macy wielkości dwóch pizz, pośrodku warkocza z macek syjońskiej kałamarnicy. Wkładamy w korytarze humanitarne i tak podajemy do okrągłego stołu. Gwarantuję, że po skosztowaniu tej wschodniej potrawy nie będziemy chcieli już nigdy wejść do żadnej restauracji, wyjść na spacer, zatrzymać się na moście (choćby tak pięknym jak London Bridge) a nawet wyjść po prostu z domu. I w ten oto sposób otrzymamy niezapomniane tus(z)ki z makreli. Smacznego!

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1275
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1598
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1025
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 963
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 855
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 940
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 892
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 774
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 774
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 558
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 900
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 780
 
Autor
Dodał do zasobów: milord36
Artykuł

Powiązane tematy





Ja tam wolę macierowaną kaczkę z rydzykami polaną sosem z pierwszego tłoczenia a'la milord (może być milord przepuszczony przez wyżymaczkę 36 X) i kieliszeczek ziobrówki.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska