Login lub e-mail Hasło   

Zanim wejdziesz do świątyni...

Ciało nasze jest Świątynią - warto o nie dbać.
Wyświetlenia: 310 Zamieszczono 12 dni temu

 

 


 

Można próbować ciało utrzymywać w zdrowiu: odpowiednim pożywieniem, pić czystą źródlaną wodę, oddychać czystym powietrzem a jednak zachorować. rak, choroby serca, układu krwionośnego, oddechowego, pokarmowego. I cóż?

Okazuje się, że źródłem większości chorób są negatywne uczucia i myśli, które "zalegają" w nas. Aby się uleczyć i żyć w zdrowiu , radości i szczęściu trzeba się nauczyć eliminowania złych nawyków nie tylko takich  "materialnych" - pożywienie, picie, oddychanie. Trzeba zadać sobie trud i cierpliwie  poznawać siebie - poznać swoje uczucia i myśli i wyeliminować te "trujące" nasze ciało. Trzeba poznać siebie i opanować umiejętność zmian: przyzwyczajeń, nawyków, charakteru. Jest to podstawowy cel naszego życia tu na Ziemi. 

 

 

Przebaczyć znaczy wyrzec się tego, o co mamy żal, a więc przestać kurczowo się czepiać własnego rozżalenia. Następuje to automatycznie, gdy tylko uświadomisz sobie, że twoje rozżalenie służy wyłącznie umacnianiu fałszywego poczucia ,ja”.

Przebaczyć znaczy zaniechać oporu wobec życia -pozwolić życiu, żeby  żyło za twoim pośrednictwem. W przeciwnym razie czeka cię ból i cierpienie, wyraźne ograniczenie przepływu energii, a nierzadko choroba somatyczna.

Gdy szczerze wybaczasz, natychmiast odzyskujesz własną moc, która dotąd była uwięziona w umyśle. Mściwość leży w samej naturze umysłu, ponieważ stworzone przez umysł fałszywe “ja”, czyli ego, nie może przetrwać bez walki i konfliktu. Umysł nie umie wybaczać. Jedynie ty to potrafisz. To ty stajesz się obecny, to ty wnikasz we własne ciało, to ty czujesz wibrujący spokój i cichy bezruch, którym emanuje Istnienie. Właśnie dlatego Jezus powiedział: 

“Zanim wejdziesz do świątyni, wybacz”.

 

Złość i gniew mają zawsze cechę izolowania ludzi. Podobnie jak smutek oddzielają nas od innych, i przynajmniej na pewien czas, przecinają wszelką możliwość porozumienia. Gniew daje nam chwilowo swoista siłę i żywotność, właśnie dzięki temu oddzieleniu się i jakby odrzuceniu. Ale tai się w gniewie także jakaś dziwna rozpacz. Odosobnienie jest zawsze rozpaczą. Złość wyrażająca się rozczarowaniem, zazdrością, chęcią dokuczenia komuś, jest gwałtownym wyładowaniem energii, które nam chwilowo sprawia przyjemność bo usprawiedliwiamy w nim siebie.

Gdy potępiamy innych kryje się w tym zwykle usprawiedliwianie siebie. Bez pewnego rodzaju zadowolenia z własnej osoby – cnoty swojej, czy prawości – lub też odwrotnie: bez poniżania czy niedoceniania siebie, czymże jesteśmy?

Używamy wszelkich środków dla samo – utwierdzenia; a gniew jak i nienawiść są jednym z najłatwiejszych ku temu sposobów. Zwykłe rozgniewanie się – nagły wybuch gniewu o którym w chwilę później się zapomina – jest jednak czymś zupełnie innym aniżeli świadomie żywiona i myślą zasilana złość, która szuka sposobności by dokuczyć, zranić, zaszkodzić. Zwykłe zirytowanie się może mieć po prostu fizjologiczne przyczyny, które łatwo usunąć; ale złość wyrastająca z psychologicznego podłoża jest o wiele bardziej złożona i trudniejsza do zrozumienia, a co za tym idzie i do pozbycia się jej.

To, co widzisz jako strukturę fizyczną o wielkiej gęstości, zwaną ciałem, podlegającą chorobom, starzeniu się i umieraniu, w ostatecznym rozrachunku nie jest rzeczywiste – nie jest tobą, lecz tylko fałszywym obrazem twojej rzeczywistej istoty, której nie dotyczą narodziny ani śmierć. Obraz ów powstaje za sprawą ograniczeń twojego umysłu, ten bowiem, utraciwszy łączność z Istnieniem, stwarza ciało jako dowód rzekomej słuszności swojej wiary w odrębność, chcąc przez to zarazem uprawomocnić własny lęk.

Nie odwracaj się jednak od ciała, bo ten symbol nietrwałości, skrępowania i śmierci, który postrzegasz jako złudny twór własnego umysłu, skrywa w sobie całą wspaniałość twojej prawdziwej i nieśmiertelnej istoty. Nie szukaj Prawdy nigdzie indziej, ponieważ odnajdziesz ją jedynie we własnym ciele. Nie walcz z ciałem, bo walczysz wtedy z prawdziwym sobą.

Ciało, które możesz zobaczyć, którego możesz dotknąć, stanowi zaledwie cienką, złudną przesłonę. Głębiej zaś tkwi niewidzialne ciało wewnętrzne – Brama Istnienia Życia Nieprzejawionego. Poprzez ciało wewnętrzne jesteś nierozerwalnie związany z nieprzejawionym – Jednym Życiem – nigdy nie narodzonym, nieśmiertelnym, wiecznie obecnym. Poprzez ciało wewnętrzne trwasz w wiecznej jedności z Bogiem.

Zakorzeń się głęboko w sobie. Kluczem do wszystkiego jest stała łączność z własnym ciałem wewnętrznym – i to, żeby w każdej chwili je czuć. Dzięki temu twoje życie szybko nabiera głębi i zaczyna się zmieniać. Im więcej świadomości kierujesz w ciało wewnętrzne, tym wyższą częstotliwość osiąga jego wibracja: to tak jak ze światłem, które tym silniej świeci, im bardziej podkręcisz regulator, zwiększając dopływ elektryczności. Na wyższym poziomie energii nie ma już do ciebie dostępu nic negatywnego, zaczynasz więc ściągać ku sobie nowe sytuacje, odzwierciedlające ową wyższą częstotliwość.

Jeśli postarasz się możliwie najbardziej skupić uwagę w ciele, zakotwiczysz się w teraźniejszości. Nie zagubisz się ani w świecie zewnętrznym, ani we własnym umyśle. Myśli i emocje, lęki i pragnienia mogą jeszcze czasem się pojawiać, ale już tobą nie zawładną.

Sprawdź, proszę, na czym jesteś teraz skupiony.  Jesteś zarazem w pewien marginalny sposób świadom swojego otoczenia, obecności innych ludzi itd. Jednocześnie wokół tego, co słyszysz lub czytasz, może trwać taka czy inna działalność umysłowa, komentowanie na bieżąco. Nie ma jednak potrzeby, żeby którykolwiek z tych wątków pochłaniał całą twoją uwagę. Sprawdź, czy potrafisz równolegle podtrzymywać kontakt z ciałem wewnętrznym. Zwróć część uwagi do wnętrza. Nie kieruj jej całej na zewnątrz. Poczuj ciało od środka jako jedno pole energii. To prawie tak, jakbyś słuchał albo czytał całym ciałem.

Wiele osób twierdzi, że odnalazło Boga poprzez głębokie cierpienie. Używane w tradycji chrześcijańskiej określenie „droga krzyżowa” ma chyba ten właśnie sens.  Mówiąc ściśle, ludzie ci nie odnaleźli Boga poprzez cierpienie, póki bowiem człowiek cierpi, znaczy to, że stawia opór. Odnaleźli Go zatem dzięki poddaniu – całkowitej zgodzie na to, co j e s t, do której to wielkie cierpienie ich zmusiło. Widocznie na jakimś poziomie uświadomili sobie, że sami tworzą własny ból. 

 

 

Podobne artykuły


12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1288
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 503
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 317
10
komentarze: 10 | wyświetlenia: 643
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1093
9
komentarze: 58 | wyświetlenia: 745
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 985
9
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1817
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 305
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 912
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 325
8
komentarze: 0 | wyświetlenia: 269
7
komentarze: 1 | wyświetlenia: 876
7
komentarze: 11 | wyświetlenia: 168
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Zgadza się! Żyć dniem dzisiejszym! Wczoraj-to padlina! Jutro-może nie nadejść! Uraza-to pozwolić komuś za darmo mieszkać w naszej głowie! Pozdrawiam serdecznie:-)

@szubrawiec: Artykuł na czas winni przeczytać z pod znaku wiecznej dziewicy

I pomyśleć, że każdego 10 dnia miesiąca, niektórzy wchodzą i wychodzą do/z kościoła tylko po to by nie wybaczyć , nie zapomnieć, ale się zemścić.

@Hamilton Starszy: Jak zwykle zajebista riposta ,pozdrawiam



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska