Login lub e-mail Hasło   

Jak poradzić sobie z królewską kobrą

Co zatem uczynił? Podniósł rękę i pogłaskał po głowie królewską kobrę. „Dziękuję, że przyszłaś mnie odwiedzić”
Wyświetlenia: 553 Zamieszczono 27 dni temu

Wybrałem się do lasu by w spokoju pomyśleć, pomedytować. A miejscem idealnym wydawał mi się sam środek Augustowskiej Puszczy (okolice leśniczówki Hanus lub opustoszałe zabudowanie w pobliżu leśniczówki.) Ale na wszelki wypadek porozmawiałem o tym pomyśle z Kazimierzem - przyjacielem z Płaskiej, który pracuje na co dzień w lesie. Uśmiechnął się i opowiedział o spotkaniu z wilkiem samotnikiem, który stanął kilka metrów przed nim i patrzył, patrzył... Mój przyjaciel z tego spotkania wycofał się "rakiem".... Zastanawiające co by na jego miejscu zrobił mnich medytujący o miłującej dobroci?

 

"...Doświadczacie błogości i świetnie się bawicie. I znów, medytacja powinna być radosna, powinna być czasem, kiedy dobrze się bawicie.

A więc kiedy doznanie to zacznie się pojawiać i naprawdę stanie się ono przyjemnością, pójdźcie na całość, wypłakujcie sobie oczy, pozwólcie, żeby na waszych twarzach zagościł największy możliwy uśmiech, cokolwiek by to było. Poddajcie się całkowicie szczęściu i błogości jakie przynosi miłująca dobroć, bo ona naprawdę działa. Poza tym ma także inne długoterminowe korzyści, zdrowotne, ale nie tylko. W naszej tradycji mamy wiele wspaniałych opowieści o ludziach praktykujących mettę. Był jeden mnich, nadal żyje i jest naprawdę świetnym człowiekiem. Zatrzymał się tu kiedyś na jakiś czas; jego miłująca dobroć była nieprawdopodobna, naprawdę bardzo, bardzo potężna.

Posłuchajcie jednak o nim, pewnego razu przebywał wraz z innymi mnichami w dżungli, medytując. Wtedy pojawiła się kobra, kobra królewska. A kobry te są ogromne. Widziałem taką tylko raz i była ona długości mniej więcej połowy tego pomieszczenia. Kiedy widzi się takie rzeczy na żywo, w dżungli, oczy na wierzch wychodzą i człowiek zastanawia się, czy mu się to nie przywidziało. Jest ogromna! W tamtej części Tajlandii nadano tej kobrze przydomek, wiecie, lokalną nazwę dla lokalnego zwierzęcia. Tą lokalną nazwą był „wąż jednego kroku”. Powodem, dla którego tak ją nazwano, był fakt, że jeżeli kogoś ugryzła, właśnie tyle mu pozostawało przed śmiercią: jeden krok. Jest naprawdę jadowita! Więc jeżeli boisz się tych małych, drobnych pajączków, wyobraź sobie, że zbliża się do ciebie taki ogromny wąż. A więc ten wielki wąż się pojawił, robiąc przy okazji dużo hałasu, co sprawiło, że wszyscy mnisi otworzyli oczy. Zobaczyli jak, tuż przed nosem tego starszego mnicha, podnosi swój wielki łeb, otwiera kaptur, swój masywny kaptur. Co byście zrobili na jego miejscu? Taka sytuacja sprawdziłaby, czy zajmujecie się medytacją. Po pierwsze, nie możecie uciec. Te węże poruszają się znacznie szybciej niż my, a nawet pływają.

A pływają naprawdę szybko. Nie ma miejsca, gdzie moglibyście się ukryć, wspinacie się na drzewo, a one podążają tuż za wami. Gdziekolwiek pójdziecie, one pójdą za wami. A więc wiedział, że zerwanie się do biegu na nic się nie zda, wąż bez problemu by go prześcignął. Co zatem uczynił? Podniósł rękę i pogłaskał go po głowie. „Dziękuję, że przyszedłeś mnie odwiedzić”. Bylibyście w stanie tak zrobić? Pogłaskać kobrę królewską po głowie? On tego dokonał, wszyscy inni mnisi to widzieli, naprawdę. Mnich ten miał w sobie tyle miłującej dobroci, że wąż ten, jeżeli można by zobaczyć jego usta, kąciki z pewnością miałby uniesione ku górze. Daj mi więcej, więcej! Bo wiecie, rzadko się zdarza, że ktoś głaszcze węża po głowie. Rozkoszował się każdym momentem, chciał więcej, więcej, więcej! Po kilku minutach głaskania, kobra zwinęła swój kaptur, opuściła głowę i poszła poznać innych mnichów. Znów uniosła głowę i rozwinęła kaptur, oczekując głaskania od pozostałych. No dobra, nie ma mowy, wracaj do niego! Więc był to mnich, który mógł głaskać węże. I mnich ten pojawił się tu na samym początku, jeszcze w czasie budowy tej sali, w której byliście, w klasztorze Bodhinyana. Przybył tu, by spędzić z nami porę deszczową.

Pewnego dnia, po tym jak złożyliśmy wniosek o budowę w lokalnym samorządzie, pewien urzędnik przyszedł sprawdzić, jak sobie radzimy. Miał wyrazić zgodę na dalszą budowę lub jej nie wyrazić . Był on kimś w rodzaju australijskiego farmera, wiecie, niby przyszedł w garniturze, ale jego guziki były naciągnięte przez nacierający nań brzuszek, o wiele większy niż mój, bardzo widoczny. I ten mnich, ten tajski mnich, zanim zdążyłem go powstrzymać, podszedł do tego urzędnika i zaczął klepać, głaskać go po brzuchu. O nie, tak się nie robi tu w Australii! Okej, nici z klasztoru, nici z pozwolenia na budowę, wyrzucą nas stąd! Ale ten człowiek, to było naprawdę interesujące widowisko, zaczął się śmiać, jak dziecko. Nikt nie głaskał go po brzuszku od wielu, wielu dekad. Rozkoszował się każdą chwilą. Dostaliśmy pozwolenie na budowę, a on stał się naszym dobrym przyjacielem..."

 

Ajahn Brahm - fragment tekstu

całość  https://www.youtube.com/watch?v=Gkt3I48MbPU

 

Fotki - Pustelnia w Puszczy Augustowskiej (okolice jez Sajenek)

Podobne artykuły


12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1633
12
komentarze: 7 | wyświetlenia: 870
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 669
10
komentarze: 12 | wyświetlenia: 1101
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 327
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 711
9
komentarze: 59 | wyświetlenia: 1157
9
komentarze: 3 | wyświetlenia: 199
8
komentarze: 7 | wyświetlenia: 514
7
komentarze: 4 | wyświetlenia: 252
7
komentarze: 4 | wyświetlenia: 757
7
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1017
7
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1125
4
komentarze: 73 | wyświetlenia: 798
206
komentarze: 65 | wyświetlenia: 105880
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





To z wilkiem, to ja :). I dokładnie tak było - Powaga. Tyle, że było to na Roztoczu i wilk polował na kaczki, wyszedł z trzcin naprzeciw mnie i stanął, i ja stanąłem i patrzyliśmy na siebie, i zero reakcji. Jak odchodziłem tyłem, to wyostrzone zmysły słyszały szczęśliwy kwak kaczek. One jeszcze nie wiedziały o myśliwym.

Uratować kaczki - cudowna sprawa. Dobra robota! Pozdrawiam Serdecznie

Maintenant, la montre n'est plus un seul outil de chronométrage, elle est synonyme de «luxe». En tant que fabricant professionnel de répliques de http://www.montresluxepascher.eu montres, nos montres d'excellente qualité, un mélange exquis de tempérament noble, élégant et unique dans un seul, nous sommes engagés dans cette industrie depuis des décennies et avons presque toutes les marques disponibles dans les styles complets.

http://www.nikeneo.com/mens-sh(...)10.html Nike Free TR Fit
http://www.nikeneo.com/ Cheap Nike Shoes For Men
http://www.nikeneo.com/nike-du(...)75.html Nike Mens Shoes Wholesale Online



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska