Login lub e-mail Hasło   

Najlepsi Nauczyciele...

... Anioł i Śmierć
Wyświetlenia: 118 Zamieszczono 20/09/2017

 

Anioł i Śmierć - Najlepsi Nauczyciele 

OPOWIADANIE ze snów wzięte

 

Za młodych lat...

Anioł siedząc na lewym mym ramieniu szeptał: „Róże rozkwitają po burzy”, "Wszystko przemija", „Jasność nie istnieje bez Ciemności”. Usłyszałem też: „Co cię nie zabije to cię wzmocni”, "Nie lękaj się niczego i nikogo."

A Śmierć z prawego ramienia  wyjaśniała: „Dobrze robisz. Nie męcz oczu. Przestań czytać cokolwiek.. i nie słuchaj Anioła. To brednie. Nic nie wniosą do twojego rozwoju modlitwy, święte książki też - więc wyrzuć je do kosza. Wszystko co w nich napisane to śmiecie, to starocie bez wartości. Wszystkiego musisz doświadczyć sam by zrozumieć mnie - Śmierć, Anioła, inne istoty, i siebie.

Kim więc jestem i po co żyję? Czy życie jest w nagrodę , czy za karę - zapytałem.

Anioł się uśmiechał: „ Nie jest z tobą źle skoro zadajesz pytania?” – i uzupełnił przesłanie Śmierci:

„Pewien człowiek wybrał w bibliotece trzy książki do przeczytania. Zapytał bibliotekarza ile książek liczy zbiór. Gdy dowiedział się, że około kilkanaście tysięcy i że kilka żywotów by mu zabrało przeczytanie wszystkich, oddał te trzy pożyczone, mówiąc: Musi istnieć inny sposób na stanie się mądrzejszym.”

Spojrzałem na swoje przeszłe życie. A żyłem raczej poza domem i w ciągłym strachu przed śmiercią. Ale jakimś cudem dożyłem do teraz. W snach Anioł i Śmierć znów się objawili:

„To co robisz teraz ... to robisz dla siebie czy dla Niego ?” – zapytał Anioł

Czy choroby są przyczyną śmierci, czy raczej to ja, Śmierć, jestem powodem chorób? – zapytała Śmierć.

Nie jestem pewien odpowiedzi. Nie mam pojęcia kto to jest "On" i co mam robić dla "Niego".  A choroby? To już inna sprawa. Myślę, że w większości powodują je lęki, które pochodzą od lęku nad lękami – przed Śmiercią.

Może kiedyś, na "Drugim Brzegu", jeśli taki istnieje, Anioł i Śmierć wyjaśnią mi i odpowiedzą na te dwa pytania? Może szepną także jak żyć  by być szczęśliwym?

Ach! Szczęście? Anioł tak to ujął:

Gdy ludzie zebrali się, pewien człowiek znany z mądrości , zapytał:

„Gdyby człowiek powiedział Bogu, że chce pomóc cierpiącemu światu, bez względu na cenę, jaką musiałby zapłacić, i gdyby Bóg pouczył go, jak ma to zrobić, czy człowiek ten powinien zrobić, jak mu kazano?”

„Oczywiście, mistrzu! Gdyby Bóg go o to prosił, radością byłoby dlań znosić nawet piekielne męki!” – krzyknął tłum.

„Bez względu na to, jakie to męki i jak trudne byłoby to zadanie?” – pytał dalej mistrz.

„To honor zawisnąć. Chwała do krzyża być przybitym. Chwała spłonąć na stosie, jeśli tego właśnie oczekiwałby Bóg”. – odpowiedział tłum.

„A gdyby Bóg – zapytał mistrz – powiedziałby wam prosto w oczy: nakazuje wam byście na tym świecie do końca dni swoich byli szczęśliwi, co byście wtedy zrobili?”

A tłum pogrążył się w ciszy. Na zboczach gór, w dolinach, gdzie zgromadzili się wszyscy, nie było słychać ani głosu, ani dźwięku żadnego.

No cóż, łatwo jest cierpieć i narzekać na swój los. Ale być szczęśliwym? To się nie udaje ... nikomu? 

Słysząc tę anegdotkę , Śmierć, siedzącą na prawym moim ramieniu, zachichotała z uciechy .

„Coś ci wyjaśnię – powiedziała Śmierć – Pewnie myślisz, jako człowiek posługujący się intelektem, że jeśli ktoś rzuci kamieniem, a on trafi lub chybi celu, to ów czyn na tym się kończy? Gdy uczuciem kiepskim, myślą pokrętną kogoś zranisz, to nie będzie tego konsekwencji we Wszechświecie?

Ale tak nie jest, czy to rozumiesz? Gdy kamień zostanie podniesiony, ziemia stanie się lżejsza, a ręka, która go unosi cięższa. Kiedy się go rzuci, jego ruch wpłynie na obroty gwiazd, a tam gdzie uderzy i spadnie, zmieni się wszechświat. Od każdego czynu, uczucia, myśli zależy równowaga całości. Wiatry i morza, wszystkie przejawy działania sił wody, ziemi, światła, wszystko to co czynią zwierzęta i rośliny, jest słuszne i właściwe. Wszystkie te czyny stanowią część równowagi. Od huraganów, przez głosy delfinów pluskających w morzu, do upadku suchego liścia i lotu komara, wszystko to zawiera się w harmonii całości. Lecz wy ludzie, z tego powodu, że posiadacie władzę nad światem i sobą musicie uczyć się tego, co liść, wieloryb i wiatr czynią z własnej swej natury. Musicie nauczyć się utrzymywać równowagę. Posiadając rozum, nie możecie działać w nieświadomości. Mając możliwość wyborów, nie możecie działać lekkomyślnie. Kim jesteś człowieku– chociaż masz moc, aby karać i nagradzać igrając z ludzkim przeznaczeniem?”

 Więc co mam czynić by nie zakłócać harmonii całości?- zapytałem

„Nie czyń nic, ponieważ właśnie to jest sprawiedliwe, godne pochwały i szlachetne. Nie czyń nic - ponieważ wydaje się właściwym tak postępować – czyń tylko to co musisz i czego nie możesz zrobić w żaden inny sposób.”

Anioł na lewym ramieniu milczał a Śmierć uśmiechała się drwiąco.

I jak to rozumieć?- pomyślałem. Może Śmierć jest Mistrzem Paradoksu - mam żyć nie czyniąc nic? Absurd!  A Anioł? Mistrzem Prostoty? A może każda dualność to tylko wymysł mojej głowy? Miłość i nienawiść, dobro i zło, życie i śmierć to tylko podziały wymyślone przez człowieka i nic takiego w Naturze nie występuje?

A Anioł i Śmierć to ta sama Istota? A co na to mędrcy o Śmierci i Aniołach?

 Pewnego dnia przybiegł jakiś człowiek i błagał Mędrca, żeby poszedł z nim do domu krewnego, który czuł się bardzo źle i tylko ów Mędrzec mógł coś na to poradzić.

– Nie. Nie pójdę – odparł Mędrzec – ale kiedy wrócisz, daj mu tego banana i zobaczysz, że wszystko będzie dobrze. Mężczyzna pobiegł do domu, dał choremu do zjedzenia banana, a kiedy tylko ten przełknął ostatni kęs, spokojnie umarł.

Wszystko było „dobrze” – jak powiedział Mędrzec. Krewny umarł w spokoju i być może objawił mu się Aniol.

A jednak my upieramy się przy myśleniu, iż „dobrze” powinno znaczyć: wyzdrowiał i żył jeszcze długie lata. Ale dlaczego? To właśnie z tego nieustannego rozróżniania między tym, co nam się podoba, a tym, co nam się nie podoba, rodzi się nasze nieszczęście. Tylko akceptując, że wszystko to Jedno, niczego nie odrzucając, zdołamy być może uspokoić nasz umysł i złagodzić udrękę.

On „opuścił swoje ciało”. Jakież to piękne określenie, aby odrzeć Śmierć ze smutku! Mówimy: „przeniósł się na tamten świat”, „przeszedł do lepszego życia”, jednak w gruncie rzeczy wciąż z tego powodu rozpaczamy...

Jaki jest więc cel życia?

PS

Przeżyłem kilka epizodów na krawędzi życia i śmierci, które pozwoliły mi dojrzeć „światełko w tunelu” i pewność, że podążam w miarę dobrą drogą:  być użytecznym i nie wadzić nikomu - myślę , że to ma sens. Ale gdzie ta droga prowadzi? Odpowiem z serca i umysłu, i z całą szczerością :

Nie mam zielonego pojęcia.  

 

Podobne artykuły


13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 922
12
komentarze: 9 | wyświetlenia: 425
12
komentarze: 7 | wyświetlenia: 939
11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 582
11
komentarze: 7 | wyświetlenia: 784
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 444
10
komentarze: 12 | wyświetlenia: 1195
9
komentarze: 59 | wyświetlenia: 1251
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 798
9
komentarze: 26 | wyświetlenia: 363
8
komentarze: 5 | wyświetlenia: 457
8
komentarze: 7 | wyświetlenia: 159
8
komentarze: 4 | wyświetlenia: 188
8
komentarze: 8 | wyświetlenia: 753
7
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1119
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  B777,  27 dni temu

Bardzo fajnie się czytało :) Widzę tu wiele mądrości analogicznej z Księgą Drogi Lao Tse i jedną z jej doktryn - wu wei - działania przez niedziałanie. Bardzo fajny artykuł. Zbyt mali jesteśmy i zbyt mało wiemy i widzimy żeby skutecznie interweniować - czasem lepiej pozostawić sprawy swojemu biegowi :) Pozdrawiam autora!

@Bartolomeo777: Zgadzam się i pozdrawiam serdecznie dziękując za komentarz.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska