Login lub e-mail Hasło   

Lel i Polel / Kryszna i Balarama, husaria a Scytowie -nasze słowiańskie korzenie

"Wyrażając nasze przekonania,nikomu niczego nie narzucamy.Wypowiadając nasze poglądy na nikim przymusu nie wywieramy. Niech każdemu wolno będzie mieć własny sąd,własne zdanie(..)"
Wyświetlenia: 288 Zamieszczono 22/09/2017

 

Katechizm Rakowski, Przedmowa.

Sformułowanie to pochodzi z katechizmu Braci polskich, nazywanych arianami. Niech posłuży za motyw przewodni moich „wypracowań”.

Lel i Polel / Kryszna i Balarama, husaria a Scytowie - nasze słowiańskie korzenie

Kolebką wszystkich cywilizacji starożytnych były tereny Europy Środkowej (zamieszkałe przez Słowian już w „epoce lodowcowej”) co mam zamiar wykazać w kolejnych odcinkach swojej bajki.

To stąd rozpoczęła się wędrówka ariów – naszych praprzodków.

Słowianom w tak zwanych „szkołach” ( które de facto są placówkami indoktrynacji, ich dodatkową funkcją jest „oswajanie” z posłuszeństwem – napiszę bliżej o „tresurze” jaką nam się serwuje w kolejnym artykule ) wmawia się, że pojawili się oni na tych Ziemiach dużo później – jako przybysze. To nieprawda – to nachalna i wszechobecna propaganda państw zachodnioeuropejskich poparta propagandą „katolicką”.

Komu zależy na szerzeniu propagandy? Temu kto ma władzę ( zdobytą nieuczciwie, podstępnie, po trupach – zawłaszczając zdobycze i symbole przejętej kultury ) i władzę tą chcę utrzymać. Nasz „wróg” - wróg Słowian nie umie sam tworzyć – przejmuje gotowe już wzorce i przetwarza na swoją modłę, ewentualnie kopiuje istniejące – sam jest pozbawiony możliwości tworzenia, kreacji, którą nam – Słowianom ( ariom ) dał sam Najwyższy Stwórca – czyniąc nas na swoje podobieństwo.

Skok cywilizacyjny jaki był dziełem ludności słowiańskiej, w końcowym okresie neolitu, pociągnął za sobą dramatyczną eksplozję demograficzną  tej grupy ludzkiej.

Rewolucyjne osiągnięcia w hodowli zwierząt jak i w uprawie roli ( tu również uogólniam bo będzie o tym oddzielny artykuł ) spowodowały to, że nadmiar ludności słowiańskiej był zmuszony do szukania nowych terenów do zasiedlenia i kolonizacji, nawet na bardzo odległych terenach kuli ziemskiej.

Kolejne fale osadnictwa słowiańskiego ruszały raz za razem z terenów między Renem a Donem i zakładały na podbitych obszarach kolejne wspaniale cywilizacje.

Również Subkontynent Indyjski ze swoimi idealnymi wprost warunkami do uprawy zbóż, stał się celem tej ekspansji i od 3 tysiąclecia przed naszą erą, a może nawet trochę wcześniej, rozpoczął się proces kolonizacji tych terenów przez Słowian.

Oczywiście proces ten nie polegał tylko na narzuceniu siłą lokalnej ludności obcej jej kultury, ale związany był raczej z olbrzymią atrakcyjnością kultury słowiańskiej i jej niesamowitą wprost cywilizacyjną przewagą w stosunku do kultur tubylczych.

Podbój Indii był więc procesem mieszania się starego i nowego i wzajemnego przenikania się wpływów oraz tworzenia się kultur mieszanych w których pierwiastek słowiański z czasem tracił swoją czysto-słowiańską formę.

Mimo to zachowało się bardzo wiele archaizmów zarówno językowych jak i kulturalno-religijnych, które zdecydowanie wskazują na ich słowiańskie źródła.

Mógłbym w tym przypadku przytoczyć setki przykładów identycznego słownictwa pomiędzy sanskrytem a językami słowiańskimi, ale mam zamiar opowiedzieć o tym w kolejnej publikacji.

Co więcej - na ten temat można już znaleźć bardzo dużo w internecie. W większości przypadków są to dociekania entuzjastów i laików – takich jak ja - ponieważ zawodowi historycy zamienili się w agitatorów „wielko germańskiej” ideologii i wyspecjalizowali się w fałszowaniu prawdziwej historii Słowian. A prawda jest taka, że wszystko co ma wróg słowiańszczyzny pochodzi od nas – jest nam siłą zabrane a dziś przedstawiane jako ich własność / dobytek kultury itd.

Jako, że wszystko jest odwracane ( patrz – poprzedni artykuł: nasz orzeł – biały – ich czarny, nasza swastyka prawoskrętna – ich lewoskrętna itd. ) to nam wciska się wszystko co złe. Przykład ?

Polskie obozy śmierci – teoria lansowana na zachodzie ( w którą zachód uwierzył ) jakoby obozy koncentracyjne były Polskie !!!

My mamy najwięcej polotu wśród narodów świata – media ( należące do naszych wrogów ) przedstawiają nas jako gnuśnych złodziei i pijaków.

A przecież to nam wszystko ukradziono!!! Tak działa ta światowa maszyna – wszystko odwraca – ale kiedy już znasz mechanizm – łatwo jest odkryć co naprawdę się dzieje na świecie i u nas w kraju.

Zobaczcie jaka siła i środki są zaangażowane w te działania ( a sięgają one czasów sprzed chrztu Polski ), jak bardzo boi się nas świat skoro to tu wywiera największy nacisk. Palestyna i Izrael? Owszem. Ale to tu – w Polsce rozgrywają się losy świata. Nie na darmo to tu – ludzie, którzy podszyli się pod żydów – chcą mieć „nowy Izrael”. To tu jest Ziemia Obiecana. To nasz czarnoziem. Weź do ręki mapę i spójrz na Europę. Zobacz na umiejscowienie Polski – to centrum świata, otoczone górami, morzem, wcześniej bronione przez sąsiadów – których eliminowano z czasem ( patrz – Jugosławia – przykład mikro tego co zrobiono ze Słowianami w skali makro – rozbito i podzielono na plemiona, eliminowano je potem po kolei – razem byliśmy nie do powstrzymania ). Czy wiesz jakie bogactwa kryje ta ziemia ? Stalin wiedział i nakazał zniszczyć wszystkie dokumenty o tym świadczące – bo zbadał sprawę „dogłębnie” - kazał je zniszczyć aby jak najwięcej zagarnąć samemu. Chętni mogą poszukać w internecie – powiem w skrócie – jesteśmy najbogatszym krajem na świecie. Zabroniono nam wiercić albo kopać głębiej niż 5 km. Czemu? Na świecie wierci się głębiej. Leżymy na styku 4 płyt tektonicznych. To nie przypadek.

Ale...to tylko moja bajka...zbyt piękne żeby mogło być prawdziwe. Aczkolwiek – jeśli ktoś czytał poprzednie odcinki mojej bajki – o Tęczowych Rycerzach – w tej bajce MY mamy siłę spowodować aby to o czym piszę stało się prawdą – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Mamy nie tylko grafen. Mamy najlepszych na świecie specjalistów – w każdej dziedzinie. Mamy dużo więcej niż się może wydawać. Tak, tak.

Schodząc trochę na Ziemię - proponuję kontynuację rozważań o ariach i ich ekspansji. W naszej mitologii funkcjonuje zacny mit o bliźniakach Lelu i Polelu ( Wyrwidąb i Waligóra ) - to królewska linia krwii ale o tym napiszę w oddzielnym artykule. Jako ciekawostkę podam, że drugi odłam ariów – ten, który zawędrował do Indii – również zna tych bliźniaków z tym, że zna ich jako Kryszne i Balarame. Łatwo to potwierdzić po dostępnych wizerunkach tych „bóstw”. Są tożsame. Jednakże:

postacie Lele i Polele / Kryszny i Balaramy wykraczają daleko poza ich mityczne czy też religijne znaczenie. 


Mają one przede wszystkim symbolizować braterstwo dwóch głównych grup ludnościowych w społeczeństwach słowiańskich.

Słowianie powstali nie tylko z połączenia się dwóch rożnych genetycznych haplogrup R1a i I, ale stanowili połączenie dwóch rożnych sposobów gospodarowania i zaspokojenia potrzeb żywnościowych, a mianowicie stanowili symbiozę społeczności pasterskiej ze społeczeństwem rolników.

Ta typowa struktura słowiańskich społeczności zachowała się bardzo długo, przyprawiając systemowym historykom wielu kłopotów i trudnych pytań na które jedyna odpowiedź brzmi: „bo tak”.

Do dziś pokutuje przekonanie o odrębności kultury Scytów i Sarmatów w stosunku do innych ludów Europy Środkowej. Prowadzi to do rożnych dziwnych pomysłów i opisów podbojów które zapewne nigdy nie miały miejsca.

Pomiędzy Scytami i słowiańskimi rolnikami nie istniały zapewne nigdy rozbieżności ale byli oni częścią wspólnej społeczności o rożnych zadaniach w jej społecznych ramach.

Już sama nazwa Scytów świadczy o tym. Nazwa Scytowie jest zdeformowanym określeniem Scziti a więc TARCZE.

Ich rolą była obrona społeczności rolniczej. Słowianie nie budowali grodów i umocnień wokół swoich osad bo mieli coś znacznie lepszego. Granice ich posiadłości broniły mobilne i silnie uzbrojone oddziały najlepszej w świecie jazdy, które z racji sposobu prowadzenia tej obrony spędzały swój czas jako hodowcy i pasterze nad granicami „państwa” zwalczając zagrożenia z zewnątrz lub atakując potencjalnych wrogów zanim umocnią się na tyle, aby stanowić zagrożenie dla słowiańskich społeczności.

Ten typ ochrony własnych posiadłości był bardzo efektywny i do tego mało kosztowny. Członków zaś tego konnego rycerstwa nazywano Szczytami czyli tarczami co następnie zdeformowali antyczni dziejopisarze do określenia Scytowie.

Do dzisiaj nierozwiązaną zagadką jest to, jak taka pasterska społeczność, za jaką miano Scytów, pozbawiona stałych siedzib i odpowiedniej infrastruktury, mogła wytwarzać tak wspaniałe, nieosiągalne w swojej doskonałości do dziś, dzieła sztuki.

Oczywiście nasi systemowi historycy znaleźli rozwiązanie, uważając Greków za twórców tych dzieł i to mimo tego, że nie ma na to żadnych materialnych świadectw.

Oczywiście prawda jest taka, że sztuka Scytów (albo lepiej powiedziawszy Słowian) jest najzupełniej samoistna i była dziełem rzemieślników zamieszkujących osady słowiańskich rolników.

Ten system był ze wszech miar idealny, ponieważ przez tysiąclecia żadnej obcej potędze, również takim które stworzyli sami Słowianie na obczyźnie, nie udało się podporządkować rdzennych terenów słowiańskich.

Może świetność naszej późniejszej HUSARII wynikała właśnie ze Scytyjskich korzeni?

Lach bez konia to jak ciało bez duszy”

Co Lach to Pan”

Nie wie Lach co strach”

SzLACHta”

Nowa księga przysłów polskich – w oparciu o dzieło Samuela Adalberga pod redakcją Juliana Krzyżanowskiego, str. 268 – hasło „Lach”

Zauważmy, że zamki i warownie na naszym terytorium to zamki, które pobudował wróg ( my też pewnie budowaliśmy ale w późniejszym okresie, po tym jak pozbawiono nas tych obronnych buforów ), ten, który nas „chrzcił” ogniem i mieczem.

Tu – na terenach dzisiejszej Polski – było centrum – nasi sąsiedzi – terytoria dzisiejszych Czechów, Słowacji, Jugosławii to były zabezpieczające nas warstwy. Tu biło serce. Tu bije serce Ziemi – bo przecież na Wawelu jest najważniejszy czakram Ziemi, który dziś okupuje wróg i czerpie z niego energię – a nam – zabrania do niego dostępu. Wawel jest w konserwacji od kilkudziesięciu lat – te same korytarze są non stop zamknięte – jako „w remoncie”. W władze wydały nawet specjalną dyrektywę / odezwę do turystów – informującą, że „tu nie ma nic takiego, pielgrzymki tych wszystkich ludzi są przypadkowe, żadne miejsce mocy się tu nie znajduje, proszę tu nie przychodzić!!!” - to oczywiście moja wersja tej odezwy, w skrócie – sens ten sam. Można znaleźć w internecie dokładny tekst albo jechać na Wawel i samemu się przekonać.

Aha, jeszcze ciekawostka. Czy wiecie co to za obraz poniżej?

To 49ciu królów Polski zanim stała się Polską. Obraz wisi sobie na Jasnej Górze, każdy może sobie obejrzeć. Wisi obok obrazu CZARNEJ MADONNY. CZARNEJ!!! W szatach z najbardziej znanym logo sekretnych stowarzyszeń jakie znał świat ( dzisiaj oko w trójkącie wysuwa się na prowadzenie ). Myślicie, że obraz przedstawia Chrystusa i Matkę Bożą? I nazwali ją czarną Madonną. Madonną ? Czarną ? Popatrzcie na jej minę. Ja tam bym się do niej nie modlił z żadnymi prośbami. Wróg słowiańszczyzny jest tak pewny siebie i butny, że prawdę ukrył przed naszymi oczami. To najlepsza opcja – podwójny blef. Każdy powie:          e tam, to nieprawda, przecież gdyby tak było to by tego tam nie wieszali.

No nie wiem. W mojej bajce – to jest prawda. Jak będzie w waszej - to już od Was zależy.

Co robić z taką wiedzą ? Nic nie robić, być świadomym tego i być dobrym dla swojego sąsiada - Polaka. Dołożyć 5 gr i kupić u Polaka a nie w zagranicznym markecie. Dołożyć złotówkę i pojechać taksówką a nie "uberem". Itd. Itp. To na początek. Recepta na szczęśliwe życie jest prosta - tylko świat nam wszystko skomplikował i ludzie nie wierzą w proste rzeczy - a to one działają.

Chcesz być szczęśliwy w kraju w którym mieszkasz? Bądź dobry dla sąsiada      ( bliźniego ) a on odwdzięczy ci się tym samym - ręka ręke myje.

Chcesz żyć zdrowy w kraju w którym mieszkasz ? Posiedź 20 min dziennie w ciszy, nawet nie chodzi o medytację. Posiedź 20 min w ciszy.

Nie szprycuj się chemią, nie nadużywaj alkoholu i najważniejszę - myśl pozytywnie. Wszystko jest w najlepszym porządku. Już wkrótce będzie tu naprawdę pięknie. I to my to zrobimy. Ja i Ty i inni My. Z Bogiem :)

W tekście wykorzystałem fragmenty artykułu: "Kryszna, słowiański Waligóra" ze strony Kryształowy Wszechświat, którą gorąco polecam poszukiwaczom ciekawych bajek.

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1644
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1514
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1068
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 903
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1005
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1021
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 982
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 926
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 613
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 957
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 823
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 366
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 533
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  B777,  25/09/2017

Panie Dylu, jeszcze Pan czyta ? Wyobrażam sobie Pana jak Pan sylabizuje głośno wypowiadając poszczególne sylaby :) CZEKAM NA MOTYWUJĄCY KOMENTARZ :)

@Bartolomeo777: Dawno temu byłem świadkiem jak kolega mojego kolegi bezwiednie się wypróżniał ... ale towarzystwo, ;-) coś w stylu większości twoich nocnych zmazów
Lelum polelum ... to określenie człowieka - flegmatycznego, ciamajdy, sieroty.
tak dla uzupełnienia pierwszych słów tego pseudo artu.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska