Login lub e-mail Hasło   

Co zrobić z wrzodem na... lub gdziekolwiek...?

Środkiem zaradczym do jego niepowstania, mogłaby być higiena posunięta do absurdalnego siedzenia tyłkiem w mydlinach, z nie wystawianiem go na świat.
Wyświetlenia: 74 Zamieszczono 18 dni temu

Sposób, wydającym się ze wszech miar, skutecznym być, dla osób aktywnych, pragnących wyjść do świata, całkowicie niedostępnym się staje i naraża takiego, który śmie, na kontakt z rozmaitymi zarazami. A wówczas pojawienie się Wrzoda, a nawet i kilku, nie stanowi już prawdopodobieństwa, lecz pewnik.


Co robić, gdy uwierać zaczyna, pobolewać i sączyć mazią ohydy, a nie mamy najmniejszej ochoty, na wsadzenie swego tyłka na powrót w cieplutkie mydliny? Kiedy, zamiast tego, twardo postanawiamy stawić czoła bólowi, niewygodzie siedzenia i stania, nie mówiąc o śmiałym parciu do przodu? Ja znalazłam receptę.


Raczkuję

.
Wprawdzie wrzód nie znika, nadal sączy się jadem, lecz znajoma znachorka, pełna takich wrzodów, nabytych przez życie, uświadomiła mi, że walka z nimi jest i bezcelowa i niepotrzebna.


Wrzód można zaleczyć, na chwilę przytkać wyciek, a on i  tak się zaraz odradza, z jeszcze potężniejszą erupcją. Denerwujące, lecz poddanie się temu, co niestety czasami mi się zdarzało, powoduje tylko spotęgowanie ilości wyciekającej mazi. Zawsze trzeba pamiętać, że we wnętrzu Wrzoda, jej pokłady są ogromne i że wrzód zawsze się odzywa, swą niewyczerpaną, rwącą pamiętliwością, ponieważ bez ładunku ohydy ze swego wnętrza, nie istnieje. Jest to Wrzoda jestestwo i należy ten fakt zaakceptować.


Znachorka twierdzi, że trzeba plasterek przyłożyć w formie ukrytej ignorancji (wrzód na ciele powstaje i głupotą byłoby myśleć o ignorancji rzeczywistej) i poruszać się dalej, może nieco ostrożniej, lecz do przodu, a nie wracać w mydliny; że walka z nim jest głupia, gdyż ból oznacza życie i że z zastoju nierzadko wychodząc, musimy się narazić, by wiedzieć, że żyjemy.


Na drodze zresztą, prócz stoisk ze słodką bułeczką, natknąć się możemy na zbirów, z kijami do... czegoś tam... i wrzód, przy takim myśleniu, choćby był nie wiadomo jak wielki i choćby ryczał najsmrodliwszą z mazi, staje się wtedy tylko niewygodnym pryszczykiem.


Trochę mi brakuje, by tym się me wrzody stały, lecz praca wre.

Podobne artykuły


19
komentarze: 44 | wyświetlenia: 1654
15
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1878
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 978
15
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1933
14
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1058
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1129
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1718
14
komentarze: 16 | wyświetlenia: 882
13
komentarze: 23 | wyświetlenia: 1122
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 848
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Cóż ...
Można jedynie częściej myśleć o tych częściach ciała na których wrzody pojawiają się rzadziej. Choć dupa ... to najciekawsze miejsce :-)))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska