Login lub e-mail Hasło   

View /1/

L'avenir nous le dira...
Wyświetlenia: 398 Zamieszczono 19/10/2017
Światło zachodzącego słońca przedziera się przez czubki wysokich drzew, rozmieniając na tysiąc cieni.
 
Domek, niedaleko lesistej polany, posadzony na ogołoconym z roślinności pasie, nieśmiało wyróżnia się będąc jedyną budowlą na tym opustoszałym terenie. 
Dom był zbudowany prosto, lecz nowocześnie, ze wszystkimi udogodnieniami ery w jakiej przyszło żyć jego lokatorowi.
Duże okna wpuszczały do środka znaczną ilość światła, salon płonął w czerwonym świetle, rozkładającym się leniwie po wygodnych sofach, liżąc ciepłem rękę położoną bez ruchu na miękkim oparciu kanapy.
Postać wydawała się drzemać, z na wpół zamkniętymi powiekami, co chwila ruszając się, jakby nie chcąc pogrążyć we śnie, nad którym nie miała kontroli. 
Płaski ekran telefonu zamigotał, a z urządzenia wydobył się nieprzyzwoity dźwięk alarmu. 
Postać poruszyła się. Ciężko wzdychając, przejechała dłonią po stojących we wszystkie strony włosach. 
Klnąc cicho usiadł, rozglądając się dookoła. 
 
Wyłączył alarm, ruchem ciężkiej dłoni, niemal strącając aparat z przeszklonego stolika. 
- Kurewstwo... - wyszeptał. 
Głowa pulsowała mu tępym bólem, jak skorupka jaja, mająca zaraz pęknąć, w metaforycznych narodzinach nowej idei. 
Miał taką nadzieję, starając przekuć się ten ból na coś pożytecznego, jednak myśli uciekały spod jego zasięgu, ginąc w wszech ogarniającym go poczuciu że coś jest nie tak. 
 
Słońce raziło swoją czerwienią, a on przypomniał sobie, przyszłość.
 
Nikogo od ponad roku, zeszłej zimy. Opuścił miasto, opuścił Europę, nie dało się już tam mieszkać. 
Warunki były dobre, jeśli należałeś do klasy wyższej, średniacy też mieli się dobrze, o niskich prawie nie słyszał. 
Jednak w szklanej dżungli tonął, wśród wieżowców, drapaczy chmur, wspomnień megalopolis ciągnących się setkami kilometrów, wolał nawet nie przywołać do podniszczonej pamięci.
Atak za atakiem, atencji, zdawały się krzyczeć do niego budynki, pozbawione wolnej powierzchni, miliardy reklam przebijających się przez osłabione zmysły, szukające słabego punktu przez które można przeniknąć i zasiać ziarno wątpliwości.
Czy na pewno żyjesz dobrze...?
 
- Mam się już lepiej - wychrypiał, nerwowo obróciwszy przekrwionym białkiem oczu, sięgając gdzieś w głąb niechcianych wspomnień. 
Mówiła mu że dziwaczeje, że wydaje się zmieniony i jakiś inny. Nie widział w tym problemu, poświęcając się pracy naukowej nie miał czasu na badanie stanu własnej psychiki.
Wszystko było dobrze, był ceniony, umiarkowanie bogaty i posiadał ładną żonę. 
Sukces, Sukces, Sukces - ryczały reklamy, bezustannie sącząc propagandę do miliona uszu. 
Ludzie nie mieli na co narzekać, jednak przestawali być ludźmi, stając się tylko odbiorcami, konsumentami, twórczością czyjegoś chorego umysłu, lub efektem planowanym - kleikiem z którego zamierzali lepić swe sny wariaci u władzy.
"Nowy Porządek Świata". 
Nikt się nie spostrzegł, żabę ugotowano - zmiany zostały przyjęte, a medialną prawdę zaakceptowano w toku poświęceń, drążących ciągle rosnący świat. 
Internet stał się realnym miejscem, dużo ludzi istniało już tylko w nim, zatarta została granica między sztuczna inteligencją a człowiekiem prawdziwym. 
Wszystko stało się sztuczne, manufakturą, planem i wypełnieniem. Szacunkiem strat i obaw, nigdy nie gasnącym apetytem na więcej, niszcząc ramy wyobraźni. 
Każe pragnienie mogło zostać spełnione, nie liczyło się więc, już nic...
 
Gdy przemawiał, słyszał śmiech niedowierzania, puste oczy zapatrzone gdzieś w nieistniejący świat. Tak wiele pozbawionych życia twarzy. 
Został wyśmiany, kariera prysła, projekty anulowano. 
Głupiec - powiedziała mu na odchodne, zamykając za sobą drzwi do przyszłości, którą mieli razem mieć. 
 
Opuszczony i z oczernionym imieniem, porzucił to wszystko. 
Ten świat i tak nie był nic wart.
 
.
 
 
Trwało tak aż do tego feralnego wieczoru, gdy rozległo się pukanie do drzwi. 
Znieruchomiał - nie mógł mieć żadnych gości, lokalizację na dom wybrał specjalnie w tym celu, by odciąć się od ludzi. 
Setki kilometrów dzieliło go od większej aglomeracji. Jedzenie hodował sam, genetycznie zmieniając jego potencjał żywieniowy.
Ktokolwiek to był - najprawdopodobniej zbłąkany wędrowiec - nie był dla niego mile widzianym gościem.
 
Zszedł ostrożnie po pozbawionych koloru schodach, zerkając na ekran z zewnętrznej kamery. 
Nie wątpliwe, miał gościa. Postać stała podparta w ramionach, okuta w ciemny płaszcz z kapturem który krył jej twarz w cieniu. 
 
- Zidentyfikuj się. - powiedział przez głośnik zmodulowanym głosem, wyraźnie zaskakując przybysza. 
- Henra Avens - odparła młodo, kobieco.
- Cel wizyty - dodał, rozdrażniony. 
- Szukam pewnego człowieka.... sławnego profesora do spraw genetyki i warunkowania. Ja...
- Pomyłka - wycedził przez zęby, nieco zbyt szybko.
 
Po krótkiej chwili ciszy, kontynuowała:
- Profesorze, reprezentuję jeden z największych światowych koncernów do spraw modyfikacji genetycznych... - zająknęła się - my... mamy dla pana ofertę.
- Nie jestem zainteresowany - odwarknął.
Profesorze... proszę, to sprawa osobista. 
 
Zastanowił się - nikt nie zadałby sobie takiego trudu go odnalezienia gdyby sprawa nie była ważna. 
Zaintrygowany, postanowił dać jej szansę, po za tym potrzebował widoku innego człowieka.
Zbyt długo czasu spędził w izolacji. 
 
 
Już miała próbować od nowa, gdy rozległ się elektryczny zgrzyt a metalowe drzwi rozwarły się, niechętnie zapraszając do ciemnego wnętrza. 
Przekroczyła próg bez cienia strachu a drzwi zawarły się za nią z niepokojącym sykiem. 
Powitała ją postać mężczyzny w średnim wieku o zmęczonej wychudłej twarzy porośniętej srebrną szczeciną. Długie brązowe włosy upięte miał w niechlujny kucyk a oczy patrzące w nią przenikliwie podkrążone miał cieniem wielu nieprzespanych nocy. 
- Witam.. - odezwał się mocnym męskim głosem, nie bardzo pasującym do jego postury. 
Zdjęła kaptur, odsłaniając długie loki kręconych rudych włosów i przyjemną poznaczoną piegami twarz. Oczy miała niebieskie i ciepłe. 
- Przejdę do rzeczy - zaczęła, zdejmując płaszcz - jestem studentką pierwszego roku na kierunku założonym niegdyś przez pana.... 
Profesor zmrużył oczy, przyglądając się jej bacznie.. 
- ...i nie podoba mi się gwałtowny proces zmian zachodzących w naszym społeczeństwie. Kierunek w jakim on zmierza, uważam za niebezpieczny i zamierzam mu zapobiec. 
Jednak z mojego otoczenia nikt nie zdaje się dostrzegać problemu i niebezpieczeństwa jaki on ze sobą niesie - wbiła oczy w podłogę - tak jakbym wymyśliła sobie to wszystko... - dodała, cichszym już głosem. 
Więc odszukałam pana, jedynej osoby która zwróciła uwagę opinii publicznej na niektóre z tych spraw, za co spotkało pana upokorzenie i naukowy niebyt. 
Czytałam pana prace, dotarłam tu tylko dzięki swojej determinacji i przyjacielowi który zdecydował mi się pomóc bo obecnie nie miał nic do roboty... 
- Kto jeszcze wie o moim położeniu? - przerwał jej. 
- Tylko ja. 
- Niech więc tak zostanie, inaczej możesz mieć ze mną poważny problem. 
Zadrżała, ale nie spuściła wzroku.
- Rozumiem. 
- Wszystkie urządzenia elektroniczne zostawisz tutaj - powiedział, otwierając metalowy panel. 
Miejsce to jest praktycznie nie na mierzalne, sam korzystam z programu maskującego moją obecność w Sieci. 
Odwróciwszy się przodem do schodów, westchnął ciężko.
- Za mną więc.... - rzekł.
 
 
 
 
 
 
 
txt & pics; Henear
..........................................................
https://www.youtube.com/watch?v=pHEcBAdgPcM
 
 
 
 
 

Podobne artykuły


24
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1776
17
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1591
16
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1473
15
komentarze: 17 | wyświetlenia: 1948
14
komentarze: 23 | wyświetlenia: 1262
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1056
14
komentarze: 1 | wyświetlenia: 976
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 677
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2549
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1209
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1093
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1001
13
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1309
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 795
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  VIVI.,  19/10/2017

Bardzo, bardzo podoba mi się z wielu względów:). Co dalej?

  Henear,  19/10/2017

@VIVI.: haha, nie wiem, piszę dla zabicia czasu.

  VIVI.,  19/10/2017

@Henear: a to luz... ja podobnie:)

@Henear: & @VIVI. ... co wam ten czas tak zawinił ?, może zamiast go zabijać to lepiej wykorzystać ;)
Niedługo pozostaniemy tylko piękni, na żółknących fotografiach ... :))))

  VIVI.,  19/10/2017

@pokrzywiony: to była taka przenośnia:) wykorzystujemy go. Ja się staram, a myślę, że Henear robi to w dwójnasób:)

@VIVI.: Przecież wiem, szukanie sposobu na spędzanie czasu też jest ok ;)
http://zalamka.pl/img/upload/2(...)391.jpg

  VIVI.,  19/10/2017

@pokrzywiony: jest taka rzeźba w mieście rodzinnym Dalego. Właściwie instalacja - wizerunek Malarza na ziemi w zniekształceniu odbija się właściwie w metalowym postumencie. Przy okazji piękne miasteczko i muzeum

@VIVI.: Czas miniony też gdzieś w wspomnieniach potrafi się rozciekać jakby został pozbawiony kręgosłupa, konstrukcji nośnej,tylko teraźniejszość jest jak kostka lodu rozpuszczająca się w czasie ..., co może mieć wspólnego czas z temperaturą ?

  VIVI.,  19/10/2017

@pokrzywiony: nadaje jej skupienie

@VIVI.: ..., a pewnie, w ułamku sekundy można zobaczyć więcej niż całymi latami :)
Albo kombinować latami, nad tym co się zobaczyło w ułamku sekundy ...

  VIVI.,  20/10/2017

@pokrzywiony: dokładnie, a ponieważ nie wiemy kiedy jak będzie jest tym bardziej interesująco:). czy możesz sprawić, żeby opadła mgła we wrocławiu i wyszło słonko?

@VIVI.: Taką prośbę to trzeba kierować do wyższej instancji :), do wprowadzania zmian w jakości Życia są potrzebne Wiara i Miłość ....,
Wiara jest potrzebna, by móc przy postanowieniach trwać, a Miłość by nie wprowadzać zmian w sposób radykalny w oderwaniu od mocy Bożej ... To trochę jak jazda samochodem, nie da się cieleśnie przenieść z punktu A do Punktu B radykalnie, trzeba poświęcić na ...  wyświetl więcej

  VIVI.,  20/10/2017

@pokrzywiony: pogadałam z kim trzeba:) wyjdzie przed południem :):)

@VIVI.: ... :))) A to co, chmur nie ma, a pioruny się sypią ? ... ;)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska