Login lub e-mail Hasło   

Tyko cz.1

-
Wyświetlenia: 275 Zamieszczono 13 dni temu

Boli, słup w plecach wykrzywiony nie może utrzymać w pionie latarni. Wygiął się w niewłaściwą stronę. Słaby układ z czerwonych włókien i miękkiej tkanki. Nie było sztormu, ani tsunami, które wytargnęło gwałtownie w nerki.

Podniosłam rękę zahaczając o zwisający kabel podłączony do komórki. Spadła mi z brzegu biurka na głowę. Ciasny pokój, meble z euro palety przylegają do siebie zwarcie, napiętnowały klaustrofobię.

Guz po wyświetlaczu zejdzie, w tempie wygaszanego ekranu. Przyrosła mi do palców komórka.

 Tak, już jestem naciskam guzik, przesuwam po nim opuszkami. Zanim przetrę jeszcze oczy. Strona startowa, logowanie, użytkownik nr Nie, nie mam numeru, mam nazwę. Do tego plan i nie zawaham się go użyć.

Wyciągam z szuflady wszystko, co jest mi niezbędne. Budowa postaci, mój cel do zrealizowania. 

-Trzy, dwa, jeden, start! Przygoda rozpoczęta.

Kartki w kratkę, zaostrzone pióro, czcionka pisma Caps Lock, odręcznego się nie doczytam. Wygodny fotel obrotowy, porządek na biurku i wkraczam do dzieła.

Mam plastelinę ulepię z niej pierwszego stwora. Dawno nie miałam okazji się pobawić.

Najpierw wymieszam ciepłymi dłońmi wszystkie kolory. Zrobi się jednolita szara masa. Może to będzie słoń taki jak kiedyś, nie za duże uszy i trąba. On czy ona? Chyba on, bo ona musiałaby być ładniejsza.

Mam już brzuch z jednego wałeczka, i głowę lekko wydłużoną. Pociągłą twarz z brodą. Wysoki koniecznie, żadnych krępych krasnoludów. Albo troll z wielkim nosem i ogromnymi stopami. Dam mu trochę mchu na ramiona. Ubiorę go w resztki, starego, pociętego skórzanego portfela. Pozszywam małe wdzianko. Szelki doszyję z gumy od gaci do spodni. Przynajmniej nie będzie problemu z butami. Lalka Barbie ma same szpilki.

 Postać poruszyła mięsistymi ustami:

        - Psyt! Nie bawisz się już lalkami.

        - Sprytny i spostrzegawczy. Dobre dzieło tworzy się latami. Śmiałam się i dokleiłam mu duży nochal.

Uszy już miał też dosyć spore, wydłubane z głowy.

       - Włosy! Chcę mieć włosy! - upominał się przebierając nogami.

        - Poczekaj, zaraz gdzie się tak spieszysz. I tak będziesz lekko łysiejący.  Ech i tu wystąpił problem. Stworem płci  męskiej bez przyrodzenia. Nie zamierzam doklejać dzwoneczków i laseczki, z którą będzie biegał w poszukiwaniu drugiej połowicy.

Skrzywił się niemiłosiernie, łzy napłynęły mu do oczu. Rozdarł się jak kartka w gwałtownym przypływie gniewu, kiedy drę ją na strzępy.

Cicho! Zakryłam mu palcem usta. Spokojnie jeszcze trochę, różowej plasteliny zostało przyklejonej do blatu. Odskrobię ją nożem i zrobię ci najlepszą męskość jaką widziałam. Wytrzeszczyłam do niego zęby. W ironicznym uśmieszku.

Spojrzał na mnie niepewnie. Zamrugał swoimi wyłupiastymi oczkami i westchnął.

     - Tylko żeby mi się zmieścił pomiędzy nogami, bo mam je dosyć masywne i kołkowate.

Oczywiście o wszystko zadbam. Dostosuję się do twoich gabarytów, odpowiednio dopasuję.

Znowu uśmieszek z mojej strony, był nie do powstrzymania.

Przez chwilę w milczeniu kleiła się w palcach, sprawa życia i śmierci.

Spodnie w dół i już było wszystko na swoim miejscu.

Jesteś teraz gotowy w pewnej okazałości.

Stał dumny i wyprostowany. W swoim nowym wcieleniu i schludnym ubraniu, wyglądał doskonale. Niczego już mu nie brakowało.

Zapomniałam cie nazwać. Przez dziesięć lat ani razu nie zwróciłam się do męża po imieniu, nawet się nie zorientował, że trzeba się nazywać, pomyślałam.

Zaraz, zaraz w kalendarzu mają podpowiedzi. Na ścianie z wątłym gwoździkiem wisi taki z datami. Dobrze, że jest bo ja dni nie rozróżniam. Godziny mi przelatują sekundami, a co dopiero było wczoraj. Może przedwczoraj pogubiłam się w tych rachunkach.

Wybrałam dla ciebie imię, Tyko nie myl z tylko. W tym obcojęzycznym zestawieniu, to pasowało do ciebie najbardziej. Zaniemówiłeś, a tak poczekaj. Będzie szczypać, widelcem otworzę ci zaschnięte usta. Już proszę, gotowe.

Klatka piersiowa wyprężyła się do przodu, wypuścił powietrze. Ulga.

Tyko nie miał charakteru, był pusty w środku. Nalałam mu na czubek głowy kilka kropli oleju. Plastelina delikatnie się rozmyła. Cechy, które zacznie przejawiać miały wyjść w praniu.

Zawirowały mu pod włosami, rzadkimi, długami pasmami, jasnych strączków. Zachwiał się, zakołysał. Podskoczył wysoko opadając na blat, nagimi owłosionymi stopami. Paznokcie miał ciemniejsze niż szara powłoka reszty ciała. Zdążył już wdepnąć, w świeżo rozlaną plamę po kawie.

  - Brudasku, w lesie będziesz mieć czarne nóżki, bo ja nie zamierzam nosić cię w kieszeni. Włożył rękę do tylnej swoje kieszonki. Miał w niej już drobiazgi, które zwinął przy okazji z budowy ludzików z klocków lego, kiedy miały przerwę od pracy i jadły śniadanie w kontenerze. Wykorzystał  moją nieobecność, a wyszłam z pokoju tylko na chwilę.

Toporek i kilof, oraz inne narzędzia przytargał na plecach głośno dysząc ze zmęczenia. Wdrapywanie na biurko przy jego wzroście, nie jest łatwe.

Odstająca tylna część spodni obwiesiła się nisko.

Stary jesteś Tyko, a wyglądasz przez te wypchane kieszenie, jakbyś nosił tetrową pieluchę. Zarumienił się blaskiem przechodzącego światła przez pełną szklankę z sokiem malinowym.

Rumiane policzki nadały mu naturalnego, łagodnego wyglądu.

- Gdzieś w szafce mam trochę pudru, poczekaj.

Wielka kudłata packa wylądowała na jego twarzy. Chmura pyłu przysłoniła go na moment. Opadając pokryła go warstwą cielistej posypki. Przetarł nos, potrząsnął głową na widok suszarki. Dmuchnęłam w niego gorącym powietrzem. Warkot silnika zagłuszył jego słowa. Piąte przez dziesiąte słyszałam jak woła o pomoc. Kilka włosów odpadło, ale nowy tupecik już leżał przygotowany. Jednym przyciśnięciem palca miał znowu bujną fryzurę, ze starego szczeciniastego płaskiego pędzla

Zwichrowany trochę, ale jemu to pasowało. Dorobił się przy tym upiększającym zabiegu zmarszczek. Opadły mu powieki, ciepło ze spirali było zbyt mocne.

Postać z obrazu Krzyk, nie on był bardziej rozciągnięty.

 - Uff , mój drogi cudaku zapomniałam o serduszku.

Gdzieś tu było z atlasu anatomicznego zwierząt, wycięłam serce myszy. Przypięłam jej na szpice do koszuli. Zdążył ją pognieść zanim ją założył. Nie było łatwo pozszywać tak małych rękawów.

Gotowy

Otworzyłam brudnopis szybkim zwinnym ruchem chwyciłam go pod pachy. Rzuciłam go na otwarte strony i zamknęłam przyciskając książkami. Teraz czekam, aż wejdzie w swoją rolę.

Kraciasta biała powłoka otulała go z każdej strony. Zawinięty w kokon, spadał w spowolnionym tempie. Wirował w przestrzeni, pomiędzy rozsypanymi literami. Zahaczały go tworząc sznur nieczytelnych zagadnień. Słyszał świst, huk, uderzenie aż poczuł na własnej skórze łamiące się pod nim suche gałązki. Przypieczętował upadek, szelestem suchych liści.

 - Auć! Wydusił, leżąc płasko na placach.

Zawiniątko, w którym był przed chwilą, zostało porwane przez podmuch silnego wiatru.

Oszołomiony, nie wiedział jak i kiedy znalazł się w tej krainie. Chciał ją zawołać, ale wiedziała, że ona jest po drugiej stronie.

Tyko, Tyko. Powtarzał do siebie, tak jak by chciał poczuć jej obecność. Ściskał w ręce kawałek papieru, gdzieś po drodze wyrwany strzęp jego poprzedniego życia. Zapach domu, dodawał mu otuchy.

Dźwignął się na rękach, usiadł rozglądając po okolicy. Wśród potężnych konarów drzew, ptaki krótkimi dźwiękami prowadziły codzienne dyskusje. Konik polny, przeskoczył nad jego głową, zajęty poszukiwaniem wysokich źdźbeł trawy.

 - Skrzypce, muszę je nastroić przed wieczorem. Nucił pod nosem rzucając kilka słów w jego stronę. Chop i już go nie było, zniknął w gęstych zaroślach.

Poczuł dziwny ucisk w brzuchu, burczenie, narastające ssanie. Wszystko to było mu obce, ale wiedział instynktownie, że musi coś zjeść. Mały, okrągły bębenek domagał się wyrazie czegoś na ruszt.

Spod niewielkiej górki usypanych liści, wysunęła się na oślep szukając wejścia z powrotem do ziemi. Zauważył ją, zerwał się na równe nogi i podbiegł do niej. Śliską, wilgotną trzymał w zębach.

Nie było łatwo wyciągnąć smacznego kąska z norki. Upadł razem ze swoją zdobyczą na ziemię. Wiła się swoimi pierścieniami oplatając jego szyję. Znikała w jego trzewiach, ze zgrzytem ziemistych wnętrzności.

Pyszne, pyszne - zaraz za ostatnim gryzem, oblizywał ostre pazurki.

Otaczające go potężne głazy, zasłaniały mu widok, po drugiej stronie. Wstał i powoli szedł wąską ścieżką w dół wysokiego urwiska.  Ostrożnie, stawiał stopy, w każdej chwili mógł spać w dół.

Westchnął ciężko, na środku drogi leżała puszka po gazowanym napoju. Zajrzał do środka, wewnątrz siedziały dwa ślimaki. Sepleniły niewyraźnie, coś o pysznej piance.

 - Choć do nas! - mamrotały potrącając się nawzajem, ślizgając się co jakiś czas po ściankach metalowego okrągłego wnętrza.

 - Czekaj, ciekaj - jeden przypomniał sobie, że już jest jasno na zewnątrz.

Stary druhu, musimy iść pod liście, bo nam nogi przysmaży nasze nagrzewające się schronienie.

- Ach tak, takk- zachwiał się drugi i odpadł z impetem na samo dno. Rozchlapując resztki dookoła.

Tyko zmrużył oczy, podrapał się po brodzie, pokręcił głową i bez słowa poszedł dalej.

Podobne artykuły


16
komentarze: 5 | wyświetlenia: 443
16
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1343
15
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1017
15
komentarze: 39 | wyświetlenia: 1578
15
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1066
14
komentarze: 7 | wyświetlenia: 770
14
komentarze: 6 | wyświetlenia: 718
14
komentarze: 43 | wyświetlenia: 1382
14
komentarze: 24 | wyświetlenia: 868
14
komentarze: 5 | wyświetlenia: 822
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 795
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1003
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 763
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1220
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 856
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  VIVI.,  13 dni temu

ten tekst przeczytałam z wielka przyjemnością. Dziś takie od dawna spotkałam tu 2 . dzięki.

@VIVI.: Cieszę się, że czytasz. :) Przewiduję jeszcze jedną cześć tutaj dołączyć. :) Dziękuję bardzo. :)

  VIVI.,  12 dni temu

@wianeczek: zatem czekam:) miłego dnia

Tyko ma tę różową męskość po mężu czy po komiwojażerach? I jaki ma kąt natarcia, bo swistak znów będzie zgorszony i napisze "Seksoholizm w natarciu 2".

@Hamilton Starszy: Pierwowzór Tyko męskości jest w muzeum. :) Świstak jak ma potrzebę, to niech sobie pisze. :)

  trabant,  12 dni temu

W porzo opowiadanko.
Troll tyciego formatu jest fajny bo mało szkodny i zabawny.

Stwarzanie człowieka, nadawanie mu cech ludzkich ... kim jest Tyko - niezależnym tworem zrodzonym z wyobraźni, czy też przekazem Ciebie, odbiciem Twoich wewnętrznych, lustrzanych odbić świata, w którym żyjesz?

@podobny: Za dużo chciałbyś wiedzieć. ;)

https://www.gooseca.co.uk/yout(...)53.html canada goose youth rundle bomber jacket
https://www.gooseca.co.uk canada goose bodywarmer
https://www.gooseca.co.uk canada goose parka
...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska