Login lub e-mail Hasło   

Siciński. Konfident, który pierwszy krzyknął Liberum Veto!

„Liberum veto!” te dwa słowa, wstrząsnęły, od wielu dekad budowanym systemem demokracji szlacheckiej, która doprowadziła do powolnego upadku Rzeczypospolitej.
Wyświetlenia: 1.942 Zamieszczono 23 dni temu

     Dziewiątego marca 1652 roku w  Warszawie dzień chyli się już ku końcowi, jednak pod aulą sali obrad
sejmu Rzeczypospolitej wciąż unoszą się wzburzone głosy przedstawicieli ścierających się
ze sobą obozów. Spory toczą się już od niemal dwóch miesięcy, a posłowie, nie niepokojeni
przez problemy zewnętrzne, są w stanie bez większych problemów debatować, w tym
wypadku głównie nad sprawami ustrojowymi.

     Prawo, przysługujące każdemu z posłów biorących udział w obradach Sejmu, do zerwania
ich i unieważnienia podjętych na niej uchwał, na przestrzeni XVII - XVIII wieku zostało wcielone
w życie aż 73 razy, niejednokrotnie wstrzymując kluczowe dla losów Rzeczypospolitej
Obojga Narodów
decyzje ustrojowe. We współczesnej świadomości Polaków pokutuje obraz
liberum veto, jako głównej przyczyny problemów ustrojowych, które w efekcie stały się pretekstem
rozbiorów Polski, która była wówczas pogrążona w największym w historii kryzysie wewnętrznym.
Choć dziś historycy starają się łagodniej oceniać to zjawisko, nie ulega wątpliwości, że było ono
nad wyraz kontrowersyjne. Z tematem, nierozerwalnie związana jest postać polskiego szlachcica,
Władysława Wiktoryna Sicińskiego…


 
Sejm planowo miał zakończyć się dzień wcześniej, jednak ogrom poruszonych spraw zmusił
obradujących do jednogłośnego przełożenia części rozmów na dzień 9 marca. W związku z
przedłużającymi się obradami i nadchodzącym zmierzchem, kanclerz wielki koronny Andrzej
Leszczyński wysnuwa propozycję ostatecznego przedłużenia obrad o jeszcze jeden dzień.
Nieoczekiwanie, z drugiego końca izby dobiega przytłumiony głos, grzmiący:
„Nie pozwalam na prolongatę!”, a jego właściciel, Władysław Siciński, ostentacyjnie opuszcza
salę obrad, wprawiając w zdumienie wszystkich zgromadzonych.

 
Zgromadzeni, początkowo wpadają w osłupienie, jednak po czasie dochodzą do prostej konkluzji:
nie ma żadnych postaw prawnych, by nie uznać sprzeciwu wzburzonego posła, tym samym obrady
sejmu muszą zostać zakończone, bez wydawania żadnej wiążącej decyzji. To bezprecedensowe
wydarzenie, jest powszechnie uważane za pierwszy w historii przypadek zerwania sejmu przez
pojedynczego delegata.



Jako że sprzeciw Sicińskiego wyznaczył początek nowej, niechlubnej tradycji zrywania sejmów
z użyciem zasady liberum veto, warto zadać sobie pytanie o to, jakie motywy kierowały posłem
ziemi trockiej
, gdy wygłaszał swoje historyczne słowa. Koncepcji jest kilka, a spory o to, która
jest najbliższa prawdy, trwają po dziś dzień, stanowiąc temat dyskusji najwybitniejszych historyków.
 
Głównym podejrzanym zdaje się być hetman wielki litewski, Janusz Radziwiłł. Aspirował do miana
jednej z najważniejszych osób w państwie, a zerwanie jednego z sejmów było dla niego szansą
do ukazania swojej potęgi królowi Janowi II Kazimierzowi. Wydaje się być całkiem prawdopodobne,
że, mając okazję do przekupienia jednego z posłów, postanowił z niej skorzystać, a skorumpowanym
posłem okazał się być właśnie Władysław Siciński.
 
Niewykluczone jednak, że Siciński podjął decyzję o ogłoszeniu liberum veto ze zgoła innych pobudek.
Można domniemywać, czy swojego udziału w podjęciu przez niego tej decyzji nie mieli zwolennicy
podkanclerzego Hieronima Radziejowskiego, który został skazany na karę śmierci, ponieważ popadł
w konflikt z królem. Zerwanie sejmu było ostatnią szansą na odwleczenie wyroku, ze względu na to,
że unieważniałoby decyzję o wykonaniu kary na Radziejowskim, dlatego też nie można wykluczyć,
że zwolennicy jego polityki chwycili się ostatniej deski ratunku, jaką było przekupienie Sicińskiego.
 
Należy także brać pod uwagę najbardziej prozaiczną z przyczyn, zgodnie z którą szlachcic pochodzący
z ziemi trockiej wykrzyknął: „Nie pozwalam na prolongatę!” zgodnie z własnym sumieniem, wyrażając
jedynie swój sprzeciw wobec polityki królewskiej w sprawie ekonomii szawelskiej. Prawdopodobnie
nigdy nie zdołamy orzec ze stuprocentową pewnością, dlaczego u kresu obrad sejmu wielkiego,
dnia 9 marca 1652 roku, Władysław Siciński wyrzekł te, tak znamienne dla dalszych losów
Rzeczypospolitej, słowa. Przy tym, nie mniej ciekawe od przyczyn i okoliczności tego bezprecedensowego
wydarzenia, są konsekwencje jakie spotkały samego Sicińskiego, a także ludowe legendy dotyczące
tego posła, które powstały na kanwie ogłoszonego przez niego liberum veto.




Otóż, gdy marszałek sejmu ogłaszał jego rozwiązanie, wojewoda Jakub Szczawiński miał
krzyknąć: „Bodajby przepadł!”, na co cała izba odpowiedziała chóralnie: „Amen.” Rozgłaszano
wiele plotek, mających za zadanie dowieść jakoby złowroga przepowiednia się wypełniła.
Jedna z najpopularniejszych głosiła, że poseł, wraz z całą rodziną , zginął od uderzenia pioruna
zaraz po powrocie z sejmu. Choć było w niej ziarno prawdy (prawdopodobnie od uderzenia
pioruna zginęła jego rodzina żyjąca w Wilnie, samemu Sicińskiemu nic się nie stało.
 
Polski historyk literatury i kultury polskiej, Aleksander Bruckner, twierdził, że po śmierci polskiego
szlachcica w 1672 roku, jego zwłok nie chciała przyjąć ziemia, a zmumifikowane ciało ku
przestrodze wystawiano na widok publiczny aż do końca XIX wieku w jego rodzinnej miejscowości,
Upicie. Wokół jego pochówku obrosły także inne legendy, mówiące między innymi o tym, że
gubernator wileński nakazał pochować jego zwłoki pod progiem kościoła, czy też głoszące,
iż jego pochówkiem zajęli się miejscowi obywatele, którzy znali go z czasów jego przebywania w Upicie.
 
Większość z tych historii powstała już po śmierci Sicińskiego i na przestrzeni wieków ulegała wielu
zmianom. Dziś nie pozostawiają one wątpliwości, że ogłoszone przez niego liberum veto stało się
powodem wykluczenia go z życia politycznego i społecznego, a jego zła sława odbiła się szerokim
echem w Rzeczypospolitej, gdzie uznano go za zdrajcę narodu i obarczano winą za wszelkie
konsekwencje, jakie w kolejnych latach niosła ze sobą zapoczątkowana przez niego zasada zrywania sejmów.




Historia posła Władysława Sicińskiego, w znakomity sposób obrazuje realia XVII-wiecznej
demokracji szlacheckiej, dominującej wówczas w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Pozornie błaha decyzja, którą w afekcie podjął Siciński, w sposób dramatyczny zaważyła na
dalszych losach Rzeczypospolitej, pośrednio prowadząc ją na skraj upadku. Od tego momentu
zasada liberum veto weszła na stałe do wachlarza nieczystych zagrywek posłów, walczących
jedynie o własne interesy,
skutecznie paraliżując wszelkie próby zmian ustrojowych w targanej
wewnętrznymi sporami Rzeczypospolitej, stwarzając jednocześnie okazję do korupcji i przekupstwa.
 
Postać Sicińskiego stawiana była w złym świetle przez mu współczesnych, a dla następnych
pokoleń stała się przestrogą i uosobieniem całego zła, jakie w politykę Rzeczypospolitej
wzniosło zjawisko zrywania sejmów. Był on jednak postacią na tyle barwną, że trudno się
pozbyć wrażenia, iż stał się kozłem ofiarnym nie do końca słusznie, a gdyby reakcja stanu
szlacheckiego była prawidłowa, zachowanie posła z Upity pozostałoby jedynie ciekawym precedensem
w historii polskiej demokracji. Niestety, tak się jednak nie stało, a nieograniczana niczym wolność
szlachty, zamiast stworzyć podwaliny nowoczesnego, demokratycznego państwa, doprowadziła
do jego upadku, którego symbolem stała się postać Władysława Wiktoryna Sicińskiego.
Jako pointę tekstu warto przytoczyć słowa Henryka Sienkiewicza: ”Jakaż to wolność, która jednemu
przeciw wszystkim oponować pozwala?… Zali ta wolność dla jednego, nie jest niewolą dla wszystkich?"


http://literat.ug.edu.pl/amwiersz/0087.htm
A. Mickiewicz, 1825 Odessa "Popas w Upicie"

Źródła:
http://www.przegladseniora.pl/kryminaliki/1378
http://pl.wikipedia.org/wiki/liberum_veto
http://pl.wikipedia.org/wiki/Hieronim_Radziejowski
https://histmag.org/Liberum%20veto-Nie-pozwalam-przez-ktore-upadla-Rzeczpospolita-6451
...

http://www.ny.pl/Lista_Wildsteina/s/si.html
wśród dziesięciu innych ...

IPN BU 00945/528 SICINSKI ANDRZEJ - ANTONI

Hannibal Lecter. 20.11.2017r.

Podobne artykuły


48
komentarze: 24 | wyświetlenia: 3639
31
komentarze: 24 | wyświetlenia: 8012
30
komentarze: 14 | wyświetlenia: 4496
30
komentarze: 19 | wyświetlenia: 3608
28
komentarze: 11 | wyświetlenia: 22281
27
komentarze: 8 | wyświetlenia: 12603
26
komentarze: 6 | wyświetlenia: 4729
25
komentarze: 18 | wyświetlenia: 5534
25
komentarze: 40 | wyświetlenia: 3213
24
komentarze: 9 | wyświetlenia: 3688
23
komentarze: 4 | wyświetlenia: 14520
20
komentarze: 88 | wyświetlenia: 1922
19
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1040
19
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1266
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  d-666,  23 dni temu

”Jakaż to wolność, która jednemu
przeciw wszystkim oponować pozwala?… Zali ta wolność dla jednego, nie jest niewolą dla wszystkich?" - nic dodać nic ująć...

@d-666: Witam, art po trosze zainspirowany jednym z użytkowników tego portalu, ja tu jestem od "niedawna", więcej czytam, niż cokolwiek piszę, ale z racji tego, iż wcześniej znałem "historycznie" personę niejakiego Sicińskiego myśl nasunęła się sama. Widzę, iż sporo tu osób wyalienowanych z rzeczywistości ... ale, choć barwnie jest. Pozdrawiam.

@Hannibal_Lecter: He he, Waść nie jesteś tu nowym, choć zaiste odświeżon, z licem rumianym zawżdy krotochwile nam serwuj a sromoty unikaj, boś do szermierki a nie do cepa stworzony.

@Hamilton Starszy: Chylę czoła ;-) rumieniec na twarzy wprawdzie wyblakł, wszak ów pąs purpurowy pojawia się czasem na potylicy. Na razie stoję, jak kompania wojska pod garnizonowym burdelem i analizuję co tu się wyrabia.
Nadal gawiedź mentalnie żyje w czasach, gdzie najszybszym środkiem lokomocji był galopujący koń, a pluć na głupotę , jak do oceanu ... eh, czasem odcharknę...trza się star ...  wyświetl więcej

@Hannibal_Lecter: No i co ty na to ?

Pierwszy zasłynął z liberum veto
drugi przez dobrą zmianę.
Obaj stali się porównalni przeto
jak rzut gównem o ścianę !

Wszystko fajnie, ale ta wrzuta na samym końcu z moim imieniem i nazwiskiem obok sygnatury w archiwach IPN ma się nijak do treści artykułu, a bez doprecyzowania, o kogo konkretnie chodzi, może budzić u czytelników Eioby bezpodstawne skojarzenia z moją osobą. A przecież, jak to się mówi, nie jednemu psu Burek.

@Andrzej Siciński: No właśnie...dlatego też nie oddałem głosu na ten art...choć bardzo chciałem....czasami wydaje mi się, że co poniektórzy, sami mając za kołnierzem, próbują zdyskredytować innych...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska