Login lub e-mail Hasło   

(N.Ś.-9) - Punkty oparcia - Horyzont zdarzeń

Ciężko oddychając, pada na kolana. W podzięce, przy kościach zmarłych, które uratowały ją i na co ma nadzieję, będą nad nią czuwały w dalszych zamierzeniach. Tak, jak uch...
Wyświetlenia: 214 Zamieszczono 20 dni temu

Ciężko oddychając, pada na kolana. W podzięce, przy kościach zmarłych, które uratowały ją i na co ma nadzieję, będą nad nią czuwały w dalszych zamierzeniach. Tak, jak uchroniły ją przed atakiem bestii, gdyż tylko chwila każdorazowego przystanku przy nich, spowodowała drobne opóźnienie w podejściu do otworu. A to uratowało jej życie.

Nie ma wątpliwości, w jakim znajdowałaby się obecnie stanie, gdyby ją Wiedźma pochwycić zdołała.

Chwila zadumy nie napełnia jej przy tym sceptycyzmem. Nie wywołuje panicznego bezruchu, ochoty do zwinięcia się w kłębek w kącie, czy zastanawiania się nad innymi możliwościami wydostania z pułapki. Przeciwnie, utwierdza ją w przekonaniu, że z racji oddalenia się zagrożenia musi natychmiast to wykorzystać, z jednoczesnym postanowieniem o opuszczeniu groty na zawsze. Życie, choćby i w kolejnym niewiadomym bądź śmierć. Tylko tak chce widzieć swój dalszy los.

Zdeterminowana zawraca do głównej komory i zabiera wszystkie skarby, starannie zaplątując je w drugą z posiadanych tkanin.

Jeszcze jedno zatrzymanie się przy kościach i wyrzucenie przez otwór pakunku. Dopiero potem wystawia ostrożnie głowę na świat.

Wita ją rozżalony, zaśpiewny ryko-jęk Wiedźmy, którego położenie określa na odległość znacznie przekraczającą tą, którą ona sama ma do pokonania. Uśmiecha się trochę nerwowo i zmienia pozycję, by opuścić bezpieczne lokum.

><><><

Udaje się za drugim rzutem, a po chwili kamień ląduje w jej dłoni, kończąc operację umocowania liny. Dopiero teraz, do drugiego jej końca, starannie przywiązuje pakunek ze skarbami i nie zwlekając, rozpoczyna wspinaczkę.

Podczas pierwszego podejścia, nie zdołała wiele wskórać. Używając samych rąk, z próbą oplątywania stóp liną dla podparcia, ponosi porażkę. Uznając, że nigdy tego nie robiła, że brak jej i sił, i doświadczenia, przez moment popada w przygnębienie.

— Kurwa! — pozwala sobie na reakcję, poniewczasie milknąc zatrwożona.

Okrzyk, w otoczeniu rozległych skał, nie mógł się obyć bez echa.

Suka rozgląda się, ale nie widzi natychmiastowej, jakże niepożądanej reakcji i czekać na takie oznaki nie zamierza. Łapie zdecydowanie linę i tym razem zapierając się obutymi w sandały stopami o drzewo, łapka za łapką, kroczek po kroczku, pnie się do góry.

Chwyta wreszcie i obejmuje zachłannie pierwszy konar, a po chwili już na nim stoi i wciąga nań swoje rzeczy. Zamierza odpocząć po wysiłku przed podjęciem dalszej drogi, ale coś każe jej przedtem zwinąć starannie linę i wraz z pakunkiem przerzucić przez ramię. W trakcie trwania czynności spogląda w dół na przebytą trasę.

Gdyby widziała kiedyś konia, powiedziałaby, że to na dole, wybiegające z lasu i drące pazurami o kamień, cwałuje.

><><><><><><><><><><

Horyzont zdarzeń

><><><><><><><><><><

Nie marnuje czasu na przyglądanie się widowisku. Najbliższych konarów, wyrastających w różnych kierunkach, po podciągnięciu się na nie, używa jako stopni spiralnych schodów. A im wyżej, tym gęściej występują i jest jej łatwiej. Ale pomimo sprawnego i spowodowanego strachem, szybkiego pokonywania kolejnych, słyszy wyraźnie, że Wiedźmie udało się wykorzystać pazury i pomimo znacznych rozmiarów i wagi, również wspiąć się na drzewo.

Jest jeszcze nisko i w przeciwieństwie do poprzedniej próby schwytania Suki, obecnie nie ukrywa zamiarów. Wspina się bezlitośnie i nieubłaganie, porykując i warcząc. Brzmiąc, jakby rzucała obelgi, z obietnicami dotyczącymi nadchodzącego spotkania.

Coraz bardziej wygląda na to, że za chwilę do niego doprowadzi i uciekinierka przywita się z losem, pod postacią pazurów i doświadczenia, z którego przewagą konkurować nie będzie w stanie. Ciągle jeszcze prze do góry, lecz na dochodzące z coraz bliższej odległości odgłosy spojrzeć w dół musi.

Do wykorzystania zasięgu ramion, Wiedźmie brakuje kilku jej długości, gdy Suka ostatecznie pojmuje, że nie zdoła osiągnąć wysokości, na której pod napastniczką zaczną się łamać gałęzie. I tym razem, to z jej trzewi rozlega się rozżalony, pełen gniewu skowyt.

Wyrażając rozpacz, przekazuje także wściekłość i nienawiść. A potem wypadają z jej ust słowa, na których analizę czasu nie posiada.

Nie zdejmując bagażu, oparta bokiem o pień, odwija szybko wystarczający i poręczny, do rozmachania kamienia, odcinek liny i gdy tamta jest zaledwie o swój rozmiar od niej, atakuje. Obie znajdują się już na trzech czwartych wysokości drzewa.

— Kolejna durna bladź!!! — wrzeszczy. Zapewne, aby dodać sobie odwagi.

Kamień leci przy tym w dół i trafia tamtą z impetem w ramię.

— Ile was jeszcze?! Ile was jeszcze muszę zabić?!

Nie podciąga go w klasyczny sposób, ale podrzuca na zasadzie sprężynki. Dzięki czemu może uderzać częściej i mimo braku widocznej krzywdy, trafienia muszą być wystarczająco bolesne, gdyż stopują napastniczkę i zmuszają do obrony.

Próbuje pocisk schwytać, z wściekłością równą zacietrzewieniu Suki i niemierzalnie głośniejszemu rykowi. Jakby obie zdecydowały się na pojedynek ostateczny i nie tylko na umiejętność walki, ale i postawy, i natężenia emocji w wydawanych dźwiękach.

><><><

Jazgot niesie się echem, wzbudzającym popłoch w okupującym okolicę ptactwie, a walka zaczyna się przedłużać, potęgując wzajemną nienawiść. Na tyle, że obie zaczynają już charczeć od wysiłku, zdeterminowane przy tym, odpuścić ni poddać się, nie zamierzając.

Zresztą trudno byłoby cokolwiek z ich zachowania wnioskować, co myślenia, czy planowania dotyczyć by mogło. Widoczne są jedynie wyraźne uczucia.

Wreszcie Suce udaje się trafić precyzyjnie.

Uderzenie w nos, odnosi skutek dwojaki: Wiedźma chwieje się, wytrącona z równowagi i tym razem nie celując, lecz na odczepnego i w złości, odganiając natrętne, bolące ukłucia, trafia łapą na linę i mocno ją chwyta. Gdy za nią pociąga, ma załzawione, półprzytomne spojrzenie.

Napotyka opór, więc poprawia, jakby domyślając się, co tym może osiągnąć i wykonuje to z zajadłą, dziką siłą. W tym samym momencie Suka, licząca się od początku z taką ewentualnością, z premedytacją i zgrabnie, zsuwa z siebie płynnym ruchem resztę liny, popychając ją dodatkowo pakunkiem.

Wszystko luźno spada prosto na Wiedźmę, wykonującą ostatni etap szarpnięcia z całym, na jaki ją stać, impetem. Wczepione w pień pazury drugiej łapy, nie są w stanie utrzymać jej ciężaru.

Cd - Horyzont zdarzeń

Podobne artykuły


19
komentarze: 47 | wyświetlenia: 2012
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1333
15
komentarze: 13 | wyświetlenia: 2182
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 390
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 471
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1115
14
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1292
14
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1341
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 2101
13
komentarze: 12 | wyświetlenia: 976
13
komentarze: 221 | wyświetlenia: 812
13
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1093
13
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1601
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





No fajnie ...
Gładko i w miarę prosto :-)
Natomiast nie jestem pewien czy powinnaś użyć tytuły horyzont zdarzeń. To świetnie brzmiące słowa ale .... Już coś oznaczają i to dość konkretnie.
To pojęcie z fizyki kosmosu :-)))

wszystko leci na czarnej dziurze, więc i, hehe, dysk akrecyjny będzie i dżety. A wskazówki dawać mi wolno. Wszak twór to mój-:)))

  Koriolan,  19 dni temu

@Felicjanna: no dobra ...
Ok :-)

@Felicjanna: Jakby nie patrzeć wszystko na mechanice kosmosu się opiera ( "muszę" i "szukam" ), którą ciągle poznajemy ;)

@Koriolan: Jaka pogoda tam u góry ? ..., tu na dole świeci słoneczko, pokazując dominacje strefy "muszę" ... :)))))

@pokrzywiony: A Ty masz chyba zaległości i punktów oparcia 3 i 4 nie zaliczyłeś? Jeśli już, rzecz jasna, historyjka Cię interesuje?

@Felicjanna: Interesuje, i będę stopniowo nadrabiał zaległości na miarę swych skromnych możniści ;)

@Felicjanna: https://www.youtube.com/watch?(...)wZ_OUAo ...
Opowiadanie podoba mi się, za każdym razem gdy go czytam znajduje w nim coś ciekawego ... :)
https://www.youtube.com/watch?(...)tECAAG0

  Koriolan,  19 dni temu

@pokrzywiony: he he he ...
Wyrzucałem gnój z owczarni przy pięknej słonecznej pogodzie :-)))
Jak myłem Wróblowi samochód to też świeciło słońce :-)))

@Koriolan: Piękny dzień minął :)

@Koriolan:
Cwany Wróbel , on sobie medytuje , czakry otwiera , a ty zap.. przy gnoju i myjesz mu auto hahahaha........
Swoją drogą ciekawe , jak tak jedzie , czy nie stwarza zagrożenia , a jak mu się w czasie jazdy przypomni inkarnacja co nie umie jeździć ? hahahahhaa..........
p.s
Kurczę może zbyt pochopnie zrezygnowałem z buddyzmu ? Ale gdzie ja takiego Koriego znajdę :(((.

@gwoli_scislosci: hi hi hi ...
Masz mnie na zajobie :-)))
Możesz zostać kapłanem dowolnej religii ... Prawie wszyscy mają dobrze :-)))

@Koriolan:
Nie mogę , nie lubię mundurków.

@gwoli_scislosci: hmm ...
No tak. Kapłani raczej są jakoś charakterystycznie ubrani ...
Choć buddyjscy maja fajne kolorowe szaty :-)))

@Koriolan:
Nie, też nie , jeansy , koszula, półbuty , tylko tacy wchodzą w grę , nie będę łaził w sukienkach.
Podhalańscy też mają takie ? Dawaj foty , to będzie dobre :D.

Nie wiem, jak Wy, ale mnie jest całkiem dobrze w sytuacji, gdy mogę odrobinę przynajmniej poustawiać świat, heh, według własnego widzimisię, choćby i fikcyjny. Tylko bez zarzutów mi tu, że się odrealniam, proszę...-;)

@Felicjanna: Mnie też, a świat to dość ogólnikowe pojęcie każdy go pojmuje inaczej, ot taki
https://pl.wikipedia.org/wiki/(...)ityczny

  Koriolan,  19 dni temu

@Felicjanna: hi hi hi ...
To nie zarzut ... Tylko fakt ...
Kto lata po wirtualnych światach nie widzi prawdziwego świata :-)))
.
Nikt nie wymyślił NICZEGO ciekawszego niż ..... Życie :-))))

@Koriolan: nie przesadzasz? To zabrzmiało tak, jakbym poza komputerem życia nie miała. Pisanie historii nie jest wyalienowaniem. A co do życia? Heh... Może i nikt nie wymyślił, tylko że... właśnie...

@Felicjanna:
E tam przesadza , z tym buddystą z Podhala , zasrali cały for Polski Laickiej , swoimi wpisami , chyba pisali je odręcznie robiąc skany .
Z tego co pisał , na portalach randkowych , tylko 15 lat, phi .. zleciało jak z bicza strzelił .
Nie przesadza .. oj nie , nie ma w tym także cienia hipokryzji , nie ma i już .
p.s.
Ten co mu teraz samochód myje i ...  wyświetl więcej

@Felicjanna:
Tamten pan sobie "wymyślił" że jest :
"Strażnicy Dharmy (sanskryt Dharmapala) – w buddyzmie Wadżrajany to buddowie lub bodhisattwowie bądź inne istoty pojawiający się w groźnej formie związani obietnicą m.in. przez Padmasambhavę, które mają za swoje główne zadanie oddalać praktykującym buddyjskie nauki przeszkody na drodze ich do oświecenia.

Wyróżnia się dwa rodz

...  wyświetl więcej

@gwoli_scislosci: to na mnie nie działa. Poczytałam Osho i innych i mam swoje zdanie. RD w wydaniu Koriolana jest dla mnie nazbyt nierzeczywiste, ale samo w sobie złem być nie może, jak każdy przejaw pracy nad sobą. Tylko, właśnie... A gdzie życie i zabawa w życie.
Ciebie też to dotyczy. Za bardzo przejmujesz się innymi, a po co...?

@Felicjanna:
Ja ? Nie tak bardzo :) , po prostu mnie tamto bawiło :). Co nie działa :)?

  seta1212,  17 dni temu

@Felicjanna: Twój opis stanu zagrożenia bliski survivalowi świetnie koncentruje uwagę, dramaturgia rośnie...a umieszczenie tła w klimacie animals macabre przeradza opowieść się w znakomitą groteskę.
Utworek o małpach arcy zabawny...

@seta1212: pochwała- dzięki- a gdzie głos?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska