Login lub e-mail Hasło   

Dobroć...

...i fotki. Na czas urlopu pozostawiam w dobrych rękach
Wyświetlenia: 417 Zamieszczono 22 dni temu

"Nigdy z tobą nie rozmawiałam, nigdy nie zamieniliśmy jednego zdania... nie znam nawet twojego imienia.Chciałabym podzielić się z tobą tą krótką retrospekcją, bo często myślę, że mam ci tak wiele do powiedzenia, a ty nawet się nie domyślasz, że jest ktoś, kto jeszcze o tobie pamięta ... A co jeśli jest dokładnie odwrotnie niż myślisz?Nie znasz mnie, a ja nie znam ciebie, zatem skąd wiesz o czym ja myślę? " - ( Gaosha)

http://www.eioba.pl/a/5mk4/czy-milczenie-jest-forma-komunikacji

 

 

Wzajemne połączenie wszystkiego

– Buddyści zawsze o tym wiedzieli, a fizycy teraz potwierdzają. Nic, co się wydarza, nie jest przypadkiem odizolowanym od reszty; tylko się takim wydaje. Całość życia ulega podziałom na skutek naszego myślenia. Jednak ta całość życia doprowadziła do zaistnienia tego wydarzenia. Jest ono częścią sieci wzajemnych połączeń, kosmosu. To oznacza: cokolwiek jest, nie mogłoby być inne. W większości przypadków nie jesteśmy w stanie zrozumieć, jaką rolę odgrywa pozornie bezsensowne zdarzenie w całości kosmosu, lecz uznanie jego nieuchronności w ogromie całości(wszystkości) , może być początkiem wewnętrznej akceptacji tego, co jest, a tym samym ponowne wpasowanie się w jedność życia.

 

Panuje słota i zimnica. Gdy przychodzi  jesień i zima z nostalgią wpatruje się w fotki i wracają wspomnienia wiosny i lata. Robi się cieplej na ciele i radośniej w duszy.

O Jasnowidzącym Starcu tu wspomnę.

 Zakotwiczyliśmy na środku jeziora. Ryby zupełnie nie brały. Wydawało mi się nawet, że starcowi na tym zupełnie nie zależało. Na haczykach nie było żadnej przynęty. Zapytałem o to. Starzec zaśmiał się.  Wie pan, wędkarze z wystawionymi za burtę wędkami to święte krowy. Nikt nam nie będzie więc przeszkadzał.

Oto, co zapamiętałem z wypowiedzi starca łowiącego ryby na niby.

 

Dobroć – opowiadanie

 

Gdyby jakiś Ojciec dobry i mądry uczestniczył przy stwarzaniu i rozwoju dziecka, musiałby rozumować następująco;

Słaba Istota, która rozwijając się stanie się Człowiekiem, narażona będzie na wszelkie niebezpieczeństwa. Cierpieć będzie od zatknięcia się z podobnymi do siebie. Zazdrość i złośliwość sprawiać jej będą cierpienia w walce o byt. Słabych pokonają i zdepczą silni. Narażona na pastwą ciągłych zniechęceń, straci wiarę w przyszłość. Potrzeba jej będzie towarzysza podróży, który by jej życie rozjaśniał najłagodniejszym światłem – pełnym ciepła i spokoju. Trzeba jej będzie radości, szczęścia, miłości i ciepła domowego ogniska, by przy nim uzdrawiać nękaną lękami i cierpieniami świadomość. Trzeba będzie jej spokoju mędrca, by w zawieruchach życia rozwijać się w harmonii- w zdrowiu, miłości i mądrości.

Jak zaopatrzyć wędrowca na czas pobytu na Ziemi? Jakiego towarzysza podróży mu wybrać? Może dobroć?

Otóż to, dobroć będzie niezmordowaną towarzyszką jego radości i smutków i nigdy go nie opuści. Dziecko czy dorosły człowiek dojrzały czy wiekowy mogą bez ograniczeń czerpać z tej boskiej mocy. Intelekt wskazuje, że ludzkość zawdzięcza dobroci to co najlepsze w przeszłości i teraźniejszości. Intuicja podpowiada, że przyszłość zawdzięczać jej będzie więcej, niż czasy minione. A jednak nigdy nie przestawano oczerniać jej czynów, wyszydzać jej pobudek, ośmieszać jej wysiłków.

Dostępna dla wszystkich dobroć w zarodku tkwi w każdym człowieku. Jak Słońce, zawiera ona w sobie niewyczerpaną energię. Jak Słońce, świeci dla wszystkich. Nadaje królewskość najpokorniejszemu biedakowi. Czynami swymi upiększa duszę, w której się rodzi. Co więcej, upiększa tego, który ją przygarnia.

Gdy dobroć opanuje świadomość jednostki to czyni z niej królową królów, ale jej władanie jest dyskretne. Pozostaje w ukryciu. Wystarcza jednak znaleźć się w jej pobliżu, aby odczuć jej boski wdzięk.I tak już od zarania…Wśród ciemnej nocy zmęczony wędrowiec spostrzega skromny domek. Światło padające z okien, ciepło szerzące się z tego przybytku ludzkiego napełniają jego serce rozkoszą. Jakaś słodycz wstępuje w jego duszę zanim jeszcze zdąży się zbliżyć do oddalonego mieszkania. Domyśla się tylko, iż ma przed sobą przytułek, w którym jest dobroć, i radosna nadzieja przenika jego serce.

Geniuszami są tylko wyjątkowe istoty. Bogactwo często nie wybiera swych wybrańców: sztuka złota nieraz spada niespodzianie na stertę nawozu. Przywileje urodzenia stają się udziałem jednostek przeznaczonych ku temu przez ślepy przypadek. Jedyna tylko dobroć wyciąga swe braterskie ramiona do wszystkich ludzi. Nie czyni różnicy między wielkimi a maluczkimi, między różnymi wierzeniami, płciami, wiekami, między bogaczami albo biedakami, ludźmi zdolnymi albo geniuszami. Wszyscy mogą oddawać dobroci jej cześć. Największy nędzarz albo najnieszczęśliwszy człowiek zachowuje przywilej pozostawania dobrym i praktykowania dobroci. Jej wyznawcy, skądkolwiek pochodzą, są jej jednakowo drodzy.

Cud nad cudami. Rozrzucaj dobroć na zewnątrz a ona urośnie w twojej duszy.

Dobroć, zająwszy kącik naszej świadomości, wnet przenika ją całą. Widok dobroci rozjaśnia twarz. Dobroć udziela sił słabym, nadziei zrozpaczonym. Drobna dawka dobroci wystarcza, jak ów dobry ewangeliczny chleb, na ukojenie cierpienia całego tłumu. Dobroć działa jak Opatrzność. Stwarza z niczego wiele. Promienie rozsiewane przez dobroć wracając do swego źródła doprowadzają do niego słodycz uzbieraną po drodze. Tym sposobem wytwarza się wokoło siebie dobrą atmosferę i wypełnia własną jaźń boską treścią.

Geniusz wymaga podziwu. Talent wymaga uznania. Bogactwo wymaga zazdrości. Wymagają również hołdów, jedynych wskaźników ich wartości. Dobroć niczego od nikogo nie wymaga. Wystarcza sama sobie. Znajduje swą nagrodę w swej własnej królewskości.

Nadejdzie czas gdy każdy inteligentny człowiek będzie zaznajomiony z „chemią duchową” by umieć dla każdej formy zatrucia duchowego znaleźć odpowiedni środek neutralizujący. Zrozumiemy, że równie łatwo jest przeciwdziałać myślom przykrym, dręczącym za pomocą myśli przeciwnych – jak chłodzić wrzącą wodę przez dodanie do niej zimnej. Czując, że umysł nasz unosi się gniewem powinniśmy zwrócić go do miłości i harmonii a płomień gniewu natychmiast zostanie unicestwiony.

Innymi słowy jest rzeczą zupełnie możliwą, a nawet niezbyt trudną, zbadać dokładnie istotę naszych myśli. Posiąść nad nimi władzę a następnie regulować stan naszego usposobienia i zachować równowagę spokój i pogodę nawet wśród najtrudniejszych okoliczności. Żaden fizyczny wysiłek, żadna namiętność czy przykrość – nie potrafią wytrącić z równowagi człowieka przyszłości – nie potrafią zakłócić jego dostojnego spokoju.

Myślenie jest zwodnicze. Każda myśl dzieli i każda myśl jest stara. Zwierzęta myślą, ale człowiek – w rozwoju wyżej stojący – posiada dar samoświadomości. Ten poziom świadomości pozwala mu na świadome zmienianie siebie. Jesteśmy kowalami swego losu. Ponad samoświadomością istnieją wyższe poziomy – najbliższy nam można by nazwać poznaniem bezpośrednim. Przy takim poziomie świadomości – jest się jasnowidzem.

Czy chce pan ten poziom osiągnąć? – zapytał Starzec

O NIE!! Same kłopoty są z jasnowidzeniem. Przekleństwo to czy boski dar? Nie mam pojęcia…

 

Świadomość według Starca

Zatrzymał się i patrząc na mnie, jakby chciał się upewnić, że rozumiem i może podzielam jego pogląd, zaczął je wymieniać:

– To nie jest jedyny świat – powiedział, wskazując szerokim gestem ręki cały horyzont.

– To nie jest jedyny czas – i wycelował palcem w mój zegarek.

– To nie jest jedyne życie – i pokazał na siebie, na mnie, i na wszystko, co nas otaczało.

Umilkł na chwilę, jakby chciał nam dać czas na refleksję.

– A to nie jest jedyna świadomość – Dotknął swojej piersi i zakończył:

– To, co jest na zewnątrz, jest także w środku; a tego, czego nie ma w środku, nie ma nigdzie.

Potem, jakby dla rozładowania atmosfery, wybuchnął gromkim śmiechem i zwracając się do mnie, dodał:

-Dlatego podróżowanie niczemu nie służy. Jeśli ktoś nie ma nic w środku, nie znajdzie też nic na zewnątrz. Daremnie szukać po świecie czegoś, czego nie można odnaleźć w sobie.

Prawda według Starca

„Uczeń idzie do swojego guru i mówi, że bardziej niż czegokolwiek pragnie prawdy. Mistrz nie odpowiada. Łapie go za szyję, ciągnie do potoku i trzyma głowę biedaka pod wodą, aż ten zaczyna się dusić. W ostatniej chwili go wyciąga.

– A więc czego najbardziej pragnąłeś, kiedy byłeś pod wodą?

– Powietrza – mówi ten słabym głosem.

– Dobrze. Kiedy zaczniesz pożądać prawdy, tak jak

przed chwilą chciałeś powietrza, będziesz gotowy do nauki.”

Milczenie według Starca

„Pewien król idzie do lasu do sławnego mędrca.

– Powiedz mi, jaka jest natura („Ja”) Duszy? – pyta.

Starzec patrzy na niego i nie odpowiada.

Król powtarza pytanie. Mędrzec milczy. Król pyta jeszcze raz, ale mędrzec nadal nic nie mówi. Król wścieka się i krzyczy:

– Pytam, a ty nie odpowiadasz!

– Odpowiedziałem ci trzy razy, ale ty nie słuchasz – mówi spokojnie Mędrzec. – Naturą Duszy jest milczenie.

Istnieją różne sposoby komunikowania się z drugą osobą: poprzez dotyk, rozmowę, ale przede wszystkim przez milczenie.”

Psychika według Starca

Psychika nie jest w nas, to my jesteśmy wewnątrz niej. Psychika jest wszędzie, jest wszystkim, co nas otacza. Nie jest ani zachodnia, ani wschodnia, ale uniwersalna. Psychika jest jedna: dla zwierząt, roślin, kamieni i ludzi. To wszystko ta sama psychika. Spójrz na pnącze, na małe pnącze: znajduje miejsce, gdzie może się zaczepić, i potem wspina się w stronę światła. Spójrz na pszczoły, utrzymywane razem przez królową, albo na bociany, które przelatują co roku i wiedza gdzie lecieć. Co sprawia, że to wszystko jest możliwe?

Psychika!

Świadomość, która stanowi podstawę wszystkich świadomości, świadomość kosmiczna, utrzymująca w całości cały wszechświat, bez której nic by nie istniało. Celem duchowego rozwoju jest nawiązanie kontaktu z tą świadomością kosmiczną. Kiedy się to uda, przestaje istnieć czas, nie ma już śmierci.

Ale taka dżdżownica?

Ona też istnieje w tej świadomości, której moja, twoja, jej świadomość jest tylko odbiciem.

I nie są to idee indyjskie! Na Zachodzie mędrcy powiedzieli to samo, tyle tylko, że na Zachodzie zapomnieliście, wstawiliście ich do muzeów, do książek profesorów. Natomiast dla nas są oni wciąż obecni jako towarzysze, nauczyciele życia. Na tym polega różnica.

Zachodni Mędrcy?

Lista naszych Jasnowidzów” była dla niego długa: od Heraklita po Pitagorasa i Boecjusza, od Giordana Bruna po Bergsona. Przy czym jego faworytem był Platon.

– Weź go jako guru, a zobaczysz, że przyjmie cię na ucznia i przemówi do ciebie.

Właśnie to czynił Starzec. Wyznał, że od jakiegoś czasu przyjmował Platona w swoim pięknym pokoju z widokiem na góry i spędzał godziny – w milczeniu – na dyskusjach z nim. Według Starca Platon wyszedł dużo bardziej „poza” od wielu innych; jego Republika pozostawała dla niego jedną z najpiękniejszych i najbardziej inspirujących wizji „republiki wewnętrznej”, republiki „Ja” (Duszy). Fakt, że Platon ją tak dobrze opisał twierdził Starzec – musiało być wielką zachętą, żeby również inni jej szukali. Dla Starca istniała wspólna nić, która poprzez tysiąclecia i różne kontynenty łączyła tak różne postaci, jak Platon i Gurdżijew, Plotyn i Śri Aurobindo, nauczyciele sufizmu, Mistrz Eckhart, Ramana Maharishi i Krishna Prem.

-Wszyscy są na tej samej drodze, jedni trochę bardziej z przodu, drudzy z tyłu, niektórzy pobłądzili, inni dotarli, ale wszyscy poszukują naszych korzeni. To jest sens pytania: „Kim jestem?”. Ci, którzy go sobie nie stawiają, nie mogą zrozumieć i może myślą, że jesteśmy szaleni, ale my musimy iść dalej. Wracamy do domu… Naprzód, ty też chodź – powiedział.

Opowiedział jeszcze jedną z tych historii, których nie rozumie umysł, ale których on był świadkiem.

Mędrzec miał dziesięciu uczniów. Był tam też duży pies tybetański, którego nocą nigdy nie zostawiano na zewnątrz, ponieważ lampart miał zwyczaj robić obchód i zatrzymywać się, żeby popatrzeć przez wielkie okno. Drapieżnik ryczał, pies szczekał i wszyscy musieli wstawać z łóżek i wrzeszczeć, żeby odpędzić intruza. Każdej nocy ta sama muzyka i nikt nie był już w stanie spać.

– Spróbuję coś z tym zrobić – powiedział Mędrzec. Poszedł do świątyni i pozostał tam przez dziesięć minut. Owej nocy lampart się nie pokazał. Następnej też nie, ani kolejnej. Zniknął.

Ale co ty zrobiłeś? – zapytał jeden z uczniów Mędrca , starego angielskiego profesora, do którego zwracano się On

– Nic nie zrobiłem – odparł Krishna Prem. – Porozmawiałem tylko z Nim i powiedziałem: „Twój lampart przeszkadza twojemu psu”.

To wszystko – zakończył Starzec. – Psychika jest wszędzie, a my, lampart, pies i twoja dżdżownica jesteśmy wewnątrz niej. Negowanie tego oznacza ślepotę, chęć pozostania w ciemności.

 

Podobne artykuły


14
komentarze: 42 | wyświetlenia: 554
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1374
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 687
10
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1740
9
komentarze: 57 | wyświetlenia: 1579
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1105
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 494
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 414
8
komentarze: 5 | wyświetlenia: 473
8
komentarze: 8 | wyświetlenia: 249
8
komentarze: 2 | wyświetlenia: 561
7
komentarze: 3 | wyświetlenia: 456
7
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1770
7
komentarze: 136 | wyświetlenia: 234
7
komentarze: 3 | wyświetlenia: 219
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





:)

Dzięki, pomogło ;)

@pokrzywiony: ;)

  VIVI.,  22 dni temu

Kochani!!!!! Udanego Sylwestra!! Wspaniałej zabawy i cudownego 2018!! Sio od kompów:):)

@VIVI.: Sorry! 10 plusów! pstryknąłem nie to co trzeba ... chyba whisky ... za dużo i za mocno!

  chojan  (www),  11 dni temu

piękne foty !



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska