Login lub e-mail Hasło   

Lustra

To prawda ...mruknął Puchatek spoglądając w lustro i klepiąc się po brzuszku. Nie liczy się rozmiar. Liczy się puchatość - A.A.Milne
Wyświetlenia: 496 Zamieszczono 03/01/2018

Pozbierał rozsypane dni obiecanki cacanki i odszedł.

Skorzystał z jego – głupca nieuwagi,

lenistwa zmęczonego smutkiem,

zadumy, nonszalancji - okrutnej siostry.

            < < < < < < <

Żegnajcie kamraci, bracia, partacze !

Żegnali się bez żalu...

Razem byli ofiarami,

obrazem, mamidłem, przyczynkiem tamtego

wśród godzin pustych,

pretekstem grzechu, stanem zaniechania.

                     >  > > > > > >

Zawsze obiecywał mu symetrię i zawsze kłamał.

Teraz znów zostawił go z twarzą krzywą od bólu

i niespełnionych dni,

może na pociechę, z dominującymi źrenicami oczu

niespokojnych

z lewej do prawej, wprost.

Konfiguracja rysów zmieniała się jak w złym oświetleniu

a czas był tak bezczelny od trwania,

że jego przypisanie stawało się nieomal stygmatem.

                      > > > > > > >

Nosem dotknął lustra - nawyk niedowiarka

chciał sprawdzić:

zaorana siatka spękań wzdłuż – wszerz - w przekątnych spleciona...

Zawsze miał nadzieję, że to tylko pęknięcia starego szkła,

złudzenia,

że tylko iloczyny spojrzeń płatają mu figle,

pasując do luster,

ostrzegały go o tym migocząc na dnie oczu igłami złotymi.

                               > > > > > > >

Wbił źrenice w odbicie, które przeciągnęło je do innego planu -

starego obojętnego zegara wędrowcy.

Wczoraj widział

jak jego powykrzywiane wskazówki dopełzały

do roku podarowanego awansem,

nadziei przynależnej, jedynej, niepłatnej

przyznawanej za bezcen

aż wielu nie mogło zrozumieć nowej ceny.

                     > > > > > > >

Ta... tak... szeptała twarz – masz – mnie -

jestem najbardziej wierną, bo jedyną, nasyć się mną...

Chciał jej dotknąć ale okrutne lustro

odpowiedziało i tym razem chłodem obojętnym.

Wiedział od zawsze, że obojętność

jest pierwszą, maleńką śmiercią.

              > > > > > > >

Otworzył drzwi żeby zachłysnąć się świtem noworodka

do nóg przyczłapał mu z sąsiedztwa stary, głuchy, zaprzyjaźniony pies

geniusz, on jeden nie znał fałszu.

Pomerdał ogonem i polizał dłoń

pamiętał że dostanie resztę z wczorajszego.

                          > > > > > > > 

Ogłuszone ptaki jeszcze spały.

inne uciekły od huku.

Cofnął się do sieni,

z półki spadła książka.

Otworzył ją..

Dlaczego ta ?

...nie pamiętał jej treści...

Kartki zaszeleściły brakiem odpowiedzi.

obrazki z netu

@JanuszD.

Podobne artykuły


15
komentarze: 23 | wyświetlenia: 771
15
komentarze: 9 | wyświetlenia: 837
14
komentarze: 10 | wyświetlenia: 494
14
komentarze: 20 | wyświetlenia: 2513
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1565
14
komentarze: 5 | wyświetlenia: 800
13
komentarze: 10 | wyświetlenia: 777
13
komentarze: 44 | wyświetlenia: 1576
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 757
13
komentarze: 132 | wyświetlenia: 562
12
komentarze: 14 | wyświetlenia: 423
12
komentarze: 27 | wyświetlenia: 544
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 707
12
komentarze: 10 | wyświetlenia: 821
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 626
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Wiedział od zawsze, że obojętność
jest pierwszą, maleńką śmiercią.<<< znamienne, chociaż nie zgodzę się, że maleńką. Dla mnie, to już sama śmierć

  sanderson  (www),  05/01/2018

Bardzo ciekawa lektura, brawo!

No cóż Braciszku... połączyłeś piękno i geniusz twórcy z beznadzieją życia. Afrodyzjak dla samobójców?

@Marcin Sznajder: No właśnie Marcinie Mam dylemat..Stawiam na satyrę obyczajową a wychodzą mi elegie. przez co jestem w noworocznej kropce-))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska