Login lub e-mail Hasło   

In hoc signo vinces cz.1

Ciężar wzroku postaci przypatrującej mi się z lewego rogu sypialni był nie do zniesienia. Męczące poczucie skrepowania spłycało oddech. Powieki mrugały, a zdezorientowane myśli...
Wyświetlenia: 227 Zamieszczono 13 dni temu

Ciężar wzroku postaci przypatrującej mi się  z lewego rogu sypialni był nie do zniesienia.

Męczące poczucie skrepowania spłycało oddech. Powieki mrugały, a zdezorientowane myśli szeptały, że nie jest to niestety senna projekcja.

- Muszę się natychmiast obudzić! Muszę się obudzić!! - powtarzałam niczym zaklęcie leżąc jak sparaliżowana w ciemnej sypialni.

Świadomość podpowiadała mi kim jest milczący gość. O to spotkanie prosiłam od dawna, a kiedy do niego doszło gapimy się na siebie w milczeniu.

Zamknęłam nienaturalnie mocno powieki. Ściskałam je jak małe dziecko, które chce zniknąć przed zasłużoną karą. Postanowiłam policzyć do trzech, otworzyć oczy i jeśli nic się nie zmieniło – zmierzyć z nietypowym spotkaniem. Raz… dwa… trzy… Postać stała w tym samym miejscu w ciemnym kącie pomieszczenia pod drewnianym skosem. Materac psa jak na złość był pusty, a księżyc schowany za chmurami postanowił przypatrywać się nam z oddali...

- Złościsz się na swój świat od lat. Nienawidzisz tego co cię otacza. Nie akceptujesz tego co się w koło ciebie dzieje. Przeklinasz swoją od dawna. Nie potrafisz znaleźć w niczym spokoju ani ukojenia. Prosiłaś mnie o spotkanie i pomoc. Dziś uznałem, że jesteś na nie gotowa. Chcesz wybrać inny wymiar? Poznać pozostałe rzeczywistości? – Postać zrobiła krok do przodu, to pozwoliło mi zobaczyć właściciela głosu nieco wyraźniej.

Tak. Byłam adresatem tego pytania. Z roku na rok stawałam się coraz bardziej rozczarowana i zgorzkniała prosząc Proroka Nieskończoności o przybycie.

- Wybacz moje chwilowe zaskoczenie. Nie spodziewałam się ciebie tej nocy, ale czekałam na to spotkanie. – Byłam zdenerwowana a suchość w ustach zniekształcała mój głos. - Chciałabym znaleźć się w innym miejscu. Lepszym ….To… trawi zło i zniszczenie.  

- W lepszym? A skąd pewność, że takie istnieje? Siedząc na łóżku przypatrywałam się mówiącej do mnie cicho postaci. Wiele razy wyobrażałam sobie jak będzie wyglądał ten nietypowy przybysz. Postać jednak nie zaskoczyła mnie niesamowitym, nieznanym wizerunkiem. Przede mną stał nieco przygarbiony mężczyzna ubrany w ciemno błękitny płaszcz z kapturem nasuniętym na czoło. Widoczna dolna część twarzy była mocno pomarszczona i blada. Wąskie usta pozbawione zdrowego koloru. Kościste dłonie zakończone bardzo długimi palcami.

- Wierzę, że nie wszędzie jest tak podle i destrukcyjnie jak na ziemi. Mylę się?

- Pokażę ci parę miejsc jeśli chcesz, ale jeśli nie wybierzesz lepszego - zostaniesz na ziemi na zawsze. Na zawsze - to nie do końca twojego cielesnego - znanego dziś istnienia. Będziesz się odradzać na ziemi kolejne setki lat i już nigdy jej nie opuścisz.

- A jeśli wybiorę sobie inne miejsce gdzie mi będzie lepiej – będę mogła tam zostać?

- Tak. Zostaniesz tam, gdzie ci się bardziej spodoba a teraz wstań, zamknij na chwilę oczy i daj mi obie dłonie.

Wstałam. Zamknęłam oczy, wyciągnęłam przed siebie obie ręce. Spodziewałam się zimnego, szorstkiego dotyku. Zaskoczeniem była więc ciepła i miękka materia – która je delikatnie ścisnęła. Poczułam niesamowitą lekkość. Jakbym przestała podlegać prawom grawitacji. Jakbym pozbyła się ciała i jego ciężaru.

- Możesz otworzyć oczy. – Moje rozmyślania o własnym stanie skupienia przerwał cichy głos Proroka.

 

Dalej połączona dłońmi z postacią otworzyłam oczy i zaczynałam badać najbliższe otoczenie. Zawieszeni byliśmy w nieznanej przestrzeni w przezroczystej bańce – kulce o średnicy 1.5 metra wypełnionej zielonym, metalicznym płynem. Na zewnątrz była niezliczona ilość okrągłych, zielono - srebrzystych kształtów. W środku każdego z nich znajdowały się najrozmaitsze istoty. Pierwsze na myśl przyszły mi Gwiezdne Wojny, których nie byłam zwolennikiem, ale zapamiętam z filmu śmieszne stwory, jakie w infantylny sposób zobrazował reżyser. Koliste bryły podróżowały w nieznanych kierunkach z 1 lub 2 pasażerami.

- Czemu jesteśmy tu uwięzieni? Jak stąd wyjść? – spytałam. Chciałam spytać, ale nie byłam w stanie otworzyć wydobyć z siebie głosu bo płuca wypełniał nieznany płyn.

Zdziwienie trwało krótki zaledwie moment, bo słowa jakie chciałam przed chwilą wypowiedzieć pojawiły się przed nami na ściance kulki.

Prorok uśmiechnął się do mnie, a po chwili zobaczyłam iskrzący napis, będący odpowiedzią na moje pytania.

- Witaj w wymarzonym świecie. Nie ma wyjścia, ani innego bytowania poza kulką. Nie musisz nic robić. O nic się starać. Nic planować. Możesz za to trwać bez celu i sensu w tej cieczy, która wypełnia każdą twoją tkankę jak formalina. Jedynie wzrok pozwala ci na jakikolwiek kontakt z ,,nie sobą’’, ale za jakiś czas uznasz, że lepiej zamknąć oczy.

- nic nie mogę zrobić??!! – krzyknęłam. Niestety krzyknęły jedynie myśli, bo ja emocje wyraziłam kolejnym napisem.

- Nic. Nie można zrobić nic. Przecież ludzie tak często nie chcą robić nic – nieprawdaż?!

Hmmm. Nie można robić nic. Tylko trwać i gapić się jak niema ryba na resztę mieszkańców.  Proroku gdzie my właściwie jesteśmy. Co tutaj jest ciekawego? Lepszego od tego co znam z ziemi?

Mój współlokator wydawał się rozbawiony moimi pytaniami.

- Nie ma i nie będzie tu nic. Jesteście panami nicości. Nudy. Niebytu. Pustki. Przecież nie raz chciałaś sama zniknąć. Prosiłaś o czapkę niewidkę i zapadnięcie się pod ziemię. Można uznać, że jesteś właśnie w tym idealnym, wyproszonym przez siebie miejscu.

Patrzyłam na mijane bańki z innymi ,,szczęśliwcami’’, ale jakoś nie było po nich widać ani zadowolenia, ani tego oczekiwanego błogostanu trwania w nic nie robieniu. W zielonych akwariach panował smutek.Rezygnacja. Zawód. Na ściankach co jakiś czas pojawiały się migocące zdania. Nawet na tych – gdzie była tylko jedna istota. Widocznie musiała porozmawiać sama z sobą…

*

Podobne artykuły


16
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1823
16
komentarze: 4 | wyświetlenia: 813
15
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1553
15
komentarze: 39 | wyświetlenia: 1946
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1264
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1169
14
komentarze: 43 | wyświetlenia: 1819
14
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1061
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1219
14
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1203
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1427
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 450
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 995
13
komentarze: 26 | wyświetlenia: 612
13
komentarze: 15 | wyświetlenia: 365
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Cudo... Gratuluje. Jakie inne będą światy? Buziaków w tym opisanym ... niet.

  VIVI.,  13 dni temu

@Marcin Sz: bardzo dziękuje :). trochę dzięki namowom Koro wróciłam do tego opowiadania. Zmieniłam tytuł. Sporo treści. Bohatera Mroku i mam na to kilka pomysłów. Jakie będą inne? Chyba nie takie o jakich marzy właścicielka psa... pozdrowienia :).

@VIVI.: W moim odczuciu to rozwinięcie i uporządkowanie poprzednich opowiadań, rozwijasz się ;)

@VIVI.: A będą lepsze niż Tu i Teraz? Właścicielka psa... hmm. Duszyczka pieska może posmutnieć... pewnie marzy o równouprawnieniu i dlatego wyje do Księżyca .. bo to jej stara planeta .Księźycowi ludzie tam byli a na Ziemi stali się przyjaciółmi człowieka. żartuję

  VIVI.,  13 dni temu

@pokrzywiony: może jeśli chodzi o poszukiwanie odpowiedzi to racja. Tu jednak będzie taka moja osobista podróż małego księcia po rzeczywistości równoległej a za ciepłe słowa- wielkie dzięki !! Uwielbiam pisać !!

@VIVI.: Dlatego nie rezygnuj z pisania, widzę że tego potrzebujesz. :)

  VIVI.,  13 dni temu

@pokrzywiony: naturalnie, że nie!!! :):)

Pierwszym, co mi przyszło do głowy, było to, że Koriolan Ci się wtarambolił na "chatę" i opisujesz Wasze spotkanie, heh.
Motywujesz innych, czy siebie?
Czy tak czy siak, pomysł baśniowy zawsze lepiej przemawia.
Pozdrówka

  VIVI.,  11 dni temu

@Felicjanna: :):). Spotkania ,,na chacie;; jeszcze przed nami. Teraz nie było Oscara, którego nam bardzo brak. Nie za bardzo zrozumiałam pytanie o motywacji?

@VIVI.: Ruszyć d. na poszukiwania, ale uważać o co się prosi. Tak to zrozumiałam

  VIVI.,  11 dni temu

@Felicjanna: aaaa dokładnie. Dokładnie tak :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska