Login lub e-mail Hasło   

Pojąć znaczenie życia

Ból skłania do zadawania sobie pytań.Urodzenie się człowiekiem, ze wszystkim, co to ze sobą niesie, jest być może przywilejem.
Wyświetlenia: 633 Zamieszczono 03/02/2018

 

Oddalenie od świata

Często pozostaje koniecznym warunkiem mojej równowagi. To znak, że muszę jeszcze dużo pracować. Dlatego zacząłem niedawno wykonywać ćwiczenie, które wielu medytujących ludzi praktykuje od wieków. Wyciągnięty na ziemi, patrzę w niebo:

Na tle błękitu przesuwają się lekkie chmury. Wybieram jedną, śledzę ją, utożsamiam się z nią. Szybko sam staję się tą chmurą i jak ona, bez ciężaru, bez myśli, bez emocji, bez pragnień, bez oporu, bez kierunku, pozwalam sobie płynąć po ogromnej powierzchni nieba. Nie ma tam ścieżek ani celu do osiągnięcia. Po prostu błądzenie, unoszenie się jak pusta chmura. I jak chmura zmieniam kształt, przyjmuję różne formy, potem się zacieram, dematerializuję, znikam. Chmury już nie ma. Mnie już nie ma. Pozostaje tylko świadomość -swobodna, bez związków - świadomość, która się rozprzestrzenia.

Teraz muszę nauczyć się robić te ćwiczenia wszędzie: Jeśli zdołam zmagazynować to poczucie pustki materii, tak jak udało mi się, jak sądzę, zrozumieć w końcu, że cisza jest wymiarem wewnętrznym, a nie fizycznym, zrobię kolejny krok naprzód.

Przestanę uważać życie codzienne za ośmiornicę o milionach ramion, czas za "swój" i ucieczkę z miasta za konieczną, by poczuć spokój i szczęście...

 

Ale dlaczego wszystkie historie życia, w tym i moja, muszą  mieć szczęśliwe zakończenie? A jakie miałoby być szczęśliwe zakończenie historii podróży przez życie z moim udziałem?

 "...i żył długo i szczęśliwie"?

Tak kończą się bajki, które są poza czasem, nie zaś historie życia, które czas jednak trawi. Poza tym kto decyduje, co jest szczęśliwe, a co nie? I kiedy? Koniec końców chwile słabości, błędne decyzje w wyborach, choroby, urazy fizyczne i psychiczne którą opisywałem w artykułach były dobrem czy złem?

Były, i to jest ważne. Były, i tym samym mi pomogły, ponieważ bez chorób, błędów, cierpienia nigdy nie postawiłbym sobie tych wielu pytań, które - przynajmniej dla mnie - miały znaczenie. 

Nie jest to apologia choroby czy cierpienia. To zachęta, żeby spojrzeć na świat z innego punktu widzenia, a nie myśleć wyłącznie pod kątem tego, co nam sprawia przyjemność, a co nie.

Poza tym, gdyby całe życie było usłane różami, uważalibyśmy to za błogosławieństwo czy karę? Być może za karę, bo jeśli ktoś żyje, nie zastanawiając się nad tym, dlaczego, marnuje wielką okazję. 

A tylko ból skłania do zadawania sobie pytań. Urodzenie się człowiekiem, ze wszystkim, co to ze sobą niesie, jest być może przywilejem. 

Według puran, starożytnych indyjskich opowieści ludowych, nawet stworzenia niebiańskie, którym wszystko było dane i które znały jedynie piękno, dobro i radość, musiały w pewnym momencie narodzić się jako ludzie.

One również musiały bowiem odkryć przeciwieństwo tego wszystkiego i pojąć znaczenie życia.

By pojąć znaczenie życia trzeba go doświadczyć w pełni. Taki "eksperyment " może zostać przeprowadzony tylko na sobie samym. Trzeba osobiście doświadczyć, żeby zrozumieć. W przeciwnym razie zostaje się tylko przy słowach, które same w sobie nie mają żadnej wartości, nie czynią ani dobrze, ani źle.

 

Podobne artykuły


15
komentarze: 35 | wyświetlenia: 1175
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 872
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 780
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 972
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 635
10
komentarze: 41 | wyświetlenia: 800
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 221
10
komentarze: 6 | wyświetlenia: 781
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 743
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1742
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 658
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1368
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 691
8
komentarze: 2 | wyświetlenia: 763
8
komentarze: 1 | wyświetlenia: 571
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  podobny,  03/02/2018

"Urodzenie się człowiekiem, ze wszystkim, co to ze sobą niesie, jest być może przywilejem." - to tak jakbyś powiedział: przywilejem jest cierpieć, by od czasu do czasu mieć poczucie zadowolenia.

  MarcinSz,  03/02/2018

@podobny: Akceptacja tego co jest odpowiada na ten paradoks. To tylko umysł rozróżnia i dzieli na przykład cierpienie od zadowolenia. Usciski Braciszku

  podobny,  04/02/2018

@Marcin Sz: hmmm ... czasami zaczynam wierzyć, że cierpienie jest fajne! Buddyści nakazują nam jest polubić i witać z radością gdy się pojawia. Czy to nie jest rodzaj masochizmu? Ci, którzy walczą z cierpieniem i je odrzucają, wydają się w obliczu tego co zalecają - normalni!

@podobny: Odwróciłeś "kota ogonem" ... Buddyzm i masochizm? To zaprzeczenie... Uściski Braciszku
PS wejdź na sasana.pl tam jest wiele mów http://sasana.pl/jak-zaczac
PYTANIE: Czy buddyzm jest nauką?

ODPOWIEDŹ: Zanim odpowiemy na to pytanie, najlepiej będzie wpierw zdefiniować pojęcie „naukowy”. Nauka jest, zgodnie z tym, co mówi słown

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska